Feliks Selmanowicz „Zagończyk” to jeden z najbardziej niezłomnych żołnierzy Kresów – legionista i obrońca Wilna z 1920 roku, żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, a w latach wojny partyzant Brygad Wileńskich Armii Krajowej mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Walkę z dwoma okupantami prowadził niemal trzy dekady, aż do bohaterskiej śmierci przed komunistycznym plutonem egzekucyjnym. Zginął 28 sierpnia 1946 roku w gdańskim więzieniu – tego samego dnia i o tej samej godzinie co Danuta Siedzikówna „Inka”. Oto biografia „Zagończyka”.
Wileński rodowód i walka o polskie Kresy
Feliks Selmanowicz urodził się 6 czerwca 1904 roku w Wilnie, w rodzinie Franciszka i Anny z domu Zacharewicz. Ojciec prowadził w mieście niewielki zakład szewski. Dorastał w atmosferze walki o polskość Wileńszczyzny i już jako piętnastolatek, w 1919 roku, wstąpił ochotniczo do I Batalionu Strzelców Niemeńskich, biorąc udział w walkach o Wilno. W czasie wojny polsko-bolszewickiej i konfliktu o Litwę Środkową służył w polskich formacjach, a po demobilizacji w 1921 roku walczył w milicji Pasa Neutralnego przeciwko Litwinom.
Za młodzieńcze męstwo w obronie Kresów został odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1926 roku wstąpił do Związku Strzeleckiego, gdzie pełnił funkcję komendanta oddziału oraz instruktora przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego. W okresie międzywojennym związał swoje życie z mundurem – służył w batalionie „Troki” Korpusu Ochrony Pogranicza, elitarnej formacji strzegącej wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. W życiu prywatnym Feliks Selmanowicz ożenił się z Anną z domu Skoczyk. Małżeństwo – zawarte jeszcze w okresie międzywojennym – trwało krótko, około półtora roku, lecz z tego związku przyszedł na świat syn, również Feliks. To właśnie do niego, kilkuletniego wówczas chłopca, „Zagończyk” napisał później swój wstrząsający list pożegnalny z celi śmierci. Rodzina od pokoleń związana była z Wilnem i Wileńszczyzną – miastem, w którego obronie Selmanowicz walczył przez całe swoje życie.
Wrzesień 1939 i konspiracja na Wileńszczyźnie
Zmobilizowany 25 sierpnia 1939 roku jako sierżant tytularny, Selmanowicz wziął udział w kampanii wrześniowej w szeregach oddziałów broniących Wileńszczyzny. Po klęsce został internowany przez Litwinów, jednak już po kilku tygodniach zdołał zbiec z obozu. Powrócił do Wilna, gdzie nawiązał kontakt z polską konspiracją niepodległościową – włączył się w działalność Związku Walki Zbrojnej oraz wileńskiej samoobrony, z której wyrosły później oddziały partyzanckie Wileńszczyzny.
Podczas okupacji sowieckiej był dwukrotnie aresztowany przez NKWD, a bolszewicy wydali na niego zaoczny wyrok śmierci. Za każdym razem udawało mu się jednak wymknąć oprawcom. Doświadczenie sowieckich więzień i świadomość ciążącego na nim wyroku ukształtowały jego bezkompromisową postawę wobec komunizmu – dla „Zagończyka” nie było mowy o złożeniu broni ani o pojednaniu z nową władzą.
W szeregach Brygad Wileńskich „Łupaszki”
W styczniu 1944 roku Feliks Selmanowicz wstąpił do 3 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej dowodzonej przez Gracjana Frӧga „Szczerbca”. Wkrótce trafił do zgrupowania partyzanckiego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, walcząc w szeregach 5 Brygady Wileńskiej, a następnie 4 Brygady Wileńskiej dowodzonej przez Longina Wojciechowskiego „Ronina”, gdzie objął funkcję dowódcy kompanii. To właśnie w partyzantce wileńskiej przyjął pseudonim „Zagończyk” – nawiązujący do dawnych kresowych zagończyków, żołnierzy nieustannie ścierających się z wrogiem na pograniczu.

