PolitykaRafał Trzaskowski: Polska potrzebuje silnego prezydenta

Paweł Skutecki Paweł Skutecki26 czerwca, 2020212 min

Wybory prezydenckie będą miały przełomowe znaczenie – oświadczył w piątek kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. Polska potrzebuje silnego prezydenta, który będzie patrzył władzy na ręce, będzie stawiał twarde weto mowie nienawiści, nie pozwoli nas dzielić – podkreślił.

Piątek jest ostatnim dniem kampanii przed niedzielną pierwszą turą wyborów prezydenckich. Kandydat Koalicji Obywatelskiej wystąpił po południu na Placu Zamkowym w Warszawie. Jego przemówienie miało przede wszystkim charakter mobilizacyjny. Trzaskowski apelował o udział w wyborach, przedstawił też swoją żonę Małgorzatę.

Na początku wiecu głos zabrała uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska, która wzywała do udziału w niedzielnych wyborach prezydenckich. „Wstańcie do głosowania. Pamiętajcie: pierwsze powstanie skończyło się tragedią, ale wniosło dla każdego z nas obowiązek i każdy z nas, powstańców, ma obowiązek mówić o tym, że jesteśmy ludźmi, którzy są godnymi szacunku” – powiedziała.

Apelowała o zgodę i szacunek. „Jestem starym bardzo żołnierzem, ale i starą nauczycielką. Dwa miesiące strzelałam, ale prawie 30 lat uczyłam w szkole dzieci specjalnej troski. Dlatego mam odwagę stanąć i prosić was, żebyście przyjęli to, co jest dla nas najważniejsze. Pamiętajcie, że taka jest przyszłość narodu jakie młodzieży chowanie” – podkreśliła.

Dodała, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. „Każdy człowiek, bez względu na to jakie ma upodobania, jaką religie, jakie warunki materialne, jakie potrzeby seksualne, każdy człowiek jest godzien szacunku. I każdemu człowiekowi, każdemu, którego znajdziemy ciało, stawiamy krzyż, a krzyż jest nie tylko znakiem sakralnym, krzyż jest znakiem człowieczeństwa” – mówiła Traczyk-Stawska.

Trzaskowskiego, który zabrał po niej głos, zgromadzony na Placu Zamkowym tłum powitał okrzykiem: „witaj w domu!”. Kandydat KO przypomniał, że w ostatnich tygodniach podróżował po całej Polsce. Przekonywał, że olbrzymia większość społeczeństwa chce zmiany. Nawiązując do zbliżającej się w tym samym czasie do Warszawy burzy, Trzaskowski powiedział, że Polacy widzą „ciemne chmury na horyzoncie”. „I chcą zrobić wszystko, żeby ten wiatr te chmury rozgonił i o tym są te wybory” – mówił polityk.

Wspominał też swoją młodość, którą w latach 70-tych spędził m.in. na stołecznej Starówce. „Patrzyliśmy wtedy – chłopaki i dziewczyny, mający kilkanaście lat, na tę rzeczywistość, zastanawialiśmy się co będziemy dalej robić. Patrzyliśmy na propagandę, na nienawiść, na szczucie ludzi na siebie, na nieprawdę w telewizji. Patrzyliśmy wtedy na tych ludzi, którzy robili kariery w komunie tylko dlatego, że mieli giętkie kręgosłupy i tylko dlatego, że się komuś podlizali. Patrzyliśmy na to z olbrzymim obrzydzeniem. I wtedy mówiliśmy do siebie po raz pierwszy w życiu: mamy dość” – powiedział Trzaskowski.

Zwrócił uwagę, że od tamtej pory bardzo wiele zmieniło się zarówno w Warszawie, jak i całej Polsce. „Udało nam się zmieniać kraj, wprowadzać demokrację, umacniać niezależne instytucje, samoorganizować się. Udało się ciężką pracą zmienić ten kraj. Wszyscy zmieniliśmy Polskę i z tego jesteśmy dumni; tej dumy nam nikt nie zabierze” – podkreślił obecny prezydent Warszawy. „Nie damy sobie zabrać tej dumy z tego jak Warszawa, jak Polska się zmieniła ostatnio” – dodał.

Kandydat KO krytykował też rządzących: Prawo i Sprawiedliwość i prezydenta Andrzeja Dudę. „Niestety znowu czujemy się jak w latach 80-tych, kiedy znowu próbują nas dzielić, pojawia się nienawiść, cenzura, kiedy w mediach, które nazywają się mediami publicznymi, mówi się nieprawdę, manipuluje się rzeczywistością” – mówił Trzaskowski. Obecnej władzy zarzucił też atakowanie lekarzy i nauczycieli, a także niszczenie edukacji. „Tego też mamy dość” – oświadczył Trzaskowski.

