Wiesława Mazur: Kronika wyprzedaży Polski (345) – O niemieckim gościu i raporcie L. Kaczyńskiego

5 min. czytania

Wiesława Mazur

09 grudnia 2010 r.

5 min. czytania

Wiesława Mazur

09 grudnia 2010 r.

Korporacja Związku Przemysłowego Donbasu w maju 2005 r. dopięła swego: negocjuje
ze skarbem państwa kupno Huty Częstochowa, w której najbardziej łakomym kąskiem
była walcownia. Oleksander Pyłypenko, dyrektor ds. polityki inwestycyjnej ZPD w
rozmowie z dziennikarzem “Rzeczpospolitej” mówił, że niejasności w przetargu na
HCz, doprowadziły do tego, że – jak to sformułował – “wielu Ukraińców zmieniło
swój stosunek do Polski na znacznie gorszy”. Myśleliśmy, że w końcu zostaną
zapomniane historyczne spory, a tu próbowano nas upokorzyć – mówił (bliski
przejęcia Huty Częstochowa był koncern Hindusa Mittala), traktując ukraińską
prywatną firmę jak jakiegoś przypadkowego inwestora. Dziś Polska tyle swoich
towarów sprzedaje na Ukrainę – wypomniał, złoszcząc się i prowokując rozmówcę,
żeby go w końcu zapytał: – Grozi pan? Odpowiedział, że próbuje tylko wyjaśnić
fakt, że ukraiński premier i ukraińscy ministrowie pisali w sprawie Huty
Częstochowa listy do polskich władz, a polskie władze ociągały się z
odpowiedzią: “Takich historii łatwo się nie zapomina” – podsumował. Ale bardzo
szybko sytuacja się zmieniła Mittal Steel odpadł, nie tyle ze względu na
oburzenie Pyłypenki, ale m.in. dlatego, że Mittal Steel nie dogadał się ze
związkami zawodowymi, które z Donbasem już negocjowały atrakcyjny pakiet
socjalny, załodze Huty, jeszcze przed jej sprzedażą Ukraińcom Donbas obiecał
bonus prywatyzacyjny. Ukraińcy mogli wydać na Hutę Częstochowa, jak wówczas
mówili 1,7 do 1,9 mld zł, ale targi o cenę trwały dalej. Donbas razem z polskim
prywatnym Złomreksem planował przejąć także walcownię Rur Jedność wartą 200 –
300 mln zł. W tym czasie Grupa Lotos weszła na giełdę, skarb państwa sprzedawał
ok. 36 proc. pakiet akcji, jak zwykle przy tej okazji odpierając zarzuty, że
przecież państwo będzie kontrolowało ważną dla gospodarki firmę. Lotosowi w
debiucie nie przeszkodziło, że jedna z trzech przejętych małych rafinerii
(Rafineria Nafty Glimar) ogłosiła upadłość, chociaż strata wynosiła ok. 100 mln
zł. Na akcje Grupy Lotos było wielu chętnych nabywców indywidualnych i
instytucjonalnych. Niestety dla pierwszych redukcja zleceń wynosiła 96,6 proc.

Przeczytaj również: Domański chroni Gazprom? Ministerstwo blokuje 174 mln zł dla polskiego budżetu

*

Działo się dużo. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo złożyło prospekt
emisyjny do Komitetu Papierów Wartościowych i Giełd z wnioskiem o dopuszczenie
do obrotu. Ministerstwo skarbu, w myśl zaleceń unijnych uzależniło emisje nowych
akcji (o co PGNiG zabiegał od podpisania przez tę firmę umowy dzierżawy sieci
gazociągów przesyłowych ze spółką PGNiG–Przesył i zbycie tej spółki na rzecz
skarbu państwa. Spółka wyceniona została na ok. 40 mln zł i stała się darowizną
PGNiG na rzecz państwa, pomniejszając majątek przedsiębiorstwa, które zdaniem
opozycji nie powinno być prywatyzowane ani z “Przesyłem”, ani bez niego, jako
firma strategiczna. Minister skarbu Jacek Socha “strategię” wyśmiał, a inni
politycy rządu Sojuszu Lewicy Demokratycznej również prześmiewczo zauważyli, że
w każdej firmie, nawet w takiej, która handluje majtkami, niektórzy widzą
“przedsiębiorstwo strategiczne”. Poza tym rząd sprzeda tylko pakiet
mniejszościowy PGNiG, więc nie ma o co się handryczyć (tak jak przy sprzedaży
giełdowej Grupy Lotos). Dogadywano się z firmami ze wschodniej części Niemiec na
temat współpracy, wspólnego handlu gazem oraz wybudowania gazociągu łączącego
oba kraje – inicjatywę gazociągową chciał podjąć PGNiG i Verbunden Gaz (VNG).
Gazociąg miałby mieć 130 –150 km długości, polska strona przedstawiała plany
jego budowy spod Szczecina do Berlina (nie można było przecież dokładnie
kopiować pomysłu Bartimpeksu Aleksandra Gudzowatego). Niemcy do projektu
podchodzili z flegmą. Wolfgang Eschment wiceprezes ds. technicznych VNG
oświadczył, że najpierw należy dokładnie sprawdzić koszty wyliczone pi razy oko
na 200 mln euro, chociaż sam prezes niemieckiej spółki Klaus Ewald Holst
pojednawczo powiedział, że pora, by Polskę przestać traktować tylko, jako rynek
zbytu, taka inwestycja byłaby potrzebna. Za tym stwierdzeniem nie poszły jednak
żadne czyny. Lufthansa głośno zastanawiała się, czy kupić PLL LOT. Wywiad na ten
temat z dyrektorem niemieckiej linii Karlem Ludwigiem Kleyem ukazał się we
francuskim tygodniku Lettere de l’Expansion. Wiadomość o zamiarze Lufthansy
dotarła także do biura LOT we Frankfurcie, budząc tam radość, ale w Radzie
Nadzorczej LOT – zapanowało zaskoczenie. Na inwestycje niemiecki przewoźnik
planował wówczas wydać do 3,8 mld euro.

