Marian Bernaciak „Orlik” (ur. 6 marca 1917 w Zalesiu pod Rykami, zm. 24 czerwca 1946 w Piotrówku w gminie Trojanów) to jeden z najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych Lubelszczyzny. Major Wojska Polskiego, oficer artylerii, uczestnik kampanii 1939 roku, żołnierz Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, a po wojnie dowódca zgrupowania partyzanckiego działającego w Inspektoracie Puławy w ramach Delegatury Sił Zbrojnych, a następnie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Na czele kilkuset ludzi prowadził walkę z komunistycznym aparatem terroru na pograniczu kilku powiatów. Jego najgłośniejszym czynem było brawurowe rozbicie ubeckiego więzienia w Puławach 24 kwietnia 1945 roku, gdy jego partyzanci uwolnili 107 więźniów. Otoczony przez obławę wojska i UB pod Piotrówkiem, ranny, nie dał się wziąć żywcem. Zginął, mając zaledwie 29 lat.
Kim był Marian Bernaciak „Orlik”
Marian Bernaciak „Orlik” był oficerem, który nie złożył broni, gdy jedna okupacja przechodziła w drugą. We wrześniu 1939 roku bił się z sowietami o Włodzimierz Wołyński, cudem uniknął losu ofiar Katynia, przez całą wojnę konspirował i partyzantował przeciw Niemcom, a gdy do Polski wróciła sowiecka władza, poprowadził swoich ludzi do dalszej walki – tym razem z komunistyczną bezpieką i NKWD. Dla mieszkańców Lubelszczyzny i ziemi ryckiej stał się legendą jeszcze za życia. Dla komunistów był „hersztem bandy”, którego likwidację planowano na najwyższych szczeblach resortu.
W pamięci narodowej „Orlik” zapisał się jako wzór dowódcy dbającego o żołnierzy, człowieka głęboko wierzącego i konsekwentnego w wierności złożonej Polsce przysiędze. Miał realną możliwość ucieczki na Zachód. Wybrał trwanie przy swoich podkomendnych.
„Wiedział już, że przegraliśmy i mógł stąd wyjechać, na Zachód, jak tylu innych. Żyłby do dzisiaj. Nie wyjechał, bo nie chciał nas zostawić”.– Zygmunt Kultys „Lis”, żołnierz zgrupowania „Orlika”
Krótka biografia – najważniejsze fakty
Poniższe zestawienie porządkuje najważniejsze daty i fakty z życia majora Mariana Bernaciaka „Orlika”:
- 6 marca 1917 – narodziny w Zalesiu koło Ryk, w rodzinie chłopskiej Michała Bernaciaka.
- Lata 30. – nauka w szkole powszechnej w Rykach i gimnazjum w Puławach, Szkoła Podchorążych Rezerwy Artylerii w Zambrowie, praca na poczcie.
- Wrzesień 1939 – walki z Armią Czerwoną o Włodzimierz Wołyński, niewola i ucieczka z transportu do Kozielska.
- 1940-1943 – konspiracja w ZWZ, pseudonim „Dymek”, potem „Orlik”.
- 1943-1944 – dowódca oddziału partyzanckiego 15. Pułku Piechoty AK „Wilków”.
- Marzec 1945 – odtworzenie oddziału, podporządkowanie DSZ, później WiN.
- 24 kwietnia 1945 – rozbicie więzienia UB w Puławach, uwolnienie 107 osób.
- 24 maja 1945 – bitwa w Lesie Stockim.
- 24 czerwca 1946 – śmierć pod Piotrówkiem w gminie Trojanów.
Dzieciństwo i młodość w Zalesiu pod Rykami
Marian Bernaciak przyszedł na świat w Zalesiu koło Ryk, w drewnianej chacie na skrawku pola należącego do rodziny. Jego ojciec, Michał Bernaciak, był z syna dumny do samego końca – nawet wtedy, gdy jako ciężko chory, ponadsześćdziesięcioletni człowiek trafił razem z żoną do aresztu na Rakowieckiej. Ani się od Mariana nie odciął, ani go niczym nie obciążył.
