PolitykaPrezydent Kielc apeluje do radnych o zwołanie referendum

Magdalena Targańska Magdalena Targańska20 sierpnia, 20206 min

Prezydent Kielc Bogdan Wenta, który już dwukrotnie nie uzyskał wotum zaufania od kieleckiej rady miasta, zaapelował w czwartek do radnych o zwołanie referendum w sprawie jego odwołania.

Po raz pierwszy Wenta nie uzyskał wotum zaufania od kieleckich radnych w 2019 roku. W tym roku 16 lipca sytuacja się powtórzyła. Piętnastu kieleckich radnych było wówczas przeciw (Prawo i Sprawiedliwość, Bezpartyjni i Niezależni), ośmiu poparło prezydenta Kielc (Koalicja Obywatelska i Projekt Wspólne Kielce), a dwie osoby wstrzymały się od głosu.

„Wynik tego głosowania był jednak przewidywalny, zanim ta dyskusja się odbyła. Tak jak rok wcześniej, kiedy oceniano moją prezydenturę po zaledwie 18 dniach pracy, i kiedy nie otrzymałem wotum zaufania” – powiedział Wenta na czwartkowej konferencji prasowej. Dodał, że po zakończeniu sesji usłyszał od radnych, że „dostał od rady dwie żółte kartki i powinien zejść z boiska” .

„To nie oni są arbitrami w tej potyczce i to nie oni przydzielają na boisku kartki. I to nie oni także mogą zdecydować, czy prezydent zejdzie przedwcześnie z boiska. Prawdziwymi sędziami są w tej sprawie mieszkańcy Kielc. Ci wszyscy, którzy tak licznie poparli moją osobę w wyborach 2018 roku, a także ci, którzy głosowali na mojego poprzednika” – podkreślił prezydent Kielc. Dodał, że to mieszkańcy stolicy regionu świętokrzyskiego powinni rozstrzygnąć, kto w tym sporze ma rację.

„Rada miasta, która kieruje się politycznymi przesłankami i niespełnionymi ambicjami moich, jak się okazało +pseudo sojuszników+, którzy wykorzystali moje imię i nazwisko do otrzymania miejsc w Radzie (…) Radnym spieszyło się w przydzielaniu mi żółtych kartek, ale gdy przychodzi do wyciągania z tego konsekwencji, chyba już zabrakło im odwagi” – powiedział Wenta, przypominając, że od tej sesji minął już przeszło miesiąc, a nie usłyszał dotąd żadnych głosów o zwołaniu referendum. Zaznaczył, że według ustawy o samorządzie gminnym, radni po upływie 14 dni powinni zdecydować, czy przeprowadzone będzie głosowanie w sprawie jego odwołania.

„Ten czas minął 30 lipca, mijają kolejne tygodnie i nic się w tej sprawie nie dzieje? Zastanawiam się oczywiście dlaczego, i być może znam odpowiedź. Może radni przestraszyli się konsekwencji takiego głosowania. Jeżeli się powiedziało +A+, to teraz trzeba powiedzieć +B+ – tak czynią ludzie honoru” – powiedział Wenta. Dodał, że referendum może zdecydować nie tylko o tym, czy zostanie odwołany, ale także o tym, czy w przypadku niepowodzenia tego zamysłu, odwołana zostanie cała rada miasta. Prezydent Kielc zaapelował też do przewodniczącego rady miasta Kamila Suchańskiego o zwołanie sesji, na której zostałby wyznaczony termin referendum.

„Rządzenie miastem to wielka odpowiedzialność, ale nie da się tego dobrze robić w sytuacji permanentnego konfliktu. Sporu, który nie jest zrozumiały w żadnym miejscu poza Kielcami. To nie ja parłem do referendum, ale skoro tak wielu radnym na nim zależało, niech odbędzie się jak najszybciej i niech oczyści sytuację w mieście. Tak, żebyśmy mogli skupić się na rozwiązywaniu prawdziwych problemów mieszkańców miasta” – podkreślił Wenta.

Jeśli rada zdecyduje się na taki krok, wówczas komisarz wyborczy ma dwa tygodnie na wydanie postanowienia o przeprowadzeniu referendum. Żeby było ono ważne, musi oddać głos 3/5 wszystkich głosujących w wyborach na prezydenta Kielc w drugiej turze, czyli 48 tys. 570 mieszkańców.

Na razie nie wiadomo, ile mogłaby kosztować organizacja referendum. Cztery lata temu, kiedy kielczanie decydowali o tym, czy ze stanowiska powinien zostać odwołany Wojciech Lubawski, koszty przygotowania głosowania szacowano na około 350 tysięcy złotych. (PAP)

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

4 × one =