Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

17 min. czytania

Adrian Kłos

05 sierpnia 2026 r.

Cztery kobiety w chustkach i wełnianych płaszczach oraz mężczyzna stoją przy ciężarówce na błotnistej drodze w czasach, gdy obowiązywał nakaz pracy w PRL

17 min. czytania

Adrian Kłos

05 sierpnia 2026 r.

Nakaz pracy w PRL to administracyjne skierowanie, które zobowiązywało obywatela do podjęcia i wykonywania pracy w miejscu wyznaczonym przez państwo, przez z góry określony czas i bez prawa odejścia. Podstawą były dwie ustawy uchwalone tego samego dnia – 7 marca 1950 r. – oraz uchwalona sześć tygodni później ustawa o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy. Objęły absolwentów szkół zawodowych i wyższych oraz pracowników zawodów uznanych za szczególnie ważne dla gospodarki uspołecznionej. Za samowolne porzucenie nakazanego stanowiska groził areszt i grzywna.

Czym był nakaz pracy w PRL i skąd się wziął

Nakaz pracy był decyzją administracyjną, a nie umową. Państwo wskazywało zakład, stanowisko i okres, przez który pracownik musiał w nim pozostać, a doręczenie nakazu tworzyło obowiązek prawny zabezpieczony sankcją karną. Nie było w tym mechanizmie miejsca na negocjację warunków ani na wypowiedzenie – prawo do rozwiązania stosunku pracy zostawało zawieszone na czas trwania nakazu.

Administracyjne skierowanie do pracy otrzymywali absolwenci szkół średnich i wyższych, a osobnym trybem obejmowano pracowników już zatrudnionych. Pracownikom doręczano wydany przez właściwego ministra nakaz pracy wskazujący miejsce zatrudnienia w zawodzie odpowiadającym ich kwalifikacjom. Od tej chwili pracownik nie mógł złożyć wypowiedzenia, a rozwiązanie umowy w sposób sprzeczny z zasadami ustawy było nieskuteczne. Swoboda wyboru miejsca pracy przestawała istnieć – zastępowała ją decyzja urzędu, która podporządkowała ścieżkę zawodową człowieka potrzebom planu.

Powojenny przymus pracy zaczął się jednak wcześniej niż w 1950 roku. Dekret z 8 stycznia 1946 r. o rejestracji i o obowiązku pracy (Dz.U. 1946 nr 3 poz. 24) nakazał rejestrację w urzędach zatrudnienia mężczyznom w wieku od 18 do 55 lat i kobietom od 18 do 45 lat. Urząd mógł powołać zarejestrowanego do pracy w dowolnej gałęzi gospodarki na okres do dwóch lat. Za niestawienie się do przydzielonej pracy dekret przewidywał areszt do lat pięciu i grzywnę – karę surowszą niż cokolwiek, co wprowadzono cztery lata później. To on pierwszy nakazał Polakom pracę pod groźbą sankcji karnej.

Ustawy z 1950 roku były narzędziem planu sześcioletniego, przyjętego ustawą z 21 lipca 1950 r. o 6-letnim planie rozwoju gospodarczego i budowy podstaw socjalizmu na lata 1950-1955 (Dz.U. 1950 nr 37 poz. 344). Plan zakładał wzrost zatrudnienia do poziomu 160 przy podstawie 100 z 1949 roku; wykonanie wyniosło 156. W tym samym czasie odsetek ludności miejskiej wzrósł z 31,2 proc. w 1946 r. do 39 proc. w 1950 r. i 45,1 proc. w 1960 r. Ludzi do fabryk trzeba było skądś wziąć – i prawo miało to załatwić.

Oficjalnym celem było zwiększenie rozwoju gospodarczego, dostarczenie kwalifikowanych kadr przemysłowi i budownictwu oraz likwidacja bezrobocia. Wikipedia, opisując tę instytucję, wskazuje też jej bezpośredni związek z likwidacją klas społecznych – przymus pracy przesuwał ludzi między grupami zawodowymi szybciej, niż zrobiłby to rynek.

