Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

14 min. czytania

Redakcja

19 sierpnia 2026 r.

Pryzma gruzu po wyburzonym bloku w Kłominie i wnętrze pustostanu w budynku, który jeszcze stoi

14 min. czytania

Redakcja

19 sierpnia 2026 r.

Kłomino to opuszczone miasto w gminie Borne Sulinowo w województwie zachodniopomorskim, oddalone 12 km od Bornego Sulinowa. Z około trzydziestu obiektów po radzieckim garnizonie zostały cztery budynki i kilku mieszkańców. Miasteczko postawił Wehrmacht w latach 30. XX wieku jako bazę wojskową obsługującą poligon artyleryjski Gross Born, w czasie wojny działał tu obóz jeniecki Oflag II D Gross-Born, a po 1945 roku tereny przejęły wojska radzieckie. Kłomino opustoszało w 1992 roku, po wyjeździe Rosjan, i od tamtej pory żaden pomysł na to miejsce się nie przyjął. Rozbiórka trwa od 2008 roku, a Skarb Państwa od października 2025 roku bezskutecznie próbuje sprzedać tam jedną działkę – w czwartym przetargu cena wywoławcza spadła do 60 000 zł.

Kłomino – opuszczone miasto, w którym z trzydziestu budynków zostały cztery

Kłomino to osada leśna w gminie Borne Sulinowo, w powiecie szczecineckim w województwie zachodniopomorskim, dawne zamknięte miasteczko wojskowe, w którym z około trzydziestu obiektów ocalały 4 budynki, a stała ludność liczy dziś kilka osób. Taki status – osada leśna, nie wieś i nie miasto – nadaje jej rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 grudnia 2010 r.; w krajowym rejestrze podziału terytorialnego miejscowość ma numer SIMC 1064717.

Nazwy są trzy i wszystkie są w użyciu. Niemiecka to Westfalenhof. Polska, urzędowa – Kłomino. Trzecia, Gródek, przyjęła się od radzieckich żołnierzy i do dziś funkcjonuje w okolicy oraz w publikacjach o poradzieckich garnizonach. W mediach przyjęło się określenie miasto widmo, choć Kłomino nigdy nie miało praw miejskich.

Kłomino nie jest sołectwem. Raport o stanie Gminy Borne Sulinowo za 2023 rok wymienia 39 miejscowości wiejskich i 18 utworzonych z nich sołectw – Kłomina wśród nich nie ma. Praktyczna konsekwencja jest taka, że osada nie ma sołtysa ani funduszu sołeckiego, czyli żadnego mechanizmu, przez który mieszkańcy mogliby wskazać gminie, co zrobić z terenem.

Miasteczko postawił Wehrmacht jako zaplecze poligonu Gross Born

Kłomino powstało w latach trzydziestych XX wieku jako baza wojskowa obsługująca poligon artyleryjski Wehrmachtu. Osiedle stanęło razem z poligonem Gross Born, który zajmował około 18 000 hektarów. Niemcy wykupili pod niego grunty rolne i wysiedlili część mieszkańców. Obok koszar stanęła bocznica kolejowa z rampami załadunkowymi, elewatory i magazyny kwatermistrzowskie – Westfalenhof miał obsługiwać ćwiczące na poligonie niemieckie oddziały artylerii, a nie żyć własnym życiem. To rozróżnienie tłumaczy późniejsze losy: miejsce od początku nie miało powodu istnieć bez wojska.

Sąsiedni Lager Linde, czyli dzisiejsze Borne Sulinowo, budowano w latach 1933-1938 i otwarto 19 sierpnia 1938 r. Oba kompleksy powstały w ramach tej samej inwestycji, oba były zamknięte, ale to Borne dostało rozbudowaną infrastrukturę miejską. Kłomino pozostało przybudówką.

Komunikację zapewniała kolej. Linię Jastrowie – Czaplinek uruchomiono w 1908 r., a przystanek Kłomino leżał formalnie na gruntach wsi Nadarzyce. Dziś nie kursuje tamtędy żaden pociąg.

