Kazimierz Kamieński, ps. „Huzar” (ur. 8 stycznia 1919 w Markowie-Wólce, stracony 11 października 1953 w więzieniu w Białymstoku) to jeden z najdłużej walczących dowódców polskiego podziemia niepodległościowego. Kapitan kawalerii, przedwojenny podchorąży, żołnierz kampanii wrześniowej 1939 roku, a następnie oficer AK, AKO i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” na Podlasiu południowym i w powiecie wysokomazowieckim. Po śmierci Władysława Łukasiuka „Młota” w 1949 roku objął dowództwo nad odtworzoną 6. Brygadą Wileńską AK i prowadził walkę z komunistycznym aparatem terroru aż do 1952 roku. Zwabiony podstępem Urzędu Bezpieczeństwa do Warszawy, aresztowany, skazany po pokazowym procesie na trzynastokrotną karę śmierci i zamordowany strzałem w tył głowy. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane. To postać, którą upamiętniamy jako symbol wierności Ojczyźnie „do końca”.
Kim był Kazimierz Kamieński „Huzar”
Kazimierz Kamieński „Huzar” należy do grona legendarnych dowódców Żołnierzy Wyklętych. Wywodził się z drobnej szlachty podlaskiej, dla której wierność Rzeczypospolitej była dziedzictwem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Zawodowy podchorąży kawalerii, wziął udział w wojnie obronnej 1939 jako uczestnik ostatnich bojów kampanii wrześniowej, a przez całą okupację niemiecką i sowiecką pozostawał w konspiracji. Po 1944 roku, gdy na ziemie polskie wkroczyły oddziały Armii Czerwonej i instalowany przez nie aparat komunistyczny, „Huzar” nie złożył broni. Przez blisko osiem lat dowodził oddziałami samoobrony i partyzantki na pograniczu Mazowsza i Podlasia, broniąc ludności przed represjami i sowietyzacją.
Współcześni zapamiętali go przede wszystkim jako człowieka niezwykle spokojnego, opanowanego i religijnego – dowódcę, który potrafił zjednać sobie zarówno żołnierzy, jak i cywilów. Był jednym z najbardziej rozpoznawalnych partyzantów tej części Polski, a jego nazwisko do dziś budzi szacunek w rodzinnych stronach.

„Jednym się »Huzar« podobał, innym nie, ale dla mnie on był jak święty. Jak oddział stał we wsi i u nas kilku nocowało, to zawsze witał ich: »No jak, chłopaki, wyspaliście się? A co wam się śniło?« – mówił takim łagodnym, spokojnym głosem. Strasznie miłe to było”.– siostra jednej z łączniczek kpt. Kamieńskiego (relacja)
Krótka biografia – kalendarium
Życie Kazimierza Kamieńskiego to zwięzły zapis wierności złożonej przysiędze wojskowej. Najważniejsze daty przedstawiają się następująco:
- 8 stycznia 1919 – narodziny w Markowie-Wólce w powiecie wysokomazowieckim.
- 1938 – matura w Średniej Szkole Handlowej w Wysokiem Mazowieckiem.
- 1939 – udział w kampanii wrześniowej w szeregach 9. Pułku Strzelców Konnych, aż po bitwę pod Kockiem.
- maj 1940 – zaprzysiężenie w ZWZ-AK.
- listopad 1944 – objęcie dowództwa oddziału samoobrony Obwodu AK Wysokie Mazowieckie.
- 1946 – awans na kapitana.
- 1947–1949 – podporządkowanie się 6. Brygadzie Wileńskiej AK „Młota”, potem funkcja jego zastępcy.
- czerwiec 1949 – przejęcie dowództwa nad Brygadą po śmierci „Młota”.
- październik 1952 – zwabienie do Warszawy i aresztowanie przez UB.
- 26 marca 1953 – wyrok trzynastokrotnej kary śmierci.
- 11 października 1953 – zamordowanie w więzieniu w Białymstoku.
Dzieciństwo i młodość
Kamieńscy gospodarzyli w Markowie-Wólce na czterdziestu hektarach ziemi. Była to typowa rodzina podlaskiej szlachty zaściankowej – z tych, o których mówiono, że „szlachta podlaska dobrze służyła Rzeczypospolitej”. W zaściankach między Bugiem a Narwią umiłowanie ojczyzny i wierność tradycji były wartościami najważniejszymi, przekazywanymi od pokoleń. W takim właśnie środowisku kształtował się charakter przyszłego „Huzara”.