18 lipca 1944 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej, oddział został rozbrojony, a Selmanowicza ponownie aresztowali Sowieci. Osadzono go w obozie w Kałudze w głębi Rosji, skąd jednak zdołał zbiec i przedostać się na tereny centralnej Polski. W 1945 roku osiadł w okolicach Olsztyna, jednak nie zamierzał rezygnować z walki w antykomunistycznym podziemiu. Gdy dowiedział się, że na Pomorzu działają odtworzone oddziały „Łupaszki”, postanowił do nich dołączyć i kontynuować przerwaną konspirację.
Na Pomorzu – ostatni bój u boku „Łupaszki”
Na początku stycznia 1946 roku „Zagończyk” spotkał się z mjr. Szendzielarzem „Łupaszką” w Zajezierzu koło Sztumu, gdzie omówiono organizację patroli dywersyjnych i podział zadań na Pomorzu. W marcu 1946 roku Selmanowicz sformował własny niewielki oddział, który prowadził działania wymierzone w struktury komunistycznej władzy i aparat bezpieczeństwa – m.in. akcje rekwizycyjne mające zapewnić środki na dalszą walkę, w tym zabór blisko 52 tysięcy złotych z Państwowego Monopolu Spirytusowego.
Oddziały poakowskiego podziemia na Pomorzu, do których należał „Zagończyk”, stanowiły przedłużenie legendy Brygad Wileńskich – tych samych, w których walczyła sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka” oraz dowódca szwadronu Zdzisław Badocha „Żelazny”. Ich losy – podobnie jak losy „Zagończyka” – splotły się w dramatycznym finale na wybrzeżu Gdańska.
Zdrada, aresztowanie i wyrok śmierci
Kres działalności „Zagończyka” przyniosła – jak w przypadku wielu Żołnierzy Wyklętych – zdrada. Jego patrol został rozpracowany dzięki współpracującej z Urzędem Bezpieczeństwa łączniczce Reginie Żylińskiej-Mordas. 8 lipca 1946 roku Feliks Selmanowicz został aresztowany w Sopocie i osadzony w areszcie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gdańsku, gdzie poddano go brutalnemu śledztwu.
17 sierpnia 1946 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku, w trybie doraźnym, skazał „Zagończyka” na karę śmierci, utratę praw publicznych i przepadek mienia (akta sprawy nr R.200/46). Tym samym wyrokiem, wydanym w tym samym pokazowym procesie, na śmierć skazano osiemnastoletnią Danutę Siedzikównę „Inkę”. Prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Egzekucja razem z „Inką” – 28 sierpnia 1946
28 sierpnia 1946 roku, o godzinie 6.15 rano, w piwnicy gdańskiego więzienia przy ul. Kurkowej wykonano wyrok. Feliks Selmanowicz „Zagończyk” i Danuta Siedzikówna „Inka” zostali rozstrzelani przez ten sam pluton egzekucyjny, którym dowodził dowódca plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszek Sawicki. Według relacji świadków w ostatniej chwili przed salwą „Zagończyk” uniósł dłoń i wzniósł okrzyk „Niech żyje Polska!”. Obydwoje zachowali się do końca tak, jak przystało na żołnierzy niepodległej Rzeczypospolitej.
W celi śmierci Feliks Selmanowicz napisał pożegnalny list do syna – testament ojca, który wiedział, że nie zobaczy już swojego dziecka.
Bądź dobrym Polakiem, kochaj Polskę. Bądź posłuszny starszym.
Z pożegnalnego listu Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” do syna, napisanego w celi śmierci

Odnalezienie szczątków i pamięć o „Zagończyku”
Komuniści chcieli, by po „Zagończyku” nie został żaden ślad. Jego ciało pogrzebano potajemnie na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, a dokładne miejsce pochówku przez blisko siedem dekad pozostawało nieznane – szczątki spoczywały pod chodnikiem nekropolii. Dopiero prace poszukiwawcze Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), prowadzone w latach 2014–2015 pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, doprowadziły do odnalezienia jego doczesnych szczątków na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Tożsamość „Zagończyka” potwierdzono badaniami genetycznymi w 2016 roku.

Wyrok skazujący Feliksa Selmanowicza został unieważniony przez sąd w Gdańsku 20 października 1997 roku. Dziś „Zagończyk” – legionista, obrońca Wilna, żołnierz KOP i partyzant Brygad Wileńskich – pozostaje jednym z symboli niezłomności Żołnierzy Wyklętych, a jego postać, na trwale związana z pamięcią o „Ince”, przypomina o pokoleniu, które za wolną Polskę zapłaciło najwyższą cenę.