W Oflagu II D Gross-Born na początku 1945 roku było 5 391 polskich oficerów

Od listopada 1939 r. działał tu obóz jeniecki – Stalag, w którym przetrzymywano 6 tysięcy polskich jeńców wojennych i 2300 cywilów aresztowanych w Polsce. 1 czerwca 1940 r. w jego miejsce utworzono Oflag II D Gross-Born, ulokowany na wzgórzu Hundsberg, na południowym krańcu poligonu. Najpierw trafili do niego Francuzi – w lutym 1941 r. było ich 3 731, w tym 3 166 oficerów.

W połowie 1942 r. Francuzów wywieziono, a na ich miejsce przyszli Polacy z oflagu w Choszcznie: 1 czerwca 1942 r. było ich 2 818. Po upadku powstania warszawskiego do obozu trafiła duża grupa powstańców. Stan na 1 stycznia 1945 r. to 5 391 Polaków, w tym 5 014 oficerów.

29 stycznia 1945 r. Niemcy wyprowadzili jeńców na zachód, do obozu Sandbostel. Kolumna przeszła ponad 700 kilometrów w zimie, kilkunastu jeńców zmarło z wycieńczenia po drodze. W obozie w zamieszaniu zostało od 700 do 1 200 ludzi. Wyzwolił ich w lutym 1945 r. 18 Kołobrzeski Pułk Piechoty 1 Armii Wojska Polskiego, przełamując Wał Pomorski.

Przez Oflag II D przeszli między innymi pisarz Leon Kruczkowski, poeta Stanisław Ryszard Dobrowolski, poeta Witold Wirpsza i podpułkownik Stefan Mossor. W obozie działała organizacja konspiracyjna „Odra” i wychodziły pisma podziemne, a latem 1944 r. jeńcy urządzili własne „XII Igrzyska Olimpijskie” – około stu zawodników wystartowało w szesnastu dyscyplinach. Wirpsza opisał niewolę w powieści „Pomarańcze na drutach”, wydanej w 1964 r.

Po 1945 roku wprowadził się radziecki pułk, a Kłomina nie było na mapach

Tereny przejęły wojska radzieckie – najpierw Armia Czerwona, później stacjonowała tu Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej. W Kłominie ulokowano 82 pułk zmechanizowany, w części publikacji opisywany też jako gwardyjski pułk strzelców zmotoryzowanych. Warto to rozdzielić, bo bywa mylone: dowództwo 6 Gwardyjskiej Dywizji Zmechanizowanej stacjonowało w Bornem Sulinowie, a nie w Kłominie. Kłomino było jednostką podporządkowaną, mniejszą, bez funkcji sztabowych, i podlegało jej administracji.

Około 50 poniemieckich budynków rozebrano po wojnie, a cegłę – jak podają publikacje o poradzieckich garnizonach i powtarza za nimi Wikipedia – wywieziono na budowę Pałacu Kultury i Nauki. Po przejęciu przez Rosjan, w połowie lat 70., wybudowano tu bloki typu „Leningrad”, punkt medyczny, garaże, sklepy i kino. Była też stołówka na 1 500 żołnierzy.

Cały obiekt zajmował 115 hektarów, był otoczony płotem z drutem kolczastym i pilnowany, Polacy nie mieli tam wstępu, a miejscowości nie umieszczano na mapach. Przez blisko pół wieku Kłomino formalnie nie istniało.

Pokój w mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty po wyniesieniu wyposażenia, na podłodze gruz i tynk
Mieszkanie w bloku z wielkiej płyty kilkanaście lat po opuszczeniu budynku

Ilu ludzi naprawdę mieszkało w Kłominie

Tu zaczyna się problem, którego nie widać w większości tekstów o Kłominie. Liczba „5 tysięcy mieszkańców” powtarzana jest w ogólnopolskich mediach jako fakt, ale jej najstarszy trop prowadzi do jednego wpisu z 2008 r., z którego przeszła do Wikipedii, a stamtąd do wszystkich pozostałych. Dziennikarze, którzy jeżdżą tam od lat, podają liczby kilkukrotnie niższe i o 5 tysiącach osób piszą jako o legendzie.