Kazimierz był zdolnym uczniem. W 1938 roku złożył egzamin dojrzałości w Średniej Szkole Handlowej w Wysokiem Mazowieckiem – jako jeden z pierwszych dziesięciu maturzystów tej placówki. Nie został jednak kupcem, do czego zdawała się przygotowywać go szkoła. Wybrał mundur i drogę żołnierską. Trafił do elitarnej Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, a po jej ukończeniu rozpoczął służbę w 9. Pułku Strzelców Konnych w Grajewie. Kawaleria stała się jego prawdziwą pasją – widział w niej, jak zanotował później nawet jeden z podsłuchujących go agentów, „szczyt wojskowych doskonałości”.
Wojna 1939 i okupacja
Wojnę obronną 1939 roku Kamieński odbył od pierwszego do ostatniego dnia. Ze swoim pułkiem walczył od starć na granicy z Prusami Wschodnimi aż po Kock – miejsce ostatniej regularnej bitwy „polskiego września”, stoczonej 5 października przez Samodzielną Grupę Operacyjną „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. Jako łącznik dowódcy pułku krążył pod ogniem między swoim przełożonym a sztabem; zabito wówczas pod nim aż cztery konie. Był to chrzest bojowy, który ukształtował go jako oficera.
Po klęsce uniknął niewoli niemieckiej i wrócił na Podlasie, które znalazło się pod okupacją sowiecką. Jego matka i siostra zostały zesłane w głąb Rosji. On sam natychmiast włączył się do konspiracji: jako kurier Batalionu Kresowych Strzelców Śmierci przechodził przez granicę do Generalnej Guberni, a przy próbie aresztowania ostrzelał funkcjonariuszy NKWD. W maju 1940 roku złożył przysięgę w Związku Walki Zbrojnej, przekształconym później w Armię Krajową.
Konspiracja AK i AKO na Podlasiu
Po ataku Niemiec na Związek Sowiecki i włączeniu powiatu wysokomazowieckiego do Rzeszy Kamieński rozpoczął pełną aktywność konspiracyjną. Był kolejno dowódcą plutonu terenowego w gminie Piekuty, dowódcą kompanii, oficerem broni i adiutantem komendy Obwodu AK Wysokie Mazowieckie. Dowodził oddziałem partyzanckim, który latem 1943 roku walczył z Niemcami m.in. w lasach pod Lizą, w powiecie Bielsk Podlaski. Z oddziałem Kedywu rozbrajał niemieckie posterunki, zajmował stację kolejową w Szepietowie i brał udział w akcji „Burza”. Za odwagę otrzymał Krzyż Walecznych i awans na porucznika.
Gdy front się przetoczył, a wraz z Armią Czerwoną nadeszła nowa okupacja, „Huzar” nie zawiesił broni. Już w listopadzie 1944 roku objął dowództwo oddziału samoobrony Obwodu AK – potem AKO (Armii Krajowej Obywatelskiej), a następnie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Wyruszył w pole z pięcioma podkomendnymi; po pięciu miesiącach dowodził już siedemdziesięcioma pięcioma ludźmi w czterech patrolach. Głównym zadaniem oddziału była ochrona mieszkańców przed komunistycznym aparatem bezpieczeństwa i jego konfidentami.
„»Huzar« był dowódcą bardzo wymagającym i odpowiedzialnym. Był w nim taki spokój i opanowanie, które budziły powszechny szacunek. A chłopcy – weseli, przyjemni i religijni, rano zawsze modlili się, mieli swoją pieśń. Wódki nie pili, a jeśli – to bardzo mało”.– Krystyna Balcerzak z d. Łapińska, łączniczka „Huzara” (relacja)
Oddział „Huzara” i związek z 6. Brygadą Wileńską „Młota”
Wiosną 1947 roku komuniści ogłosili tzw. amnestię – w istocie pułapkę mającą wywabić partyzantów z konspiracji. „Huzar”, podobnie jak w 1945 roku, ujawniać się nie zamierzał, choć większość jego żołnierzy wyszła wówczas z podziemia, a oddział został rozformowany. Przy dowódcy pozostało jedynie kilku najwierniejszych. Wkrótce jednak zaczęli wracać do lasu ludzie zagrożeni aresztowaniem.
