PolskaSiłownie otwarte mimo zakazu

Karol Kwiatkowski3 lutego, 20214 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Według szacunków Polskiej Federacji Fitness otworzyła się połowa branży; pozostali czekają na pracowników bądź boją się utraty publicznego wsparcia – pisze środowy „Dziennik Gazeta Prawna”.

W poniedziałek około 1700 siłowni i klubów fitness otworzyło się mimo zakazu rządu. Sanepid ruszył z kontrolami takich obiektów, ale – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” – nikt nie dostał kary.

„Na razie nie da się porównać popytu z zainteresowaniem sprzed pandemii, ale jedno już wiemy – na pewno strach klientów jest mniejszy niż w czerwcu” – twierdzi, cytowany przez „DGP”, Tomasz Napiórkowski, założyciel Polskiej Federacji Fitness, która zainicjowała akcję otwierania lokali od początku lutego.

Jak pisze dziennik, żeby zabezpieczyć się przed negatywnymi konsekwencjami kontroli sanepidu, firmy najczęściej zapisują klientów na kurs – np. przygotowujący do pracy w roli trenera personalnego. Są i takie siłownie, które obchodzą rozporządzenie, wydając licencje związków sportowych, np. Polskiego Związku Przeciągania Liny. Koszty? Od 10 do 40 zł, czyli mniej więcej jednorazowe wejście do klubu.

Jak czytamy, wielu właścicieli przyznaje, iż otworzyło się już w styczniu, a nawet grudniu, po konferencji rządu zapowiadającej dalsze zamrożenie. „Taką decyzję, jako pierwsi podjęli ci, którym nie przysługiwała pomoc ze strony państwa bądź koszty utrzymania ich lokalu znacznie przewyższały otrzymaną wcześniej pomoc. Dla nich akcja przekłada się jednak na rosnące zainteresowanie klientów” – czytamy.

Dziennik podkreśla, że samo otwarcie nie oznacza jednak zakończenia walki z obostrzeniami. „Teraz branża koncentruje się na wyegzekwowaniu odszkodowań – według jej szacunków – straty z tytułu lockdownów sięgają nawet 4,5 mld zł. Jeśli senacki projekt tzw. ustawy odszkodowawczej nie wejdzie w życie, to zapowiada pozwy – najpierw zbiorowy ws. nielegalności obostrzeń, a później indywidualne w kwestii odszkodowań od Skarbu Państwa” – napisano.

„DGP” przekazało, że we wtorek „kancelaria LWW Łyszyk Wesołowski i Wspólnicy przekazała w KPRM w imieniu części klubów przedsądowe wezwania do Skarbu Państwa o odmrożenie branży i wypłatę odszkodowań”. (PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

four × two =