ŹródłoPodawana liczbaCzego dotyczy
Wikipedia i media ogólnopolskiedo 5 000mieszkańcy do 1992 r.
Rajmund Wełnic, „Kłomino 30 lat po wyjeździe Rosjan”, 2023 r.około 2 500żołnierze garnizonu
Krzysztof Lis, starosta szczecinecki, 2026 r.nawet 10 000ludzie związani z bazą
Oficjalna strona gminy Borne Sulinowo12mieszkańcy w 2012 r.
Zestawienie na podstawie publikacji z lat 2012-2026; źródła podają rozbieżne wartości

Z liczbą dzisiejszą jest podobnie. Wszystkie serwisy podają 12 osób, ale to dana ze strony gminy z 2012 roku, kopiowana od czternastu lat. Główny Urząd Statystyczny nie publikuje liczby ludności na poziomie pojedynczej miejscowości, więc nikt jej nie weryfikuje. Reporterzy, którzy byli tam w 2025 i 2026 roku, piszą o kilku lokatorach jednego bloku, leśniczówce i bloku socjalnym.

Rosjanie wyjechali w 1992 roku, a państwo wydało 4,8 mln zł na miasto, którego nikt nie zasiedlił

Kłomino opustoszało w 1992 roku, gdy wojska radzieckie opuściły garnizon. Data 21 października 1992 r., którą przy tej okazji często się przywołuje, dotyczy jednak Bornego Sulinowa – wtedy z tamtejszego dworca odjechał ostatni eszelon z żołnierzami. Wycofywanie wojsk radzieckich z Polski zamknęło się rok później: ostatni rosyjscy żołnierze przekroczyli granicę 18 września 1993 r.

W latach 1995-1998 w Kłominie ruszyły inwestycje za około 4,8 mln zł: kotłownia olejowa, oczyszczalnia ścieków, hydrofornia i wysypisko śmieci. Kotłowni nigdy nie dokończono – stanęła na 65 procentach. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli oceniła, że pieniądze wykorzystano nieracjonalnie, bo zamierzonych celów nie osiągnięto.

PozycjaKwotaKiedy
Kotłownia, oczyszczalnia, hydrofornia, wysypisko4,8 mln zł1995-1998
Sprzedaż 9 000 ton poniemieckiej kostki brukowej852 tys. złpo 2008 r.
Sprzedaż czterech budynków osobom prywatnym184 tys. złpo 2002 r.
Dane za publikacjami Rajmunda Wełnica w szczecinek.naszemiasto.pl z 2022 i 2023 r.

Wpływy z rozbiórki i sprzedaży dały łącznie nieco ponad milion złotych. Różnica wobec nakładów z lat 90. to blisko 3,8 mln zł, których nikt już nie odzyska, bo urządzenia z kotłowni i oczyszczalni rozkradziono, a część sprzętu poszła na złom.

W 2002 roku Kłomino wystawiono na sprzedaż w całości za 2 miliony złotych. Kupca nie było. Raport komisji wewnętrznej z 2007 r. ustalił, że największy szaber przyszedł właśnie po 2002 roku, czyli wtedy, gdy nieruchomość stała bez gospodarza i bez perspektywy.

Bloki kupowali posiadacze roszczeń zabużańskich

Część budynków trafiła do osób prywatnych w rozliczeniu mienia pozostawionego za Bugiem. To mechanizm, który tłumaczy dzisiejszy stan lepiej niż jakakolwiek opowieść o pechu: właściciel formalnie był, pieniędzy na remont nie było.

Wśród kupujących byli oczywiście posiadacze roszczeń z tytułu mienia zabużańskiego – nabywali w ten sposób całe bloki. Żaden z nowych właścicieli nie doprowadził swojej nieruchomości do stanu użytkowego, bo zwyczajnie nie było go na to stać.

Maciej Gasiul, dziennikarz, temat.net

Własność w Kłominie rozdrobniła się na cztery ręce: Skarb Państwa reprezentowany przez starostę szczecineckiego, gminę Borne Sulinowo, Lasy Państwowe i osoby prywatne. Żaden z tych podmiotów nie może samodzielnie zdecydować o losie całości.

Rozbiórka ruszyła w 2008 roku i nie skończyła się do dziś

W 2008 roku rozpoczęto wyburzanie budynków, demontaż oświetlenia ulicznego i zrywanie poniemieckiej kostki brukowej. Do zachowania przeznaczono cztery budynki: jeden gminy, jeden prywatny i dwa należące do Lasów Państwowych. W sierpniu 2022 r. poszły dwa bloki z wielkiej płyty. Od 2018 roku kolejne obiekty znikają już nie z woli właściciela, tylko na podstawie decyzji nadzoru budowlanego o stanie technicznym – Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał gminie rozbiórkę części zabudowy, bo ruiny zagrażały bezpieczeństwu.

