Konfederacja dogania PiS. Jak pokazuje najnowszy sondaż partyjny CBOS, partię Jarosława Kaczyńskiego od ugrupowania Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka dzieli zaledwie 0,4 pkt proc. KO wciąż prowadzi, ale prawica jako całość zbiera więcej głosów niż obóz rządzący. Prawdziwą niespodzianką okazał się jednak powrót Nowej Lewicy nad próg wyborczy. Pod kreską znalazły się natomiast PSL, Polska 2050, Razem i Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
Sondaż partyjny CBOS: Konfederacja na równi z PiS
Poznaliśmy najbardziej aktualne preferencje wyborcze Polaków i tym razem nie zabrakło zaskoczeń, zarówno po lewej, jak i po prawej stronie. Na pierwszym miejscu w dalszym ciągu utrzymuje się Koalicja Obywatelska z wynikiem 28,1 proc. Jest to wynik o 0,5 pkt proc. niższy niż w październiku. Ciekawie wygląda sytuacja wśród największych rywali KO. Prawo i Sprawiedliwość w ciągu miesiąca straciło 2,4 pkt proc. i ma 15,8 proc. poparcia. Za to Konfederacja zyskała 2,6 pkt proc. i niemal zrównała się z PiS z wynikiem 15,4 proc. Taka różnica mieści się w granicach błędu statystycznego. Poza podium na czwartym miejscu uplasowała się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 7,8 proc. (wzrost o 0,5 pkt proc.).
Konfederacja korzysta obecnie na piętrzących się kłopotach PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego od dłuższego czasu zmaga się z rozłamami i wewnętrznymi konfliktami. Najboleśniejszym było odejście Mateusza Morawieckiego, który wraz z grupą byłych posłów PiS założył Rozwój Plus. Część wyborców prawicy, których męczą już przepychanki w obozie Kaczyńskiego, może więc dziś wybierać ugrupowanie Mentzena i Bosaka.

Lewica wraca nad próg
Największy skok w tym badaniu zanotowała Nowa Lewica. W październiku ugrupowanie kierowane przez Włodzimierza Czarzastego miało zaledwie 3 proc. i było daleko pod progiem. Teraz natomiast partia zyskała 2,9 pkt proc. i z wynikiem 5,9 proc. weszłaby do Sejmu. To zarazem najwyższy wzrost spośród wszystkich partii.
Trudno w tym wypadku mówić jednak o sukcesie. Lewica od początku rządów ma problem z dowiezieniem swoich obietnic, a wyborcy dobrze to widzą. Dobrym przykładem jest los stanowiska ministry ds. równości, które objęła Katarzyna Kotula z Lewicy. W lipcu 2025 r., przy rekonstrukcji rządu, Donald Tusk po prostu je zlikwidował, a Kotula została jedynie pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania. Trudno o lepszy dowód na to, jak niewiele ta funkcja realnie znaczyła. Kluczowym hasłem wyborczym Lewicy były również związki partnerskie, z naciskiem na pary jednopłciowe. Do dziś ta obietnica nie została zrealizowana, co jest regularnie wypominane politykom tej partii.
W tym samym czasie spadło poparcie partii Razem, która straciła 1,5 pkt proc. i spadła do 3,4 proc. Udział w wyborach zadeklarowało 77,7 proc. badanych, czyli o 3,7 pkt proc. więcej niż miesiąc wcześniej. CBOS zwraca uwagę na sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Można sądzić, że ostatnie wydarzenia związane z Trybunałem Konstytucyjnym podniosły temperaturę polityczną.
CBOS, komentarz do badania, 6 listopada 2026 r.
Kto poza Sejmem? Koalicjanci Tuska pod progiem
Pod progiem wyborczym znalazło się pięć ugrupowań:
- Razem: 3,4 proc.
- Rozwój Plus: 2,8 proc.
- PSL: 1,8 proc.
- Polska 2050: 1,1 proc.
- Unia Centrum: 0,2 proc.
Najgorzej wypadają koalicjanci Donalda Tuska. PSL stracił kolejny punkt procentowy i ma już tylko 1,8 proc. Polska 2050 z wynikiem 1,1 proc. praktycznie zniknęła z politycznej mapy. Łącznie obie partie mają mniej niż 3 proc. poparcia. Nie pomogłoby im nawet wspólne wystawienie list, bo koalicja wyborcza musi przekroczyć próg na poziomie 8 proc., a nie 5 proc. jak pojedyncza partia.
W Polsce 2050 od tygodni trwa poważny kryzys. 22 października z rządu odeszła była szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a dwa dni później zarząd usunął ją z ugrupowania. Obecnie Polska 2050 nie ma przewodniczącego. Do mediów wyciekły też nagrania ze spotkania partii, na których Szymon Hołownia rozważał z działaczami postawienie Tuskowi twardych warunków, a nawet wyjście z koalicji.
Pod kreską wciąż utrzymuje się Rozwój Plus, czyli wspomniane ugrupowanie Mateusza Morawieckiego, które powstało po rozłamie w PiS. W październiku miało 3,8 proc., teraz 2,8 proc. O tym, ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS, pisaliśmy już wcześniej. CBOS zaznacza, że żadna z partii spod progu nie przekroczyłaby go nawet po uwzględnieniu głosów osób niezdecydowanych. Na żadną partię nie potrafiło wskazać 14,2 proc. ankietowanych, a 1,8 proc. odmówiło odpowiedzi.
Prawica z przewagą nad obozem Tuska
PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mają łącznie 39 proc. poparcia. Cały obóz rządzący, czyli KO, Nowa Lewica, PSL i Polska 2050, zebrał 36,9 proc.
Jeszcze wyraźniej widać to, gdy spojrzy się wyłącznie na partie, które weszłyby do Sejmu. Pięć ugrupowań powyżej progu zebrało łącznie 73 proc. głosów. Z tego 53,4 proc. przypada na PiS i obie Konfederacje, a 46,6 proc. na KO i Nową Lewicę.

To jednak uproszczone wyliczenie. Faktyczny podział mandatów jest bowiem uzależniony od wyników w okręgach i od metody d’Hondta. Prawica musiałaby się też porozumieć, a obecne relacje między PiS, Konfederacją i partią Grzegorza Brauna są bardzo dalekie od przyjaznych.
Co oznacza listopadowy sondaż CBOS?
W porównaniu z październikowym sondażem CBOS układ sił w Sejmie zmienił się w dwóch miejscach. Do parlamentu wróciłaby Nowa Lewica, a Konfederacja zrównałaby się z PiS w walce o pozycję lidera prawicy. Dla Jarosława Kaczyńskiego to sygnał ostrzegawczy, ponieważ PiS traci najwięcej ze wszystkich partii. Dla Donalda Tuska to z kolei kolejny miesiąc, w którym jego koalicjanci zostają w tyle. KO nie zyskuje, a PSL i Polska 2050 coraz bardziej oddalają się od Sejmu.
Badanie zostało przeprowadzone w dniach 2-4 listopada 2026 r. na próbie 1000 dorosłych Polaków. 80 proc. wywiadów zrealizowano telefonicznie, a 20 proc. przez internet. Wyniki dotyczą osób, które deklarują udział w wyborach.



