Dramat dorosłych, trauma dzieci

Paweł Skutecki24 marca, 20209 min

Samotne, malutkie dzieci histerycznie płaczące w poduszki z bólu i tęsknoty za rodzicami, którzy musieli je zostawić same za szpitalnymi drzwiami. Panika związana z epidemią nie omija również służby zdrowia. Dostajemy mnóstwo informacji, że dzieci zostają bez opieki, bez wsparcia, a ich rodzice bez elementarnej informacji. Panuje chaos – przynajmniej taki obraz wyłania się z informacji jakie przesyłają do nas przestraszeni rodzice.

fot: Karol Kwiatkowski

Dramat dorosłych

Symbolem chaosu jest sytuacja jaka spotkała naszą Czytelniczkę. Mieszkanka Sochaczewa cierpi od kilku lat na astmę o dość poważny przebiegu, z częstymi zaostrzeniami, które przerywane są zastrzykiem ze sterydem. Zadzwoniła na nocną pomoc lekarską, przedstawiła sytuację i zabronili jej przyjeżdżać, bo powiedziała, że ma kaszel (bez gorączki i innych objawów). Kazali zadzwonić do sanepidu, gdzie dowiedziała się, że powinna zostać przyjęta. Wysłano ją do NPL (nocnej pomocy lekarskiej). Tam jednak została mocno zrugana. Lekarze zadzwonili do sanepidu z pretensjami i pytaniem, czy mają teraz dezynfekować poczekalnię. Kobieta została odesłana do domu bez udzielenia pomocy i z poleceniem czekania na dalsze instrukcje. Faktycznie zadzwonił ktoś z sanepidu i odesłał ją do szpitala zakaźnego w Warszawie pod groźbą nałożenia grzywny.

Pojechała do szpitala. Na miejscu dostała reprymendę i pytanie, czy właśnie tam chce się zarazić. „Zakaźny stwierdził, że szpital jest wystraszony epidemią i niedługo nawet z zawałem nie przyjmą, bo pacjent może mieć koronawirusa. Znów została bez pomocy” – relacjonuje jej siostra. Wieczorem, o godzinie 22 dostała telefon z sanepidu z groźbą kwarantanny. Kolejnego dnia dzwoniła do przychodni z błaganiem o zbadanie przez lekarza oraz zastrzyk ze sterydem. Dostała propozycję skorzystania z teleporady, po kilku godzinach, kiedy przyjdzie lekarz. „Lekarz wystawił skierowanie do „zakaźnego” twierdząc, że woli wylecieć z pracy, niż być pod respiratorem. Siostra tłumaczyła, że wczoraj była w „zakaźnym” i odesłali ją od razu do domu, żeby właśnie tam się nie zaraziła” – mówi siostra pacjentki. Ostatecznie lekarz zmienił skierowanie. Wpisał inny szpital zakaźny. „Czy pomoc lekarska teraz będzie wyglądać na przerzucanie odpowiedzialności za pacjenta z jednego szpitala na drugi lub sanepid. Czy aktualnie ludzie przestali chorować na inne choroby? Czy teraz każdy chory ma koronawirusa ? Co czuje taki pacjent, który potrzebuje mocniejszych leków według zaleceń specjalisty, a zostaje odsyłany z jednego miejsca w drugie albo trzecie?” – pyta siostra pacjentki z Sochaczewa.

Trauma dzieci

Wojewódzki Szpital Dziecięcy w Bydgoszczy wprowadził surowe obostrzenia. Rodzice muszą zostawić dziecko same w szpitalu, bez względu na wiek. Wyjątkiem są tylko matki karmiące i opiekunowie dzieci niepełnosprawnych. Nie ma możliwości odwiedzin.

„Wyobrażacie sobie zostawić np. półroczne dziecko samo w szpitalu na kilka dni? Bo ja nie. Dzieci więc leżą na oddziale bez opiekunów i godzinami płaczą w samotności. Personel medyczny jest przerażony. W innych szpitalach pediatrycznych w Polsce zakłada się, że skoro rodzic przyszedł z dzieckiem, to ich status wirusologiczny jest taki sam. I matka lub ojciec zostaje z dzieckiem na oddziale – z zakazem wychodzenia z sali dziecka. Teoretycznie bydgoski szpital w obecnej sytuacji ma prawo podjąć taką decyzję. Tyle że wielu rodziców już wie o sytuacji i wskutek tego nie decyduje się na hospitalizację dziecka mimo wskazań, ryzykując tym samym jego zdrowia, obawiając się jego traumy” – relacjonuje Magdalena Komsta, psycholog, instruktorka aktywnej szkoły rodzenia.

Zdaniem eksperta

– W trakcie pobytu w szpitalu dziecko doświadcza ogromnego stresu. Zarówno uczucia lęku jak i tęsknoty. Rodzice lub opiekunowie stanowią nieodzowną część zespołu terapeutycznego, wspierającego dziecko w powrocie do zdrowia. Obecność bliskiej osoby minimalizuje stres i lęk związany z obcym miejscem i chorobą oraz skraca czas powrotu do zdrowia. Nie zapominajmy też o tym, że rodzice pomagają również w codziennych zabiegach pielęgnacyjnych oraz w karmieniu dzieci, wyręczając w ten sposób już przeciążony personel medyczny. Według Europejskiej Karty Praw Dziecka, dziecko ma prawo do tego, by cały czas była przy nim bliska osoba – rodzice lub opiekunowie. Odebranie dziecku możliwości kontaktu z rodzicami, zaburza jego poczucie bezpieczeństwa, powoduje dodatkową traumę i jest niezgodne z prawem. Czy dyrekcja bydgoskiego szpitala, swoją nadgorliwością łamie prawa człowieka? Warto odwołać się do zdrowego rozsądku i do czystego rachunku ekonomicznego. Czy dyrektor szpitala zatrudnił dodatkowy personel, który zaopiekuje się dziećmi pozbawionymi rodziców? Nakarmi wszystkie, przewinie, utuli do snu, pocieszy, wesprze w trudnych chwilach terapii? Panika może spowodować więcej szkód niż sam wirus – warto o tym pamiętać. Warto też w tych trudnych chwilach pamiętać o najważniejszym. O empatii – mówi Elżbieta Tokarska ze Stowarzyszenia Centrum Wiedzy o Zdrowiu „Dobrostan”.

[reklama]

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Leave a Reply

Koszyk