Chłopca posłano do szkoły powszechnej w Rykach, a potem do gimnazjum w Puławach. Zdolny i zdyscyplinowany, przeszedł przedwojenne przeszkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii w Zambrowie, a w cywilu pracował na poczcie. To połączenie – solidne wychowanie, wiara katolicka wyniesiona z domu i wojskowy dryl – ukształtowało oficera, który już wkrótce stanie przed próbą największą.
Kampania 1939 roku i ucieczka spod Katynia
We wrześniu 1939 roku Bernaciak walczył w szeregach 2. Pułku Artylerii Ciężkiej. Jego wojna od początku była wojną na dwa fronty: bił się nie z Niemcami, lecz z Armią Czerwoną, która 17 września uderzyła na Polskę od wschodu. Pod Włodzimierzem Wołyńskim dostał się do sowieckiej niewoli.
Był to moment, w którym ważyło się jego życie. Jako oficer artylerii mógł podzielić los tysięcy jeńców zamordowanych wiosną 1940 roku w Katyniu i innych miejscach kaźni. Uratowała go brawura: uciekł z transportu wiozącego jeńców do obozu w Kozielsku. Wrócił w rodzinne strony i niemal natychmiast wszedł do konspiracji. Doświadczenie sowieckiej niewoli i świadomość, czym jest komunistyczny system, na zawsze określiły jego postawę.
Konspiracja AK na Lubelszczyźnie
Po powrocie Bernaciak związał się ze Związkiem Walki Zbrojnej w Rykach, przyjmując pseudonim „Dymek”. „Orlikiem” stał się w 1943 roku, kiedy – zagrożony aresztowaniem – poszedł do lasu i zorganizował partyzancki patrol złożony z takich jak on „spalonych” konspiratorów. Z tej niewielkiej grupy wyrosła kompania sławnego Oddziału Partyzanckiego 15. Pułku Piechoty AK „Wilków”.
Na jej czele „Orlik” przeprowadził kilkadziesiąt akcji zbrojnych przeciwko Niemcom. W lipcu 1944 roku, w czasie akcji „Burza”, na czele swoich ludzi wjechał konno do zdobytych Ryk, wyprzedzając nadciągające sowieckie czołgi. Z pomocą do walczącej Warszawy dotrzeć jednak nie zdołał, a jego oddział – jak wiele struktur AK – został rozwiązany. Wkrótce miało się okazać, że nowa władza traktuje żołnierzy Polski Podziemnej jak wrogów.
Zgrupowanie „Orlika” – struktura, obszar, ludzie
Gdy stało się jasne, że sowiecka okupacja nie jest chwilowa, „Orlik” w marcu 1945 roku odtworzył swój oddział. Podporządkował go najpierw Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj, a następnie Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”. W szczytowym okresie w jego strukturach służyło od 160 do 200 ludzi, a przez zgrupowanie przewinęło się ich znacznie więcej.
Zasięg działania był imponujący. Oddziały „Orlika” operowały na pograniczu powiatów: garwolińskiego, puławskiego, łukowskiego, lubartowskiego, kraśnickiego i kozienickiego. Zaufanymi oficerami majora byli między innymi porucznik Wacław Kuchnio „Spokojny” – jego zastępca i jedyny podwładny, z którym łączyły dowódcę zażyłe, przyjacielskie stosunki – oraz porucznik Zygmunt Wilczyński „Żuk”. To oni po śmierci „Orlika” przejmą dowództwo. Zaledwie dwudziestokilkuletni major, dowodzący wszystkimi oddziałami partyzanckimi WiN w Inspektoracie Puławy, cieszył się autorytetem, jaki zwykle budują dopiero lata.

