Tylko u nasWywiadyCzego nie da sobie wbić w tyłek i na kogo powinien głosować katolik – wywiad z Wojciechem Cejrowskim

Paweł Skutecki Paweł Skutecki17 czerwca, 20208 min

Niebawem wybory prezydenckie, będzie Pan głosował osobiście, czy korespondencyjnie? 

Korespondencyjnie nigdy, bo to GRANDA. System w ogóle nieodporny na oszustwa. W sytuacji, gdy istnieje możliwość głosowania korespondencyjnego wszelkie głosowanie traci sens, bo nigdy nie wiesz w jakim zakresie wybory zostały sfałszowane.

Przy systemie korespondencyjnym fałszować łatwo może władza, lub ktokolwiek inny. Władza ma sposobów wiele, bo kontroluje na przykład Pocztę Polską. Ja mam sposobów mniej, ale też sporo. Na przykład taki prościusieńki: 1. zgłaszam wniosek online w gminie za mojego kuzyna, znajomego, kolegę, mogę zgłosić za każdego którego adres i pesel znam, a przecież znam adresy i pesele wielu osób. Każdy zna. Przedsiębiorca z umów, księgowe, szkoły.  2. Nikt nie jest w stanie sprawdzić czy to kuzyn zgłaszał wniosek, czy ja, bo zgłoszenie odbyło się online. 3. Ze skrzynki kuzyna wyjmuję i wypełniam pakiet wyborczy, a potem wysyłam tak jakby to zrobił kuzyn. Kuzyn o niczym nie wie, bo jest akurat na robocie w Irlandii, albo stale pijany, albo ja mu zapłaciłem za ten jego pakiet, bo jemu nie zależy, a ja jestem z PO i zbieram sobie głosy na Kwaśniewskiego2, czyli na Trzaskowskiego. Proste.

A zatem w takich oszukańczych wyborach udziału brać nie chcę, bo one są tak samo ważne jak wybory za komuny – tam oszukańczy system i tu też. 

Ale nawet gdybym chciał zagłosować to nie będę mógł, gdyż PIS wykluczył z głosowania Polaków zamieszkałych za granicą. Teoretycznie możliwość jest, ale w praktyce, np. w USA nie ma. A w kilku innych krajach nie ma możliwości wcale i na pewno. I ja już nawet nie myślę o klasycznej Polonii, lecz o Polakach na polskim paszporcie przebywających czasowo na zarobku zagranicznym lub zablokowanych za granicą bo nic nie lata.

Czy katolik ma na kogo głosować w tych wyborach? 

Moim zdaniem to bardzo trudne. Jeszcze nigdy nie było aż tak trudne, bo nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu kandydatów pozornie katolickich. Duda jest takim kandydatem. PiS jest piękny w słowach, ale w praktyce z aborcją robo DOKŁADNIE to samo co komunistyczna partia SLD – odwlekanie w nieskończoność, a w tym czasie dzieci są mordowane

Czy może przyjść taki moment, że zdecyduje się Pan wziąć polskie sprawy w swoje ręce i wystartować na prezydenta Polski? 

Nie. 

I pańskie pytanie zawiera fałszerstwo, lub pomyłkę. Polskie sprawy nie zależą od polskiego prezydenta. To nie jest wina prezydenta lecz konstytucji napisanej przez Kwaśniewskiego1. Urząd prezydencki nie posiada mocy sprawczej, więc bycie prezydentem RP nie ma sensu, jeżeli ktoś chciałby zmienić Polskę. Jeżeli chce sobie pojeździć po świecie, poprzypinać ordery i pojeść za darmo, to owszem – przyjemna fucha. Ale jeżeli chciałbyś coś zrobić dla Polski, lub przynajmniej coś dla Polski zablokować, to urząd prezydencki w obecnym kształcie jest stratą czasu.

Pan mi da dyktaturę na krótki czas to się najpierw przygotuję, czyli napiszę stertę dekretów plus Konstytucję Wolnej Polski, a potem w tym krótkim czasie będę podpisywał te gotowe dekrety. Wszystkie będą WCZEŚNIEJ znane i opublikowane zanim zostanę dyktatorem. Naród powinien z góry wiedzieć kogo wybiera, a kandydat powinien z góry wiedzieć co wykona. W obecnej Polsce projekty ustaw zaczynają powstawać PO wyborach. To jest granda i oszustwo. Gotowe ustawy (a nie projekty) powinny leżeć gotowe przed wyborami, a Sejm z większością PIS powinien PIERWSZEGO DNIA URZĘDOWANIA  przegłosować wszystkie gotowce. Dwanaście godzin głosowania i mamy Nową Polskę, a opozycja i media nie mają czasu na komentarze, bo w jeden dzień przegłosowana tysiąc nowych ustaw plus nową Konstytucję.

Pierwszym moim dekretem, który bym podpisał, to moja abdykacja w terminie 100 dni od objęcia urzędu. Abdykacja NIEODWOŁALNA nawet, gdybym zmienił zdanie. Coś w rodzaju cyrografu.

Dlaczego wziął Pan udział w marszu „antyszczepionkowców i płaskoziemców” jak go nazywa ogromna część mediów, polityków i urzędników? 

Nie brałem udziału w czymś takim. Ja poszedłem na marsz przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Minister Zdrowia, czy każdy inny zwolennik lewicy może sobie wbijać w tyłek dowolną igłę z dowolną substancją. Byle nie pchał się z tym do mojego tyłka.

Czy nie sądzi Pan, że ostatnie wydarzenia związane z koronawirusem mogą się stać pretekstem do ograniczenia nam praw i wolności obywatelskich na stałe, a nie tylko tymczasowo? 

Nie. Nie sądzę, że „mogą się stać”. Już się stały.

Paweł Skutecki

Paweł Skutecki

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

4 × five =