Józef Franczak, ps. „Lalek” (znany także jako „Laluś” i „Lalusia”; ur. 17 marca 1918 w Kozicach Górnych – zm. 21 października 1963 w Majdanie Kozic Górnych koło Piask na Lubelszczyźnie) przeszedł do historii jako ostatni Żołnierz Wyklęty, który zginął z bronią w ręku. Przedwojenny podoficer żandarmerii, żołnierz Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, po zakończeniu wojny nie złożył broni. Ukrywał się i walczył przez osiemnaście lat – dłużej niż ktokolwiek inny w powojennej Polsce. Przez cały ten czas Urząd Bezpieczeństwa, a potem Służba Bezpieczeństwa nie potrafiły go ująć. Wymykał się obławom, zmieniał kryjówki, opierał się na siatce ponad dwustu zaufanych ludzi. Zginął dopiero zdradzony, w obławie SB i ZOMO, w cichej wsi na Lubelszczyźnie. Jako jedyny partyzant niepodległościowego podziemia nie dał się ująć żywcem przez cały okres PRL. Jego postać stała się symbolem wierności złożonej przysiędze.
Kim był Józef Franczak „Lalek”
Józef Franczak, znany szerzej pod pseudonimami „Lalek” i „Laluś”, to jedna z najbardziej poruszających postaci powojennej konspiracji niepodległościowej. Historycy nazywają go po prostu „Ostatnim” – bo był ostatnim żołnierzem podziemia antykomunistycznego, który poległ w walce, nie chcąc oddać się w ręce bezpieki. Kiedy 21 października 1963 roku padł na podwórku gospodarstwa w Majdanie Kozic Górnych, od zakończenia II wojny światowej minęło już osiemnaście lat, a Polska Rzeczpospolita Ludowa szykowała się do hucznych obchodów dwudziestolecia „władzy ludowej”. On, samotny człowiek z dwoma pistoletami i teczką na sznurku zawieszoną na szyi, wciąż był dla komunistów uosobieniem niepokonanego oporu.
Franczak nie dowodził wielkim oddziałem, nie prowadził spektakularnych bitew. Jego wielkość polega na czymś innym – na wytrwałości. Przez niemal dwie dekady żył w ciągłym ruchu, na tak zwanych melinach, wśród życzliwych mu gospodarzy, nieustannie zmieniając miejsce postoju. Nie ujawnił się mimo kolejnych amnestii, bo nie wierzył, że komunistyczny aparat kiedykolwiek zapomni o jego czynach. Ta nieufność okazała się słuszna. Historia „Lalka” to opowieść o cenie wierności ideałom w państwie, które ściga człowieka aż do śmierci – i jeszcze po niej, profanując jego zwłoki.

„Było ciche, poniedziałkowe popołudnie 21 października 1963 roku. Na polach obok wioski Majdan Kozic Górnych rolnicy prowadzili jesienne prace polowe. Nad okolicą unosił się dym z palonych naci ziemniaczanych. Nagle ciszę rozdarły serie z karabinów maszynowych: swoją ostatnią walkę toczył Józef Franczak «Laluś», najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia niepodległościowego”.– dr Sławomir Poleszak, IPN
Józef Franczak – kalendarium życia
Poniższy skrótowy przegląd porządkuje najważniejsze daty z życia „Lalka” – od narodzin na Lubelszczyźnie po pośmiertne odznaczenie i godny pochówek.
- 17 marca 1918 – urodził się we wsi Kozice Górne koło Piask, w rodzinie rolniczej.
- lata 30. XX w. – kończy Szkołę Podoficerską w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii w Grudziądzu.
- 1939 – służba jako zawodowy podoficer w Równem na Wołyniu; wrzesień i walka z agresją sowiecką, niewola i ucieczka.
- okupacja – działa w ZWZ, a następnie w Armii Krajowej, dosługuje się stopnia sierżanta; dowódca drużyny, potem plutonu.
- sierpień 1944 – wcielony do komunistycznej II Armii Wojska Polskiego; dezercja z obawy przed represjami.
- 1946 – powrót w rodzinne strony i ponowne włączenie się w konspirację.
- początek 1947 – wstępuje do oddziału WiN kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”; zostaje dowódcą patrolu.
- 1949 – śmierć „Uskoka”; „Lalek” zaczyna ukrywać się coraz bardziej samodzielnie.
- 10 lutego 1953 – ostatnia wspólna akcja zbrojna (Piaski).
- 1953–1963 – dekada samotnego ukrywania się.
- 21 października 1963 – ginie w obławie SB i ZOMO w Majdanie Kozic Górnych.
- 1983 – szczątki przeniesione do rodzinnego grobowca w Piaskach.