Ustawa z 7 marca 1950 r. przypisała absolwentów do zakładów na trzy lata

Ustawa o planowym zatrudnieniu absolwentów średnich szkół zawodowych oraz szkół wyższych (Dz.U. 1950 nr 10 poz. 106) weszła w życie z dniem ogłoszenia, 30 marca 1950 r. Cały mechanizm mieści się w jej pierwszym artykule.

Absolwenci średnich szkół zawodowych oraz szkół wyższych mogą być zobowiązani do pracy w zakresie swoich specjalności w oznaczonej instytucji państwowej lub samorządowej albo w innym oznaczonym uspołecznionym zakładzie pracy. Czas trwania tego obowiązku nie może przekraczać lat trzech.

Ustawa z 7 marca 1950 r. o planowym zatrudnieniu absolwentów, art. 1

Nakaz wydawał Prezes Centralnego Urzędu Szkolenia Zawodowego albo minister właściwy ze względu na ukończoną szkołę. Które szkoły podlegają ustawie, rozstrzygały wykazy ogłaszane w „Monitorze Polskim” – w 1950 r. objęto nimi kolejne grupy średnich szkół zawodowych, a jednym z wpisanych imiennie kierunków była Wyższa Szkoła Prawnicza im. Teodora Duracza.

Sankcja stała po obu stronach stołu. Absolwent, który bez uzasadnionej przyczyny uchylał się od podjęcia nakazanej pracy, samowolnie ją porzucał albo przerywał jej wykonanie, podlegał karze aresztu do trzech miesięcy i grzywny albo jednej z tych kar (art. 16). Kierownik zakładu, który zatrudnił takiego absolwenta wbrew ustawie, ryzykował areszt do sześciu miesięcy i grzywnę (art. 17). Szczególne uprawnienia miał w tym układzie wyłącznie organ wydający nakaz – to on decydował o odroczeniu albo zwolnieniu z obowiązku. Dyrektor fabryki nie mógł więc przyjąć uciekiniera nawet wtedy, gdy bardzo go potrzebował.

Druga ustawa z tego samego dnia zabraniała zmiany pracy

Ustawa o zapobieżeniu płynności kadr pracowników w zawodach lub specjalnościach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej (Dz.U. 1950 nr 10 poz. 107) dotyczyła nie absolwentów, lecz ludzi już pracujących. Osoby o kwalifikacjach w zawodach uznanych za szczególnie ważne mogły zostać zobowiązane „przez czas oznaczony do pozostawania w uspołecznionym zakładzie pracy”. Listę zawodów ustalała Rada Ministrów rozporządzeniem – pierwsze ukazało się jeszcze w 1950 roku (Dz.U. 1950 nr 18 poz. 153).

Obowiązek powstawał z dniem doręczenia nakazu wydanego przez właściwego ministra i mógł trwać najwyżej dwa lata (art. 3). Kluczowy był art. 4: nakaz zawieszał prawo pracownika do wypowiedzenia umowy o pracę. Rada Ministrów mogła pójść dalej: obok wydawania indywidualnych nakazów mogła rozporządzeniem zawiesić prawo do rozwiązania umowy o pracę lub stosunku służbowego przez ogół pracowników zatrudnionych w szczególnie ważnych zawodach lub specjalnościach, również na okres do dwóch lat (art. 5). Znikały wtedy jakiekolwiek możliwości zmiany pracy w całej branży naraz. Za opuszczenie stanowiska bez uzasadnionej przyczyny groził areszt do sześciu miesięcy i grzywna albo jedna z tych kar (art. 6).

Warto zaznaczyć jedno, bo publicystyka często to przekręca: żadna z tych dwóch ustaw nie przewidywała kary więzienia. Najcięższą sankcją był areszt – sześć miesięcy, nie lata.

