GospodarkaPolskaProf. Matyja domaga się cen urzędowych na maseczki

Paweł Skutecki28 lutego, 202113 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Powinno się wprowadzić ceny urzędowe m.in. na maseczki, by każdy mógł używać tych profesjonalnych środków ochrony osobistej – zaznaczył w Radiu ZET w niedzielę prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja.

Profesor ocenił, że zawężenie przez rząd rodzajów osłony nosa i ust w czasie pandemii do maseczek i ewentualnie przyłbic, ale używanych wyłącznie z maseczkami, jest dobrym rozwiązaniem.

„To bardzo dobry ruch. Od dawna mówiliśmy, że przyłbice to pseudoobrona. Należy wrócić do masek profesjonalnych, które spełniają wymogi filtrujące. Przyłbica to żaden filtr, tylko rozpryskiwanie kropel, które znajdują się w wydychanym powietrzu” – powiedział Matyja.

Dodał jednak, że na maseczki powinny obowiązywać ceny urzędowe, by każdego na nią było stać.

„Kiedy wprowadza się nakaz noszenia właściwych masek filtrujących, to powinno się równocześnie zabezpieczyć możliwość nabycia takich maseczek, bo części społeczeństwa nie stać na to, by kupić taką profesjonalną maseczkę” – zaznaczył.

Od soboty, 27 lutego, dopuszczono do osłony twarzy jedynie maseczki. Resort zdrowia rekomenduje używanie maseczek chirurgicznych i filtrujących (np. FFP2 czy N95). Mogą to być także maseczki bawełniane lub jednorazowe. Przyłbice stosować można jedynie przy równoczesnym zakryciu ust i nosa maseczką. Nie można stosować już szalików, bandan, chust i innego rodzaju zamienników maseczek.

Prof. Matyja pytany był również o zaostrzenie warunków przekraczania granicy południowej z Polską. Wszystkie osoby wracające z Czech i Słowacji od soboty kierowane są na kwarantannę. Wyjątek stanowią osoby, które zaszczepione są dwiema dawkami szczepionki przeciw COVID-19 oraz te, u których testem diagnostycznym nie stwierdzono zakażenia koronawirusem. Muszą one jednak przekroczyć granicę w ciągu 48 godzin od momentu utrzymania negatywnego wyniku.

„Skupienie się tylko na granicy południowej nic nie da. Decyzja o zamknięciu była słuszna, ale powinna dotyczyć wszystkich granic” – podkreślił.

Dodał, że wirus przenosi się niezależnie od środka transportu i granicy.(PAP)

autorka: Klaudia Torchała

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Jeden Komentarz

  • ( ˇ෴ˇ )

    28 lutego, 2021 at 12:55 pm

    No no, a co z certyfkatami dla produktów z chińskich garaży!? W Belgii stwierdzono, że są trujące! Dlaczego warszawski JUDENRAT zmusza nas do noszenia nieatestowanego chińskiego syfu, który ma bezpośredni kontakt z naszym układem oddechowym, o którego zdrowie ten rząd jakoby od ponad roku starannie dba nie bacząc na ponad stutysięczną w 2020 liczbę trupów!

    GDZIE TE ATESTY !

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

osiem + cztery =