- 17 marca 2008 – pośmiertne odznaczenie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Dzieciństwo, rodzina i lubelska ziemia
Józef Franczak przyszedł na świat 17 marca 1918 roku we wsi Kozice Górne, położonej niedaleko miasteczka Piaski na Lubelszczyźnie. To właśnie ta ziemia – spokojna, rolnicza, poprzecinana zagajnikami i polnymi drogami – miała stać się później areną jego wieloletniej gry z bezpieką i miejscem jego ostatniej walki. Rodzice Józefa prowadzili niewielkie, kilkuhektarowe gospodarstwo rolne. Rodzina była liczna: wychowywano tu trzy córki i dwóch synów. Życie toczyło się w rytmie prac polowych, a horyzont wyznaczały obowiązki wobec ziemi i najbliższych.
Po ukończeniu szkoły powszechnej młody Józef stanął przed typowym dla wielu chłopskich synów dylematem. Rodziny nie było stać na dalsze kształcenie, a on chciał czegoś więcej niż tylko pracy na roli. Wybrał drogę munduru – zdecydował się wstąpić do wojska. Ta decyzja ukształtowała całe jego dorosłe życie: dała mu wyszkolenie, dyscyplinę i umiejętności, które później, w latach konspiracji, pozwoliły mu przetrwać dłużej niż komukolwiek innemu. Więź z rodzinnymi stronami – z sąsiadami, kolegami z dzieciństwa, z ludźmi, których znał od zawsze – okazała się jego najważniejszym atutem. To wśród nich znalazł schronienie na osiemnaście lat.
Przedwojenna służba – podoficer żandarmerii
Franczak trafił do Szkoły Podoficerskiej w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii w Grudziądzu – jednej z najlepszych tego typu placówek w międzywojennej Polsce. Ukończenie tej szkoły oznaczało solidne przygotowanie wojskowe i podoficerskie kwalifikacje. W 1939 roku rozpoczął służbę jako zawodowy podchorąży w Równem na Wołyniu, na dalekich Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej. Zdobyte wtedy doświadczenie – znajomość broni, taktyki, zasad konspiracji i samodyscypliny – było fundamentem, na którym oparł swoje późniejsze losy.
Warto podkreślić, że to właśnie wojskowa formacja odróżniała „Lalka” od wielu przypadkowych uczestników powojennego podziemia. Nie był zwykłym uciekinierem przed represjami. Był wyszkolonym żołnierzem, który świadomie i konsekwentnie kontynuował walkę, gdy większość jego towarzyszy broni już poległa, została ujęta albo się ujawniła.
Wrzesień 1939, niewola i ucieczka
Gdy wybuchła wojna, Franczak jako podoficer stacjonujący na Wołyniu stanął do walki. Na Kresach Wschodnich zmierzył się z agresją sowiecką, która nastąpiła 17 września 1939 roku, gdy Armia Czerwona wkroczyła do Polski, realizując ustalenia paktu Ribbentrop–Mołotow. Franczak dostał się do sowieckiej niewoli. Wielu polskich oficerów i podoficerów, którzy wpadli wówczas w ręce Sowietów, czekał los ofiar zbrodni katyńskiej. Jemu udało się umknąć temu przeznaczeniu – zbiegł w trakcie marszu na wschód i pieszo, przez okupowany kraj, dotarł w rodzinne strony na Lubelszczyźnie.
Ta ucieczka była pierwszym z wielu momentów, w których „Lalek” wymknął się śmierci lub niewoli. Instynkt przetrwania, spryt i determinacja, które pokazał już w 1939 roku, miały mu towarzyszyć przez całe następne, dramatyczne ćwierćwiecze.
Konspiracja: ZWZ, Armia Krajowa i WiN na Lubelszczyźnie
Po powrocie w rodzinne strony Franczak włączył się w działalność podziemną. Nie są znane dokładne okoliczności ani data jego pierwszego zaprzysiężenia, ale wiadomo, że ostatecznie znalazł się w szeregach Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. W konspiracji dosłużył się stopnia sierżanta. Początkowo dowodził drużyną, a potem plutonem w III Rejonie Obwodu Lublin-Powiat ZWZ-AK. Był więc doświadczonym dowódcą niższego szczebla, znającym teren i ludzi.
Latem 1944 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej na Lubelszczyznę, Franczak – jak wielu żołnierzy AK – został wcielony do organizowanej przez komunistów II Armii Wojska Polskiego. Stacjonował między innymi w Kąkolewnicy w powiecie Radzyń Podlaski. To tam mieścił się sąd polowy II Armii WP, a na pobliskim uroczysku Baran rozstrzeliwano skazanych na śmierć żołnierzy AK i Narodowych Sił Zbrojnych. „Lalek”, słusznie spodziewając się, że akowska przeszłość może go kosztować życie, zdezerterował. Nie chciał służyć władzy, która mordowała jego towarzyszy broni.
Przez pewien czas przebywał z dala od domu – ślady wskazują, że w marcu 1945 roku był w Zduńskiej Woli, bywał też w Łodzi i na Wybrzeżu. W rodzinne strony wrócił prawdopodobnie wiosną 1946 roku, gdy Lubelszczyzna wrzała. Wysoką sprawność zachowywał tu Okręg Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, a w oddziałach leśnych – w tym w zgrupowaniach kpt. Mariana Bernaciaka „Orlika” i mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – walczyło jeszcze około tysiąca partyzantów.