Dwaj murarze w czapkach i roboczych koszulach układają cegły na fundamencie placu budowy z lat 50.
Kadr z kroniki filmowej z lat 50. Praca na budowie objętej planem sześcioletnim. fot. archiwum

Socjalistyczna dyscyplina pracy: kary za każdy opuszczony dzień

Ustawa z 19 kwietnia 1950 r. o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy (Dz.U. 1950 nr 20 poz. 168) weszła w życie 5 maja 1950 r. i domknęła system. Poprzednie dwie ustawy przypisywały człowieka do zakładu; ta pilnowała, żeby w nim rzeczywiście pracował. Jej podstawową jednostką rozliczeniową nie była godzina, lecz „opuszczenie dnia pracy” – zdefiniowane w art. 4 jako nieobecność bez usprawiedliwionej przyczyny w dniu, w którym pracownik miał obowiązek stawić się do pracy.

Ustawę tę uchwalono w języku, którego dziś się w aktach prawnych nie spotyka. Poprzedza ją preambuła, jakiej nie ma w żadnej obowiązującej dziś ustawie.

W Polsce Ludowej klasa robotnicza świadoma swych praw i obowiązków gospodarza kraju, nadaje dyscyplinie pracy nową socjalistyczną treść.

Preambuła ustawy z 19 kwietnia 1950 r. o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy

Serwis dzieje.pl Polskiej Agencji Prasowej pisze o tej ustawie jako o akcie, który wprowadzał drakońskie kary za naruszenie dyscypliny.

PrzewinienieSankcjaPodstawa
Pierwszy opuszczony dzieńnagana z ostrzeżeniem albo potrącenie zarobku za jeden dzieńart. 6
Drugie opuszczeniepotrącenie zarobku za każdy opuszczony dzieńart. 6
Trzecie opuszczeniepotrącenie przeciętnego zarobku za dwa dni pracyart. 6
Cztery dni i więcej w ciągu rokukara sądowaart. 7
Kara sądowado 3 miesięcy pracy na dotychczasowym stanowisku z potrąceniem od 10 do 25 proc. wynagrodzeniaart. 8
Uchylanie się od kary sądowejareszt do 6 miesięcyart. 13
Sankcje z ustawy z 19 kwietnia 1950 r. o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy, w brzmieniu ogłoszonym w Dz.U. 1950 nr 20 poz. 168

W okresie odbywania kary sądowej pracownikowi zawieszano prawo do rozwiązania umowy o pracę (art. 9). Adnotację o karze porządkowej wykreślano po roku nienagannej pracy (art. 11). Kierownik zakładu, który ustawy nie stosował, sam odpowiadał karnie – groził mu areszt do trzech miesięcy albo grzywna (art. 12). Dekret z 20 maja 1955 r. (Dz.U. 1955 nr 21 poz. 135) przepisy zaostrzył: okres, w którym liczono opuszczone dni, skrócono z roku kalendarzowego do kwartału, więc do kary sądowej wystarczyły teraz cztery dni w ciągu trzech miesięcy.

Tu potrzebne jest sprostowanie powtarzanego mitu. W tekście ustawy nie ma ani jednego przepisu o spóźnieniu i żadnego progu minutowego. Opowieści o karaniu za piętnaście czy dwadzieścia minut spóźnienia są kalką z radzieckiego dekretu z 26 czerwca 1940 r., a nie opisem polskiego prawa z 1950 roku. Polska ustawa karała za cały opuszczony dzień, a jej art. 7 mówił o „złośliwym i uporczywym naruszeniu dyscypliny pracy” – słowo „bumelanctwo”, które przylgnęło do tej epoki, było językiem propagandy, nie terminem ustawowym.

Ustawa o dyscyplinie pracy przetrwała najkrócej z całej trójki. Uchyliła ją ustawa z 10 września 1956 r. (Dz.U. 1956 nr 41 poz. 187) z dniem 1 października 1956 r. – na kilka tygodni przed Październikiem.

Brygady „Służby Polsce” – przymus przed nakazem pracy

Powszechna Organizacja „Służba Polsce” powstała na mocy ustawy z 25 lutego 1948 r. o powszechnym obowiązku przysposobienia zawodowego, wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego młodzieży (Dz.U. 1948 nr 12 poz. 90). Obowiązek obejmował obywateli obojga płci w wieku od 16 do 21 lat włącznie. Pierwsze brygady junaków ruszyły w maju 1948 r., a pierwszym komendantem organizacji został płk Edward Braniewski.

