Na początku 2023 roku Rosja miała być gotowa wycofać swoje wojska z większości czterech ukraińskich obwodów, których zajęcie wcześniej oficjalnie ogłosił Kreml. Serwis „Financial Times” dotarł do nieformalnej propozycji pokojowej sprzed lat, którą Wołodymyr Zełenski miał odrzucić. Te doniesienia potwierdza ukraiński poseł Ołeksij Gonczarenko i ujawnia kolejne szczegóły w sprawie. Według niego Ukraina mogła dostać nawet 300 mld dolarów na odbudowę z zamrożonych rosyjskich aktywów. Gdyby te informacje się potwierdziły, oznaczałoby to, że Ukraina straciła szansę na pokój na znacznie lepszych warunkach niż dziś.
Rosja zaproponowała Ukrainie pokój już w 2023 roku?
Z informacji opisanych przez „Financial Times” wynika, że propozycję złożoną Ukrainie przygotowała prywatna grupa pośredników, którzy utrzymywali bliskie kontakty zarówno z Moskwą, jak i z Kijowem. Należeli do niej m.in. Matthias Warnig, były szef spółki Nord Stream 2 i bliski znajomy Władimira Putina, oraz producent filmowy Ołeksandr Rodnianski. Gonczarenko dodaje, że kluczową rolę w tej sprawie odegrał rosyjski miliarder Roman Abramowicz. Opisywane rozmowy toczyły się w pierwszej połowie 2023 roku. Był to czas, gdy Ukraina po udanej kontrofensywie z jesieni 2022 roku była pełna optymizmu, a Zełenski oficjalnie domagał się wycofania Rosjan do granic z 1991 roku.
Co zakładał plan?
Złożona propozycja mówiła o wycofaniu przez Rosję swoich wojsk z większości czterech obwodów, które wcześniej ogłosiła zaanektowanymi. Linia podziału miała przebiegać mniej więcej tak jak przed pełnoskalową inwazją z 24 lutego 2022 roku. Oznaczało to, że Rosja zachowałaby Krym i część Donbasu, nad którymi kontrolę trzymała już wcześniej. Ukraina natomiast miała uznać rosyjską kontrolę nad Krymem, ale bez formalnego uznania półwyspu za terytorium Rosji, i przyjąć ustawę zakazującą odzyskiwania go siłą. Zawieszenie broni miały również zagwarantować państwa NATO, a Rosja miała rozpocząć z USA rozmowy o własnych gwarancjach bezpieczeństwa.
Do sprawy odniósł się teraz ukraiński poseł Ołeksij Gonczarenko, który twierdzi, że propozycja ze strony Kremla była znacznie szersza. W opublikowanym na X wpisie wymienił kilka dodatkowych kwestii, które miała zaoferować Ukrainie Rosja:
- Rosja miałaby zbudować na własny koszt lądowy korytarz na Krym w postaci autostrady i linii kolejowej. Moskwa była ponoć gotowa oddać Melitopol, ale nie Tokmak, ponieważ obawiała się ostrzału korytarza;
- Ukraina miałaby odzyskać Zaporoską Elektrownię Jądrową;
- Kreml przekazałby 300 mld dolarów z zamrożonych rosyjskich aktywów na odbudowę Ukrainy.
Dlaczego Zełenski odrzucił propozycję?
Według Gonczarenki prezydent Zełenski odrzucił jednak tę propozycję. Kijów liczył wówczas na zwycięstwo na polu bitwy i zapowiadaną wiosenną kontrofensywę, która ostatecznie nie przyniosła przełomu. Po odmowie Ukrainy żądania Rosji miały już tylko rosnąć.
Dziś Ukraina jest w znacznie gorszym położeniu. Rosja kontroluje więcej terytoriów niż w 2023 roku, a Kijów znajduje się pod coraz większą presją Waszyngtonu. Donald Trump sugerował nawet, że w imieniu Ukrainy powinien negocjować ktoś inny. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że w pierwszej połowie listopada w Abu Zabi mają się odbyć kolejne rozmowy z udziałem USA.
Ile z tych doniesień jest prawdziwych?
Do tych rewelacji trzeba jednak podchodzić z dużą ostrożnością. Nie ma oficjalnego dokumentu, który potwierdzałby treść opisywanej propozycji. Nie wiadomo też, czy Kreml rzeczywiście był gotów na takie ustępstwa. Przypomnijmy, że Rosja w tamtym czasie domagała się publicznie uznania aneksji czterech ukraińskich obwodów, co stoi w sprzeczności z opisanym planem.
Warto też zaznaczyć, kim jest Ołeksij Gonczarenko. To poseł opozycji i ostry krytyk Zełenskiego, który niedawno przedstawił własny plan pokojowy, zakładający m.in. neutralność Ukrainy. Jego relacja może więc służyć także jego własnym celom politycznym. Jeśli jednak choć część tych informacji jest prawdziwa, Ukraina zapłaciła za odrzucenie rozmów ogromną cenę.



