30 czerwca 1943 r. niemieckie Gestapo aresztowało w Warszawie gen. dyw. Stefana Roweckiego „Grota” – Komendanta Głównego Armii Krajowej i głównego organizatora Polskiego Państwa Podziemnego. Wywieziony do Berlina, a następnie do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, został zamordowany w sierpniu 1944 r. na osobisty rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera. W 70. rocznicę aresztowania przywołujemy sylwetkę twórcy największej armii podziemnej okupowanej Europy.
„Byłem ostatnim z szefów oddziałów Sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej, który rozmawiał z gen. Roweckim. W dniu 29 czerwca 1943 r. całe popołudnie referowałem mu w lokalu przy ul. Towarowej 36 sprawę reorganizacji zrzutowej w związku z przygotowaniem do jesiennego sezonu. Przerwaliśmy pracę na pół godziny przed godziną policyjną. Doprowadziłem go do skrzyżowania ul. Złotej – gdzie wsiadł na tylny pomost tramwaju już odchodzącego ul. Złotą ku Marszałkowskiej. Mieliśmy się spotkać nazajutrz o godz. 10.00 w lokalu szefa sztabu gen. Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza”, przy ul. Barskiej 5 (oficyna III p.), gdzie miałem dokończyć swój referat. Nie zobaczyliśmy się już nigdy” – wspominał płk dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski „Kuczaba”, szef Oddziału V (Dowodzenia i Łączności) KG AK.
Sprawdź także: Witold Pilecki – rotmistrz, ochotnik do Auschwitz. Biografia i śmierć
Nazajutrz, 30 czerwca, Komendant Główny AK miał prowadzić swoje codzienne zajęcia. Tego dnia – w lokalu Szefa Sztabu KG AK gen. Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza” przy ul. Barskiej 5 w Warszawie. Mieszkanie to należało do rodziny prof. Bolesława Sujkowskiego. Tematem odprawy w godzinach przedpołudniowych miały być zagadnienia operacyjne, wywiadowcze oraz sprawy zrzutów lotniczych. Wszyscy zainteresowani szefowie oddziałów Sztabu przybyli przed godz. 9.00. Powinien był nadejść Komendant Główny AK, gen. Stefan Rowecki „Grot”. Generał był zawsze punktualny. Gdy do godz. 11.00 nie przybył, Szef Sztabu zaniepokoił się. Ponieważ w pobliżu na ul. Spiskiej 4 miał „Grot” jeden ze swych lokali konspiracyjnych, „Grzegorz” wysłał tam oficera ordynansowego, Ryszarda Krzywickiego „Szymona”, który dość szybko wrócił z wiadomością, że ul. Spiska jest obstawiona i zablokowana oraz że w kilku domach odbywa się rewizja. Wiadomości te potwierdziła kierowniczka sekretariatu Komendanta Głównego Barbara Piekarska „Basia”, która przynosiła na ul. Barską bieżącą pocztę komendanta.
Największy sukces Gestapo
Ostatnią, która widziała gen. „Grota”, była jego łączniczka, Elżbieta Zboińska-Prądzyńska „Ela”, która tak wspominała: „Dnia 30 czerwca o godz. 8.00 rano spotkałam się zgodnie z poleceniem z gen. w okolicy pl. Narutowicza. Wysiadł z tramwaju. Przyjechał z Powiśla, gdzie tej nocy pracował. Pospiesznie szliśmy w kierunku pl. Narutowicza i rozmawialiśmy. Ruch uliczny był normalny, nie zauważyliśmy nikogo, kto by szedł za nami. Jak zwykle wręczyłam dyskretnie paczkę z pieniędzmi, które przywiozłam ze swojej skrytki przy ul. Piusa XI, zgodnie z poleceniem. Rozmawialiśmy o tym, że Generał źle się czuje i że musi się trochę odprężyć, podleczyć i że jest bardzo zmęczony i może wyjedzie na kilka dni na odpoczynek. Prosiłam, aby po powrocie zatelefonował i spotkał się ze mną prywatnie i opowiedział, co się dzieje na świecie. Uśmiechnął się i obiecał. Przypomniałam, że na koniec 1939 r. napisał na framudze okna w naszym mieszkaniu przy ul. Piusa XI datę 1944 r. jako koniec wojny… Doszliśmy do pl. Narutowicza vis-à-vis kościoła św. Jakuba. Generał wrócił ze mną kilka kroków do środka placu i tam się pożegnaliśmy. Odwrócił się, machnął wesoło ręką, był w dobrym humorze. Dzień był słoneczny, pogodny. Wtedy ostatni raz go widziałam. W południe przybiegła bardzo zdenerwowana Jadwiga Piekarska z zapytaniem, czy spotkałam się z gen. Generał udał się do jednego lokalu konspiracyjnego przy ul. Spiskiej 14. Tam zaskoczyło go Gestapo”.

Nikt ze świadków tego tragicznego wydarzenia nie przypuszczał, że wyprowadzony, skuty kajdankami z agentem gestapo mężczyzna to gen. Stefan Rowecki „Grot”. Samochód z uczestnikami aresztowania Generała, Niemcami, odjechał do gmachu Gestapo przy al. Szucha. Nazajutrz rano gen. „Grot” przewieziony został samolotem do Berlina i osadzony w siedzibie RSHA przy Prinz Albrecht Strasse 8. Od 16 lipca 1943 r. przebywał Generał w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Tak zakończyły się starania Abwehry i Gestapo, mające na celu zdekonspirowanie i ujęcie dowódcy Armii Krajowej. Aresztowanie gen. „Grota” było dla Polskiego Państwa Podziemnego i jego siły zbrojnej ciosem i olbrzymią stratą. W rękach Niemców znalazł się bowiem wybitny dowódca, współorganizator podziemnego państwa, inicjator jego struktury oraz twórca Armii Krajowej.
Całe życie dla Polski
Gen. Stefan Rowecki należał do tego pokolenia Polaków, które w walce podejmowało wysiłki o odzyskanie niepodległości, o zachowanie tożsamości rodowej. Urodził się 25 grudnia 1895 r. w Piotrkowie, w rodzinie, gdzie żywe były tradycje Powstania Styczniowego, w którym uczestniczył jego dziad. Jako uczeń gimnazjum zetknął się z działalnością niepodległościową i konspiracyjną. Wstąpił do „Petu” – młodzieżowej organizacji „Przyszłość”, a następnie „Zarzewia” – organizacji opartej na haśle tworzenia tajnej państwowości polskiej i przygotowania się do walki zbrojnej z zaborcami. W latach 1910–1911 był inicjatorem i pierwszym drużynowym tajnego skautingu w Piotrkowie, następnie wstąpił do konspiracyjnego oddziału Polskich Drużyn Strzeleckich. W 1912 r. przeniósł się do Warszawy i uczęszczał do Szkoły Mechaniczno-Technicznej H. Wawelberga i S. Rotwanda.
Przeczytaj również: Anatol Radziwonik „Olech”
W chwili wybuchu I wojny światowej znalazł się w szeregach I Brygady Legionów Józefa Piłsudskiego, a następnie w 5 pp. Legionów, z którym przeszedł całą kampanię wojenną. Po kryzysie przysięgowym został internowany w Beniaminowie, skąd w 1918 r. trafił do stworzonej przez Radę Stanu Królestwa Polskiego Polskiej Siły Zbrojnej. W listopadzie 1918 r. brał udział w rozbrojeniu Niemców. W niepodległej Polsce postanowił poświęcić się zawodowej służbie wojskowej. Po ukończeniu kursu wojennego Szkoły Sztabu Generalnego został przydzielony do I Oddziału Organizacyjnego Naczelnego Dowództwa. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. w szeregach I Dywizji Legionów, a następnie jako szef Oddziału II Wywiadu Dowództwa Frontu Południowo-Wschodniego oraz szef Oddziału III Operacyjnego Dowództwa 4 Armii. Po zakończeniu wojny pełnił obowiązki zastępcy szefa III Oddziału Naczelnego Wodza. W rok później przeszedł do pracy w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. W 1938 r. zorganizował, a następnie dowodził Warszawską Brygadą Pancerno-Motorową.
Nie pogodził się z klęską
Gdy 20 września 1939 r. gen. Tadeusz Piskor, dowódca Armii „Lublin”, podjął decyzję zaprzestania walki, Rowecki przekazał ją swoim żołnierzom, a sam postanowił, że będzie bił się nadal i nie pójdzie do niewoli. Był głęboko wstrząśnięty klęską, ale nie załamany. Wiedział, że wojna dopiero się rozpoczęła. Powstała w nim mocna i mężna decyzja organizowania wysiłku do dalszej walki o życie państwa i narodu. Chciał przedostać się do Francji. 3 października dotarł do ciotecznej siostry Haliny Królikowskiej z domu Chrzanowskiej, właścicielki folwarku w Olszynach k. Warszawy. Rozpoczynał się nowy, najwspanialszy okres jego życia.
4 października dotarł do prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego oraz do gen. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego „Torwida”, pełniącego już funkcję Komendanta Głównego konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polski. Generał przyjął go z otwartymi ramionami. Wiedział, że będzie to wymarzony pomocnik, o znanej przeszłości niepodległościowej, wybitnych wartościach osobistych i wojskowych, o uniwersalnej przydatności. Wyznaczył go na swojego zastępcę i szefa Sztabu KG SZP. Funkcję tę pełnił do stycznia 1940 r., kiedy został Komendantem Obszaru nr 1 (Warszawa) Związku Walki Zbrojnej. W miesiąc później stał się faktycznym Komendantem ZWZ na terenie okupacji niemieckiej. Podlegał mu także Obszar nr 2 Białystok i Obszar nr 3 Lwów. W maju 1940 r. mianowany został generałem brygady i wyznaczony pełnomocnym zastępcą Komendanta Głównego na cały kraj, a w czerwcu – Komendantem Głównym. Funkcję tę sprawował do 14 lutego 1942 r., kiedy to Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, wydał rozkaz utworzenia Armii Krajowej. Wówczas został Komendantem Głównym AK.
Organizator Państwa Podziemnego
Włączając się w nurt służby konspiracyjnej, ten wybitny dowódca, posiadający wiedzę wojskową, bogate doświadczenie zdobyte w walkach o niepodległość podczas służby w wojsku II Rzeczypospolitej, położył olbrzymie zasługi w organizowaniu Podziemnego Państwa Polskiego, jego struktury oraz siły zbrojnej. Uważał, że odzyskanie niepodległości tym razem zależeć będzie od rozstrzygnięć, które zapadną poza granicami Polski. Podjął więc działania zmierzające do zachowania ciągłości działania państwa na terenie okupowanego kraju, zorganizowania niepodległego życia oraz siły zbrojnej zdolnej do podjęcia walki z Niemcami. W myśl tej koncepcji życie kraju i walka z okupantem miały być kierowane przez konspiracyjne przedstawicielstwo Rządu RP na emigracji i Delegaturę Rządu na Kraj. Podlegać jej miały dwa sektory: wojskowy (ZWZ-AK) oraz cywilny, obejmujący niemal wszystkie dziedziny życia okupowanego kraju.
W strukturze tej mieściła się także działalność stronnictw politycznych oraz Kościoła, który odegrał ważną rolę w tych ciężkich dla społeczeństwa latach, niosąc pomoc wszystkim potrzebującym. W szeregach ZWZ-AK nie zabrakło również duchowieństwa – księży, zakonników, zakonnic. Dzięki wysiłkowi gen. „Grota” powstała konspiracyjna organizacja, jej władze i dowództwa naczelne – od okręgowych, przez powiatowe, aż po gminne. Kierując się zasadą legalizmu, trwania i ciągłości państwowości polskiej, stał się gen. Rowecki współtwórcą jedynego wśród okupowanych przez Niemców krajów podziemnego państwa. Działało ono w oparciu o podległą Naczelnemu Wodzowi i Rządowi na emigracji Komendę Główną ZWZ-AK oraz Delegaturę Rządu na Kraj. Za swoje naczelne zadanie uważał gen. Rowecki utworzenie siły zbrojnej, która odegrać miała istotną rolę w walce z okupantem oraz w planowanym powstaniu powszechnym.
Komuniści poza narodem
Zdając sobie sprawę, że o sile narodu decyduje jego jedność, dążył gen. „Grot” do scalenia działających w kraju organizacji wojskowych. Było to zadanie niezmiernie trudne, ale jakże ważne w obliczu planowanego powstania powszechnego. Ta inicjatywa gen. „Grota” przyniosła konkretne efekty i spotkała się z uznaniem ze strony Batalionów Chłopskich, Narodowych Sił Zbrojnych, Uderzeniowych Batalionów Kadrowych Konferencji Narodu. Antypaństwowe i antynarodowe stanowisko, tak jak u progu niepodległości i w latach II Rzeczypospolitej, zaprezentowali jedynie komuniści z PPR i GL-AL, którzy – mimo prób nawiązania z nimi kontaktu – nie uznali Polskiego Państwa Podziemnego i jego władz, wiernie służąc Moskwie.
„Przywódcy PPR, oprócz propozycji zmiany polityki z polskiej na sowiecką i wezwań do natychmiastowej walki, nie mieli polskiemu podziemiu nic istotnego do zaoferowania. Komendant Główny AK nie wykluczał jednoznacznie możliwości osiągnięcia jakiegoś porozumienia lub wręcz podporządkowania sobie GL” – pisze Piotr Gontarczyk w znakomitej książce „Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941–1944″. Gen. „Grot” zdawał sobie doskonale sprawę, że działalność polityczna komunistów stała w wyraźnej sprzeczności z niepodległościowymi aspiracjami Polaków. Istniała też świadomość prawdziwej genezy i roli PPR, jej agenturalności. Stanowisko KG AK w stosunku do komunistów niejednokrotnie omawiane było na łamach „Biuletynu Informacyjnego”. I tak w artykule pt. „PPR sowiecka agentura” czytamy m.in.: „Jest to w Polsce agentura obcego i nieprzyjaznego mocarstwa. Nie polskich, ale sowieckich broni ona interesów. PPR dosłownie powtarza argumenty propagandy sowieckiej, chociażby rząd sowiecki zajął stanowisko najbardziej wrogie wobec Polski i jeśli nawet to oczywiste dla każdego kłamstwa”.
Wrogie stanowisko PPR wobec Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej kontynuowane było, gdy w latach władzy PKWN trwała krwawa rozprawa komunistów z żołnierzami Polski Walczącej i z Żołnierzami Wyklętymi. To przecież ich więzili i mordowali, a dziś, korzeniami tkwiąc w PRL-u, bronią swojej haniebnej przeszłości.
Z elity II RP
„Wbrew różnym przeszkodom na wszystkich powierzonych mu stanowiskach gen. realizował nieustępliwie i konsekwentnie swoją koncepcję państwa podziemnego i jego wojska. Głębokie poczucie odpowiedzialności wydobyte z jego bogatej osobowości, niezwykły zasób wartości przywódczych i organizatorskich” – wspominał płk dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski „Kuczaba”. Zorganizowane pod jego dowództwem Wojsko Polskie Państwa Podziemnego objęło zasięgiem obszar całego kraju w jego granicach sprzed 1939 r., ziemie wchodzące w latach II wojny światowej w skład Generalnej Guberni, wcielone do III Rzeszy oraz te, które znalazły się w ZSRR. Armia Krajowa działała także na terytorium Niemiec i ZSRR zajętych przez hitlerowców. Na tym znacznym obszarze istniało 18 Okręgów AK z rozwiniętą siatką terenową, wojskową i cywilną. Dwa z nich znajdowały się poza granicami Polski – w Budapeszcie i Berlinie.
Dzięki jego zaangażowaniu nastąpił szybki rozwój organizacji wojskowej i konspiracji, co umożliwiło przystąpienie do akcji sabotażowych i dywersyjnych. Gen. Rowecki powołał do życia Związek Odwetu, organizację „Wachlarz”, działającą na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej i sięgającą swoimi patrolami poza granicę ryską aż do Dźwiny i Dniepru, a następnie Kierownictwo Dywersji (Kedyw). Żołnierze tego wydzielonego pionu dywersyjno-bojowego ZWZ-AK celnie uderzali w aparat terroru. Wymieńmy także osiągnięcia i sukcesy wywiadu, łączności, propagandy (BiP KG AK) i innych służb oraz dokonania oddziałów partyzanckich czy najmłodszych żołnierzy Polski Walczącej – harcerzy Szarych Szeregów.