Wtedy Kamieński podporządkował się komendantowi odtworzonej na Podlasiu 6. Brygady Wileńskiej AK, kpt. Władysławowi Łukasiukowi „Młotowi” – legendarnemu dowódcy wywodzącemu się ze zgrupowania mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Wkrótce „Huzar” został jego zastępcą. Współdziałanie obu oddziałów należało do najskuteczniejszych na Podlasiu; wiosną i latem 1948 roku „Młot” połączył nawet niedobitki 2. szwadronu „Bartosza” z liczącym około trzydziestu ludzi oddziałem „Huzara” i stoczył na ich czele kilka walk z obławami w powiecie Bielsk Podlaski.
27 czerwca 1949 roku, w dniu swoich imienin, na oczach „Huzara” doszło do tragedii – „Młot” zginął od kul własnego podkomendnego, w okolicznościach, które do dziś nie są w pełni wyjaśnione. Historycy wskazują, że była to najpewniej konsekwencja skrajnego wyczerpania psychicznego „ostatnich leśnych”. Po śmierci „Młota” dowództwo nad Brygadą przejął Kazimierz Kamieński „Huzar”.
Najważniejsze akcje i wieloletnia walka
Po objęciu dowództwa „Huzar” kierował strukturą złożoną z kilku niewielkich, samodzielnych patroli – dowodzonych m.in. przez por. Józefa Małczuka „Brzaska”, por. Witolda Buczaka „Ponurego”, sierż. Lucjana Niemyjskiego „Krakusa”, sierż. Eugeniusza Tymińskiego „Rysia”, sierż. Adama Ratyńca „Lamparta” i sierż. Arkadiusza Czapskiego „Murata”. Jego zwierzchnictwo uznawali także niektórzy dowódcy pododdziałów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Sieć konspiracyjna „Huzara” po obu stronach Bugu liczyła kilkaset osób.
Oddziały Kamieńskiego łączyła żelazna dyscyplina z poszanowaniem zasad podziemnego wymiaru sprawiedliwości. Zanim wykonano jakikolwiek wyrok, sprawę rozpoznawano bardzo starannie, a każdy wyrok musiał zatwierdzić osobiście sam dowódca. Od maja 1947 do września 1952 roku oddziały 6. Brygady przeprowadziły około 90 akcji i stoczyły około 20 potyczek z grupami operacyjnymi UB, KBW i MO, rozbijając posterunki milicji m.in. w Szulborzu, Łapach i Kosowie Łąckim. Ta wytrwałość czyni „Huzara” jednym z najdłużej walczących dowódców podziemia w całej Polsce.
„Był to urodzony dowódca, właśnie w warunkach konspiracji. »Huzar« był bardzo opiekuńczy, nigdy nie podnosił głosu. Marzył, abyśmy w przyszłości stali się kadrą jakiejś jednostki wojskowej lub policyjnej w niepodległej Polsce”.– pchor. Tadeusz Wojno „Raszyn”, żołnierz „Huzara” w latach 1945–1947 (relacja)
Wigilijna walka pod Łapami
Jednym z najbardziej dramatycznych epizodów była walka w przeddzień Wigilii 1947 roku. Partyzanci „Huzara” i „Młota”, kwaterujący w gospodarstwie Jemiołkowskich na koloniach pod Łapami, zostali zaskoczeni przez grupę operacyjną. Po zastrzeleniu oficera UB, który wtargnął do domu, doszło do zaciętej strzelaniny. Oddział zdołał się wycofać dzięki nagłej śnieżycy, która – jak wspominali żołnierze – „przyszła z pomocą niczym niebiosa”.
Aresztowanie – podstęp UB
Mimo lat obław i zaangażowania setek agentów bezpieka nie potrafiła pokonać „Huzara” w otwartej walce. Aby go zwabić i schwytać, użyto więc podstępu – prowokacyjnej tzw. V Komendy WiN, spreparowanej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego rzekomej centrali podziemia. Jej wysłannicy-agenci nawiązali kontakt z Kamieńskim jesienią 1951 roku. Dowódca był ostrożny i podejrzliwy – jeszcze w marcu 1952 roku otwarcie mówił, że nie jest pewien, czy ma do czynienia z organizacją niepodległościową, czy z „świetnie zorganizowanym wywiadem UB”. Ostatecznie jednak agentom udało się przekonać go do rzekomej konieczności „wyjazdu na Zachód”.
