Amerykanie chcieli, żeby po zakończeniu wojny na Ukrainie rosyjska ropa i gaz znów popłynęły do Europy przez ten kraj. Kyryło Budanow, szef ukraińskiego Biura Prezydenta, mocno się zdenerwował, gdy tylko usłyszał tę propozycję od wysłanników Donalda Trumpa. Kulisy rozmów z 9 października 2026 r. ujawnił francuski dziennik „Le Monde”.
USA złożyły Ukrainie nową propozycję
Do rozmów między przedstawicielami Ukrainy a USA doszło w klubie golfowym Shell Bay w Hallandale Beach na Florydzie. Stronę amerykańską reprezentowali Steve Witkoff, specjalny wysłannik Trumpa, oraz Jared Kushner, prywatnie zięć prezydenta USA. Ukraińską delegację prowadził Kyryło Budanow.
Zamiast o warunkach zakończenia wojny Witkoff mówił o tym, co będzie potem. Przedstawił Budanowowi „regionalny plan dobrobytu”, który miałby obejmować Ukrainę, Europę i Rosję. Jego kluczowym elementem byłoby wznowienie pełnego tranzytu rosyjskiej ropy i gazu przez ukraińskie rurociągi do Europy. Według Amerykanów Ukraina zarabiałaby na opłatach tranzytowych, a Europa dostałaby tańszą energię.
Ukraina: „Naszym wzorem nie jest Białoruś, lecz Polska”
Przedstawiciele Ukrainy odebrali tę propozycję jako wstęp do ponownego uzależnienia Kijowa od Moskwy. Według francuskiego dziennika po stronie ukraińskiej padło zdanie, które dobrze oddaje różnicę między dwoma sąsiadami Ukrainy.
Naszym wzorem nie jest Białoruś, lecz Polska!
przedstawiciel ukraińskiej delegacji (Kyryło Budanow), według „Le Monde”
Francuska gazeta donosi, że po tych słowach rozmowy zostały chwilowo przerwane. Budanow zadzwonił do Zełenskiego, a prezydent Ukrainy poradził mu, żeby nie okazywał emocji. Po wznowieniu spotkania jego uczestnicy przeszli do innych tematów gospodarczych, głównie do amerykańsko-rosyjskiej umowy na dostawy oleju napędowego, czyli diesla. Według źródła francuskiego dziennika Witkoff naciskał, by Ukraina zaakceptowała tę umowę i przestała atakować rosyjskie rafinerie. Ostatecznie porozumienia w sprawie tranzytu nie osiągnięto.
Dlaczego Kijów odwołuje się do Polski
Polska i Białoruś to dwa przeciwne bieguny w relacjach z Rosją dotyczących energetyki. Przypomnijmy, że Gazprom w kwietniu 2022 r., po tym jak Warszawa odmówiła płacenia w rublach, wstrzymał dostawy gazu do Polski. Od jesieni 2022 r. gaz do Polski płynie z Norwegii za pośrednictwem gazociągu Baltic Pipe. Białoruś jest natomiast najbliższym sojusznikiem Moskwy, a w lutym 2022 r. to właśnie z jej terytorium rosyjskie wojska ruszyły na Kijów.
Sama Ukraina zakończyła tranzyt rosyjskiego gazu 1 stycznia 2025 r., gdy tylko wygasła umowa z Gazpromem. Kijów stracił w ten sposób około miliarda dolarów rocznie z opłat tranzytowych, ale w zamian przestał być uzależniony od rosyjskich dostaw. I tutaj dochodzimy do ważnego punktu. Chodzi bowiem o to, że to właśnie powrót do tego układu tak przestraszył ukraińską delegację na Florydzie. Unia Europejska zapowiedziała w międzyczasie, że przestanie kupować rosyjski gaz w 2027 r.
Zauważmy, że odwołanie do Polski pada kilka miesięcy po ostrym sporze między Warszawą a Kijowem. Przypomnijmy, że 19 czerwca 2026 r. prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, po tym jak ukraiński prezydent nadał jednostce wojskowej imię upamiętniające ukraińskich powstańców z czasów II wojny światowej, którzy odpowiadali za rzezie Polaków. Dzień później Budanow zrzekł się Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a decyzję Nawrockiego nazwał „prezentem” dla Rosji.
O tym, że Witkoff i Kushner proponowali wznowienie tranzytu, pisał już wcześniej „New York Times”. Według dziennika temat pojawił się już podczas wrześniowej wizyty obu wysłanników w Kijowie, a sprzeciwiły się mu państwa europejskie, w tym Niemcy.
Biały Dom coraz bliżej Moskwy
Co ciekawe, tego samego dnia, 9 października, Trump ogłosił umowę z Rosją na dostawy oleju napędowego: najpierw 300 tys. ton, potem 500 tys. ton w listopadzie i milion ton w kolejnym etapie. Również 9 października Moskwa zniosła zakaz eksportu diesla, który wprowadzony wcześniej z powodu ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie. 22 października z portu w Primorsku do Nowego Jorku wypłynął pierwszy tankowiec zawierający na pokładzie 40 tys. ton rosyjskiego paliwa.
Ponadto 16 października Trump zawiesił kluczowe sankcje i cła przewidziane w ustawie Grahama o sankcjach wobec Rosji i Iranu. Co ciekawe, stało się to na kilka dni przed ich wejściem w życie. Przepisy pozwalały nałożyć do 100 proc. cła na towary z państw kupujących rosyjską ropę i gaz. Prezydent uzasadnił tę decyzję interesem narodowym USA.
Zadowolenia z tego faktu nie krył Kirył Dmitrijew, wysłannik Putina ds. inwestycji, który nazwał ją „prawdziwie historycznym momentem”. Demokratyczny kongresmen z Wirginii Don Beyer stwierdził z kolei, że ruch Trumpa „zdradza naszych ukraińskich partnerów” i jest sprzeczny z wolą Kongresu. Trump podziękował również publicznie Putinowi za zawartą umowę paliwową. Wcześniej stwierdził, że Rosja „jest w porządku wobec Ukrainy”, i zasugerował, że w imieniu Kijowa powinien negocjować ktoś inny niż Zełenski.