Skala rosła szybko. W 1948 r. działały 24 brygady liczące około 67 tys. junaków, choć planowano 90 tys.; rok później organizacja objęła już około 1,2 mln osób – ustalenia te pochodzą z prac Krzysztofa Lesiakowskiego z Uniwersytetu Łódzkiego oraz z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej. Junacy odgruzowywali Warszawę, osuszali Żuławy, pracowali w kopalniach, kamieniołomach i PGR-ach. Nie dostawali wynagrodzenia – państwo zapewniało im wyżywienie, zakwaterowanie i umundurowanie. Filip Musiał z IPN nazwał tę formację półniewolniczą siłą roboczą.

Najbardziej rozpoznawalną budową SP była Nowa Huta. Prace ruszyły 23 czerwca 1949 r., a plac budowy zainicjowała 60. Brygada Junaków „Służby Polsce”. Organizację rozwiązano uchwałą Rady Ministrów z 17 grudnia 1955 r., gdy plan sześcioletni dobiegał końca.

Ceglana ściana szczytowa hali hutniczej z wielkimi białymi literami HUTA IM. BOLESŁAWA BIERUTA i dymem nad dachem
Częstochowski zakład nosił imię Bolesława Bieruta w latach 1952-1989. W 1980 r. zatrudniał ponad 13,3 tys. osób. fot. archiwum

Konstytucja PRL wpisała obowiązek pracy dwa lata po ustawach

Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z 22 lipca 1952 r. w brzmieniu pierwotnym łączyła prawo i przymus w jednym przepisie.

Praca jest prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela. Pracą swoją, przestrzeganiem dyscypliny pracy, współzawodnictwem pracy i doskonaleniem jej metod lud pracujący miast i wsi wzmacnia siłę i potęgę Ojczyzny.

Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 r., art. 14 ust. 1

Art. 58 ust. 1 dodawał, że obywatele mają prawo do pracy, „to znaczy prawo do zatrudnienia za wynagrodzeniem według ilości i jakości pracy”. Prawo i obowiązek stały więc obok siebie, w tym samym akcie.

Kolejność jest tu istotna. Ustawy o przymusie pracy uchwalono w 1950 roku, a konstytucyjną zasadę, na którą mogłyby się powoływać, dopisano dopiero dwa lata później. Prawo nie wynikało z ustawy zasadniczej – ustawa zasadnicza dopisywała uzasadnienie do praktyki, która już trwała.

Kiedy zniesiono nakaz pracy w Polsce

Nakaz pracy dla absolwentów zniesiono 21 lipca 1958 r. Tego dnia weszła w życie ustawa z 2 lipca 1958 r. o nauce zawodu, przyuczaniu do określonej pracy i warunkach zatrudniania młodocianych w zakładach pracy oraz o wstępnym stażu pracy (Dz.U. 1958 nr 45 poz. 226). Jej art. 30 uchylił jednocześnie dekret z 8 stycznia 1946 r. o rejestracji i o obowiązku pracy oraz obie ustawy z 7 marca 1950 r. – i o planowym zatrudnieniu absolwentów, i o zapobieżeniu płynności kadr.

Faktyczna erozja zaczęła się rok wcześniej. Zarządzeniem z 23 sierpnia 1957 r. Minister Oświaty uchylił wykazy średnich szkół zawodowych objętych ustawą (M.P. 1957 nr 81 poz. 488). Bez wykazów nie było komu wydawać nakazów – przepis obowiązywał, ale przestał działać.

W miejsce nakazu ustawa z 1958 r. wprowadziła wstępny staż pracy trwający od sześciu miesięcy do dwóch lat. Był obowiązkowy dla absolwentów podejmujących pracę w wyuczonym zawodzie, ale nie wskazywał zakładu – to była już inna instytucja. Kodeks pracy z 26 czerwca 1974 r. (Dz.U. 1974 nr 24 poz. 141), obowiązujący od 1 stycznia 1975 r., nie zawiera ani nakazu pracy, ani umowy zawieranej na podstawie skierowania dla absolwenta; jego art. 28 § 4 pkt 2 wprost zwalniał absolwentów szkół zawodowych i wyższych z okresu wstępnego.

