Rząd znów podnosi podatki. Lewica chwali projekt. Kto na tym straci?

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

progi podatkowe

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

Niewykluczone, że od 1 stycznia 2027 r. zmianie ulegną progi podatkowe w PIT. W takim wypadku pierwszy próg wzrośnie ze 120 do 130 tys. zł, a między 130 a 150 tys. zł pojawi się nowa, pośrednia stawka na poziomie 24 proc. Na zmianach zyskają lepiej zarabiający pracownicy, a zapłacą za to największe firmy, które dostaną wyższy CIT oraz część przedsiębiorców na ryczałcie. Ustawa utknęła jednak między Sejmem a Senatem, a rząd zapowiada, że nie odpuści.

Nowe progi podatkowe w PIT od 2027 r.

Zmiana dotyczy osób, które rozliczają się według skali podatkowej, czyli tak naprawdę większości pracujących dziś na etacie. Obecnie obowiązują dwie stawki: 12 proc. do 120 tys. zł dochodu i 32 proc. od jego nadwyżki. Według nowelizacji aktualnych przepisów skala będzie wyglądać następująco:

  • do 130 tys. zł dochodu: 12 proc.
  • od 130 do 150 tys. zł: 24 proc.
  • powyżej 150 tys. zł: 32 proc.

Kwota wolna od podatku pozostaje bez zmian i wynosi 30 tys. zł.

Ile zyskasz na nowych progach?

Na zmianie zyskają wszyscy, którzy mogą pochwalić się ponad 120 tys. zł rocznego dochodu i od nadwyżki ponad 120 tys. zł płacą dziś 32 proc. Zaznaczmy, że chodzi o dochód, a nie pensję brutto, czyli przychód pomniejszony o koszty jego uzyskania i składki ZUS. Im wyższy dochód, tym większa ulga, ale tylko do 150 tys. zł. Powyżej 150 tys. zł oszczędność się już nie zwiększa i wynosi maksymalnie 3600 zł rocznie. Według naszych wyliczeń przy rocznym dochodzie na poziomie:

  • 125 tys. zł podatek spadnie o 1000 zł
  • 130 tys. zł podatek spadnie o 2000 zł
  • 140 tys. zł podatek spadnie o 2800 zł
  • 150 tys. zł i więcej podatek spadnie o 3600 zł, czyli o 300 zł miesięcznie

Osoby z dochodem na rocznym poziomie poniżej 120 tys. zł nie odczują żadnej zmiany. Według Ministerstwa Finansów na nowych progach skorzysta ok. 3,5 mln podatników. No dobrze, a co z resztą? Tutaj sytuacja nie wygląda już tak kolorowo.

Wyższy CIT dla największych firm

Koszty ulgi dla klasy średniej mają zostać przerzucone na największe firmy, których przychody w poprzednim roku przekroczyły równowartość 50 mln euro, czyli ok. 200 mln zł. Tego typu podmioty będą już musiały zapłacić CIT w wysokości 22 proc. zamiast 19 proc. Wyższa stawka obejmie również niektóre grupy kapitałowe.

To nie wszystko. Nowelizacja przewiduje także:

  • podwyżkę daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. Płacą ją osoby z dochodem powyżej 1 mln zł rocznie, od nadwyżki ponad tę kwotę. Wyższa stawka zacznie obowiązywać przy rozliczeniu daniny w 2028 r.
  • obniżenie limitu przychodów, do którego można rozliczać się ryczałtem, z 2 mln euro do 250 tys. euro. To ośmiokrotna obniżka, która zmusi wielu przedsiębiorców do zmiany formy opodatkowania

W przyjętej przez Senat wersji ustawa wiąże te elementy ze sobą. Nowa skala PIT miałaby wejść w życie tylko wtedy, jeżeli od 1 stycznia 2027 r. zaczęłyby obowiązywać wyższe stawki CIT i niższy limit ryczałtu. Ostateczny kształt przepisów zależy jednak od Sejmu i prezydenta.

