Nie tracić ducha! Generał Mariusz Zaruski, twórca TOPR i wychowawca żeglarzy

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

04 lutego 2014 r.

Żaglowiec na Bałtyku o świcie i Tatry w tle, ilustracja o generale Mariuszu Zaruskim

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

04 lutego 2014 r.

Mariusz Zaruski, generał brygady Wojska Polskiego, taternik, malarz i żeglarz, urodził się 31 stycznia 1867 r. na Podolu, kilka lat po upadku Powstania Styczniowego. Jako student w Odessie trafił za działalność niepodległościową na pięcioletnie zesłanie do Archangielska, gdzie pływał na statkach i został kapitanem. Później ukończył malarstwo w Krakowie, osiadł w Zakopanem i założył Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które działa do dziś. Walczył w Legionach i w wojnie z bolszewikami, był adiutantem generalnym prezydenta RP, a na emeryturze wychowywał młodzież na pokładzie szkunera „Zawisza Czarny”. Zmarł w 1941 r. w sowieckim więzieniu w Chersoniu. Prof. Piotr Jaroszyński w rocznicę urodzin generała przypomina jego życiorys i opowieść o „polskim słowie honoru”, danym rosyjskiemu gubernatorowi. To tekst o tym, dlaczego takie postaci uczą, by nie tracić ducha.

Czasami zdarza się, że tracimy wiarę we własne siły i skuteczność podejmowanych działań. Ogarnia nas apatia, bierność, a w końcu zniechęcenie, które potrafi ukołysać do słodkiego snu bezczynności. „I tak to nic nie da” – mówimy. „Nic się nie da zrobić, wszystko już przegrane”. Zaczynamy żyć w zwolnionym tempie, na bok odstawiamy wielkie ideały i szczytne cele, ograniczamy się co najwyżej do własnych, przyziemnych spraw, a czas leci dzień za dniem.

I gdy już nam się wydaje, że można tak przewegetować całe życie, trafiamy nagle na jakąś niezwykłą postać, która daje przykład zupełnie innej postawy, i to w warunkach o niebo trudniejszych. Postać taka nie musi być nam współczesna, ale pamięć o niej utrwaliła coś, co potrafi nas obudzić i poderwać. Aż na koniec mówimy: „Nie wszystko stracone! Nie wolno tracić ducha!”.

Jedną z takich niezwykłych postaci, które zapisały się złotymi głoskami w naszej historii, jest Mariusz Zaruski. Postać ta powinna być znana każdemu Polakowi, właśnie ze względu na ten niesamowity hart ducha, który potrafił ujawnić się w skrajnie niekorzystnych warunkach i okolicznościach. A każdemu wysiłkowi, każdemu przedsięwzięciu, każdemu zwycięstwu towarzyszyło hasło, będące tytułem jednego z jego własnych opowiadań: „Słuchaj, Polsko!”. A możemy też dodać: „Słuchaj i naśladuj!”.

Mariusz Zaruski: od zesłania w Archangielsku do TOPR

Więc posłuchajmy. Pan Mariusz urodził się na Podolu nad Smotryczem 31 stycznia 1867 r., a więc w kilka lat po upadku Powstania Styczniowego, gdy wydawało się, że wszelkie nadzieje na odzyskanie niepodległości przez Polskę zostały już całkowicie pogrzebane. Rodziło się jednak nowe pokolenie, które wcale nie osłabło, ale jeszcze mocniej pragnęło hartować ciało i ducha. Gdy po śmierci ojca rodzina Zaruskich przenosi się do Odessy, Mariusz studiuje na uniwersytecie, ale także budzi się w nim wielka miłość do morza: w czasie wakacji pływa jako marynarz na statkach i żaglowcach. Ale ma też żyłkę malarską i poetycką, jest artystą, więc pisze i maluje. Angażuje się przy tym w działalność patriotyczną. Jednym słowem – jako aktywny Polak – staje się idealnym materiałem na zesłańca.

I tak się dzieje. Za pracę konspiracyjną w polskich organizacjach niepodległościowych 18-letni Mariusz zostaje uwięziony, a następnie zesłany na 5 lat do Archangielska. Po odbyciu kary wraca do Odessy, wkrótce przenosi się do Krakowa, gdzie na Akademii Sztuk Pięknych kończy malarstwo. Zawiera związek małżeński. Wraz z żoną trafia do Zakopanego. Staje się pasjonatem gór. Jego największym osiągnięciem nie są jednak zdobyte szczyty czy odkryte nowe drogi, ale Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które pozwoliło ocalić niejedno życie. Ratując innych, daje przykład szlachetnego poświęcenia – pierwszy wystawia się na niebezpieczeństwo.

Generał Zaruski i „Zawisza Czarny”

Potem przychodzi rok 1914. Czas ruszyć do boju. Jako członek Związku Strzeleckiego Zaruski staje w szeregach Legionów. Walczy dzielnie do odzyskania niepodległości w 1918 roku, ale i potem w czasie nawały bolszewickiej. Krok po kroku awansuje, aż w roku 1923 otrzymuje stopień generała brygady. Jest też generalnym adiutantem prezydenta RP. Po przejściu na emeryturę powraca na morze. Tym razem jest to Bałtyk, trzeba Polaków na nowo uczyć miłości do morza, trzeba hartować młodzież. I tak rozpoczął się ostatni epizod w życiu generała Mariusza Zaruskiego: z harcerzami na „Zawiszy Czarnym”. Jak nie góry, to morze, jak nie na nartach, to na koniu, a wszędzie ten sam zapał, ta sama iskra, ten sam niewyczerpany patriotyzm, by imię Polaka wszędzie miało swoją moc i godność. Nawet wśród wrogów.

Przeczytaj również: Czy padną polskie lasy? Pisze prof. Piotr Jaroszyński

Polskie słowo honoru

Zachowała się piękna opowieść. Gdy jako młody zesłaniec znalazł się w Archangielsku, wymyślił sobie, że karę chciałby odbywać pływając na okrętach. I z taką prośbą dotarł do samego gubernatora. Ten go najpierw wyśmiał: „Popłyniesz i nie wrócisz”. A Zaruski na to: „Wrócę!”. Gubernator: „Jakże mam ci wierzyć?”. A Zaruski: „Daję na to polskie słowo honoru”. Gubernator znowu się zaśmiał, podumał i w końcu się zgodził. Zaruski pływał i wracał. Został nawet kapitanem.

Naprawdę warto być Polakiem, mając takich bohaterów. Są to wzory, które należy podziwiać, ale również naśladować, wzory na każdy czas. Wzory, które uczą, że nie wolno nam tracić ducha.

Piotr Jaroszyński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Piotra Jaroszyńskiego pt. „Nie tracić ducha!” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 6 (953) z dnia 4 lutego 2014 roku, s. 17. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Piotr Jaroszyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także