Anna Wiejak: Współczesna Hakata w litewskim wydaniu

6 min. czytania

Anna Wiejak

18 grudnia 2010 r.

6 min. czytania

Anna Wiejak

18 grudnia 2010 r.

Przebywający niedawno z wizytą w Polsce prezes Związku Polaków na Litwie Michał
Mackiewicz odznaczył ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego Złotą
Odznaką Związku Polaków na Litwie za jego zasługi w “krzewieniu polskości” w tym
kraju.

Minister Sikorski jest pierwszą osobą, która otrzymała to odznaczenie. Można by
pomyśleć, iż zostało ono stworzone specjalnie dla niego jako subtelna zachęta do
bardziej konkretnych i zdecydowanych działań w obronie polskości. W ocenie
polskiego ministra przyznane mu odznaczenie dowodzi, że “Polacy na
Wileńszczyźnie doceniają to, iż Polska w zgodzie z podpisanymi traktatami,
kanonami konwencji międzynarodowych, nie zapomina o lojalnych obywatelach
Republiki Litewskiej, którzy mają prawo do pielęgnowania swojej historii,
tożsamości narodowej”, dodając, iż: “Polska zabiega również o to, by nie
pogarszać sytuacji”, co w przełożeniu z języka dyplomacji oznacza, że nie robi
kompletnie nic.