Sejm wykreślił CIT, Senat go przywrócił

Kwestia rządowej ustawy podniesienia CIT to tak naprawdę przeciąganie liny między Sejmem a Senatem. Zwróćmy uwagę, że 22 października Sejm dość niespodziewanie przyjął poprawki przedstawione przez Ryszarda Petru z ugrupowania Centrum oraz posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego (jeszcze do niedawna PiS). Zgodnie z tą propozycją wykreślono z ustawy kwestię podniesienia wysokości CIT, ale dopisano w zamian coroczną waloryzację progów PIT w oparciu o inflację, która miałaby obowiązywać od 2028 r.

Kilka dni później, 27 października, Senat cofnął te zmiany. Przywrócono 22-procentowy CIT dla największych firm i wykreślono waloryzację progów, czyli de facto ustawa wróciła do punktu wyjścia. Za takim działaniem głosowało 62 senatorów, nikt nie był przeciw, natomiast aż 23 wstrzymało się od głosu. Ustawa wróciła więc do Sejmu, a następnie trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.

I tutaj pojawiają się spore wątpliwości co do decyzji Senatu, który najpierw przywrócił podwyżkę CIT do ustawy, z której Sejm wcześniej ją usunął. Weźmy pod uwagę, że Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wskazywał, że Senat nie może w ten sposób wprowadzać do ustawy rzeczy, których nie było w wersji uchwalonej przez Sejm. Ryszard Petru wskazał na ryzyko wystąpienia działań niezgodnych z konstytucją. Niewykluczone, że właśnie z tego powodu Ministerstwo Finansów przygotowało nowy projekt, który chce przyjąć jeszcze w IV kwartale 2026 r., aby móc zdążyć przed 1 stycznia.

Kto chce zmian, a kto jest przeciw

Rząd i Ministerstwo Finansów przekonują, że nie będzie problemu z pokryciem kosztów nowej reformy, ponieważ ulga dla klasy średniej zostanie pokryta przez wyższe podatki od największych firm. Wyższy CIT i daninę solidarnościową od początku popiera Lewica, która chce, by milionerzy i największe firmy płacili więcej.

Najgłośniejszym krytykiem projektu jest obecnie Ryszard Petru, który przekonuje, że wyższy CIT uderzy przede wszystkim w polskie firmy, bowiem zagraniczne koncerny i tak optymalizują podatki. Po decyzji Senatu ostrzegał też, że przywrócenie podwyżki CIT w tym momencie może być niezgodne z konstytucją. Wykreślenie waloryzacji progów podatkowych spotkało się również z krytyką wielu ekspertów. Wskazywano na to, że bez niej inflacja z roku na rok będzie wypychać coraz więcej osób do wyższych stawek, choć realnie nie będą wcale zarabiać więcej.

Źródła: Bankier.pl, Prawo.pl. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Binance okradziona na 6,3 mld dolarów. Ślady prowadzą do Korei Północnej

Fachowcy pod lupą Ministerstwa Finansów. Co trzeci klient płaci „do ręki”

Najpierw kazali przejść na gaz, teraz go wycofują. Bruksela wypowiada wojnę piecom gazowym

Skarbówka nie zajrzy już tak łatwo na twoje konto. Sejm ogranicza uprawnienia KAS

Rafał Brzoska do polityków: „Jesteście kompletnie niegotowi”. Polska przegrywa wyścig o AI?

Polexit kosztowałby 90 mld euro rocznie. Polska od trzech lat i tak jest na minusie w bilansie z UE

Ponad 23 mln zł dywidend dla szefów Siepomaga. Ich spółka kupowała luksusowe Mercedesy i inwestowała miliony w metale szlachetne

Tusk w Indiach: „nikt nas nie zatrzyma”. Liczby mówią co innego

Inne kategorie

Czytaj także