17 października 1952 roku „Huzar” został zwabiony do Warszawy, a niecałe dwa tygodnie później aresztowany. Tak zakończyła się jego blisko ośmioletnia walka. Paradoksalnie nawet agent o kryptonimie „Baca”, który miał go wydać, uległ jego osobowości.
„Postać »Huzara« zrobiła na mnie bardzo dodatnie wrażenie. Jego fizjonomia każe się domyślać szlachetnej duszy, starannie ukrytej pod płaszczem ogłady. Zdradza umysł głęboki i analityczny”.– agent MBP o kryptonimie „Baca”, z raportu operacyjnego (dokument bezpieki)
Śledztwo i proces pokazowy
Po aresztowaniu Kamieński przeszedł ciężkie, czteromiesięczne śledztwo. Następnie władze zorganizowały trzydniowy proces pokazowy – narzędzie propagandy mające zohydzić podziemie w oczach społeczeństwa. Akt oskarżenia utrzymany był w typowym dla epoki stalinowskim języku nienawiści, w którym żołnierzy niepodległościowego podziemia przedstawiano jako „kułacko-faszystowskich niedobitków”, a samego „Huzara” nazwano „wyrafinowanym zbrodniarzem i zdrajcą”.
Wyrok wydał 26 marca 1953 roku znany z procesu mjr. „Łupaszki” ppłk Mieczysław Widaj – jeden z najbardziej ponurych sędziów stalinowskiego wymiaru „sprawiedliwości”. Sąd postanowił skazać Kazimierza Kamieńskiego na trzynastokrotną karę śmierci. Wraz z nim skazano trzech jego podwładnych.
Rozbieżność w źródłach: według relacji zawartej w opracowaniu Joanny Wieliczki-Szarkowej proces pokazowy odbył się w Łapach, natomiast biogram Instytutu Pamięci Narodowej wskazuje, że wyrok formalnie wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Białymstoku. Obie wersje zgodne są co do daty (26 marca 1953) i wymiaru kary.
Śmierć – stracony 11 października 1953
Dowódca 6. Brygady Wileńskiej AK został zamordowany 11 października 1953 roku w więzieniu w Białymstoku. Wyrok wykonał dowódca plutonu egzekucyjnego, st. sierż. Aleksander Jurczuk – strzałem w tył głowy, tzw. metodą katyńską, stosowaną wobec skazańców politycznych w komunistycznych więzieniach.
Uwaga o miejscu: zarówno biogram IPN, jak i opracowania oraz relacje prasowe zgodnie wskazują, że egzekucję wykonano w białostockim więzieniu – a nie, jak niekiedy podaje się skrótowo, w Warszawie. Warszawa była miejscem aresztowania „Huzara” jesienią 1952 roku, natomiast wyrok śmierci wykonano w Białymstoku.
Losy ciała i pochówek
Jak w przypadku wielu Żołnierzy Wyklętych, komuniści zadbali o to, by po zamordowanym dowódcy nie pozostał grób, przy którym mogliby gromadzić się rodacy. Ciało „Huzara” pogrzebano potajemnie, a miejsce pochówku ukryto. Do dziś nie zostało ono ustalone – biogramy IPN jednoznacznie stwierdzają, że „pochowano go w nieznanym miejscu”.
W literaturze i publicystyce pojawiają się przypuszczenia, że szczątki mogą spoczywać w jednej z anonimowych mogił ofiar terroru komunistycznego – dlatego rodzina i badacze wiążą nadzieje z pracami ekshumacyjnymi i identyfikacyjnymi prowadzonymi przez IPN. Dopóki miejsce nie zostanie potwierdzone, kult pamięci skupia się wokół symbolicznego grobu na cmentarzu w Poświętnem oraz pomnika w Wysokiem Mazowieckiem.
Rehabilitacja i odznaczenia
Prawda o „Huzarze” mogła zostać przywrócona dopiero po upadku komunizmu. Zbrodniczy wyrok został unieważniony, a bohater w pełni zrehabilitowany. W wolnej Polsce jego postać doczekała się najwyższych honorów państwowych.
11 listopada 2007 roku prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta). Tydzień później, w Wysokiem Mazowieckiem, odsłonięto pomnik legendarnego partyzanta i jego żołnierzy, ufundowany przez Fundację „Pamiętamy”. Wcześniej, jeszcze w czasie wojny, „Huzar” został odznaczony Krzyżem Walecznych.
Pamięć i dziedzictwo
Kazimierz Kamieński „Huzar” jest dziś jednym z najważniejszych patronów pamięci o Żołnierzach Wyklętych na Podlasiu. Jego imię noszą uroczystości rocznicowe, tablice pamiątkowe i inicjatywy edukacyjne. Instytut Pamięci Narodowej regularnie przypomina jego postać przy okazji kolejnych rocznic – urodzin, procesu i śmierci – a jego biogram znalazł się w oficjalnych bazach poświęconych podziemiu niepodległościowemu.
Dla mieszkańców ziemi wysokomazowieckiej i całego Podlasia „Huzar” pozostaje uosobieniem żołnierza wiernego przysiędze – człowieka, który nie skorzystał z żadnej „amnestii”, nie ujawnił się i walczył o niepodległą Polskę do końca. Jego dewiza – „byle tylko celem walka z wrogiem i niepodległość Ojczyzny” – streszcza całą postawę tego pokolenia.
Chłopi uważali ich za swoich obrońców
Siłą „Huzara” było autentyczne poparcie ludności. Partyzanci korzystali z dobrze zorganizowanej siatki terenowej, a mieszkańcy wsi widzieli w nich obrońców przed represjami i pospolitym bandytyzmem.
„Psy zupełnie inaczej szczekały na nich – delikatnie, przyjaźnie. Wtedy mówiliśmy: »Partyzanci idą«. U nas we wsi społeczeństwo było za partyzantami. Chłopi uważali ich za swoich obrońców”.– łączniczka „Huzara” z rejonu Łap (relacja)
Ciekawostki
- Zabito pod nim cztery konie – podczas bitwy pod Kockiem w 1939 roku, gdy jako łącznik krążył pod ogniem między dowódcą pułku a sztabem.
- Kawaleria była jego pasją – nawet raporty bezpieki odnotowały, że widział w niej „szczyt wojskowych doskonałości”.
- Nie tolerował alkoholu – tępił pijaństwo w oddziale, a sam, jak wspominano, „bardzo lubił mleko”.
- Głęboka religijność oddziału – żołnierze codziennie rano się modlili i mieli własną pieśń.
- Nawet agent uległ jego urokowi – konfident „Baca”, który miał go wydać, w raporcie do MBP opisał go jako człowieka o „szlachetnej duszy”.
- Trzynastokrotna kara śmierci – symboliczny wymiar zemsty komunistycznego sądu na jednym człowieku.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kim był Kazimierz Kamieński „Huzar”?
Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919–1953) był kapitanem kawalerii, żołnierzem kampanii wrześniowej 1939 roku oraz dowódcą polskiego podziemia niepodległościowego na Podlasiu i ziemi wysokomazowieckiej. Działał w AK, AKO i Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”, a po 1949 roku dowodził odtworzoną 6. Brygadą Wileńską AK. Należy do najdłużej walczących Żołnierzy Wyklętych.
Skąd wziął się pseudonim „Huzar”?
Pseudonim „Huzar” nawiązuje do kawaleryjskich korzeni Kamieńskiego. Był absolwentem Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu i służył w 9. Pułku Strzelców Konnych. Kawaleria była jego prawdziwą pasją – widział w niej, co odnotowały nawet raporty bezpieki, szczyt wojskowego rzemiosła. Przydomek doskonale oddawał charakter tego oficera jazdy.
W jakich oddziałach walczył huzar Kamieński?
Kamieński rozpoczął w 1939 roku w 9. Pułku Strzelców Konnych, następnie działał w ZWZ-AK, dowodził oddziałem samoobrony Obwodu Wysokie Mazowieckie w ramach AKO i WiN. Po 1947 roku podporządkował się 6. Brygadzie Wileńskiej AK „Młota”, został jego zastępcą, a w 1949 roku przejął dowództwo nad całą Brygadą.