Slogany zamiast konkretów

– W ciągu dziesięciolecia okupacji [Wileńszczyzny – przyp red.] zamknięto
przemocą wszystkie litewskie szkoły w liczbie 200. Potem na ich miejscu powstały
litewskie czytelnie, które także zlikwidowano. Wynarodowiono skarb kultury
światowej, najstarsze indoeuropejskie dialekty, którymi mówili wielowiekowi i
wierni obrońcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W ciągu tysiąca lat granica
ścisłego areału języka litewskiego została przesunięta od Mińska mniej więcej do
Jewia. Nasze autentyczne litewskie nazwy miejscowości zostały zeslawizowane i
zmienione, na przykład: “Antakalnis” na “Antokol”, “Anžubalys” na “Załamanka”,
“Nemenčine” na “Niemenczyn”, “Lazdenai” – “Zawiasy”, “Šalčininkai” na
“Soleczniki” itd. Uprawomocniono także przekręcanie naszych nazwisk – perorował
znany z antypolskich poglądów Kazimieras Garšva, prezes stowarzyszenia
“Vilnija”, podczas konferencji poświęconej “90. rocznicy podpisania i złamania
Umowy Suwalskiej” (wcześniej, przed rozpoczęciem prelekcji, o mało nie pobił
dziennikarza “Kuriera Wileńskiego”). Jednocześnie przekonywał, że “Republika
Litewska stwarza najlepsze w świecie warunki dla zachowania polskiej kultury i
oświaty i wcale nie próbuje Polaków wynaradawiać ani w żaden inny sposób
krzywdzić, jak znów głosi na nowo rozpoczęta kampania Akcji Wyborczej Polaków na
Litwie”. – Ale kiedy mamy do czynienia z zupełnie niecywilizowanym
nieprzestrzeganiem konstytucji państwa, ustaw, wyroków sądów, kiedy realizuje
się program autonomistów, a nazwy ulic, miejscowości, nazwiska są przekręcane i
pisane w niepaństwowym języku, jak to było w czasach okupacji polskiej
[przynależności rdzennie polskich województw wschodnich do Polski w
dwudziestoleciu międzywojennym – przyp. red.] – kontynuował antypolską
propagandę. – Tak nie bywa w Unii Europejskiej, USA, w wielu innych państwach i
w Polsce, która nazewnictwa obszaru języków bałtyckich autentycznie zazwyczaj
nie pisze, na przykład: są Degucie, a nie piszą “Degučia” – pokrętnie
argumentował Garšva (notabene aktywnie współpracujący z litewskim Ministerstwem
Oświaty), który kilka miesięcy wcześniej nawoływał do “integracji okupowanej w
ciągu 20 lat Litwy Wschodniej”, kolonizacji tych terenów przez Litwinów, których
władze miałyby zachęcić do powrotu z emigracji, oraz apelował o podpisanie
stosownego porozumienia w tej sprawie pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami w
litewskim parlamencie. Jeszcze dalej jednak posunął się przemawiający podczas
tej samej konferencji Ginataras Songaila, stwierdzając, iż “przymusowa
polonizacja prowadzona przez okupacyjne polskie władze na Wileńszczyźnie, w
publicznej świadomości Polski pozostała jako ślepa plama”. – Aktywnie
propagowane w mediach pojednanie litewskich bojowników o wolność i Armii
Krajowej niestety także jest tylko pozorne. Albo było to zjawisko reklamowe,
gdyż druga strona nadal nie przyznała ani też nie wyraziła skruchy z powodu
tysięcy Litwinów zabitych tylko za to, iż byli Litwinami – ocenił, jednocześnie
wyrażając ubolewanie, że “panujące w Polsce tendencje wyjaśniania historii
najnowszej w sposób nieunikniony przenikają na Litwę, wpływają na naszych [tj.
litewskich – przyp. red.] polityków, elitę historyków i wspólnotę oświatową”.
Oszczercze słowa, jakoby Polacy mordowali Litwinów tylko dlatego, że byli
Litwinami, są nie tylko niezgodne z prawdą, ale głęboko raniące. Jeżeli bowiem
Litwini ponosili śmierć z rąk AK, to byli albo kolaborantami niemieckimi, albo
sowieckimi. O tym jednak nikt nie raczył wspomnieć. Należy podkreślić, że ani
jedna, ani druga antypolska wypowiedź stojąca w jawnej sprzeczności z faktami
historycznymi, gdyż w okresie międzywojnia Polska Litwy nie okupowała, nie
spotkała się z ostrą reakcją polskiego MSZ. Zauważmy przy tym, że “okupacji”
terenów Litwy antypolscy oszczercy nie zarzucają rzeczywistym okupantom – Rosji
będącej spadkobierczynią ZSRS. Ani jedno, ani drugie skandaliczne wystąpienie
nie spotkało się z właściwą reakcją strony polskiej. Podobnie zresztą, jak i bez
echa pozostało rozstrzygnięcie konkursu na wypracowanie na temat “Skutki
polskiej okupacji dla Litwy Wschodniej”. Zwycięska praca została odczytana na
forum publicznym podczas konferencji, natomiast dzieci – obdarowane podarkami
ufundowanymi przez antypolską organizację “Vilnija”. Dyplomację w Warszawie – co
należy z całą mocą podkreślić – absolutnie nie interesuje, że do walki z
polskością na Litwie wciąga się także, a może nawet przede wszystkim, dzieci.
Tym razem posłużono się polskimi uczniami z gimnazjum w Solecznikach, którego
dyrektorem, zapewne nieprzypadkowo, jest Vidmantas Žilius, prezes
solecznickiego oddziału konserwatywnego ugrupowania Związek Ojczyzny – Litewscy
Chrześcijańscy Demokraci.

Przeczytaj również: Polacy na Łotwie: jest nas kilkadziesiąt tysięcy, a Łatgalia trwa przy wierze ojców

Biorąc pod uwagę, iż eskalacja antypolskich fobii na Litwie następuje przede
wszystkim podczas kampanii wyborczych, należy przypuszczać, że wspomniana
konferencja, na której w zasadzie ani razu w sposób rzetelny nie przeanalizowano
umowy suwalskiej, ani razu też nie wspomniano o litewsko-bolszewickiej
kolaboracji, została zorganizowana jako przyczynek do kampanii w zbliżających
się wyborach samorządowych. Oliwy do ognia dolał jeden z liderów lewicy,
wiceprzewodniczący sejmowego komitetu spraw zagranicznych, poseł Justinas
Karosas. Uznał on mianowicie, że Polacy na Litwie nie chcą się integrować i
wobec powyższego wyprosił ich z Litwy do Polski. Brak zdecydowanej reakcji
strony polskiej jedynie zachęcił Litwinów do coraz bardziej zuchwałych ataków.