Najważniejsze akcje zbrojne
Zgrupowanie „Orlika” nie ograniczało się do obrony. Major planował uderzenia śmiałe, obliczone na rozgłos i na uwolnienie uwięzionych towarzyszy. Trzy z tych akcji weszły do historii polskiego podziemia antykomunistycznego.
Rozbicie więzienia w Puławach (24 kwietnia 1945)
Zaledwie miesiąc po odtworzeniu oddziału „Orlik” porwał się na jedną z najbardziej brawurowych operacji powojennego podziemia – rozbicie powiatowego więzienia UB w Puławach. Piętrowy, murowany gmach był istną fortecą, otoczoną drutem kolczastym, a w mieście stacjonowało NKWD i silny garnizon sowiecki z artylerią.
24 kwietnia 1945 roku czterdziestu czterech partyzantów załadowało się na dwa zdobyte na sowietach studebakery i – udając grupę operacyjną z Warszawy – około godziny 15 podjechało pod bramę. Sowieckich mundurów wystarczyło tylko dla czterech ludzi. Podstęp niemal się wydał, gdy oficer NKWD coś zwietrzył.
„Enkawudzista coś zwietrzył. Krzyknął do „Igołki”: „Komandir, pojdiot za mnoj…”. Rosjanin sięgnął do kabury, ale „Orlik” stojący za „Igołką” był szybszy i położył go jednym strzałem z colta. Rozbrojono pozostałych wartowników. Budynek był już otoczony”.– Zdzisław Jarosz „Czarny”, uczestnik akcji w Puławach
Partyzanci uwolnili 107 więźniów, w tym sześć kobiet, i wycofali się, zanim nadciągnął sowiecki pościg. Odjeżdżając, jeden z nich w mundurze sowieckiego majora wrzeszczał: „Poliaki naszych bijut!” – „Polacy biją naszych!”. Wprowadzeni w błąd Sowieci ostrzelali własny pościg. Straty ubeków i milicjantów sięgnęły kilkunastu zabitych; oddział „Orlika” stracił dwóch ludzi.
Zasadzka pod Kockiem
Tydzień później, 1 maja 1945 roku, pododdział „Orlika” dowodzony przez porucznika Zygmunta Kęskę „Świta” wkroczył na rynek w Kocku i zamienił komunistyczny wiec pierwszomajowy w manifestację poparcia dla legalnego Rządu RP na Uchodźstwie i zachodnich aliantów. Gdy z Radzynia wyruszyła obiecana grupa operacyjna UB, partyzanci urządzili na nią zasadzkę w Annówce. W walce zginęło kilku funkcjonariuszy bezpieki i milicjantów.
Bitwa w Lesie Stockim (24 maja 1945)
Największą bitwę powojennego podziemia antykomunistycznego oddziały „Orlika” stoczyły 24 maja 1945 roku w Lesie Stockim niedaleko Kazimierza Dolnego. Na około dwustu partyzantów runęła grupa operacyjna licząca ponad 600 żołnierzy i funkcjonariuszy NKWD, KBW, UB i MO, wsparta samochodami pancernymi i transporterami.
Mimo zaskoczenia – walki toczyły się nawet w sieniach chłopskich domów – „Orlik” opanował sytuację i odparł napastników do wąwozu. Przełom nastąpił, gdy poczet dowódcy przypadkowo natknął się na sztab grupy operacyjnej.
Zginęło całe dowództwo obławy, w tym kapitan Henryk Deresiewicz z lubelskiego WUBP i zastępca szefa PUBP w Puławach. Wśród napastników zapanowała dezorientacja, a chłopi pomagali partyzantom wyłapywać rozproszonych ubeków. Bitwa w Lesie Stockim stała się symbolem – dowodem, że sowiecka machina terroru może zostać pokonana w otwartym boju.