Dlatego popularne twierdzenie, że nakaz pracy w zawodach cywilnych zniesiono dopiero w latach 60., a w niektórych ujęciach nawet w latach 80., jest wobec stanu prawnego nieścisłe. Datą, w której go zniesiono, jest 21 lipca 1958 r., a jedyny wyjątek dotyczył medycyny. Rozbieżność bierze się stąd, że publikacje popularne opisują zwykle praktykę urzędów, a nie treść aktów prawnych.

Lekarze pod nakazem pracy zostali najdłużej

Ustawa z 28 października 1950 r. o zawodzie lekarza (Dz.U. 1950 nr 50 poz. 458) miała własny mechanizm skierowań. Zgodnie z jej art. 24 lekarz, który uzyskał prawo wykonywania zawodu po wejściu ustawy w życie, był obowiązany przez dwa lata pracować w zakładach społecznych służby zdrowia wskazanych w skierowaniu. Art. 25 zakazywał kierownikowi zakładu zatrudniania takiego lekarza bez skierowania, a umowę zawartą z pominięciem tego wymogu uznawał za nieważną.

Przepis karny tej ustawy – art. 27 – skreślono dopiero ustawą z 17 maja 1989 r. o izbach lekarskich (Dz.U. 1989 nr 30 poz. 158), z dniem 1 stycznia 1990 r. Same art. 24 i 25 nigdy nie zostały osobno uchylone; straciły moc wraz z całą ustawą z 1950 r., którą zniosła ustawa z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. 1997 nr 28 poz. 152) – z dniem 27 września 1997 r. Instytut Pamięci Narodowej podaje, że w służbie zdrowia nakaz pracy obowiązywał przez cały okres PRL, choć skala jego faktycznego stosowania w późniejszych dekadach pozostaje słabo udokumentowana.

Legitymacja ubezpieczeniowa i adnotacja w dowodzie zastąpiły nakaz

Po 1958 roku państwo nie mogło już przypisać człowieka do zakładu, ale nie zrezygnowało z kontroli nad tym, kto gdzie pracuje. Zmieniło tylko narzędzia z karnych na administracyjne. Uchwała nr 20 Rady Ministrów z 24 stycznia 1968 r. w sprawie wzmocnienia i zabezpieczenia dyscypliny pracy i płac w uspołecznionych zakładach pracy (M.P. 1968 nr 3 poz. 17) wprowadziła trzy blokady naraz.

  • zakaz przyjmowania pracownika bez skierowania z wydziału zatrudnienia prezydium właściwej rady narodowej
  • zakaz zatrudniania bez adnotacji w dowodzie osobistym o poprzednim miejscu pracy
  • obowiązek żądania od kandydata okazania pracowniczej legitymacji ubezpieczeniowej

Legitymacja ubezpieczeniowa była w praktyce jawnym życiorysem zawodowym. Zgodnie z pismem okólnym nr 8 Prezesa Rady Ministrów z 16 stycznia 1968 r. (M.P. 1968 nr 7 poz. 41) zawierała datę rozpoczęcia pracy, stanowisko i specjalność, grupę zaszeregowania, system zmianowy, wysokość zarobków za każdy poprzedni rok kalendarzowy, okresy niezdolności do pracy oraz datę rozwiązania stosunku pracy. Nowy zakład czytał ją, zanim podpisał umowę.

Dwa terminy z tej epoki krążą dziś w obiegu bez pokrycia w źródłach. „Książeczka pracy” nie była instytucją prawa PRL – jej funkcję pełniły właśnie legitymacja ubezpieczeniowa i wpis w dowodzie osobistym. „Wilczy bilet” to potoczne określenie skutku negatywnej opinii, a nie nazwa jakiegokolwiek dokumentu urzędowego.

Trzy emaliowane tablice BHP z PRL: niebieska o odpadkach w kanalizacji, zielona z napisem myj się po pracy i żółta z hasłem umyj ręce przed jedzeniem
Tablice BHP wieszane w zakładach pracy w PRL. Dyscyplina obejmowała także higienę. fot. archiwum

Pasożytnictwo społeczne, czyli powrót przymusu w latach 80.

Przymus pracy wrócił po stanie wojennym w innej formie prawnej. Ustawa z 26 października 1982 r. o postępowaniu wobec osób uchylających się od pracy (Dz.U. 1982 nr 35 poz. 229), znana jako ustawa o pasożytnictwie społecznym, weszła w życie 1 stycznia 1983 r. Nie kierowała nikogo do konkretnego zakładu – piętnowała sam fakt niepracowania.

Obowiązek zgłoszenia się do terenowego organu administracji państwowej dotyczył mężczyzn w wieku od 18 do 45 lat, którzy przez co najmniej trzy miesiące nie pracowali, nie uczyli się i nie byli zarejestrowani jako poszukujący pracy. Trzeba było złożyć wyjaśnienia o źródłach utrzymania. Kto ich nie uzasadnił, trafiał decyzją administracyjną do wykazu osób uporczywie uchylających się od pracy i mógł zostać zobowiązany do robót na cele publiczne. Za niestawiennictwo groziło ograniczenie wolności do trzech miesięcy albo grzywna, za uchylanie się od samych robót – ograniczenie wolności do dwóch lat. Z obowiązku wyłączono m.in. emerytów, rencistów, rolników, rzemieślników i duchownych.

Ustawa zniknęła z systemu prawnego 31 grudnia 1989 r., uchylona przez art. 45 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1989 r. o zatrudnieniu (Dz.U. 1989 nr 75 poz. 446). Ta sama nowa ustawa uchyliła też ustawę z 14 grudnia 1982 r. o zatrudnianiu absolwentów (Dz.U. 1982 nr 40 poz. 270), która działała już zupełnie inaczej niż nakaz: opierała się na umowie o stypendium fundowane, zobowiązywała stypendystę do przepracowania u fundatora co najmniej trzech lat, a jedyną sankcją za złamanie umowy był zwrot pobranego stypendium.

Ile była warta pensja w PRL, a ile jest warta dziś

Przymus pracy miał swoją cenę, a płaca za tę pracę – swoją siłę nabywczą. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce uspołecznionej podaje Główny Urząd Statystyczny w jednolitej serii od 1950 roku, ogłoszonej także obwieszczeniem Prezesa GUS z 25 maja 1990 r. Kwoty z tamtych lat są w starych złotych – denominacja z 1 stycznia 1995 r. zamieniła 10 000 starych złotych na 1 nowy.

RokPrzeciętna pensja bruttoPo denominacji
1950551 zł0,06 zł
19601 560 zł0,16 zł
19702 235 zł0,22 zł
19753 913 zł0,39 zł
19806 040 zł0,60 zł
198520 005 zł2,00 zł
198853 090 zł5,31 zł
1989206 758 zł20,68 zł
20258 903,56 zł
I kw. 20269 562,88 zł
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto według GUS. Kwoty do 1989 r. w złotych sprzed denominacji

Sam nominał nic nie mówi, bo pieniądz był inny. Sensowne porównanie robi się przez podzielenie ceny przez pensję: ile sztuk danego towaru mieściło się w miesięcznym zarobku. Ceny detaliczne z lat 70. – urzędowe i przez dekadę praktycznie niezmienne – zestawił Witold Jarno w wydanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego pracy o Łodzi lat 1971-1980. Ceny z 2026 roku pochodzą z notowań GUS z czerwca oraz z bieżących notowań paliw.

TowarCena w latach 70.Cena w 2026 r.Za pensję: PRLZa pensję: dziś
Chleb (1 kg)5,00 zł11,06 zł447 kg865 kg
Mleko (1 l)2,90 zł4,14 zł771 l2 310 l
Masło (1 kg)64 zł30,65 zł34,9 kg312 kg
Cukier (1 kg)10,50 zł2,78 zł213 kg3 440 kg
Benzyna (1 l)6,50 zł7,51 zł344 l1 273 l
Wódka (0,5 l)85 zł34,95 zł46 butelek274 butelki
Wyliczenie własne. Podstawa: przeciętna pensja 2 235 zł (1970 r., wódka liczona przy pensji 3 913 zł z 1975 r.) i 9 562,88 zł (I kw. 2026 r.)
Wykres słupkowy: cukier kupimy dziś za pensję 16,2 razy więcej niż w PRL, masło 8,9 razy, wódkę 6 razy, benzynę 3,7 razy, mleko 3 razy, chleb 1,9 razy
Największa różnica dotyczy cukru i masła, najmniejsza chleba. Opracowanie własne na danych GUS

Przy żywności różnica jest wyraźna, ale to przy dobrach trwałych robi się przepaść. Fiat 126p w wersji 650 kosztował w 1979 r. 92 tys. zł, czyli ponad siedemnaście przeciętnych pensji. Dziś najtańszy nowy samochód osobowy zaczyna się w Polsce od około 58 tys. zł – sześć pensji. Telewizor kolorowy Rubin 714 kosztował w 1979 r. 22 tys. zł, ponad cztery pensje; pierwszy polski kolorowy Jowisz w 1977 r. – 46 tys. zł, czyli dziesięć pensji. Telewizor 55 cali z matrycą 4K kupimy dziś za jedną piątą przeciętnej pensji.

Wykres porównujący liczbę pensji na samochód, telewizor i pralkę: 17,3 wobec 6,1 przy aucie, 4,1 wobec 0,21 przy telewizorze, 2,6 wobec 0,09 przy pralce
Dobra trwałe potaniały najmocniej. Opracowanie własne na danych GUS, Polskiego Radia i cenników z 1979 r.

Jest jednak jedna pozycja, w której kierunek się odwraca. Mieszkania. Według Narodowego Banku Polskiego średnia cena transakcyjna metra kwadratowego na rynku pierwotnym siedmiu największych miast wyniosła w I kwartale 2026 r. 14 245 zł, a w Warszawie 16 475 zł. Mieszkanie o powierzchni 50 metrów kwadratowych kosztuje więc dziś około 74 przeciętnych pensji brutto. W PRL takiej ceny rynkowej po prostu nie było – mieszkanie się dostawało, a nie kupowało. Profesor Andrzej Zawistowski ze Szkoły Głównej Handlowej podaje, że na przydział czekało się średnio około dziesięciu lat, a niektórzy do piętnastu, przy czym od 30 do 60 proc. nowych mieszkań rozdysponowywano poza oficjalną kolejką. Dzisiejszy problem z własnym mieszkaniem opisaliśmy w tekście o tym, kim są gniazdownicy w Polsce.

Cena urzędowa to nie to samo co dostępność

Każde porównanie cenowe zawyża realną siłę nabywczą PRL, bo obok pieniądza obowiązywał drugi system dystrybucji: kartki, talony, przydziały i kolejka. Bilety towarowe na cukier wprowadzono 12 sierpnia 1976 r., po nieudanej czerwcowej podwyżce cen i wykupywaniu zapasów – cukier kartkowy kosztował 10,50 zł za kilogram, ten poza przydziałem 26 zł. Reglamentację cukru zniesiono dopiero w listopadzie 1985 r.

Kartki na mięso wprowadziła uchwała Rady Ministrów z 28 lutego 1981 r., a weszły w życie 1 kwietnia 1981 r. – jako realizacja trzynastego postulatu Porozumień Gdańskich, czyli żądania samych strajkujących. Przydział zależał od wieku, płci, miejsca zamieszkania i zawodu. Standard wynosił 3,5 kg mięsa miesięcznie na osobę, górnicy dostawali 7 kg, a inteligencja i dzieci od 2 do 3 kg. Ostatnie kartki zniesiono uchwałą Rady Ministrów z 29 lipca 1989 r., z dniem 1 sierpnia 1989 r.; w pierwszym tygodniu po tej decyzji odnotowano ponad 200 konfliktów i 85 strajków.

Podobnie działał rynek samochodowy. Przedpłaty na Fiata 126p PKO uruchomiło 5 lutego 1973 r., a pula wyczerpała się do 15 marca. Standardowy czas oczekiwania sięgał pięciu lat, a cena czarnorynkowa – od 110 do 120 tys. zł – była nawet o trzy czwarte wyższa od urzędowych 69 tys. zł. Program przedpłat, planowany do końca 1985 r., rozciągnął się na lata 1982-1989 przy około 1,4 mln zgłoszeń.

Najtwardszą miarą epoki są zarobki liczone w dolarach. Profesor Zawistowski wskazuje, że przeciętne miesięczne zarobki w Polsce wynosiły w 1975 r. równowartość 20-25 dolarów, a adiunkt ze stopniem doktora w Szkole Głównej Planowania i Statystyki zarabiał w 1988 r. około 18 dolarów miesięcznie. Dla porównania, dzisiejsza płaca minimalna wynosi 4 806 zł brutto miesięcznie, a najniższe świadczenia z ZUS podnosi coroczna waloryzacja emerytur i rent.

Najczęstsze pytania

Kiedy zniesiono nakaz pracy w Polsce?

21 lipca 1958 r. Tego dnia weszła w życie ustawa z 2 lipca 1958 r. o nauce zawodu, przyuczaniu do określonej pracy i warunkach zatrudniania młodocianych oraz o wstępnym stażu pracy (Dz.U. 1958 nr 45 poz. 226), której art. 30 uchylił obie ustawy z 7 marca 1950 r. i dekret z 8 stycznia 1946 r. o obowiązku pracy. Wyjątkiem pozostała służba zdrowia.

Czy w PRL był obowiązek pracy?

Tak. Obowiązek rejestracji i podjęcia pracy wprowadził dekret z 8 stycznia 1946 r., a Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 r. w art. 14 ust. 1 nazwała pracę „prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela”. W latach 1983-1989 osobny reżim tworzyła ustawa o postępowaniu wobec osób uchylających się od pracy.

Ile trwał nakaz pracy dla absolwenta?

Najwyżej trzy lata. Taki limit wprowadzał art. 1 ust. 2 ustawy z 7 marca 1950 r. o planowym zatrudnieniu absolwentów (Dz.U. 1950 nr 10 poz. 106). Nakaz z drugiej ustawy z tego samego dnia, dotyczącej pracowników już zatrudnionych w zawodach szczególnie ważnych, mógł obowiązywać maksymalnie dwa lata. Lekarze pracowali ze skierowania przez dwa lata.

Czy w PRL było bezrobocie?

Nie było bezrobocia rejestrowanego, bo ustrój zakładał pełne zatrudnienie i etat gwarantowany. W praktyce oznaczało to bezrobocie ukryte – przerost zatrudnienia w zakładach uspołecznionych. Po transformacji fikcji nie dało się utrzymać: w 1990 roku zarejestrowanych bezrobotnych było już ponad milion.

Czy dziś w Polsce istnieje przymus pracy?

Nie. Żaden obowiązujący przepis nie pozwala skierować obywatela do pracy w konkretnym zakładzie ani zakazać mu wypowiedzenia umowy. Praca przymusowa może wystąpić wyłącznie jako kara orzeczona przez sąd albo na podstawie przepisów szczególnych o stanach nadzwyczajnych. Osobną kwestią jest utrata statusu bezrobotnego po odmowie przyjęcia oferty pracy – to warunek świadczenia, nie nakaz.

Czy „nakaz” Państwowej Inspekcji Pracy to nakaz pracy?

Nie, to zupełnie inna instytucja prawa pracy. Nakaz inspektora Państwowej Inspekcji Pracy jest decyzją skierowaną do pracodawcy i zobowiązuje go do usunięcia naruszeń, na przykład do wypłaty zaległego wynagrodzenia albo wstrzymania prac zagrażających życiu. Nie nakazuje niczego pracownikowi i nie ogranicza jego swobody wyboru miejsca zatrudnienia.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Inne kategorie

Czytaj także