Cenzura wciąż żywa – teraz jeszcze lepsza!

Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk z jego 350-osobową kadrą

zlikwidowano w 1990 roku,  ale „liberałowie” z UD i KLD zainstalowali na jego miejsce inną, znacznie skuteczniejszą – cenzurę politycznej poprawności. Zaistniała już wcześniej na Zachodzie, w USA była nawet katedra „political correction” w jednej z uczelni.


Obejmowała ona początkowo zakaz krytykowania Murzynów i Żydów,  a następnie homoseksualistów - 

„seksualnych inaczej”. Stopniowo została uzupełniona o nakazy generalnej krytyki „konserwatyzmu”, „nacjonalizmu” i wszelkiej prawicy – a także  „klerykalizmu”, czyli przekonań religijnych, szczególnie wiary katolickiej i księży, zwanych w kręgach wyznawców owej cenzury „czarnymi” (autentyczne pytanie  redaktora GW do podwładnych: kto dziś dowala czarnym?).  

Cały ten bagaż indoktrynacyjny wniesiono do Polski poprzez polityków  „liberalnych” i media, a wdrożony został skwapliwie do stosowania w wydawnictwach, księgarniach, bibliotekach i w całym obiegu kulturowym. Ponadto – wprowadzony do umysłów sporej części tzw. populacji. „Ależ to wszystko jest prawicowe!”- usłyszałem od zarządzającej biblioteką paniusi, proponując jej  uzupełnienie czasopism w czytelni o kilka tytułów...

„Zaraza” political correction  nie ustępuje – księgarze nie znają w ogóle takich wydawców, jak „Capital”, LTW  czy „Nortom” ( wymieniłem 

przykładowo kilka z kilkudziesięciu), bronią się przed  ich książkami biblioteki publiczne,  bibliotekarki nawet o nich nic nie wiedzą). Jeżeli nie skończymy z tym wyjątkowym  mentalnym przekleństwem, na nic się nie przydadzą żadne „dobre zmiany” i głupie ględzenie, że skończył się  komunizm.    

 

                                                                                       Zbigniew Żmigrodzki


26-04-2017 admin

Komentarze

  • Komunizm chciał w miejsce wiary chrześcijańskiej wbijać swoją ideologię. Część ludzi nieświadoma kłamliwych przekazów w ekranach, czy lewicowej prasie przyjmuje kłamliwe wiadomości. Dobrze, że większość myśli i ma odwagę mówić i pisać. Nie da się bazować na kłamstwach. Jako naród Polski przerabialiśmy wiele razy zdradę, zniewolenie i utratę wolności.

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Warto wiedzieć

"Miś" Kamiński i Andrzej Morozowski sporządzili kiedyś chwalebne "dzieło" pt. "Koniec PiS-u". Rzeczywistość okazała się inna: to ich "Platformę" może czekać koniec. Zastąpi ją KOD lub "Nowoczesna" bądź połączenie tych awanturniczych gromad, zarządzone przez niewidocznych sterników antyrządowej rebelii. Tymczasem Tusk chce wyprzeć Schetynę i zastąpić Hanną Gronkiewicz-Waltz. Tylko tak dalej...
 
W "Super Expressie" wyróżnia się jako podgryzacz władzy Sławomir Jastrzębowski. Cytujemy: "KOD wyprzedza PiS  (...) ten ruch, pchany przez niewidzialne a sprawne ręce, dziś zwyciężyłby w wyborach". - Ciekawe, czyje to ręce? Zgłaszają się BND, Mossad,CIA, a chyba i złowrogi Putin. Jednak najpewniej są to ręce którejś z naszych specjalnych, podobno aż siedmiu, służb. Proponujemy dobrze trzepnąć po łapach...

 

 

 

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis