SportRobert Lewandowski – pierwszy polski piłkarz tak doceniony na świecie

Magdalena Targańska17 grudnia, 202013 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Pytania o najlepszego piłkarza w historii polskiego futbolu zawsze będą budziły emocje i dostarczały różnych odpowiedzi, ale jedno jest pewne. Robert Lewandowski został w czwartek pierwszym Polakiem, który wygrał plebiscyt FIFA na zawodnika roku na świecie.

W konkursie FIFA głosują selekcjonerzy i kapitanowie drużyn narodowych, dziennikarze, a także internauci.

„Ten tytuł jest jego wielkim marzeniem i celem. Uzasadnionym, bo wydaje mi się, że w tym sezonie nikt nie zasłużył na niego bardziej niż on” – powiedział kilka dni wcześniej trener Bayernu Monachium Hansi Flick.

Z powodu pandemii koronawirusa nie odbył się w tym roku słynny plebiscyt „France Football”, więc nikt nie mógł odebrać najbardziej prestiżowej „Złotej Piłki”. Pozostałe ważne nagrody otrzymuje jesienią i zimą tego roku jeden piłkarz – Lewandowski.

Na początku października został zwycięzcą plebiscytu na Piłkarza Roku UEFA za sezon 2019/20. W głosowaniu wzięło udział 80 trenerów drużyn, które rywalizowały w fazie grupowej Ligi Mistrzów (32) i Ligi Europy (48), a także 55 dziennikarzy z każdego z krajów członkowskich UEFA.

32-letni piłkarz w poprzednim sezonie sięgnął z Bayernem po triumf w Lidze Mistrzów, niemieckiej ekstraklasie i Pucharze Niemiec, a w każdych z tych rozgrywek był najlepszym strzelcem. W Bundeslidze zdobył 34 bramki, w LM – 15, zaś w Pucharze Niemiec sześć.

„Bardzo ciężko pracowaliśmy na ten sukces. Myślę, że przeszliśmy do historii nie tylko ze względu na triumf w finale, ale też z uwagi na to, iż wygraliśmy wszystkie mecze w LM w tym sezonie. Jestem dumny z tej drużyny. Z tego, jak graliśmy i jaki futbol pokazywaliśmy” – powiedział po wygranym 1:0 z Paris Saint-Germain finale w Lizbonie.

Wprawdzie w decydującym spotkaniu polski napastnik nie zdobył bramki, ale wcześniej miał duży udział w dotarciu Bawarczyków do finału.

„Robert jest dla mnie najlepszym środkowym napastnikiem na świecie i od lat filarem naszego zespołu” – mówił już rok temu szef klubu z Monachium Karl-Heinz Rummenigge. Lewandowski w sierpniu 2019 przedłużył umowę z Bayernem z 2021 do 2023 roku.

Po roku od tamtego wydarzenia chyba nikt w Monachium nie ma wątpliwości, że warto było znów postawić na polskiego napastnika.

Lewandowski, znany z bardzo zdrowego stylu życia, utrzymuje świetną formę fizyczną. W niczym nie przeszkodziła mu kontuzja kości piszczelowej, właściwie pierwsza taka w karierze, jakiej doznał pod koniec lutego, co miało oznaczać miesięczną przerwę w występach.

W tym czasie z powodu koronawirusa wstrzymano niemal wszystkie rozgrywki piłkarskie na świecie, więc Polak nie stracił zbyt wielu meczów (tylko dwa w Bundeslidze).

Kariera urodzonego w Warszawie Lewandowskiego od początku układała się niemal wzorcowo – na boisku i poza nim. Król strzelców na trzecim poziomie rozgrywkowym w 2007 roku, rok później podobny tytuł na zapleczu ekstraklasy (oba w barwach Znicza Pruszków), a w 2010 roku – już jako piłkarz Lecha Poznań – król strzelców ekstraklasy.

W styczniu 2009 roku Lewandowski został uznany przez brytyjski „Times” jednym z 50 najbardziej obiecujących graczy świata poniżej 23 lat. Szybko udowodnił, że wybór był nieprzypadkowy, a z każdym kolejnym sezonem wspinał się w hierarchii najlepszych piłkarzy globu.

Napastnik, który w 2006 roku kosztował Znicz pięć tysięcy złotych (wcześniej grał w rezerwach Legii), w czerwcu 2010 roku przeszedł z Lecha Poznań do Borussii Dortmund za 4,5 mln euro. Wtedy wydawało się, że „Kolejorz” zrobił świetny interes, ale szybko okazało się, że jeszcze lepiej wyszli na tym Niemcy.

Z BVB wywalczył dwa razy mistrzostwo kraju, raz Puchar Niemiec, tytuł najlepszego strzelca Bundesligi (2014), a w maju 2013 roku wystąpił w finale Ligi Mistrzów (porażka 1:2 na Wembley z… Bayernem).

Latem 2014 roku, na zasadzie wolnego transferu, przeszedł do Bayernu, gdzie kontynuował kolekcjonowanie trofeów. Sześć razy mistrzostwo Niemiec, trzy razy Puchar Niemiec i kolejne cztery tytuły króla strzelców tamtejszej ekstraklasy (2016, 2018, 2019, 2020).

Przez kilka lat środowisko piłkarskie rozgrzewał temat ewentualnego transferu Lewandowskiego z Bayernu. Real Madryt, Paris Saint-Germain, Chelsea Londyn – takie kluby pojawiały się przy nazwisku kapitana reprezentacji Polski.

Bayern konsekwentnie jednak nie chciał puścić swojego najlepszego strzelca, podkreślając, że na rynku nie ma dostępnych piłkarzy tej klasy. W końcu temat ucichł, a ubiegłoroczne przedłużenie umowy z Bayernem potwierdziło, że polski napastnik być może pozostanie tam do schyłku swojej kariery.

Ojciec Lewandowskiego był judoką, grał również w piłkę w Hutniku Warszawa. Mama była siatkarką w pierwszej lidze, w barwach AZS Warszawa.

Żona Anna, z którą ma dwie córeczki – trzyletnią Klarę i urodzoną w maju tego roku Laurę – z powodzeniem uprawiała karate, była reprezentantką Polski. Obecnie jest m.in. znaną trenerką fitness, specjalistką do spraw żywienia, promującą zdrowy i aktywny tryb życia.

„Ten puchar dedykuję oczywiście rodzinie. Mojej żonie, moim dzieciom, ale też mojemu śp. tacie, który na pewno gdzieś cały czas na mnie patrzy i wierzył we mnie” – przyznał Lewandowski po zwycięskim finale Ligi Mistrzów.

Przez wielu ekspertów jest uznawany za napastnika kompletnego. Świetnie odnajduje się w polu karnym, jest doskonale wyszkolony technicznie, silny, bardzo dobrze gra głową i znakomicie wykonuje stałe fragmenty gry – rzuty karne i wolne.

W drużynie narodowej zadebiutował 10 września 2008 roku w wygranym 2:0 wyjazdowym spotkaniu eliminacji MŚ 2010 z San Marino. Jak w wielu innych inauguracyjnych występach, zdobył bramkę. Do tej pory koszulkę z orzełkiem założył 116 razy i strzelił 63 gole, co w obu przypadkach jest rekordem w historii reprezentacji Polski.

Od grudnia 2014 roku pełni funkcję kapitana biało-czerwonych. Półtora roku później dotarł z reprezentacją do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji.

Wśród jego licznych rekordów zwracają uwagę dwa – najszybszy hat-trick w reprezentacji Polski (w ciągu czterech minut w meczu eliminacji ME 2016 z Gruzją w Warszawie), a także pięć goli w ciągu dziewięciu minut w ligowym spotkaniu z Wolfsburgiem we wrześniu 2015 roku.

Wychowanek Varsovii w ogromnej mierze zapracował na swój bilet na mundial 2018 w Rosji. Z 16 golami został bowiem najlepszym strzelcem eliminacji mistrzostw świata w strefie europejskiej.

Turniej w Rosji okazał się jednak rozczarowaniem. Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie, z kadrą rozstał się trener Adam Nawałka, a samego Lewandowskiego za jego występy w MŚ spotkała krytyka.

Nie da się ukryć, że wielkie turnieje z reprezentacją dotąd raczej mu nie służyły. Jedna bramka na Euro 2012, jedna również na Euro 2016 i żadnej w mistrzostwach świata 2018.

Z dorobkiem 71 goli zajmuje natomiast trzecie miejsce wśród najlepszych strzelców w historii Ligi Mistrzów.

Ponadto jest m.in. najlepszym zagranicznym strzelcem w historii Bayernu. Zajął czwarte miejsce w plebiscycie Złota Piłka FIFA za 2015 rok, gdy był to jeszcze wspólny plebiscyt z magazynem „France Football”.

Duże pieniądze przynosi Lewandowskiemu nie tylko gra w piłkę, ale również rozważne inwestowanie poza boiskiem. Piłkarz promuje produkty wielkich firm – pojawiał się w reklamach m.in. napojów gazowanych, maszynek do golenia, telefonów komórkowych, obuwia sportowego, telewizorów czy garniturów.

Lewandowski jest też coraz prężniejszym biznesmenem. Działa m.in. na rynku nieruchomości, inwestuje w start-upy (nowe przedsiębiorstwa szukające modelu biznesowego, który zapewniłby im zyskowny rozwój), dom mediowy, a nawet restaurację na jeziorze w Giżycku.

Od lat udziela się również charytatywnie i wspiera różne inicjatywy społeczne. W 2014 roku został Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF.

Wygrywając w sierpniu Ligę Mistrzów, został piątym Polakiem, który sięgnął po Puchar Europy. Wcześniej dokonali tego: Zbigniew Boniek z Juventusem Turyn (1985), Józef Młynarczyk z FC Porto (1987), Jerzy Dudek z Liverpoolem (2005) oraz nieobecny w finale Tomasz Kuszczak (2008).

Jednak takiego wyróżnienia jak w czwartek w plebiscycie FIFA nie otrzymał nikt przed nim w historii polskiego futbolu. (PAP)

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

eight + 10 =

Posty powiązane