Z archiwalnej strony można korzystać:
O ile wiosna oznacza obudzenie się przyrody i nadzieje na radosne zdarzenia,
jesień kojarzy się ze smutkiem: skończyły się letnie podróże i przygody, wraca codzienna rzeczywistość. W jednym z ogrodów botanicznych, które kiedyś zwiedzałem, przed jego wydzieloną częścią widniał napis: „Jesienna zmiana barw liści” – do dziś wspominam wrażenia, jakie patrząc, wtedy odniosłem: wiele kolorów na różnych drzewach, koniec lata i jego radości w bogatym pożegnaniu.
Jesień to pora rozstań: młodzi ludzie, po ukończeniu szkół i uczelni, wyruszają w samodzielne życie, na jego rozstajne drogi. Różne miejsca studiów, odmienne zawody i zakłady pracy, może rozmaite kraje. Opuszczenie środowiska rodzinnego i otoczenia, niosące nowe wrażenia, ale i wiele złych doświadczeń i zagrożeń. Czy będzie można sprostać wyzwaniom, uniknąć niebezpieczeństw?
Młodzieńcze sympatie i koleżeńskie związki narażone będą na zerwanie i odejście. Trzeba będzie walczyć o zachowanie swoich postaw, wiary, przekonań. Niestety, nie zawsze się to udaje – niekiedy rodzice nie poznają swoich córek i synów już po roku rozstania. Mogą zdarzyć się życiowe niepowodzenia, ale i klęski, rzutujące na wiele lat.
W przestrzeni wirtualnej pojawiają się proroctwa i przepowiednie: koniec świata zapowiadają akurat na jesień – mają go poprzedzać huragany i katastrofy oraz zgony ważnych osobistości. Ale tak bywa zwykle co roku, może więc jeszcze przeżyjemy tę jesień i nie ma co porzucać pracy czy odchodzić od codziennych zajęć.
Doczekamy Świąt Bożego Narodzenia, Świętego Mikołaja i pierwszej Gwiazdki. Zarzucą nas kartkami z drukowanym życzeniem „Wesołych
Zimowych Świąt” i rysunkami, na których „Mikołaj” ma czerwone (bynajmniej nie od mrozu) nosisko, a renifery ciągną sanki ze „zdrową żywnością”. Będziemy z trudem poszukiwać kart z szopką, Matką Bożą i Dzieciątkiem,
a w Święta bezowocnie zachęcać do modlitwy i śpiewania kolęd naszych zlaicyzowanych „zstępnych”. Cóż - inne czasy, inni ludzie...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz