Maciej Berek ma trafić do Trybunału Konstytucyjnego (TK) prosto z ław rządowych. 13 sierpnia 2026 roku Donald Tusk potwierdził jego odejście z gabinetu i kandydaturę do sądu konstytucyjnego, a 17 sierpnia posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli w Sejmie wniosek o wybór go na sędziego. Cztery lata karencji dla członków Rady Ministrów ten sam obóz wpisał wcześniej do własnej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Przeciw kandydaturze wypowiedzieli się dwaj byli prezesi Trybunału, zarząd stowarzyszenia Iustitia i część posłów koalicji.
Kim jest Maciej Berek i skąd trafia do Trybunału Konstytucyjnego
Maciej Berek to doktor nauk prawnych i radca prawny, rocznik 1972, który przez niemal dwie dekady zajmował się rządową legislacją od strony wykonawczej, a nie sądowej. W latach 2007-2015 kierował Rządowym Centrum Legislacji, był sekretarzem Rady Ministrów, a później dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Od lutego 2023 roku pracował jako główny legislator w organizacji Pracodawcy RP. W grudniu 2023 roku wszedł do rządu Donalda Tuska jako minister-członek Rady Ministrów, a od lipca 2025 roku pełnił funkcję ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Ze składu Rady Ministrów odwołał go prezydent Karol Nawrocki, który wcześniej blokował część dorobku tej większości, czego przykładem było weto Nawrockiego. Wniosek o wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego złożyła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej, a Sejm może o nim zdecydować na posiedzeniu rozpoczynającym się 2 września 2026 roku.
Berek zająłby miejsce Justyna Piskorskiego, którego kadencja kończy się 18 września 2026 roku. To miejsce jest samo w sobie przedmiotem sporu, podobnie jak cały skład sądu konstytucyjnego, o czym mówi trwający od miesięcy konflikt o Trybunał Konstytucyjny.
Cztery lata karencji, których w tej kandydaturze zabrakło
Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym uchwalona w 2024 roku przewidywała czteroletnią przerwę między pełnieniem funkcji członka Rady Ministrów a kandydowaniem na sędziego Trybunału. Przepis nigdy nie zaczął obowiązywać, bo prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Autorem tego rozwiązania była ta sama większość sejmowa, która teraz zgłasza byłego ministra.
Na tę sprzeczność wskazał zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia w uchwale z 14 sierpnia 2026 roku. Sędziowie przypomnieli, że przyjęcie czteroletniej karencji wyrażało standard, który powinien obowiązywać niezależnie od tego, czy stoi za nim obowiązujący przepis.
Trybunał Konstytucyjny ma chronić prawa obywateli przed nadużyciami polityków, a niezależność sędziów od świata polityki decyduje o zaufaniu do orzeczeń Trybunału. Wszystkie siły polityczne powinny niezmiennie respektować te standardy, nawet jeśli nie są one obowiązującym prawem.
Uchwała zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, 14 sierpnia 2026 r.

Premier nazwał kandydata swoją prawą ręką
Donald Tusk broni kandydatury argumentem o kompetencjach. Nazwał Berka „jednym z najwybitniejszych polskich prawników praktyków” i podkreślił, że kandydat uczynił z apolityczności znak rozpoznawczy swojej pracy w rządzie. Szef rządu zastrzegł też, że minister Berek nie jest jego osobistym kandydatem, a on jedynie zgodził się na zwolnienie go z rządu.
Bycie ministrem jest w tej sytuacji jedyną wadą Berka.
Donald Tusk, prezes Rady Ministrów
Problem w tym, że ten sam premier, ogłaszając odejście Berka z rządu, mówił o nim jako o swojej prawej ręce w egzekwowaniu planów rządowych i dodał, że nadal nią pozostanie. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odpowiedział na to wprost: „To jest człowiek, który, uwaga, był ministrem do koordynacji polityki rządu, czyli zastępował premiera. Jeżeli Berek dzisiaj miałby trafić do Trybunału Konstytucyjnego, to to jest złe rozwiązanie”.
Byli prezesi Trybunału oceniają kandydaturę Macieja Berka do TK krytycznie
Krytyka nie płynie wyłącznie od politycznych przeciwników rządu. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że mimo wysokiej oceny Berka jako prawnika i urzędnika sama kandydatura jest błędem. Andrzej Zoll, również były prezes Trybunału, praktykę zgłaszania takich kandydatów nazwał po prostu fatalną.
Jestem wielkim zwolennikiem tego, aby w trybunale zasiadali prawnicy o niekwestionowanym autorytecie, którzy nie są bezpośrednio związani z polityką. Liczenie na to, że klasa polityczna będzie przestrzegać dobrego obyczaju konstytucyjnego bez twardych zapisów ustawowych, niestety okazało się myśleniem naiwnym.
Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Podobnie ocenili to konstytucjonaliści. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego wskazał, że Berkowi będzie trudno zachować dystans do wcześniejszej roli przy ocenie aktów tworzonych przez rząd, w którym pracował. Jacek Zaleśny z tej samej uczelni nazwał sprawę kolejnym etapem psucia Trybunału. Maciej Pach z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka ujął to zdaniem, które streszcza cały spór: do Trybunału Konstytucyjnego znowu może trafić polityk, a miało być inaczej.
Sędzia we własnej sprawie: obowiązek wyłączenia i kalendarz wyboru
Najpoważniejszy zarzut merytoryczny dotyczy tego, co przejście z rządu do Trybunału oznacza w praktyce orzeczniczej. Jako minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu odpowiadał za koordynację prac legislacyjnych całej Rady Ministrów. W TK oceniałby zgodność z Konstytucją tych samych ustaw, które powstawały pod jego nadzorem.
Zdaniem Macieja Pacha nowy sędzia musiałby bezwzględnie wyłączać się od rozstrzygania wszystkich spraw dotyczących kontroli konstytucyjności aktów prawnych firmowanych przez ten rząd. Poseł Paweł Jabłoński postawił to samo pytanie w wersji politycznej: jeśli Berek miałby orzekać o ustawach, które sam pisał, będzie musiał się wyłączyć. W praktyce oznaczałoby to sędziego z dziewięcioletnią kadencją, który w części najważniejszych spraw tej dekady nie zagłosuje.
Kalendarz jest tu równie ważny jak nazwiska, bo decyduje o tym, ile czasu zostaje na debatę.
| Liczba sędziów Trybunału Konstytucyjnego | 15 |
| Kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego | 9 lat |
| Karencja dla członka Rady Ministrów w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym z 2024 roku | 4 lata |
| Potwierdzenie kandydatury przez premiera | 13 sierpnia 2026 r. |
| Zgłoszenie kandydatury w Sejmie | 17 sierpnia 2026 r. |
| Początek posiedzenia Sejmu | 2 września 2026 r. |
| Koniec kadencji Justyna Piskorskiego | 18 września 2026 r. |
Z tych liczb wynika stawka. Portal OKO.press wyliczył, że Berek byłby ósmym sędzią wybranym przez obecną koalicję, co dałoby jej większość w piętnastoosobowym składzie TK. Miesiąc dzielący zgłoszenie od końca kadencji Piskorskiego nie zostawia miejsca na wysłuchanie publiczne.
Koalicja nie ma pewnej większości dla własnego kandydata
Decyzja premiera dzieli jego własne zaplecze. Sprzeciw wobec kandydatury do TK przebiega w poprzek koalicji, a nie wzdłuż podziału władza-opozycja. Anna Maria Żukowska zapowiedziała, że czynny polityk nie dostanie głosów klubu Lewicy, i dodała, że premier chce w ten sposób pokazać koalicjantom ich miejsce w hierarchii.
Mieliśmy być inni niż PiS, robić rzeczy inaczej, a nie dokładnie tak samo. Maciej Berek jest politykiem.
Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy
Polska 2050 jest podzielona. Adam Gomoła zapowiedział, że będzie doradzał klubowi odrzucenie kandydatury, podczas gdy Michał Gramatyka deklaruje poparcie „w każdym głosowaniu”, a Bartosz Romowicz głosowanie za bez żadnych wątpliwości. Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego nazwał kandydaturę niezrozumiałą i wakacyjną, a Paweł Śliz kwitował sprawę słowami, że nie będzie łamał swojego kręgosłupa. Ze strony opozycji Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, określił Berka politykiem z krwi i kości i przypomniał, że rząd, w którym zasiadał, przez lata nie publikował wyroków Trybunału Konstytucyjnego.
Droga z organizacji pracodawców przez nadzór nad legislacją do Trybunału
W debacie o karencji umyka element, którego nie opisują relacje z konferencji prasowych: ciągłość ścieżki zawodowej kandydata. Berek szedł do rządu bezpośrednio z organizacji Pracodawcy RP, gdzie od lutego 2023 roku odpowiadał za legislację, a w gabinecie objął nadzór nad tworzeniem prawa przez wszystkie resorty.
Efektem tej pracy były między innymi pakiety deregulacyjne, które 6 lipca 2026 roku zapowiedział wspólnie z ministrem finansów Andrzejem Domańskim, w okresie, gdy upadłości firm w Polsce osiągnęły rekordowy poziom. Jeżeli Sejm wybierze go 2 września, ten sam prawnik będzie w TK oceniał skutki przepisów, nad których powstaniem czuwał kilka tygodni wcześniej. Karencji, która miała temu zapobiec, nie ma, bo ustawa ją wprowadzająca leży w Trybunale, do którego kandyduje jej beneficjent.
Najczęstsze pytania
Czy prawo zabrania ministrowi kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego?
Nie. Konstytucja wymaga od kandydata wyróżniania się wiedzą prawniczą i nie przewiduje żadnej przerwy po pełnieniu funkcji politycznej. Czteroletnią karencję dla członków Rady Ministrów wprowadzała dopiero ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 2024 roku, która nie weszła w życie po skierowaniu jej przez prezydenta do TK. Formalnych przeszkód do wyboru byłego ministra na sędziego TK więc nie ma.
Kiedy Sejm zdecyduje o wyborze Macieja Berka na sędziego TK?
Najbliższa możliwa data to posiedzenie Sejmu rozpoczynające się 2 września 2026 roku. Wybór jest pilny, ponieważ kadencja Justyna Piskorskiego, na którego miejsce zgłoszono kandydata, kończy się 18 września 2026 roku. Aby zostać sędzią TK, kandydat potrzebuje bezwzględnej większości głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Ile trwa kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego?
Dziewięć lat, bez możliwości ponownego wyboru. TK liczy piętnastu sędziów wybieranych przez Sejm indywidualnie. Oznacza to, że decyzja podjęta we wrześniu 2026 roku wiąże kolejne większości parlamentarne do 2035 roku, niezależnie od wyniku następnych wyborów.
Kto jest sędzią dublerem w Trybunale Konstytucyjnym?
Określenia „sędzia dubler” używa się wobec osób wybranych na miejsca uznane wcześniej za obsadzone. Justyna Piskorskiego opisuje tak między innymi portal OKO.press. Prezes TK Bogdan Święczkowski i kierownictwo Trybunału tej kwalifikacji nie uznają, a spór o status poszczególnych sędziów trwa równolegle do sporu o kandydaturę Macieja Berka.
Czy Maciej Berek musiałby wyłączać się z orzekania?
Zdaniem Macieja Pacha z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka tak, i to bezwzględnie we wszystkich sprawach dotyczących kontroli konstytucyjności aktów prawnych firmowanych przez rząd, w którym zasiadał. Zakres tego wyłączenia zależałby od tego, jak szeroko Trybunał rozumie udział sędziego w powstawaniu badanego przepisu.



