Wyobraźnia i szubienica

Paweł Skutecki22 marca, 20208 min

Pobawmy się w wyobraźnię. Czytelnikom o wrażliwszym sercu polecam przestudiowanie sąsiednich stron. Tę jedną pomińcie.

Najpierw fakty.

Dwudziestoośmioletni mężczyzna, krótko obcięty, dobrze zbudowany. Gwałci trzyletniego chłopczyka. Gwałci go okrutnie, bijąc tak długo, aż chłopczyk umrze. Umrze w koszmarnym bólu, niewyobrażalnym cierpieniu. Ma obrażenia całego ciała. Obrażenia czaszkowo-mózgowe skutkujące masywnym, przymózgowym urazem. Ma złamane kości w obrębie pokrywy czaszki. Był bity tak, żeby zabić. Trzyletni chłopiec.

Sprawca po wszystkim po prostu dzwoni do matki chłopczyka i mówi, że zamiast się nim opiekować, poszedł wziąć prysznic. Jak wyszedł, to chłopiec już leżał w kałuży krwi. Mężczyzna głośno wyraża tezę, że pewnie uderzył się o grzejnik.

Prokuratura nie ma co do winy wątpliwości, sąd też nie – najwyższy wymiar kary w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości to dożywocie, zbrodniarz dostaje dwadzieścia pięć lat. Ćwierć wieku za koszmarną śmierć chłopczyka. Tyle wymierza sąd.

Ale obrona się nie zgadza. Składa apelację. I teraz zaczyna się drugie piekło. Już nie tego chłopca, który stracił życie przez chorą, zboczoną wyobraźnię degenerata. Teraz zaczyna się nasze, polskie piekło wymiaru „sprawiedliwości”. Sąd apelacyjny zmniejsza wyrok z dwudziestu pięciu do piętnastu lat więzienia. W praktyce po sześciu latach zbrodniarz może wyjść na wolność. 2190 dni życia na koszt polskiego podatnika (sprawca jest Kanadyjczykiem). Pilnowania go dzień i noc przed sprawiedliwością, której większe poczucie mają osadzeni, niż osadzający.

I teraz najgorsze. Uzasadnienie sądu apelacyjnego. Dosłowne. „Wprawdzie przestępstwo, którego się dopuścił oskarżony, zasługuje na potępienie, ale można sobie wyobrazić przestępstwo jeszcze bardziej brutalne”.

Nie umiem napisać nic, co by mogło wyrazić mój bunt. Brutalny gwałt i zamordowanie trzyletniego chłopczyka to za mało dla sędziego, żeby użyć „kary szczególnej”.

Sędzia Krzysztof Eichstaedt. Łatwo zapamiętać to nazwisko. I trzeba je zapamiętać. To on argumentował: „Mamy przestępstwo zgwałcenia nieletniego, ale nie związane z zabójstwem, tylko z pobiciem ze skutkiem śmiertelnym. Można mu więc przypisać najwyżej nieumyślną winę”. Pierwotny wyrok nazwał „karą niewspółmiernie surową”.

Kto był w stanie doczytać do tego miejsca, niech się cofnie parę akapitów wyżej i przypomni sobie urazy, które doprowadziły do śmierci trzylatka. „Nieumyślna wina”?

Próbuję wyobrazić sobie, co się dzieje w głowie tego sędziego. Czy jest już tak bardzo uodporniony na krzywdę, na ten najgorszy szlam ludzkiej egzystencji na tym najpiękniejszym ze światów? Czy jest tak cyniczny? Czy może jest po prostu tak zły, po ludzku, w sensie duchowym, zły? Ma zżartą złem duszę? Kim jest ten facet? Dwa lata temu minister Zbigniew Ziobro powołał go na sędziego dyscyplinarnego. Dzisiaj minister Ziobro zapowiada złożenie kasacji od jego decyzji w sprawie Kanadyjczyka.

Problem jest głębszy niż tylko personalia, które też są ważne. Stało się coś potwornego: trzylatek został brutalnie zgwałcony i zamordowany. Sprawca – jeśli kasacja nie dojdzie do skutku i nie zmieni wyroku – za sześć lat może wyjść z więzienia. Będzie miał wtedy raptem 34 lata. Życie przed nim. Setki i tysiące malutkich chłopców również.

Musimy się ocknąć i zacząć wreszcie odróżniać dobro od zła. Musimy wreszcie zacząć naprawdę piętnować zło. Gwałciciel i morderca trzylatka powinien skończyć na szubienicy.

Mama tego chłopca, pogrążona w żałobie, której nie da się zapomnieć nigdy, nie może utrzymywać w więzieniu tego sukinsyna. Ja też sobie nie życzę! On powinien wisieć. Co bardzo ważne: nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, co do winy tego człowieka. Zrobił coś, co powinno zaprowadzić go na sznur.

Zamiast dzisiaj dyskutować nad tym, kto popychał do góry tego konkretnego sędziego, powinniśmy wrócić do dyskusji na temat kary śmierci. Kara ostateczna byłaby stosowana w polskich realiach naprawdę rzadko. Musiałaby dotyczyć zbrodni tak potwornych, jak ta. O ile w ogóle byłaby stosowana, bo nie wiadomo czy są sędziowie, którzy w odróżnieniu od Krzysztofa Eichstaedta mają zdrowszą wyobraźnię.

(za: www.wolnadroga.pl)

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Leave a Reply

Koszyk