Zniknęła też droga. Kostkę z odcinka Nadarzyce – Sypniewo wywożono po kilka metrów naraz, a prokuratura umarzała kolejne sprawy z powodu znikomej szkodliwości czynu, bo pojedyncza kradzież była za mała, żeby ją ścigać. Suma tych umorzeń to brak drogi.

Kuchnia w opuszczonym mieszkaniu z odciętymi rurami po zlewie i wykruszoną glazurą na ścianie
Kuchnia w opuszczonym mieszkaniu po wyniesieniu instalacji

Skarb Państwa od 2025 roku nie może sprzedać w Kłominie jednej działki

Starosta szczecinecki wystawia na przetarg niezabudowaną działkę nr 60 o powierzchni 0,4103 hektara, wpisaną do księgi wieczystej KO1I/00029835/3. Pierwszy przetarg odbył się 24 października 2025 r. i był bezskuteczny. Kolejne też.

PrzetargTerminCena wywoławcza
drugi12 grudnia 2025 r.75 000 zł
trzeci11 marca 2026 r.65 000 zł
czwarty8 maja 2026 r.60 000 zł
Ogłoszenia Starosty Szczecineckiego, działka nr 60 w obrębie Kłomino, 2025-2026 r.

Równolegle na sprzedaż idzie pakiet dwóch działek o łącznej powierzchni 2,2223 hektara z ruiną trzykondygnacyjnego elewatora i płytami betonowymi po wyburzonych budynkach, za 126 000 zł. Ten pakiet nie ma dostępu do drogi publicznej. Do sierpnia 2026 r. odbyło się pięć bezskutecznych przetargów, a szósty został już ogłoszony.

Powód, dla którego nikt tego nie kupuje, jest zapisany w dokumencie urzędowym i nie ma go w żadnym z popularnych tekstów o Kłominie. Raport o stanie Gminy Borne Sulinowo za 2023 rok stwierdza, że obręb Kłomino nie jest objęty obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Dla porównania plany pokrywają 89,61 procent powierzchni całej gminy. Nabywca kupuje więc grunt, na którym nie wie, co wolno mu postawić, bez drogi i z nakazami rozbiórki w tle.

Dlaczego Bornemu Sulinowu się udało, a Kłominu nie

Pobliskie Borne Sulinowo dostało prawa miejskie 15 września 1993 r., dawną komendanturę garnizonu zamieniono na urząd miasta, kino na kościół, a mieszkania sprzedano osadnikom. W 2023 roku samo miasto liczyło 4 415 mieszkańców. Kłomino w tym samym czasie straciło wszystko poza czterema budynkami.

Różnicę robi kilka rzeczy naraz. Borne leży nad jeziorem Pile i ma zaplecze usługowe, Kłomino stoi w lesie kilkanaście kilometrów dalej i nie ma komunikacji publicznej. W Bornem mienie miało jednego gospodarza, w Kłominie rozpadło się na czterech. I wreszcie: pieniądze na infrastrukturę skończyły się w Kłominie w połowie roboty, a niedokończone obiekty stały otworem dla złodziei.

To jest ogromny żal, że po prostu państwo nie miało na to pomysłu. Nie poradziło sobie z tym.

Krzysztof Lis, starosta szczecinecki

Pomysłów zresztą było sporo i wszystkie upadły: więzienie, ośrodek deportacyjny, baza NATO, osada miłośników motocykli, poligon ćwiczebny dla straży pożarnej. Krzysztof Lis wspomina też własną propozycję z początku lat dwutysięcznych, żeby zagospodarowanie Kłomina wpisać w offset przy zakupie myśliwców F-16 – poligon drawski leży tuż obok. Ministerstwo Obrony Narodowej z tego nie skorzystało.

Trzeba dodać, że narracja o sukcesie Bornego jest względna. Gmina Borne Sulinowo miała w 2018 roku 9 983 mieszkańców, a w 2023 roku już 8 996. To spadek o blisko dziesięć procent w pięć lat.

Kłomino nie jest jedynym poradzieckim miastem widmem w Polsce

Armia Radziecka zostawiła po sobie kilkadziesiąt garnizonów, od Legnicy i Świdnicy po Bagicz pod Kołobrzegiem. Los tych miejsc rozszedł się w dwie strony. Tam, gdzie baza przylegała do istniejącego miasta, budynki wchłonęła zwykła tkanka miejska. Tam, gdzie stała samotnie w lesie, zwykle nie przetrwała.

Najbliższym odpowiednikiem Kłomina jest wieś Pstrąże, dawny Strachów koło Bolesławca na Dolnym Śląsku – też osiedle w środku poligonu, też opuszczone po 1992 roku, też rozbierane. Oba miejsca mają dziś tę samą publiczność: eksploratorów miejskich, fotografów i ludzi, którzy przyjeżdżają zrobić zdjęcia ruin.

Porównanie do Prypeci, które w tekstach o Kłominie pojawia się najczęściej, ma jedną słabość i jeden mocny punkt. Słabość: w Kłominie nie było żadnej katastrofy, ludzie wyjechali planowo i zabrali dobytek. Mocny punkt: efekt końcowy wygląda podobnie, bo las wchodzi na ulice tak samo, niezależnie od tego, dlaczego ludzie odeszli. Starosta Krzysztof Lis zapytany o to skojarzenie przyznał, że nie jest przesadzone.

Gdzie leży Kłomino na mapie i jak tam dojechać

Kłomino leży 12 km od Bornego Sulinowa i około 40 kilometrów od Szczecinka, na współrzędnych 53°29’10″N 16°32’59″E. Część publikacji podaje 20 kilometrów od Bornego – rozbieżność bierze się z tego, czy mierzy się w linii prostej, czy drogą.

Dojechać da się wyłącznie samochodem. Trasa prowadzi z Bornego Sulinowa w stronę Nadarzyc, a mniej więcej w połowie odcinka Nadarzyce – Sypniewo w lewo odchodzi oznaczona drogowskazem droga dojazdowa. Jest asfaltowa i dziurawa. Komunikacji publicznej nie ma, zasięgu telefonii komórkowej na miejscu też praktycznie nie ma.

Dwa kilometry na północ leży rezerwat przyrody „Diabelskie Pustacie” o powierzchni 932,5 hektara, utworzony w 2008 r. To wrzosowiska kłomińskie, pozostałość po poligonie, i to one, a nie ruiny, ściągają dziś w te strony najwięcej odwiedzających – najpełniej kwitną pod koniec sierpnia.

Co zostało do zobaczenia i czego lepiej nie robić

Dziś stoi zaledwie kilka budynków: poniemieckie obiekty koszarowe i jeden blok poradziecki. Została ostatnia ściana zawalonego kina z socrealistycznym malowidłem i napisami cyrylicą. Zachowała się strzelnica ze śladami po pociskach i wyrytymi przez żołnierzy imionami, datami i nazwami rodzinnych miejscowości. Jest schron przeciwatomowy z oryginalną tablicą. Reszta to piwnice pod ziemią, płyty betonowe i las, który wrócił na ulice i place.

Pierwsze zdjęcia z Kłomina trafiły do sieci w latach 2004-2005, gdy miejsce odkryli eksploratorzy miejscy. Wtedy stała jeszcze większość budynków. Kto porówna tamte fotografie z dzisiejszymi, zobaczy skalę rozbiórki lepiej niż z jakiegokolwiek zestawienia liczb.

Teren nie jest ogrodzony ani monitorowany, za wstęp nikt nie pobiera opłat. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Część działek i budynków należy do osób prywatnych, a wchodzenie do cudzego budynku bez zgody właściciela jest naruszeniem miru domowego z art. 193 Kodeksu karnego. Druga rzecz to stan techniczny: nadzór budowlany nakazał rozbiórkę części obiektów właśnie dlatego, że grożą zawaleniem, a w terenie są odkryte studzienki i włazy.

W jednym z ocalałych bloków działa obiekt agroturystyczny, więc przenocować w Kłominie da się. To jedyna działalność usługowa w całej osadzie.

Najczęstsze pytania

Dlaczego Kłomino jest opuszczone?

Kłomino opustoszało po wyjeździe Armii Radzieckiej w 1992 roku. Osiedle powstało wyłącznie jako zaplecze poligonu i nigdy nie miało własnej gospodarki, więc po odejściu wojska zabrakło pracy, komunikacji i pomysłu na zagospodarowanie. Własność rozpadła się na cztery podmioty, obręb do dziś nie ma planu miejscowego, a w 2008 roku rozpoczęto wyburzanie budynków. Z około trzydziestu obiektów zostały 4 budynki.

Gdzie leży miasteczko Kłomino?

Kłomino leży w województwie zachodniopomorskim, w powiecie szczecineckim, w gminie Borne Sulinowo, na współrzędnych 53°29’10″N 16°32’59″E. Od Bornego Sulinowa dzieli je 12 km, od Szczecinka około 40. Osada ma kod pocztowy 78-449. Na mapie otacza ją las na terenie dawnego poligonu Gross Born, przy granicy z poligonem drawskim.

Ile mieszkańców ma Kłomino?

Powtarzana wszędzie liczba 12 osób pochodzi ze strony gminy Borne Sulinowo i opisuje stan z 2012 roku. Główny Urząd Statystyczny nie publikuje danych o ludności pojedynczych miejscowości, więc nowszej liczby urzędowej nie ma. Dziennikarze, którzy byli tam w 2025 i 2026 roku, opisują kilku lokatorów jednego bloku, blok socjalny i leśniczówkę.

Czy Kłomino to miasto czy wieś?

Formalnie ani jedno, ani drugie. Rozporządzenie MSWiA z 23 grudnia 2010 r. nadało miejscowości status osady leśnej, praw miejskich Kłomino nigdy nie miało, nie jest też sołectwem gminy Borne Sulinowo. Określenie miasto widmo przyjęło się w mediach ze względu na skalę porzuconej zabudowy, a nie ze względu na status administracyjny.

Czy można zwiedzać Kłomino?

Sam teren osady jest ogólnodostępny, nieogrodzony i nikt nie pobiera za wstęp opłat. Inaczej jest z budynkami: część należy do osób prywatnych, a wejście do cudzego obiektu bez zgody właściciela wypełnia znamiona naruszenia miru domowego z art. 193 Kodeksu karnego. Ruiny objęte nakazem rozbiórki grożą zawaleniem.

Jak dojechać do Kłomina?

Tylko własnym transportem, bo komunikacji publicznej do Kłomina nie ma. Z Bornego Sulinowa jedzie się w kierunku Nadarzyc, a w połowie odcinka Nadarzyce – Sypniewo skręca w lewo w oznaczoną drogowskazem drogę dojazdową. Nawierzchnia jest asfaltowa i mocno zniszczona. Na miejscu zasięg telefonii komórkowej jest szczątkowy.

Czy w Kłominie da się przenocować?

Tak. W jednym z niewyburzonych bloków działa obiekt agroturystyczny i jest to jedyna baza noclegowa w osadzie. Szerszy wybór noclegów zaczyna się dopiero w Bornem Sulinowie, 12 km dalej. W Kłominie nie ma sklepu, gastronomii ani stacji paliw, więc zapasy trzeba mieć ze sobą.

Skąd wzięła się nazwa Gródek?

Gródek to nazwa używana przez radzieckich żołnierzy stacjonujących w garnizonie i do dziś funkcjonująca w okolicy oraz w opracowaniach o poradzieckich obiektach w Polsce. Urzędowa nazwa miejscowości brzmi Kłomino, niemiecka, przedwojenna to Westfalenhof. Skąd dokładnie Rosjanie wzięli „Gródek”, źródła nie wyjaśniają.

Czy Kłomino da się kupić?

Całości nie, bo teren ma czterech różnych właścicieli. Skarb Państwa sprzedaje pojedyncze działki przez starostę szczecineckiego: działkę nr 60 o powierzchni 0,4103 hektara wystawiono w maju 2026 r. za 60 000 zł, a pakiet 2,2223 hektara z ruiną elewatora za 126 000 zł. Do sierpnia 2026 r. pięć przetargów zakończyło się bez rozstrzygnięcia.

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Czy Powstanie Warszawskie miało sens? Fakty, straty i spór historyków

Dom Göringa w Wilczym Szańcu stał na cmentarzu. Archeolodzy rozwiązali zagadkę szkieletów

August Emil Fieldorf „Nil” – generał Wyklęty. Biografia, Kedyw i śmierć

Hieronim Dekutowski „Zapora” – cichociemny i major Żołnierzy Wyklętych

Inne kategorie

Czytaj także