Kęstutis Budrys, minister spraw zagranicznych Litwy, zapewnia, że w razie zagrożenia Litwa i Polska będą walczyć „ramię w ramię”. Minister w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” podkreślił, że nie wyobraża sobie, by Wilno biernie przyglądało się incydentom przy polskiej granicy. Jak twierdzi, Litwa „natychmiast przyjdzie” Polsce z pomocą. To o tyle istotne, że deklaracja ta pojawia się w czasie, gdy Rosja coraz śmielej testuje wschodnią flankę NATO.
Budrys: Litwa i Polska będą walczyć ramię w ramię
Wywiad z szefem litewskiego MSZ ukazał się 2 listopada 2026 r. w poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”. Rozmowę przeprowadził dziennikarz Jerzy Haszczyński. Budrys podkreślał, że bezpieczeństwo obu krajów jest ze sobą ściśle powiązane.
Nie mam żadnych wątpliwości, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to Litwa i Polska będą walczyć ramię w ramię. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że w innych krajach, na przykład w Polsce przy naszej wspólnej granicy, dochodzi do jakichś incydentów, a my po prostu siedzimy, czekamy i przyglądamy się, co będzie dalej. Litwa natychmiast przyjdzie wam z pomocą.
Kęstutis Budrys, minister spraw zagranicznych Litwy, „Rzeczpospolita”, 2 listopada 2026 r.
Minister zaznaczył także, że nawet jeśli Litwa ma własne interesy narodowe, to „w dużej mierze pokrywają się one z interesami Polski” i jej obawami o bezpieczeństwo. Jego zdaniem w naturalnym interesie Polski leży zapewnienie bezpieczeństwa całemu Sojuszowi Północnoatlantyckiemu i zabezpieczenie północno-wschodniego odcinka linii frontu. Budrys mówił o swoim przekonaniu, że współpraca polsko-litewska będzie kontynuowana.
Rosja chce rozbicia NATO
Szef litewskiej dyplomacji ostrzega, że celem Władimira Putina jest w praktyce likwidacja NATO. Z tego też właśnie powodu Budrys uważa, że państwa europejskie powinny przejąć polityczną inicjatywę, zacząć jasno przedstawiać swoje oczekiwania i skuteczniej dbać o własne interesy oraz bezpieczeństwo. Trudno się nie zgodzić z jego słowami w świetle ostatnich niepokojących doniesień. Według brytyjskiego dziennika „The Telegraph” Kreml może niedługo wrócić do żądań dotyczących wycofania wojsk NATO z krajów, które przystąpiły do Sojuszu po 1997 r., w tym właśnie z Polski i Litwy.
Weźmy pod uwagę, że Litwa graniczy zarówno z Białorusią, jak i z obwodem królewieckim, gdzie stacjonują rosyjskie wojska. Między tymi dwoma terytoriami leży przesmyk suwalski, czyli wąski pas polsko-litewskiej granicy, który łączy kraje bałtyckie z resztą NATO. Od lat uchodzi za jeden z najbardziej newralgicznych punktów na mapie Sojuszu.
Przypomnijmy, że na początku października Wilno wysłało około 100 dodatkowych żołnierzy na granicę z obwodem królewieckim. Ich zadaniem jest wspieranie straży granicznej. Wynika to bowiem z faktu, że litewskie służby spodziewają się, że Rosjanie uciekający przed mobilizacją będą próbowali przedostać się na Litwę.
Wybory w USA nie zmienią polityki wobec regionu
Budrys odniósł się przy okazji do wtorkowych wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych, które odbędą się 3 listopada. Stwierdził, że ich wynik nie przyniesie większych zmian w amerykańskiej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Jak uzasadniał, ostatnie miesiące pokazały pewną ciągłość w podejściu Waszyngtonu do sojuszników.
Wątpię również, by wyniki tych wyborów wpłynęły na podejście USA do państw »pierwszej linii«.
Kęstutis Budrys, minister spraw zagranicznych Litwy, „Rzeczpospolita”, 2 listopada 2026 r.
Kim jest Kęstutis Budrys
Kęstutis Budrys jest ministrem spraw zagranicznych Litwy od grudnia 2024 r. Wcześniej był doradcą prezydenta Gitanasa Nausėdy ds. bezpieczeństwa narodowego. Polityk dość konsekwentnie opowiada się za zaostrzaniem sankcji wobec Moskwy i krytykuje pomysły powrotu do dialogu z Rosją przed zakończeniem wojny na Ukrainie.



