Florian Marciniak, naczelnik Szarych Szeregów. 20 lutego 1944 r. przed świtem…

7 min. czytania

Redakcja

18 lutego 2014 r.

Florian Marciniak, naczelnik Szarych Szeregów, zdjęcie pokolorowane

7 min. czytania

Redakcja

18 lutego 2014 r.

Florian Marciniak „Krzemień”, pierwszy naczelnik Szarych Szeregów, zginął 20 lutego 1944 r. w niemieckim obozie Gross-Rosen, zamordowany zastrzykiem wraz z 23 instruktorami harcerskimi z Wielkopolski. W 70. rocznicę jego śmierci Magdalena Chadaj przypomina drogę tego syna rolników spod Poznania, który w 1938 r. został najmłodszym harcmistrzem w Polsce, a 27 września 1939 r. na wniosek hm. Aleksandra Kamińskiego przyjął misję zorganizowania podziemnego harcerstwa męskiego. Wprowadził żelazne zasady konspiracji, podporządkował organizację wojsku i nadał jej program „Dziś, Jutro, Pojutrze”. Aresztowany przez gestapo 6 maja 1943 r. w warszawskiej jadłodajni, był katowany w poznańskim Forcie VII, ale nikogo nie wydał. Autorka przypomina uchwałę Sejmu z 2004 r. czczącą jego pamięć i pośmiertny Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, a zarazem odrzucone scenariusze filmu o „Krzemieniu”. Więcej o konspiracji harcerskiej można znaleźć w materiałach Instytutu Pamięci Narodowej.

„Skazanych doprowadzano do sanitariusza esesmana, czekającego już ze strzykawką (…) Zamordowanie 20 osób trwało niespełna 20 minut – w razie potrzeby tempo to zwiększano dwukrotnie (…) Tak zgładzono 20 lutego 1944 r. w nocy Naczelnika Szarych Szeregów mgr. praw. hm. Floriana Marciniaka ps. <Krzemień> i 23 instruktorów harcerskich z Chorągwi Wielkopolskiej – <Ul Przemysław>” (Mieczysław Mołdawa, „Gross-Rosen”, Warszawa 1979).

Najmłodszy harcmistrz w Polsce

Musiał być nieprzeciętną postacią, skoro w 1938 r. został najmłodszym w Polsce harcmistrzem. Wtedy, żeby nim zostać, trzeba było mieć doświadczenie w pracy z młodzieżą harcerską, posiadać wiadomości z socjologii, filozofii, psychologii, pedagogiki (nawet z teorii odruchów Pawłowa), literatury, historii, skautingu i jego polskiej odmiany – zasad wychowawczych harcerstwa. Komendant Centralnej Szkoły Instruktorów Harcerskich w Górkach Wielkich hm. Aleksander Kamiński „Kamyk” uważnie obserwował rozwój młodziutkiego drużynowego 21. Poznańskiej Drużyny Harcerskiej, chłopaka o otwartej głowie, poczuciu humoru, talencie organizacyjnym i przywódczym, uwielbianego przez młodzież Floriana.

Ten syn wielodzietnej rodziny, gospodarzy ze wsi Gorzyce k. Poznania, przed wojną studiował na Wydziale Ekonomiczno-Prawnym Uniwersytetu Poznańskiego, a ponieważ miał dalekosiężne plany zostania wysokim urzędnikiem państwowym – ministrem spraw zagranicznych, może oświaty, ale za jakieś 15 lat – studiował dodatkowo języki, historię, literaturę, teatrologię. Doceniany przez Naczelnictwo ZHP, obdarzany był różnymi misjami. I tak w 1936 r. wizytował obozy harcerskie w Rumunii, z której przywiózł pewność, że Polska nie może być jak „kwitnący Bukareszt, a dalej pustynia”. W 1939 r. uczestniczył w wycieczce instruktorów Chorągwi Wielkopolskiej do Anglii i Francji. Wrócili do Poznania 29 sierpnia…

Natychmiast, zgodnie z harcerską zasadą „nie czekaj, sam się orientuj co trzeba robić”, zorganizowali Wojenne Pogotowie Harcerskie: gasili pożary, szukali zagubionych, palili dokumenty, ratowali rannych, a kiedy przyszedł rozkaz, że „Poznań nie będzie broniony”, wymaszerowali do Warszawy. Tu – ponieważ po nieszczęsnym rozkazie większość harcerzy wyszła z miasta na wschód – wraz z harcerzami przybyłymi z Bydgoszczy i Łodzi włączyli się w Pogotowie Harcerskie Warszawskie. Na jego czele stanął hm. Marciniak.

Narodziny „Szarych Szeregów”

27 września obecni w Warszawie członkowie Naczelnictwa ZHP, na wniosek hm. Aleksandra Kamińskiego, spytali Floriana: „Czy druh przyjmie misję zorganizowania i objęcia funkcji naczelnika podziemnego harcerstwa męskiego?”. „Przyjmuję”. Tego dnia powstała jedyna taka organizacja w skali międzynarodowej – „Szare Szeregi”.

Sprawy musiał mieć przemyślane wcześniej, bo z marszu zaczął organizować ochotników według jasnego planu. Oparł się na mniej znanych działaczach, bo znani mogli być – i jak się okazało, byli – na niemieckich listach proskrypcyjnych. Wprowadził żelazne zasady konspiracji: bezwzględna punktualność – spóźnianie znaczy wpadka, a wtedy likwidacja lokali i zawiadomienie osób w ciągu godziny; zakaz łączenia funkcji i zadań – w razie czego wpada jedna nitka; dosłowne przekazywanie meldunków – w związku ze stosowaniem szyfrów, nie wolno zmieniać słów, ich szyku itp.

Nie związał organizacji z żadną opcją polityczną, natomiast podporządkował ją Wojsku Polskiemu, chwilowo w podziemiu, apolitycznemu, z zasadą autonomii w zakresie wychowawczym i własnym dowództwem. Program organizacji, która przyjęła kryptonim „Szare Szeregi”, streszczał się w dwóch zasadach: „Wychowanie przez walkę” i „Dziś – Jutro – Pojutrze”. „Dziś” to wojna, „jutro” to powstanie narodowe, „pojutrze” to odbudowa kraju po wojnie, do czego już się przygotowujemy. Zarówno gen. Michał Tokarzewski, jak i następni komendanci podziemnej armii to zaakceptowali.

Nie miejsce tu na wykład historii „Szarych Szeregów”. Objęły one całą Polskę: GG oraz tereny włączone do III Rzeszy i do Związku Sowieckiego. Działały świetnie, wychowały wspaniałą młodzież, odnosiły sukcesy, ale i ponosiły straty – jak to na wojnie. Florian prowadził je sprawnie, ale też przewidując różne sytuacje przygotowywał „szaroszeregowców” do przejmowania funkcji na różnych szczeblach. A także pilnował przestrzegania mimo wszystko zasad życia prywatnego: pamiętania o imieninach, świętach kościelnych, narodowych itp. Sam ożenił się w 1942 r. z Zofią Broniewską – siostrą hm. Stanisława Broniewskiego ps. „Orsza”. „Orsza” był komendantem Chorągwi Warszawskiej i jego przyjacielem – studiowali razem w Poznaniu.

Przeczytaj również: Twórca i dowódca Armii Krajowej: w 70. rocznicę śmierci gen. Stefana Roweckiego „Grota”

Aresztowanie i katownia w Forcie VII

6 maja 1943 r., kiedy Florian jadł samotnie obiad w jadłodajni “U pań domu” na Nowym Świecie, do lokalu weszło gestapo po cywilnemu i go wyprowadziło. Szok. Ale w ciągu godziny nigdzie nikogo z władz Szarych Szeregów już nie było – „Orsza” z marszu przejął komendę, wszystko szło bez zmian, nikt się nie zorientował, że coś się stało. „Orsza” podpisywał meldunki tak jak Florian – „Krzemień” – tylko z inną literką imienia. Ale gdzie był Florian? Nie było innych aresztowań, jednostka wywiadu „Szarych Szeregów” uruchomiła wszystkie komórki i wreszcie uzyskano wyjaśnienie: wsypa w Poznaniu. Zawaliła się cała chorągiew. A w Rzeszy w takim wypadku Niemcy aresztowali masowo: znajomych, rodzinę, sąsiadów, nawet adresatów listów w innych częściach Polski.

Ktoś, gdzieś, kogoś z kimś zobaczył i tak przez przypadek Niemcy wytropili Naczelnika „Szarych Szeregów”, jednak nie mieli pojęcia, kogo aresztowali. Katowali go w Poznaniu w katowni Fort VII, ale nie dowiedzieli się niczego. Kiedy ustały tortury, Florian natychmiast czynił to, co polskiemu żołnierzowi przystoi: pomagał więźniom, opiekował się młodszymi i nowo przybyłymi do celi, organizował wykłady, pocieszał, opatrywał rany. O „Szare Szeregi” się nie martwił – wiedział, kogo wychował. Wiedział, ale nie spodziewał się, że w największej konspiracji i z największą umiejętnością chłopcy szykowali karkołomne odbicie go z Fortu VII. Byli gotowi na marzec 1944 r.

Nagle hm. Floriana Marciniaka i 23 instruktorów harcerskich „Szarych Szeregów” z Poznania, z tej sprawy, Niemcy wywieźli. 20 lutego przed świtem wyładowali ich z wagonu w Gross-Rosen.

Pamięć o Florianie Marciniaku

W 60. rocznicę Ich śmierci, 20 lutego 2004 r., Sejm RP jednogłośnie przyjął uchwałę czczącą pamięć „wybitnego Polskiego Harcerza hm. Floriana Marciniaka”: „Pełniąc w okresie 1939-1943 stanowisko Naczelnika Szarych Szeregów stał się jednym ze współtwórców Polskiego Państwa Podziemnego. (…) Sejm RP czcząc pamięć hm. F. Marciniaka wyraża pragnienie żeby postawa tego wybitnego Polaka była wzorem dla kolejnych pokoleń polskiej młodzieży”.

11 listopada 2006 r. prezydent Lech Kaczyński nadał Florianowi Marciniakowi pośmiertnie Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski.

Florian Marciniak nie ma tablicy w panteonie twórców Polskiego Państwa Podziemnego w kościele oo. Dominikanów w Warszawie. W latach 90. reżyser Ludmiła Niedbalska przygotowała kolejno scenariusze: filmu fabularnego „Kryptonim FLO” – odrzucony; filmu dokumentalnego – odrzucony; serialu TV – odrzucony. Nie było „woli politycznej”. Jest jedynie tabliczka w miejscu aresztowania…

Magdalena Chadaj

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Magdaleny Chadaj pt. „20 lutego 1944 r. przed świtem…” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 14. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Magdalena Chadaj / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 14.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także