Walka po 1945 roku i Zrzeszenie WiN
Latem 1945 roku „Orlik” zmienił taktykę. Podzielił duży oddział na mniejsze, ruchliwe grupy, które łatwiej wymykały się coraz liczniejszym obławom. Od wiosny 1946 roku operowały głównie dwa pododdziały – porucznika Wacława Kuchnio „Spokojnego” oraz porucznika Zygmunta Wilczyńskiego „Żuka”.
Struktury podporządkowano Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”, największej powojennej organizacji niepodległościowej. WiN łączył walkę zbrojną z działalnością informacyjną: kolportażem ulotek, ujawnianiem zbrodni bezpieki, dokumentowaniem sfałszowanego referendum i wyborów. „Orlik” pozostawał komendantem oddziałów partyzanckich Inspektoratu Puławy – jednym z najskuteczniejszych dowódców polowych podziemia na Lubelszczyźnie.
Aresztowania i obławy
Przeciwko zgrupowaniu „Orlika” rzucono siły nieproporcjonalnie wielkie. Tropiło je kilka tysięcy funkcjonariuszy UB i milicjantów, dysponujących radiostacjami, moździerzami, samochodami pancernymi, czołgami, a nawet samolotami. Akcję wymierzoną w majora miał planować sam Karol Świerczewski, wiceminister obrony narodowej.
Bezpieka uderzała także w rodzinę i zaplecze. Rodzice Bernaciaka zostali aresztowani i przez wiele miesięcy przetrzymywani na Rakowieckiej. Represje spadały na chłopów, którzy udzielali partyzantom schronienia. Mimo to przez ponad rok „Orlik” pozostawał nieuchwytny – postrach kilku powiatów, którego nie umiała złamać cała potęga aparatu terroru.
Ostatnia walka i śmierć 24 czerwca 1946 w Piotrówku
W poniedziałek 24 czerwca 1946 roku major Bernaciak wracał z Życzyna z odprawy dowództwa Inspektoratu Puławy WiN. W drodze koniowi odpadła podkowa, więc dowódca postanowił zajechać do kuźni przy wiosce Piotrówek, w pobliżu skrzyżowania dróg Trojanów-Więcków-Życzyn. To pozornie błahe wydarzenie okazało się śmiertelną pułapką.
Gorliwy sołtys, powiadomiony przez córkę kowala o partyzantach w kuźni, zaalarmował posterunek milicji w Trojanowie oraz oddział saperów 1. Dywizji Piechoty, przysłany z Dęblina dla ochrony zbliżającego się referendum. Od strony lasu Życzyn nadeszło wojsko.
„Komendant „Orlik” i „Ogarek” wycofywali się w stronę Trojanowa. W tym momencie „Ogarek” został zabity. „Orlik” biegł dalej w stronę lasu Trojanów”.– Kazimierz Piskała „Kotek”, świadek walki pod Piotrówkiem
„Orlik” nie miał szans – strzelano do niego z dwóch stron: od kuźni i z lasu. Trafiony pociskami z erkaemu w nogę koło kolana i w lewe ramię, upadł po kilkunastu metrach. Nie chcąc dostać się żywym w ręce oprawców, przyłożył sobie pistolet pod brodę i strzelił. Zginął, mając 29 lat. W meldunku bezpieki z 25 czerwca 1946 roku napisano, że „został osaczony i zabity herszt bandy” – z błędem w nazwisku dowódcy.
Warto od razu rozstrzygnąć powtarzającą się rozbieżność: część opracowań i podpisów podaje rok śmierci 1947. Zarówno relacje świadków, jak i biogramy Instytutu Pamięci Narodowej jednoznacznie wskazują jednak datę 24 czerwca 1946 roku. IPN pozostawia otwarte pytanie o same okoliczności – czy major poległ w walce, czy ranny odebrał sobie życie – choć relacje jego podkomendnych mówią o samobójczym strzale.
Losy ciała i miejsce pochówku
Ciało „Orlika” komuniści potraktowali jak trofeum. Zwłoki wożono po więzieniach i aresztach, okazując je zwożonym z różnych stron podkomendnym majora, aby złamać ich psychicznie. Sprowadzono też przetrzymywanych na Rakowieckiej rodziców, by rozpoznali syna.
„Twarz była czysta i spokojna, wyglądał jakby spał… Zaszokowały mnie jego bose stopy, z palcami nadgryzionymi przez szczury… Modlitwą i łzami pożegnałam swego dowódcę. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, co zrobiono z ciałem”.– Halina Rybakowska-Szulc „Iskierka”, sanitariuszka zgrupowania
Zwłoki wywieziono do Warszawy, do gmachu bezpieki na Pradze. Jeden z partyzantów, na polecenie „Spokojnego”, ustalił, że „Orlika” pochowano na cmentarzu bródnowskim pod zniekształconym nazwiskiem – jako „Marian Biernacki”. Do dziś jednak miejsce jego pochówku pozostaje nieznane i niepotwierdzone. Major Marian Bernaciak nie ma własnego grobu – jak setki Żołnierzy Wyklętych zakopanych potajemnie przez komunistyczny reżim.
Pamięć i dziedzictwo
Podkomendni nie zapomnieli o dowódcy od razu. Już 3 lipca 1946 roku, o trzeciej nad ranem, złożyli w Rykach – na pomniku poległych za Ojczyznę w 1918 roku – wieniec z liści dębowych przepasany biało-czerwoną szarfą z napisem „Orlikowi” i oddali salwę honorową. Dowództwo przejęli „Spokojny” i „Żuk”. Obaj ujawnili się podczas amnestii 1947 roku, co jednak nie ocaliło im życia: „Żuk” został skazany na śmierć i zamordowany na Rakowieckiej, a „Spokojny”, osaczony przez bezpiekę w Warszawie, popełnił z żoną samobójstwo, by nie narażać sąsiadów.
Po 1989 roku pamięć o „Orliku” wróciła. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. 1 czerwca 2018 roku rodzinie majora uroczyście wręczono nadany mu jeszcze w 1945 roku przez władze RP na uchodźstwie Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari. W Zalesiu, Rykach i okolicach powstały pomniki i tablice, a jego imię noszą uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych na Lubelszczyźnie.
Ciekawostki o Marianie Bernaciaku
- Dwa pseudonimy. Zanim stał się „Orlikiem”, w konspiracji ZWZ nosił pseudonim „Dymek”.
- Cud spod Katynia. Jako oficer artylerii w sowieckiej niewoli mógł zginąć w Katyniu – uratowała go ucieczka z transportu do Kozielska.
- Konno do Ryk. W lipcu 1944 roku wjechał na czele oddziału do zdobytych Ryk, wyprzedzając sowieckie czołgi.
- Podkowa i śmierć. Bezpośrednim powodem ostatniej, tragicznej odprawy w kuźni była zgubiona przez konia podkowa.
- Wróg numer jeden. Obławę na niego miał planować sam gen. Karol Świerczewski.
- Order po 73 latach. Virtuti Militari nadane w 1945 roku dotarło do rodziny dopiero w 2018 roku.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kim był Marian Bernaciak „Orlik”?
To major Wojska Polskiego, oficer artylerii, żołnierz ZWZ-AK, a po wojnie dowódca zgrupowania partyzanckiego w Inspektoracie Puławy – najpierw w ramach Delegatury Sił Zbrojnych, później Zrzeszenia WiN. Uznawany jest za jednego z najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych Lubelszczyzny, symbol nieprzejednanej walki z komunizmem.
Kiedy i gdzie urodził się Marian Bernaciak?
Urodził się 6 marca 1917 roku w Zalesiu koło Ryk, w rodzinie chłopskiej. Uczył się w Rykach i w gimnazjum w Puławach, a przeszkolenie wojskowe zdobył w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii w Zambrowie. Przed wojną pracował na poczcie.