Jak zginął Kazimierz Kamieński „Huzar”?
Został zamordowany 11 października 1953 roku w więzieniu w Białymstoku, strzałem w tył głowy, przez dowódcę plutonu egzekucyjnego. Wcześniej, 26 marca 1953 roku, skazano go na trzynastokrotną karę śmierci po pokazowym procesie. To była sądowa zbrodnia komunistycznego aparatu na jednym z najwytrwalszych dowódców podziemia.
W jaki sposób UB schwytało „Huzara”?
Bezpieka nie potrafiła pokonać „Huzara” w walce, więc użyła podstępu – prowokacyjnej, spreparowanej przez MBP tzw. V Komendy WiN. Agenci przekonali go do rzekomej konieczności „wyjazdu na Zachód”. 17 października 1952 roku został zwabiony do Warszawy, gdzie niecałe dwa tygodnie później go aresztowano. Była to klasyczna operacja dezinformacyjna komunistycznych służb.
Gdzie pochowano Kazimierza Kamieńskiego?
Miejsce pochówku „Huzara” do dziś pozostaje nieznane – komuniści ukryli je celowo, by uniemożliwić kult bohatera. Biogramy IPN jednoznacznie stwierdzają, że „pochowano go w nieznanym miejscu”. Jego symboliczny grób znajduje się na cmentarzu w Poświętnem, a pomnik – w Wysokiem Mazowieckiem.
Czy „Huzar” został zrehabilitowany?
Tak. Po upadku komunizmu zbrodniczy wyrok unieważniono, a bohater został w pełni zrehabilitowany. 11 listopada 2007 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej, w czasie okupacji, Kamieński otrzymał Krzyż Walecznych za męstwo w walce z Niemcami.
Kim był „Młot”, z którym związany był „Huzar”?
Władysław Łukasiuk „Młot” był legendarnym dowódcą 6. Brygady Wileńskiej AK, wywodzącym się ze zgrupowania mjr. „Łupaszki”. „Huzar” podporządkował mu się po 1947 roku i został jego zastępcą. Po tragicznej śmierci „Młota” w czerwcu 1949 roku Kamieński przejął dowództwo nad Brygadą i prowadził walkę przez kolejne lata.
Dlaczego „Huzar” nie skorzystał z amnestii?
Ani w 1945, ani w 1947 roku „Huzar” nie zamierzał się ujawniać. Uważał ogłaszane przez komunistów „amnestie” za pułapkę, a ujawnienie za zdradę idei niepodległości. Wiedział też, że aparat bezpieczeństwa nie daruje mu dotychczasowej działalności. Wybrał dalszą walkę, choć oznaczała ona życie w nieustannym zagrożeniu.
Jak długo walczył „Huzar”?
Kamieński pozostawał w konspiracji nieprzerwanie od 1940 roku, a jako dowódca oddziałów zbrojnych działał od listopada 1944 aż do aresztowania jesienią 1952 roku. To niemal osiem lat walki z komunistycznym aparatem terroru, co czyni go jednym z najdłużej walczących dowódców podziemia niepodległościowego w Polsce.
Gdzie odbył się proces „Huzara”?
Źródła podają dwie wersje: relacja w opracowaniu Joanny Wieliczki-Szarkowej wskazuje na pokazowy proces w Łapach, natomiast biogram IPN mówi o wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Białymstoku. Obie zgadzają się co do daty wyroku – 26 marca 1953 roku – oraz wymiaru trzynastokrotnej kary śmierci, orzeczonej przez ppłk. Mieczysława Widaja.
Pamiętamy
Kazimierz Kamieński „Huzar” oddał życie za Polskę, której nie dane mu było zobaczyć wolną. Zdradzony podstępem, osądzony w pokazowym procesie i zamordowany w komunistycznym więzieniu, przez dziesięciolecia miał zostać wymazany z pamięci narodu. Nie udało się. Dziś jego imię wraca do polskiej historii z należnym mu honorem – jako wzór żołnierza wiernego przysiędze, dowódcy dbającego o swoich ludzi i człowieka głębokiej wiary.
Odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, upamiętniony pomnikiem i symbolicznym grobem, pozostaje jednym z najjaśniejszych symboli Podlasia i całego pokolenia Żołnierzy Wyklętych. Cześć Jego pamięci.



