Dramat PŻB. Marynarze czekali na pensje, a rząd Tuska chwali się promami

6 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

Polska Żegluga Bałtycka

6 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

Marynarze pływający na promach Polskiej Żeglugi Bałtyckiej wreszcie otrzymali zaległe pensje. Pieniądze zostały im wypłacone dopiero kilka dni po tym, jak portal Zero.pl nagłośnił bunt na promach i wypłaty w ratach. To jednak nie koniec problemów. Załogi boją się, że w listopadzie znów dostaną jedynie zaliczki, a spółka Skarbu Państwa, nad którą nadzór sprawuje rząd Donalda Tuska, w ciągu dwóch lat (2024-2025) straciła ponad 118 mln zł. W międzyczasie wiceminister chwali się nowymi promami.

Zaległe pensje wpłynęły dopiero po tekście Zero.pl

O wypłacie zaległych pensji dla polskich marynarzy poinformował we wtorek 3 listopada 2026 r. portal Zero.pl, który od kilku tygodni opisuje sytuację w morskiej spółce. Pod koniec października dziennikarz Piotr Barejko ujawnił, że marynarze PŻB, czyli polskiego przewoźnika promowego znanego pod marką Polferries, od miesięcy dostają pensje w ratach albo tylko zaliczki. Na tę publikację zareagowało Ministerstwo Infrastruktury, które sprawuje nadzór nad spółką jak właściciel.

Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka zapewniał 28 października, że pieniądze trafią do załóg w ciągu najbliższych dni. „To dla nas priorytet” – mówił. Kilka dni później zaległe wynagrodzenia rzeczywiście pojawiły się na kontach marynarzy.

„Od pół roku tak to się ciągnie”

Marynarze potwierdzają, że faktycznie pieniądze dostali, ale wcale nie wierzą, że problem z rozliczeniami został rozwiązany. Twierdzą, że opóźnione wypłaty, przelewy w ratach i zaliczki zamiast pełnych pensji to codzienność, która trwa od wielu miesięcy. W październiku znów dostali tylko zaliczkę.

Od pół roku tak to się ciągnie.

marynarz Polskiej Żeglugi Bałtyckiej w rozmowie z Zero.pl

Na jednym z promów doszło nawet do próby strajku, przez co statek wypłynął z kilkugodzinnym opóźnieniem. Rozmówcy portalu twierdzą też, że spółka zwolniła kapitana, który alarmował o problemach technicznych. Marynarze mówią o pracy w atmosferze strachu. Doświadczone załogi zaczynają odchodzić z pracy.

Bandera Bahamów i kontrakty z Cypru

Duży problem w tym przypadku polega na tym, że marynarze polskiej państwowej spółki formalnie nie pracują w Polsce. Promy PŻB pływają bowiem pod banderą Bahamów, a umowy z załogami są podpisywane przez spółki zarejestrowane na Cyprze.

Pływamy na promie pod flagą Bahamów, kontrakt mamy ze spółką zarejestrowaną na Cyprze.

marynarz Polskiej Żeglugi Bałtyckiej w rozmowie z Zero.pl

Jak twierdzi związkowiec Andrzej Kościk, cypryjska firma należy jednak do PŻB. Pensje przychodzą w euro z polskiego banku, natomiast marynarze nie posiadają w Polsce ubezpieczeń, a ochrona polskiego prawa pracy jest w ich przypadku mocno ograniczona. Wspomniany wcześniej wiceminister Marchewka broni się tym, że polskie statki od blisko 30 lat pływają pod obcymi banderami, natomiast rząd przygotował pakiet zachęt do powrotu pod polską banderę.

Straty, długi w szwedzkich portach i pożyczka z ARP

Nie da się ukryć, że Polska Żegluga Bałtycka ma za sobą kilka naprawdę złych lat. Jej wyniki finansowe według danych, na które powołują się resort i media, wyglądają następująco:

  • 2021 r.: ponad 11 mln zł zysku
  • 2023 r.: niecałe 5 mln zł straty
  • 2024 r.: ponad 58 mln zł straty
  • 2025 r.: ponad 60 mln zł straty

Spółka posiada też spore zadłużenie za granicą. Szwedzkie media pisały o zaległościach w portach w Ystad i Nynäshamn. W kwietniu PŻB była winna portowi w Ystad 18 mln koron szwedzkich, z czego spłaciła 12 mln. Rzeczniczka spółki Jolanta Kowalska zapewniała na początku października, że wszystkie zaległości „zostaną uregulowane w najbliższym czasie”. Nieoficjalnie mówi się o długach sięgających kilkudziesięciu, a nawet stu milionów złotych. Nikt jednak tych kwot oficjalnie nie potwierdził.

Jest jednak pewne światełko w tunelu. Ratunkiem mają być pieniądze z Agencji Rozwoju Przemysłu, która ma przekazać spółce łącznie 45 mln zł. Ten zabieg miałby poprawić jej płynność. Finansowanie może jednak trwać nawet do 72 miesięcy. Rzeczniczka agencji Katarzyna Frendl nie chciała ujawnić, ile pieniędzy już trafiło do PŻB i czy spółka prosiła o kolejne.

Marchewka: „Można też promy wybudować”

Sytuacja zdecydowanie nie wygląda dobrze, a goryczy dodaje jeszcze podejście polskiej władzy.  Wiceminister Marchewka 28 października opublikował wpis, w którym chwalił się rządowymi inwestycjami w nowe promy.