*

Tak się złożyło, że niewiele wcześniej kanclerz Niemiec Gerhard Schroder jadł w
Warszawie kolację z premierem Markiem Belką, nie mówili rzecz jasna o zamiarach
Lufthansy względem LOT-u ani o gazociągu ze Szczecina do Berlina, to byłaby dla
Schrodera sprawa drobna, jak pryszcz, poza tym – pieśń przyszłości. Niemiecki
gość pouczał premiera Belkę, jak ważna jest konstytucja europejska, która –
zdaniem kanclerza – stanie się prawdziwym fundamentem gospodarczo skutecznej
Europy. W tym samym dniu, najbliższy współpracownik kanclerza, długoletni
działacz związków zawodowych, przewodniczący rządzącej od wielu lat w Niemczech
partii SPD, Franz Muentefering szalał w Berlinie, dając wyraz najwyższego
niezadowolenia z życia w ustroju kapitalistycznym, który chciałby zmienić,
ponieważ kapitalizm jest niesprawiedliwy. Domagał się zwiększenia udziału
państwa w gospodarce, żeby wszystkim ludziom żyło się lepiej, a nie tylko
niektórym. Żądał określenia płacy minimalnej, jaka obowiązuje w Niemczech dla
całej unijnej Europy, w tym także dla Polski. Dobrze, że Belka tego przy kolacji
nie słyszał, bo ma inne poglądy i mógłby zadławić się ością. Kto by u nas takiej
minimalnej płacy, jak w Niemczech nie chciał (w 2005 r. oficjalnie 6 euro za
godzinę). Dobrze by było, tylko jaki polski drobny kapitalista i która
instytucja państwowa mogła tyle dać? Ciągle jesteśmy na dorobku nie tylko po
Peerelu, ale przede wszystkim po zrujnowaniu Polski przez Niemcy w czasie wojny.
Kto na niewinnych napada i ich rujnuje powinien płacić za zniszczenia, to chyba
powinno zostać zapisane w europejskiej konstytucji. Głupio byłoby, gdyby Belka
coś takiego odparował kanclerzowi, który był gościem i także mógłby się zadławić
posiłkiem. Mamy takt i niczego nie wypominamy nikomu, przy tzw. okazjach, ani
Ukraińcom, ani Niemcom. Tak się zdarzyło, że akurat na polecenie prezydenta
Warszawy Lecha Kaczyńskiego zespół prawników, historyków i ekonomistów opracował
raport o startach wojennych tylko naszej stolicy. Wyliczono je na 45,3 mld zł,
powołując się na blisko 100 sensacyjnych, bo nieznanych dotąd, dokumentów
źródłowych. Władze w 1953 r. były niekonstytucyjne, głosi raport, który powinien
zostać opublikowany, żeby Polacy z nim się zapoznali, podejmowały decyzje w
warunkach przymusu, a więc nieważne. Nie można też żaden sposób odnaleźć
oficjalnej noty dyplomatycznej zarówno NRD, jaki i Polski, w której polski rząd
zrzekłby się roszczeń.

Przeczytaj również: Walcownia Metali Dziedzice zwalnia w 130. rocznicę. Ile etatów uda się uratować?

Sprawdź także: Korupcja na Ukrainie. Zniknęło 37 mln hrywien, czyli 1,3 mln dolarów darowizn dla Kijowa

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” nr 47 (786) z 23 listopada 2010r.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Inne kategorie

Czytaj także