Dodał, że dość mamy też „polityków, którzy zachowują się jak kaznodzieje” i „próbują nas cały czas czegoś uczyć”. „Oni nam będą mówić czym jest rodzina, oni nam próbują mówić, że tylko oni wiedzą czym jest patriotyzm” – ironizował kandydat KO na prezydenta. Przekonywał ponadto, że Polki i Polacy nie mają kompleksów. „Dlatego nie potrzebujemy władzy, która przez cały czas leczy swoje kompleksy” – stwierdził Trzaskowski.

Wzywał też do „prawdziwego patriotyzmu, który buduje odpowiednie postawy – otwartość, tolerancję; patriotyzmu, który pomaga nam zmieniać nasz kraj”. „Ten patriotyzm walki czasami jest nam bardzo potrzebny, ale dzisiaj mam takie wrażenie, jakby niektórzy nie chcieli wyjść z okopów” – dodał.

Kandydat KO na prezydenta ocenił, że jeżeli dziś cokolwiek jest zagrożeniem dla patriotyzmu i rodziny, to jest nim „władza totalna, która bez przerwy próbuje szukać wroga w każdym, kto inaczej myśli, inaczej wygląda, kto jest niepokorny, kto zadaje trudne pytania”. Żartował też: „ostatnio pytają mnie o jednego warszawianina – pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który ostatnio tak dużo mówił o wolności”. „A ja wam powiem jedno – ja mam po prostu dosyć rozmowy o Jarosławie Kaczyńskim” – dodał Trzaskowski.

Powiedział, że ma dość polityków, „którzy przez cały czas prowadzą jakąś walkę, która już dawno powinna zostać zakończona”. „Przez cały czas walczą z cieniem, przez cały czas patrzą w przeszłość. Nie takich polityków nam dzisiaj trzeba” – stwierdził kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Trzaskowski przypomniał też swoje główne postulaty programowe: ratowanie miejsc pracy, równe szanse w edukacji i na rynku pracy, walka z kryzysem klimatycznym. Nawiązał też do swego hasła wyborczego „Silny prezydent, wspólna Polska”. „Polska potrzebuje silnego prezydenta, który będzie patrzył władzy na ręce, który wprowadzi równowagę, który będzie współpracował z rządem tam, gdzie rząd będzie podejmował racjonalne decyzje, ale który będzie stawiał twarde weto mowie nienawiści, który nie pozwoli nas dzielić, który będzie pobudzał rząd do działania” – powiedział kandydat KO na prezydenta.

Przekonywał też, że niedzielne wybory mają przełomowe znaczenie. „One zdarzają się raz na pokolenie. Potrzeba, abyśmy to zrobili razem, żeby zapomnieć o słowie +ja+, żeby myśleć w kategoriach +my+. Sam tego nie zrobię. Możemy to zrobić tylko razem” – wskazał Trzaskowski.

Na koniec swego wystąpienia obecny prezydent stolicy przedstawił swoją żonę Małgorzatę. „Gośka jest twardą Ślązaczką, która mieszka w Warszawie. I powiem wam jedno – ma mnóstwo zasług. Przede wszystkim jest twarda, bezkompromisowa. Nie dała mi się w sobie zakochać bez reszty” – żartował polityk. Dodał, że żona w każdy weekend rano pyta go „jaki jest plan”. „Kilka tygodni temu pierwszy raz Gośka mnie nie zapytała jaki jest plan. Ja się zapytałem: Gośka, co się stało, dlaczego mnie nie pytasz? A Gosia powiedziała: ja wiem jaki jest plan. Trzeba wygrać te wybory” – podkreślił Trzaskowski.

Później głos zabrała Małgorzata Trzaskowska. „Nie mogę się oprzeć pokusie, żeby państwa zapytać: jaki mamy plan?” – zwróciła się do zgromadzonych na Placu Zamkowym warszawiaków. „Zwyciężymy, zwyciężymy!” – odpowiedział tłum.

Przybyli na stołeczną starówkę sympatycy kandydata Koalicji Obywatelskiej mieli ze sobą biało-czerwone i unijne flagi oraz transparenty ze zdjęciami Trzaskowskiego. Na scenie za kandydatem zebrało się liczne grono polityków KO, m.in. lider PO Borys Budka, sekretarz generalny Platformy Marcin Kierwiński, przewodnicząca Inicjatywy Polska Barbara Nowacka oraz była szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. (PAP)

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

2 komentarze

  • Avatar
    PIK

    27 czerwca, 2020 at 10:57 am

    Nie

    Odpowiedz

    • Avatar
      PIK

      28 czerwca, 2020 at 12:53 pm

      Chłopie, więc na pewno nie ty!…

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

one × four =