Można pukać w stępkę i opowiadać, że buduje się promy. Można też promy wybudować. Zrobiliśmy to drugie.

Arkadiusz Marchewka, wiceminister infrastruktury, wpis na X, 28 października 2026 r.

Post polityka KO miał stanowić przytyk do wydarzeń z 2017 r., gdy w Szczecinie symbolicznie położono stępkę pod prom dla Polferries, który nigdy nie powstał. Rząd przekonuje, że na nowe promy przeznaczył ponad 1,3 mld zł. Nowe jednostki (Jantar Unity i Bursztyn Unity) powstają w ramach sojuszu POLSCA i trafiają przede wszystkim do floty Unity Line, czyli Polskiej Żeglugi Morskiej, ale nie do PŻB.

Jantar Unity pływa już od stycznia, Bursztyn Unity ma ruszyć w połowie listopada, a trzeci prom jest w budowie. Problem w tym, że marynarze PŻB w tym samym czasie nadal czekali na własne pensje. Chwalenie się Marchewki zdecydowanie wygląda na próbę odwracania kota ogonem, a nie pokazanie, że koalicja ma jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu.

Ponadto Marchewka winą za stan spółki obarcza poprzednie władze. Mówi o „złych decyzjach zarządczych podejmowanych w przeszłości”, m.in. o umowie czarterowej na prom Varsovia z 2022 r., która okazała się najdroższa w historii spółki. Natomiast stan, w jakim znajduje się obecnie PŻB, opisał tak: „dostaliśmy odbezpieczony granat, który w każdej chwili groził wybuchem”.

Zrzucanie winy na poprzedni rząd nic tutaj jednak nie da. Rząd Donalda Tuska nadzoruje spółkę od grudnia 2023 r., a największe straty przypadły na 2024 i 2025 r., natomiast problemy z wypłatami dla marynarzy wybuchły w 2026 r. Nieprofesjonalne zachowanie wobec pracowników i braki w rozliczeniach za ich obecną pracę to więc raczej nie wina PiS.

Gróbarczyk: „gospodarczy kryminał”

Opozycja nie kryje się z ostrą krytyką odnośnie do sytuacji w PŻB. Marek Gróbarczyk z PiS, były minister gospodarki morskiej, za zaistniały kryzys obarczył odpowiedzialnością premiera.

Ten dramat, do którego doprowadził Donald Tusk, to gospodarczy kryminał! Polska Żegluga Bałtycka w 2023 roku osiągnęła wynik finansowy na poziomie niemal 10 mln złotych NA PLUSIE. W 2026 roku ma odnotować stratę w wysokości 100 mln złotych NA MINUSIE.

Marek Gróbarczyk, poseł PiS, wpis na X, 25 października 2026 r.

Według danych, na które powołują się media i Ministerstwo Infrastruktury, w 2023 r. spółka miała niewielką stratę (ok. 5 mln zł), a nie zysk. Rozbieżności mogą wynikać z tego, czy liczy się wynik samej spółki, czy całej grupy. Oficjalnych danych za 2026 r. jeszcze nie ma. Posłowie PiS zapowiedzieli także złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie „nieudolnego nadzoru” wiceministra Marchewki nad PŻB. „Już słyszeliśmy, że dostaną miliony, tylko gdzie te miliony są?” – pytała posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Co dalej z Polską Żeglugą Bałtycką?

Ministerstwo zapewnia, że zarząd szykuje plan naprawczy, a resort szuka inwestora strategicznego. Prywatyzacji ma nie być, a spółka ma pozostać własnością Skarbu Państwa. Związkowcy twierdzą jednak, że nikt z nich nie widział założeń planu naprawczego i nic nie wiadomo o jakimkolwiek inwestorze. Marynarze obawiają się sprzedaży spółki.

Od 19 sierpnia kieruje nią nowy prezes Jarosław Kotarski, wcześniej związany z Polską Żeglugą Morską. Jego poprzednik Piotr Redmerski został odwołany w lipcu, po tym jak prokuratura w Szczecinie skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie kontraktu na budowę promu w stoczni Gryfia. Według śledczych spółka straciła na tym ponad 8 mln zł. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Ministerstwo liczy też na POLSCA, czyli wspólną markę PŻB, Polskiej Żeglugi Morskiej i EuroAfriki, pod którą od wiosny działają polscy armatorzy promowi. Na razie marynarze mają jedno pytanie: czy w listopadzie dostaną całą pensję, czy znów tylko zaliczkę.

Źródła: Zero.pl, Polsat News. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Rząd znów podnosi podatki. Lewica chwali projekt. Kto na tym straci?

Binance okradziona na 6,3 mld dolarów. Ślady prowadzą do Korei Północnej

Fachowcy pod lupą Ministerstwa Finansów. Co trzeci klient płaci „do ręki”

Najpierw kazali przejść na gaz, teraz go wycofują. Bruksela wypowiada wojnę piecom gazowym

Skarbówka nie zajrzy już tak łatwo na twoje konto. Sejm ogranicza uprawnienia KAS

Rafał Brzoska do polityków: „Jesteście kompletnie niegotowi”. Polska przegrywa wyścig o AI?

Polexit kosztowałby 90 mld euro rocznie. Polska od trzech lat i tak jest na minusie w bilansie z UE

Ponad 23 mln zł dywidend dla szefów Siepomaga. Ich spółka kupowała luksusowe Mercedesy i inwestowała miliony w metale szlachetne

Inne kategorie

Czytaj także