Nasza historiaMinęło już 100 lat od pandemii grypy Hiszpanki. Czy można było jej uniknąć?

Krzysztof Drozdowski Krzysztof Drozdowski22 listopada, 20205 min

Najważniejsze pytanie dotyczące pandemii grypy hiszpanki z lat 1918-19 w Europie, chyba nie zostało jeszcze zadane. No, więc ja się zdecyduję. Czy można było uniknąć tylu ofiar na europejskim kontynencie? Odpowiedź na to pytanie wydaje się niby oczywista. Nie! A jednak. W dobie coraz popularniejszych publikacji pisanych pod hasłem „co by było gdyby”, może warto też pokusić się o taką dywagację?

Żeby móc prawidłowo odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba zadać jeszcze inne pytanie. Otóż skąd do Europy przywędrowała pandemia grypy hiszpanki? Ten fakt jest akurat już powszechnie znany. Toteż nie będzie trudności z odpowiedzią.

Pierwszy przypadek został odnotowany w hrabstwie Haskell w stanie Kansas w USA w styczniu 1918 roku. Niewielka liczba mieszkańców hrabstwa Haskell została wcielona do wojska w Fort Riley w Kansas, gdzie 4 marca 1918 roku kucharz Albert Gitchell zgłosił się do lekarza z temperaturą 39,5 °C. Wkrótce dołączyli do niego kapral Lee Drake i sierżant Adolph Hurby. W ciągu dwóch dni u 522 mężczyzn w obozie zaobserwowano objawy infekcji.

Dzięki przenoszeniu żołnierzy na kontynent europejski, a dokładniej do Francji przeniesiono również zarazę. To właśnie we Francji było największe ognisko zachorowań na terenie Europy. Z kontynentu też wzięła się nazwa nowej choroby. Otóż gdy większość europejskich krajów nadal była zaangażowana w działania wojenne i nie zdjęła jeszcze piętna cenzury ze swojej prasy, w Hiszpanii dziennikarze pisali o rzeczywistych rozmiarach epidemii bez żadnego skrępowania. Stąd powstało mylne przeświadczenie, że źródłem choroby jest właśnie państwo z półwyspu Iberyjskiego.

Z Francji zaraza przedostała się również do Polski. Stało się to głównie, dzięki umieszczaniu na naszych terenach jeńców francuskich. Kontakt z nimi skutkował rozprzestrzenianiem się zarazy na następne osoby.

W polskiej prasie jednakże nie poświęcano większej uwagi nowej chorobie. Bardziej obawiano się kolejnej fali tyfusu plamistego z Chin. Raczej na jednych z ostatnich stron zaczęto stopniowo umieszczać coraz więcej nekrologów, przeważnie młodych mężczyzn w wieku między 20 a 40 lat. Pod koniec 1918 roku zauważyć można również pojawiające się porady medyczne. Polecano zwalczać chorobę wyleżeniem w łóżku, wypoceniem, zalecano lewatywę oraz picie ciepłego mleka.

Epidemia grypy hiszpanki atakowała trzykrotnie. Największą śmiertelność odnotowano w fazie pierwszej i drugiej. Pomimo, że z wiosną 1919 roku zaraza znikła tak samo niespodziewanie jak się pojawiła to ostatnie przypadki zachorowań odnotowywano jeszcze w 1920 roku.

Oblicza się, że na całym świecie ta odmiana grypy zabiła ok 100 milionów ludzi. Nie wywołało to jednakże wielkiej paniki w społeczeństwie, które po 4 latach wojny było przyzwyczajone do wysokiej śmiertelności. Zainteresowanie i współczucie wykazywano z rzadka, głównie w przypadku, kiedy umierała cała rodzina.

Więc czy można byłoby uniknąć zarazy w Europie? Jedyną możliwością na to byłoby nie przyjmowanie amerykańskich wojsk na kontynencie europejskim. To jednak całkowicie by zmieniło oblicze pierwszej wojny światowej. 

Udostępnij:

Zobacz także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

three × 1 =

Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj.

Napisz list: redakcja@naszapolska.pl