Przeczytaj artykuł o tym, Polacy na Litwie. 183 tysiące ludzi, sto szkół i obraz, który obszedł świat

Wkrótce po tych wydarzeniach litewskie MSZ zarzuciło polskiemu ambasadorowi na
Litwie Januszowi Skolimowskiemu szerzenie fałszywych informacji dotyczących
sytuacji mniejszości polskiej w tym kraju. Powodem ataku był wywiad, jakiego
dyplomata udzielił gazecie “Lietuvos Żinios”. Skolimowski przypomniał w nim, że
“bliższym kontaktom obu krajów przeszkadzają nierozstrzygnięte od lat problemy”.
Podkreślał, iż “Litwa nadal nie realizuje podjętych zobowiązań dotyczących
polskiej mniejszości narodowej” i wymienił szereg problemów polskiej mniejszości
w tym kwestię zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie, polskiej oświaty, pisowni nazwisk
polskich oraz kłopotów z używaniem polskich nazw ulic i miejscowości.

Historia lubi się powtarzać

W międzywojniu litewskie władze Kowna dążyły do osłabienia pozycji społecznej i
ekonomicznej zamieszkującej te tereny rdzennie polskiej ludności oraz do jej
izolacji, następnie zaś – lituanizacji. W 1923 roku zakazano zatem wywieszania
polskojęzycznych szyldów i napisów, aby w dalszych etapach poważnie ograniczyć
polską prasę, działalność polskich szkół i organizacji. Wpis w dowodzie,
świadczący o narodowości polskiej, był równoznaczny z narażeniem na różnego
rodzaju szykany. Utrudniano Polakom dostęp do stanowisk państwowych oraz
zatrudnienia. Dziś nasi rodacy zamieszkali na Litwie mają identyczne kłopoty.

Antypolska optyka litewskich władz została wytworzona właśnie w okresie
dwudziestolecia międzywojennego, chociaż pierwsze jej symptomy można było
zaobserwować już na przełomie XIX i XX stulecia. Przetrwała komunizmu i
sowieckiej dominację. Warto postawić pytanie, czy polsko-litewskie antagonizmy
nie są przypadkiem inspirowane przez rosyjską agenturę? W końcu polsko-litewskie
sojusze zawsze niepokoiły władców Kremla, a grunt pod antypolską propagandę był
i jest na Litwie bardzo podatny. Zapewne niewiele potrzeba wysiłku, aby obydwa
kraje – Polskę i Litwę – za pomocą nie tylko usłużnych polityków, lecz również
wrogo nastawionych do Polaków organizacji, utrzymać na konkretnym poziomie
wzajemnej nieufności, a nawet wrogości. Sytuacja powoli wymyka się spod
kontroli. Fatalne relacje są już na tyle widoczne na arenie międzynarodowej, że
niektórzy sugerują nawet, aby rozstrzygnięcie dyplomatycznego sporu między
Polską a Litwą powierzyć międzynarodowym ekspertom. Jednakże znając ambicje i
politykę ministra Sikorskiego, należy się obawiać, czy aby owej mediacji nie
powierzy on specjalistom z Rosji i Niemiec, mających wielowiekową tradycję w
rozwiązywaniu problemów swych sąsiadów.

Przeczytaj artykuł o tym, Polacy na Białorusi: nie wyjechali – to granica się przesunęła. Dziś płacą za polskość

Anna Wiejak
Artykuł ukazał sie w tygodniku „Nasza Polska” nr 44 (783) z 2 listopada 2010 r.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

ZUS w Polsce płaci parom jednopłciowym

Polska dołącza do koalicji antybalistycznej. Wcześniej miała nas blokować Ukraina

Plany ewakuacji 2477 gmin już są. Warszawa szykuje metro i 120 autobusów z noszami.

W Warszawie powstaje kolejny islamski sklep halal. Spór o ubój rytualny to nie jedyny problem

Noblista Victor Ambros otrzymał polskie obywatelstwo. To hołd dla ojca z Wileńszczyzny

Gizela Jagielska w pół roku zgarnęła trzy głośne nagrody. „Wyborcza”: to za legalną aborcję

Polska przekaże Ukrainie kolejne pociski Patriot. MON nie chce ujawnić szczegółów

Jurij Semeniuk: gdyby nie Ukraina i jej wojsko, Rosja byłaby już w Polsce

Inne kategorie

Czytaj także