Na czym polegało rozbicie więzienia w Puławach?
24 kwietnia 1945 roku 44 partyzantów „Orlika”, przebranych za grupę operacyjną z Warszawy, na zdobytych studebakerach podjechało pod ubeckie więzienie w Puławach. Podstępem sforsowali wartę i uwolnili 107 więźniów, w tym sześć kobiet, wycofując się, zanim nadciągnął sowiecki pościg.
Czym była bitwa w Lesie Stockim?
To największa bitwa powojennego podziemia antykomunistycznego, stoczona 24 maja 1945 roku pod Kazimierzem Dolnym. Około dwustu partyzantów „Orlika” odparło ponad sześciusetosobową grupę operacyjną NKWD, KBW, UB i MO, rozbijając jej dowództwo.
Jak zginął major Marian Bernaciak „Orlik”?
Zginął 24 czerwca 1946 roku pod Piotrówkiem w gminie Trojanów. Otoczony przez wojsko i UB po wizycie w kuźni, ranny w nogę i ramię, nie chciał dostać się żywcem w ręce oprawców i strzelił sobie pod brodę. IPN pozostawia otwartą kwestię, czy poległ w walce, czy popełnił samobójstwo.
Dlaczego niektóre źródła podają rok 1947?
To błąd powielany w części opracowań i podpisów zdjęć. Relacje świadków oraz biogramy Instytutu Pamięci Narodowej jednoznacznie wskazują 24 czerwca 1946 roku jako datę śmierci majora Bernaciaka.
Gdzie znajduje się grób „Orlika”?
Miejsce pochówku pozostaje nieznane. Zwłoki wywieziono do Warszawy; pojawiła się informacja o pochówku na cmentarzu bródnowskim pod nazwiskiem „Marian Biernacki”, lecz nigdy jej ostatecznie nie potwierdzono. Major nie ma własnego, pewnego grobu.
Jaki obszar obejmowało zgrupowanie „Orlika”?
Oddziały majora działały na pograniczu powiatów: garwolińskiego, puławskiego, łukowskiego, lubartowskiego, kraśnickiego i kozienickiego. W szczytowym okresie liczyły od 160 do 200 ludzi, a dowódca podlegał Inspektoratowi Puławy WiN.
Kto przejął dowództwo po śmierci majora?
Zgrupowanie przejęli porucznik Wacław Kuchnio „Spokojny” i porucznik Zygmunt Wilczyński „Żuk”. Obaj ujawnili się w 1947 roku, lecz nie ocaliło im to życia – „Żuk” został zamordowany na Rakowieckiej, a „Spokojny” wraz z żoną popełnił samobójstwo, osaczony przez bezpiekę.
Czy Marian Bernaciak został odznaczony?
Tak, pośmiertnie. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński nadał mu Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Ponadto w 2018 roku rodzinie wręczono przyznany mu jeszcze w 1945 roku przez władze RP na uchodźstwie Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.
Dlaczego „Orlik” nie uciekł na Zachód?
Wiedział, że walka zbrojna jest przegrana, i miał realną możliwość wyjazdu, jak wielu innych. Został jednak przy swoich żołnierzach. Jak wspominał jeden z podkomendnych, „nie wyjechał, bo nie chciał nas zostawić” – ta lojalność stała się częścią jego legendy.
Pamiętamy
Major Marian Bernaciak „Orlik” nie doczekał wolnej Polski, o którą walczył od września 1939 roku aż po ostatni strzał pod Piotrówkiem. Nie ma grobu, przy którym można by zapalić znicz, a jego ciało reżim ukrył tak, jak ukrywał tysiące innych. Została jednak pamięć – o dowódcy, który wolał śmierć niż niewolę, o katoliku wiernym Bogu i Ojczyźnie, o człowieku, który nie porzucił swoich ludzi. Cześć jego pamięci.



