Ukraińskie drony znów uderzyły w serce rosyjskiego przemysłu paliwowego. W nocy z 4 na 5 listopada 2026 r. celem ataku stała się rafineria w Riazaniu, położonym około 200 km na południowy wschód od Moskwy. W zakładzie wybuchł ogromny pożar. To jeden z największych tego typu zakładów w Rosji, który zaopatruje w paliwo stolicę, a także rosyjskie wojsko. Na Kremlu zdecydowanie panują dziś ponure nastroje.
Nocny atak na Rosję. Płonąca rafineria
Około godziny 2:00 w nocy czasu lokalnego w Riazaniu i całym obwodzie ogłoszono zagrożenie atakiem dronów. Po chwili mieszkańcy zaczęli informować w mediach społecznościowych o eksplozjach, działaniach obrony przeciwlotniczej i warkocie dronów nad miastem. Na opublikowanych nagraniach widać przerażonych mieszkańców i słup ognia nad strefą przemysłową. Nagrania pożaru opublikowały kanały monitorujące Exilenova+ i Supernova+. Niezależny rosyjski portal Astra na podstawie analizy materiałów ustalił, że doszło do poważnego pożaru rafinerii. Ukraińska agencja UNN poinformowała o co najmniej sześciu trafieniach w zakład.
Astra podała, że ogniem mógł się zająć również duży magazyn firmy Wildberries, jednego z największych rosyjskich sklepów internetowych. Te doniesienia opierają się jednak wyłącznie na zdjęciu od czytelnika i nie zostały oficjalnie potwierdzone.
Gubernator potwierdza pożary, ale milczy o rafinerii
Gubernator obwodu riazańskiego Paweł Małkow potwierdził, że faktycznie doszło do ataku. Jak przekazał, w zakładach przemysłowych w Riazaniu wybuchły pożary, a uszkodzone linie energetyczne spowodowały przerwy w dostawach prądu w części miasta. Szczątki dronów miały uszkodzić domy prywatne, a w jednej ze szkół wypadły szyby z okien. Jedna osoba została ranna.
W kolejnym komunikacie gubernator poinformował, że region został zaatakowany przez ponad 200 dronów, a wywołane atakiem pożary zostały ugaszone lub opanowane. Słowo „rafineria” w jego wpisach jednak nie pada. To standardowa praktyka rosyjskich władz, które zwykle mówią jedynie o pożarach w obiektach przemysłowych i spadających szczątkach. Rosja nie lubi przyznawać się do strat i porażek w walce z Ukraińcami. Kreml woli propagandę sukcesu i zamiatanie niewygodnych faktów pod dywan.
Dlaczego rafineria w Riazaniu jest tak ważna?
Rafineria w Riazaniu jest jedną z trzech największych rafinerii w Rosji. Większe od niej są jedynie zakłady w Omsku i w Kiriszach. Zakład jest w stanie przerabiać ok. 17-18 mln ton ropy rocznie, czyli mniej więcej 5 proc. możliwości całego rosyjskiego przemysłu rafineryjnego.
Zakład produkuje między innymi:
- benzynę i olej napędowy
- paliwo lotnicze, w tym naftę TS-1 używaną przez lotnictwo wojskowe
- mazut i bitum
Paliwo z Riazania trafia do Moskwy oraz regionów centralnej Rosji, a także do rosyjskiego ministerstwa obrony. Dlatego właśnie każde trafienie w ten zakład uderza jednocześnie w gospodarkę i w armię Putina.
Riazań nie pierwszy raz znalazł się na celowniku
Rafineria w Riazaniu jest jednym z najczęściej atakowanych celów w Rosji. W tym roku ukraińskie drony uderzały w nią już kilka razy:
- 15 maja: po zmasowanym ataku w Riazaniu ogłoszono stan wyjątkowy, a w zakładzie przemysłowym wybuchł pożar
- wrzesień: według ukraińskich mediów rafineria po ataku całkowicie wstrzymała pracę
- 15 października: według agencji Reuters, która powołała się na źródła w branży, po nalocie wyłączono jedną z głównych instalacji do destylacji ropy
Nocny atak uderzył więc w zakład, który jeszcze nawet nie zdążył dojść do siebie po poprzednich uderzeniach.
Pięć rafinerii w tydzień
Atak na rafinerię w Riazaniu to kolejny element ukraińskiej kampanii przeciwko rosyjskiemu sektorowi naftowemu, z którego Kreml finansuje wojnę. Według portalu Euromaidan Press to już piąta rafineria zaatakowana w ciągu zaledwie tygodnia:
- 30 października: Nowokujbyszewsk w obwodzie samarskim
- 31 października: Baszneft-Nowoil w Ufie
- 1 listopada: zakład Łukoilu w Kstowie w obwodzie niżnonowogrodzkim
- 3 listopada: Sławnieft-JANOS w Jarosławiu
- 5 listopada: Riazań
Ukraina coraz skuteczniej sięga w głąb Rosji. W październiku jej drony biły rekordy na froncie, gdzie odnotowano największą liczbę zabitych lub rannych rosyjskich żołnierzy od początku pełnoskalowej wojny. Wcześniej drony podpaliły terminal naftowy w Petersburgu. Dla Putina sytuacja staje się coraz bardziej problematyczna, bowiem każda płonąca rafineria oznacza dla Moskwy realne straty i kolejne problemy z paliwem.


