„Kamienie na szaniec” Roberta Glińskiego to pierwsza fabularna ekranizacja książki Aleksandra Kamińskiego o Janie Bytnarze „Rudym”, Tadeuszu Zawadzkim „Zośce” i Aleksym Dawidowskim „Alku”, harcerzach Szarych Szeregów. Premiera filmu zaplanowana jest na 7 marca 2014 r., a zdjęcia powstawały w ciszy. Zainteresowanie filmem wzmocnił spór sprzed roku, gdy Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN, na podstawie interpretacji jednej wypowiedzi „Zośki”, zasugerowała, że bohaterów łączyła relacja homoseksualna, czemu zawtórowali publicyści związani z „Krytyką Polityczną”. W tym tekście głos zabiera sam reżyser: mówi, że jego film jest przede wszystkim opowieścią o przyjaźni i kontrpropozycją wobec genderowego odczytywania „Kamieni”, a ludzki wymiar postaci poznał dzięki rozmowom z Wacławem Zawadowskim, bratem „Grubego”, i wspomnieniom swojej matki, łączniczki z Batalionu „Zośka”. Tekst pokazuje, z jakimi nadziejami czekano na film na miesiąc przed premierą.
Premiera dramatu wojennego „Kamienie na szaniec” w reżyserii Roberta Glińskiego odbędzie się 7 marca br. Ekranizacja historii legendarnych postaci z książki Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec”, czyli „Rudego”, „Zośki” i „Alka”, przygotowywana była w atmosferze ciszy.
„Rudy”, „Zośka” i „Alek” na ekranie
Film Glińskiego będzie opowiadał o chłopcach, młodych żołnierzach, którzy walczyli z hitlerowskim okupantem do końca swoich dni. „Rudy” zginął potwornie torturowany przez Niemców. „Alek” został postrzelony podczas akcji ratowania „Rudego” i na skutek odniesionej rany zmarł. „Zośka” mścił śmierć przyjaciół, aż w końcu podczas akcji zbrojnej zginął od niemieckiej kuli.
Przyjaźń tych młodych chłopców przeszła do historii. Niestety, w zeszłym roku historię tę zgwałcono. Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk stwierdziła, na podstawie przedziwnej interpretacji jednej wypowiedzi „Zośki”, że „Zośka” i „Rudy” byli homoseksualistami. Janickiej wtórowali tacy publicyści, jak Krzysztof Tomasik związany z „Krytyką Polityczną”. Już tylko dlatego film Glińskiego potrzebny jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek. Zwłaszcza, że można przypuszczać, iż reżyser pochylił się nad historią i poznał ją rzetelnie.
Przeczytaj również: Działać w imieniu polskiej racji stanu! Dlaczego brakuje filmów o polskiej historii
Robert Gliński o filmie i Szarych Szeregach
– Film jest także kontrpropozycją wobec współczesnych trendów „odczytywania” bohaterów „Kamieni” i ich losów w ujęciu genderowym (np. tropienie wątków homoseksualnych), co jest moim zdaniem kompletnym nieporozumieniem. Film będzie opowiadał przede wszystkim o przyjaźni – jej bezwzględnej wartości, której nie da się oszacować statystyką, obliczaniem zysków i strat – mówi Robert Gliński.
– Wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o ludzki wymiar postaci „Zośki”, „Rudego” dały mi rozmowy z Wacławem Zawadowskim (brat „Grubego”), w domu którego na Żoliborzu często bywali bohaterowie „Kamieni na szaniec”. A także chwile wspomnień mojej mamy, która była w Szarych Szeregach, znała „Zośkę”, a potem walczyła w Batalionie „Zośka”, w Powstaniu Warszawskim pod dowództwem Andrzeja Moro. O obyczaju epoki dużo opowiadał nam profesor Wojciech Wolski, przewodniczący Stowarzyszenia Szarych Szeregów – dodaje reżyser, który prywatnie jest bratem prof. Piotra Glińskiego, socjologa, byłego kandydata na premiera z ramienia PiS.
Redakcja
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Redakcji „Naszej Polski” pt. „W oczekiwaniu na „Kamienie na szaniec”” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 18. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Redakcja / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 7 (954)/2014, s. 18.






