Z archiwalnej strony można korzystać:
Kończy się okres czteroletnich rządów „Prawa i Sprawiedliwości”, zapowiadanych jako „Dobra Zmiana” i „ Czwarta Rzeczpospolita”.
Niestety, ani jednego, ani drugiego nie zdołano w oczekiwanym kształcie dokonać. Wspomożono rodziny przez 500+, uwolniono od oszustw i zaniedbań
VAT, ujawniono afery, przywrócono w znacznym stopniu historię narodową
i wartości patriotyczne, uporządkowano Polskie Radio i Telewizję Publiczną.
Wielu istotnych problemów nie rozwiązano: nie uzdrowiono sądownictwa, czemu przeszkodziła pełna błędów i niekonsekwencji postawa prezydenta; media – w tym wielkie stacje i liczne programy TV – pozostały w rękach niemieckich i angielskich koncernów oraz lewackich redaktorów. Reforma szkolnictwa niezbyt się udała, służba zdrowia w dalszym ciągu niedomaga, w nauce i w szkolnictwie wyższym następują wręcz fatalne przeobrażenia. Polityka zagraniczna całkowicie zawiodła: wplątaniem się w amerykańskie dążenia polityczne pogłębiliśmy konflikt z Rosją, a uzależnili od USA,
niepotrzebnie sprowadzając stamtąd do kraju reprezentacje wojskowe i kupując kosztowną, a mało przydatną broń. Zamiast zająć stanowczą postawę wobec Izraela i wrogiego nam światowego żydostwa, wdzięczymy się do nich, tolerując też nieprzyjazne działania Żydowskiego Instytutu Historycznego i Bnai Brith oraz narażając Polskę na ograbienie w wyniku bezpodstawnych finansowych roszczeń Żydów, wspieranych przez Amerykę. Wobec Unii Europejskiej okazujemy żenującą ustępliwość.
Pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że spora część społeczeństwa, zdemoralizowana latami rządów komunistycznych i panowania fałszywych
liberałów z UD/UW i KLD oraz Platformy Obywatelskiej, naprawy państwa sobie nie życzy, a główna partia opozycyjna z jej przybudówkami, wspomagana z zagranicy, przeszkadza rządowi, jak może, szkodząc też Polsce. Trudno więc się dziwić, że niektóre obietnice wyborcze obawiano się spełnić.
Jednak bilans tych czterech lat nie wypada tak, jak na to liczyliśmy. Wzrosło
zadłużenie państwa, niektórzy ministrowie kompromitują swój urząd,
planowane korzystne przedsięwzięcia zaczynają się za późno. Jak widać, sił nie staje... Ale alternatywy nie ma: Koalicja Europejska to postkomunistyczne, antynarodowe i antyreligijne lewactwo. Zniszczyłoby Polskę do reszty.
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz