Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie było legalne i dla ubogiej rodziny stanowiło decyzję rachunkową, a nie zbrodnię: prawo nie przewidywało kary dla ojca, który nie przyjął noworodka do domu. Najbardziej znanym zapisem takiej decyzji jest list Hilariona do Alis, spisany w Aleksandrii 17 czerwca 1 roku p.n.e. i zachowany na papirusie.
List Hilariona do Alis – pełny tekst
Hilarion pisze z Aleksandrii do Alis, która została w domu i jest w ciąży. Prosi ją o opiekę nad dzieckiem, które już mają, obiecuje przysłać pieniądze, uspokaja ją, że o niej nie zapomniał, a w środku tego wszystkiego umieszcza jedno zdanie warunkowe o dziecku, które ma się dopiero urodzić.
Hilarion do Alis, swojej siostry, najserdeczniejsze pozdrowienia, i do Berus, mojej pani, i do Apollonariona. Wiedz, że wciąż jeszcze jesteśmy w Aleksandrii. Nie martw się; jeśli wszyscy będą wracać, ja zostanę w Aleksandrii. Proszę cię i błagam: zaopiekuj się dzieckiem, a gdy tylko dostaniemy zapłatę, przyślę ci ją w górę rzeki. Jeśli urodzisz dziecko, a będzie to chłopiec, zostaw je; jeśli będzie to dziewczynka, porzuć ją. Powiedziałaś Afrodyzjasowi: nie zapomnij o mnie. Jak mógłbym o tobie zapomnieć? Proszę cię więc, żebyś się nie martwiła. Rok 29 Cezara, 23 dnia miesiąca Pauni.
Na odwrocie: Hilarion do Alis, doręczyć.
P.Oxy. IV 744, papirus z Oksyrynchos, wydany przez Bernarda P. Grenfella i Arthura S. Hunta w 1904 r., tłumaczenie redakcji

Kto pisał, do kogo i kiedy
Dokument ma twardą datę dzienną, co wśród papirusów prywatnych nie jest regułą. Formuła końcowa podaje 29 rok panowania Cezara, czyli Oktawiana Augusta, i 23 dzień egipskiego miesiąca Pauni. W przeliczeniu na kalendarz juliański wypada to na 17 czerwca 1 roku p.n.e. Papirus opisano w bazie Trismegistos pod numerem 20442, a transkrypcję greckiego tekstu udostępnia baza papirusowa Uniwersytetu w Heidelbergu.
| Element | Dane |
|---|---|
| Sygnatura | P.Oxy. IV 744 |
| Datowanie | 23 Pauni 29 roku Cezara, czyli 17 czerwca 1 r. p.n.e. |
| Miejsce spisania | Aleksandria |
| Miejsce znalezienia | Oksyrynchos |
| Język i materiał | greka koine, papirus |
| Pierwsze wydanie | B. P. Grenfell, A. S. Hunt, The Oxyrhynchus Papyri, cz. IV, Londyn 1904 |
| Numer Trismegistos | 20442 |
Hilarion nazywa Alis siostrą. W grece rzymskiego Egiptu tak zwracano się również do żony, a małżeństwa rodzeństwa były w tym kraju zjawiskiem udokumentowanym w spisach ludności, które opracowali Roger S. Bagnall i Bruce W. Frier. Jedno nie wyklucza więc drugiego i papirus sam w sobie tej kwestii nie rozstrzyga.
Na zapłatę Hilarion używa słowa ὀψώνιον. Oznacza ono zarówno żołd wojskowy, jak i zwykłe wynagrodzenie robotnika, więc z samego listu nie wynika, czy nadawca służył w wojsku, czy najął się do pracy. Pewne jest tylko to, że pracował daleko od domu i że pieniądze miał przesłać „w górę” – z Aleksandrii w stronę Oksyrynchos, ponad czterysta kilometrów w górę Nilu. Aleksandria była wtedy największym portem wschodniej części Morza Śródziemnego, a jej rzymską warstwę odsłaniają na stanowisku Kom el-Dikka polscy archeolodzy pracujący w Aleksandrii.
Co dokładnie znaczy „porzuć” w tym liście
Hilarion używa dwóch różnych czasowników w trybie rozkazującym: ἄφες przy chłopcu i ἔκβαλε przy dziewczynce. Pierwszy znaczy „zostaw”, „pozostaw w spokoju”. Drugi dosłownie znaczy „wyrzuć”, ale w grece dokumentów i literatury jest to termin techniczny na wystawienie dziecka, a nie na jego zabicie.
Słownik grecko-angielski Liddella, Scotta i Jonesa podaje przy haśle ἐκβάλλω osobne znaczenie „wystawić dziecko” i cytuje w tym miejscu dokładnie to zdanie z papirusu 744 obok wersu z „Iona” Eurypidesa. To samo działanie Grecy nazywali ἔκθεσις, a Rzymianie – expositio.
Expositio to prawne i obyczajowe wystawienie noworodka w miejscu publicznym, z którego mógł go zabrać ktokolwiek, kto zechciał ponieść koszt jego wykarmienia. Nie była to egzekucja ani forma usunięcia ciąży, tylko przeniesienie dziecka poza rodzinę i poza jej budżet, z pełną świadomością, że dalszy los potomka zależy od przypadku.
Jedno miejsce w liście pozostaje sporne. Wyrażenie ἐὰν πολλὰ πολλῶν τέκῃς wydawcy tłumaczą zwykle jako życzenie pomyślnego rozwiązania, mniej więcej „jeśli szczęśliwie urodzisz”. Chrys C. Caragounis, emerytowany profesor Uniwersytetu w Lund, zaproponował inne odczytanie: „jeśli urodzisz więcej niż jedno dziecko”. Przy tej lekcji polecenie dotyczyłoby ciąży mnogiej, a nie każdej córki.
Dlaczego dziewczynka, a nie chłopiec
Różnica nie brała się z uczuć, tylko z bilansu ubogiego gospodarstwa. Córka wymagała posagu, bez którego nie mogła wyjść za mąż, a posag był w rzymskim Egipcie standardowym elementem kontraktu małżeńskiego, spisywanego i wyliczanego co do sztuki odzieży i biżuterii. Dla człowieka, który czeka na wypłatę i obiecuje przesłać ją żonie, odłożenie takiej sumy przez kilkanaście lat było zadaniem z innego porządku.
Syn liczył się inaczej. Pracował w polu, w kamieniołomie i przy budowie od wczesnego wieku, przynosił do domu realny zarobek i – co w świecie bez jakiegokolwiek systemu emerytalnego ważyło najwięcej – zostawał przy rodzicach na starość. Córka po zamążpójściu przechodziła do rodziny męża.
Jeden argument, który krąży w popularnych opracowaniach, wymaga korekty. Pogłówne w rzymskim Egipcie, czyli laographia, obciążało wyłącznie mężczyzn, mniej więcej od czternastego do sześćdziesiątego roku życia, a stawka, jak podaje hasło o podatkach w rzymskim Egipcie z encyklopedii koptyjskiej Claremont Colleges, różniła się między nomami i była niższa w stolicach okręgów. Córka nie generowała więc własnego podatku. Obciążeniem było jej utrzymanie i posag, a nie danina na rzecz cesarstwa – i to jest różnica, którą źródła podatkowe stawiają jednoznacznie.
Patria potestas, czyli dwa porządki naraz
Władza rzymskiego ojca nad rodziną była w świecie antycznym wyjątkiem, a nie regułą, i sami Rzymianie mieli tego świadomość. Gajus w „Instytucjach” pisze wprost, że taka władza nad dziećmi z prawego małżeństwa jest właściwa obywatelom rzymskim i że prawie żaden inny lud podobnej nie ma. Z tej samej instytucji wywodzi się formuła ius vitae necisque, prawo życia i śmierci.
Nie oznaczało to jednak dowolności. Dionizjusz z Halikarnasu relacjonuje prawo przypisywane Romulusowi, które nakazywało wychować wszystkich synów oraz pierworodną córkę i zakazywało uśmiercania dziecka przed ukończeniem trzeciego roku życia, poza przypadkami widocznego kalectwa potwierdzonego przez pięciu najbliższych sąsiadów. Za złamanie tej zasady groziła konfiskata połowy majątku. Ustawa XII tablic w tablicy czwartej pozwalała z kolei szybko uśmiercić noworodka wyraźnie zniekształconego.
Hilarion pod to prawo nie podlegał. Pisał po grecku, w Egipcie, w środowisku, które rządziło się prawem lokalnym pod zarządem rzymskiego prefekta, a patria potestas w ścisłym sensie dotyczyła obywateli rzymskich. Zestawianie jego listu z rzymską władzą ojcowską pokazuje zbieżność praktyki, nie tożsamość porządków prawnych, i ta różnica ginie w większości popularnych opisów. Sama władza ojca nad życiem córki przetrwała w opowieściach znacznie dłużej niż antyk, czego przykładem jest irlandzka dziewica zabita przez własnego ojca w VII wieku.
Co się działo z porzuconym dzieckiem
Dziecko zostawiano w miejscu uczęszczanym, żeby ktoś je znalazł. W Rzymie wskazuje się w tym kontekście Columna Lactaria na Forum Holitorium, o której Festus zanotował, że „przynoszono tam niemowlęta, które trzeba było karmić mlekiem”. Opis zawiera słownik topograficzny antycznego Rzymu Platnera i Ashby’ego. W Egipcie rolę taką pełniły gnojowiska przy osadach, stąd formuła ἀπὸ κοπρίας, „spod gnoju”, w kontraktach mamek dotyczących znalezionych niemowląt.
Tertulian w „Apologetyku” zwraca się do pogańskich czytelników bez ogródek: „wystawiacie swoje dzieci, żeby podniósł je jakiś litościwy przechodzień, któremu są zupełnie nieznane, albo oddajecie je do adopcji ludziom, którzy będą dla nich lepszymi rodzicami”. W tym samym miejscu pisze, że okrutniejszą śmiercią jest utopienie albo wydanie dziecka na zimno, głód i psy. Oba zdania pochodzą od tego samego autora i oba należą do obrazu całości.