Dzięki jego talentowi, wojskowemu doświadczeniu i wielkiej pracowitości powstała podziemna armia, która wniosła liczący się wkład w zwycięstwo nad Niemcami. Stało się to osobistym sukcesem i zasługą gen. Stefana Roweckiego. Nic też dziwnego, że towarzysze broni, współpracownicy i podkomendni gen. „Grota” wyrażali się z najwyższym uznaniem i podziwem o jego zasługach, podkreślając, że był człowiekiem czynu, posiadającym żelazną wolę, odznaczającym się niezwykłą osobowością. Gruntownie wykształcony, należał do elity wojska II Rzeczypospolitej. Posiadał bogaty dorobek jako autor prac i artykułów z zakresu wojskowości, m.in. doktryn wojennych i sposobów użycia wojsk do tłumienia rozruchów ulicznych.

„Armia Krajowa to ja”
Olbrzymie zasługi gen. Roweckiego i osiągnięcia jako organizatora i dowódcy Armii Krajowej upoważniały szefa Sztabu KG AK, gen. Tadeusza Pełczyńskiego, do stwierdzenia, że on jeden tylko mógł powiedzieć: „Armia Krajowa to ja”. Słowa te najlepiej świadczą, jakim był człowiekiem i dowódcą, jak olbrzymią stratą było jego aresztowanie, a następnie śmierć. Nie doczekał jednak najefektowniejszego okresu walki z okupantem, kiedy to przygotowana ogromnym wysiłkiem i talentem dowódczym Armia Krajowa od działań dywersyjnych przeszła w fazę walk partyzanckich, zadając Niemcom dotkliwe straty. Nie wziął niestety udziału w największej akcji zbrojnej Armii Krajowej o kryptonimie „Burza” oraz w Powstaniu Warszawskim, do których przygotowywał swoich żołnierzy. Okrutny los oszczędził mu także uczestniczenia w dalszych tragicznych dziejach Armii Krajowej, jej dowódców i żołnierzy, gdy „wyzwolicielska” Armia Sowiecka po raz drugi wkroczyła na ziemie II Rzeczypospolitej, niosąc terror zniewolenia.
Temat kontynuujemy w artykule: Stanisław Sojczyński „Warszyc” – twórca KWP, Żołnierz Wyklęty
Gdy podstępnie zdradzony, znalazł się 30 czerwca 1943 r. w rękach Niemców, zachował przez cały czas godność, hart ducha i odwagę. Odrzucił propozycję współpracy z Niemcami i udział w „krucjacie antybolszewickiej”. W ostatnim rozkazie-pożegnaniu do żołnierzy Armii Krajowej pisał z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen: „W walce naszej obojętne jest, czy jest się generałem, czy zwykłym żołnierzem – gdy przychodzi czas, trzeba odejść”. Odszedł, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, gdy Stalin i polscy komuniści z PPR i PKWN czekali na śmierć powstańczej Warszawy. W początkach sierpnia 1944 r., na osobisty rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera, został zamordowany Komendant Główny Armii Krajowej.
Dziś, gdy jesteśmy świadkami walki o chrześcijańskie i niepodległościowe wartości, tradycje i ideały, którym był wierny gen. Stefan Rowecki „Grot” i w imię których walczył o niepodległość Polski, gdy szkalowany jest etos Armii Krajowej i jej dowódców, a także Żołnierzy Wyklętych, przywołajmy słowa gen. „Grota”, który 2 czerwca 1942 r. na odprawie KG AK powiedział: „Jeśliby nas nawet miała czekać walka beznadziejna, to zaniechać jej przecież nie możemy pod grozą odpowiedzialności przed przyszłymi pokoleniami”. Pozostał Generał w pamięci większości społeczeństwa i towarzyszy broni jako wybitny patriota, dowódca, jeden z tych Polaków, którzy na trwałe zapisali się w historii.
Andrzej Wernic
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Andrzeja Wernica pt. „Twórca i dowódca Armii Krajowej” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 34 (981) z dnia 19 sierpnia 2014 roku, s. 10. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Andrzej Wernic / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 34 (981)/2014, s. 10.