Znalazca podnosił dziecko po to, żeby na nim zarobić: wychowywał je jako threptos, wychowanka, często o statusie zbliżonym do niewolnika. Status prawny takiego potomka był przez dwa stulecia niejasny. Pliniusz Młodszy pytał o to cesarza Trajana, bo dla prowincji Bitynii nie znalazł żadnej reguły, a Trajan odpowiedział, że w aktach jego poprzedników reguły ogólnej nie ma, i rozstrzygnął, że wolno urodzony, który to udowodni, odzyskuje wolność bez zwracania kosztów utrzymania.
Ojciec biologiczny praw nie tracił. Zmieniła to dopiero konstytucja Konstantyna Wielkiego z 331 r., zapisana w Kodeksie Teodozjańskim: kto przygarnął wyrzucone z domu dziecko i wykarmił je własnym pożywieniem, zatrzymywał je w tym statusie, jaki mu nadał – jako syna albo jako niewolnika. Dopiero ta ustawa odebrała rodzicom możliwość upomnienia się o potomka po latach.
Czego ten list nie dowodzi
Papirus 744 jest pojedynczym dokumentem i mierzy dokładnie tyle, ile mierzy: pokazuje, że takie polecenie można było napisać żonie zwyczajnie, między prośbą o opiekę nad starszym dzieckiem a zapewnieniem o tęsknocie. Nie mówi natomiast nic o skali zjawiska.
Skalę próbowali zmierzyć Roger S. Bagnall i Bruce W. Frier na podstawie spisów ludności rzymskiego Egiptu. Doszli do wniosku, że dzieciobójstwo nie było praktyką częstą, choć porzucenia się zdarzały. Tim Parkin w recenzji ich książki dla „Bryn Mawr Classical Review” zastrzegł, że sama proporcja płci w spisach jest zbyt niepewna, by cokolwiek na niej opierać, bo przewaga mężczyzn może wynikać z wad samej bazy danych i z niedorejestrowania kobiet.
Nie porzucano też wyłącznie dziewczynek. Tertulian pisze o dzieciach bez rozróżnienia płci, prawo rzymskie dopuszczało uśmiercenie noworodka ułomnego niezależnie od tego, czy był chłopcem, a w rodzinie, która w chwili narodzin głodowała, karmienie kolejnego dziecka odbierało chleb starszemu rodzeństwu.
Zdanie Hilariona brzmi dla dzisiejszego czytelnika jak wyrok. Dla jego adresatki było poleceniem gospodarczym, wpisanym w porządek prawny, w którym decyzja o przyjęciu dziecka do rodziny należała do ojca i nie podlegała niczyjej kontroli. Ocena tego zdania miarą własnej epoki jest prawem czytelnika; opis tego, co ono znaczyło w 1 roku p.n.e., wymaga innych narzędzi niż oburzenie.
Najczęstsze pytania
Czy porzucenie noworodka było w starożytnym Rzymie karalne?
Prawo wczesnego cesarstwa nie przewidywało kary dla ojca, który dziecka nie przyjął do rodziny. Dionizjusz z Halikarnasu przypisuje Romulusowi wcześniejszy zakaz uśmiercania dziecka przed trzecim rokiem życia, ale dotyczył on zabicia, nie wystawienia. Pierwszą regulacją, która realnie zmieniła sytuację porzuconych, była konstytucja Konstantyna z 331 r.
Dlaczego Hilarion nazywa Alis siostrą, skoro pisze o wspólnym dziecku?
W greckich listach z rzymskiego Egiptu słowo „siostra” bywało zwrotem używanym wobec żony. Równocześnie małżeństwa rodzeństwa były w tym kraju zjawiskiem udokumentowanym w zachowanych spisach ludności. Z samego papirusu nie da się rozstrzygnąć, które z tych dwóch znaczeń miał na myśli nadawca, i wydawcy zostawiają tę kwestię otwartą.
Czy porzucone dziecko zostawało niewolnikiem?
Zależało to od tego, kto je podniósł. Znalazca wychowywał je zwykle jako wychowanka o statusie zbliżonym do niewolnika, a spór o to, czy wolno urodzony może ten status zrzucić, trafił aż do cesarza Trajana. Konstantyn w 331 r. przyznał wprost, że znalazca decyduje, czy dziecko będzie synem, czy niewolnikiem.
Czy chrześcijaństwo zmieniło stosunek do porzucania dzieci?
Pisarze chrześcijańscy od II wieku traktowali tę praktykę jako zabójstwo i wypominali ją poganom, czego przykładem jest dziewiąty rozdział „Apologetyku” Tertuliana. Prawo cesarstwa szło za tym powoli i etapami, a pierwszą regulacją porzuceń pozostaje ustawa Konstantyna z 331 r., która porządkowała status znalezionego dziecka, a nie karała za samo porzucenie.