„Nie wiadomo dokładnie, kiedy i do jakiej organizacji podziemnej początkowo wstąpił. Ostatecznie znalazł się w Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. W konspiracji dosłużył się stopnia sierżanta”.– dr Sławomir Poleszak, „Ostatni. Józef Franczak «Laluś» 1918–1963”
Ucieczka spod Dominowa
Wiosną 1946 roku, tuż przed sfałszowanym referendum ludowym z 30 czerwca, komunistyczny aparat represji wzmógł działania. 16 czerwca funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Lublina, prowadząc obławę w okolicznych wsiach, o świcie otoczyli gospodarstwo Franciszka Hołoty. Na strychu obory zaskoczyli śpiących Franczaka i syna gospodarza, Franciszka Hołotę „Małego”. Zatrzymanych – od siedmiu do dziesięciu osób – zamknięto w komórce we wsi Chmiel, a konwojenci poszli bawić się na wesele. W nocy z 16 na 17 czerwca ciężarówka z więźniami ruszyła w stronę Lublina. Podczas postoju koło wsi Dominów pojmani wykorzystali nieuwagę i nietrzeźwość strażników, uwolnili się z więzów i ich rozbroili. W walce zginęło kilku funkcjonariuszy, a wszystkim zatrzymanym udało się zbiec. To jeden z wielu epizodów, które utrwaliły legendę „Lalka” jako człowieka, którego nie sposób utrzymać w rękach bezpieki.
Dowódca patrolu w oddziale „Uskoka”
Na początku 1947 roku odnajdujemy „Lalka” w szeregach oddziału Zrzeszenia WiN dowodzonego przez kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Oddział liczył wówczas około dwudziestu partyzantów i operował na pograniczu powiatów lubartowskiego, lubelskiego i chełmskiego. W marcu i kwietniu 1947 roku, po ogłoszeniu amnestii z 22 lutego, część partyzantów się ujawniła. „Lalek” nie skorzystał – nie wierzył, że UB kiedykolwiek zapomni o jego czynach. Ta decyzja przypieczętowała jego los.
Wobec przygniatającej przewagi sił reżimu partyzanci zmienili taktykę na defensywną. Oddział podzielono na kilkuosobowe patrole, będące w ciągłym ruchu. Jednym z nich dowodził sierż. „Lalek”. Jego patrol działał na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego. Zbierał informacje o operacjach UB i KBW, aresztowaniach i konfidentach, organizował zasadzki na małe patrole milicyjne oraz akcje zaopatrzeniowe. Poruszali się nocą, w dzień odpoczywając na kwaterach.
Los partyzantów był tragiczny. W maju 1948 roku patrol „Lalka” jechał furmanką na odprawę z „Uskokiem”, gdy koło Kolonii Krzczonów Drugi wpadł w zasadzkę. Pod ogniem broni maszynowej polegli „Pomidorek” i „Walerek”, ciężko ranny został „Mały”, a lżej „Sęk”. Bez szwanku wyszedł jedynie „Lalek”. W Wigilię 1948 roku, podczas zakupów świątecznych u współpracownika w Wygnanowicach, doszło do strzelaniny, w której Franczak został postrzelony w brzuch. Rannego przebrano w strój wiejskiej kobiety i wywieziono z wioski; po kilkumiesięcznej rekonwalescencji wrócił do zdrowia. 21 maja 1949 roku funkcjonariusze UB zlokalizowali bunkier samego „Uskoka”, który w beznadziejnej sytuacji wysadził się granatem. Krąg towarzyszy „Lalka” topniał z każdym rokiem.
„W marcu i kwietniu 1947 roku część partyzantów ujawniła się w czasie amnestii uchwalonej 22 lutego. «Laluś» nie wierzył, że UB zapomni o jego czynach, i pozostał w konspiracji”.– dr Sławomir Poleszak, IPN
Po 1949 roku – dlaczego się nie ujawnił
Po śmierci „Uskoka” Franczak nie odbudował już swojego patrolu. Zaczął ukrywać się samodzielnie, utrzymując jednak kontakt z nowym dowódcą, ppor. Stanisławem Kuchciewiczem „Wiktorem”. Uczestniczył jeszcze w niektórych akcjach. 10 lutego 1953 roku wziął udział w ostatniej wspólnej akcji zbrojnej – rekwizycji w kasie Gminnej Spółdzielni w Piaskach. Podczas odwrotu doszło do strzelaniny, w której śmiertelnie ranny został „Wiktor”, a zginął też komendant miejscowego posterunku MO. „Lalkowi” udało się wycofać. Od tej pory nie miał już żadnych kontaktów z innymi konspiratorami. Był całkowicie sam.
Dlaczego się nie ujawnił, mimo kolejnych amnestii? W kwietniu 1956 roku władze ogłosiły amnestię, z której skorzystało tysiące osób. Franczak konsultował się nawet z jednym z lubelskich adwokatów, jednak – obawiając się długoletniego więzienia – nie zdecydował się wyjść z podziemia. Miał ku temu powody. Był poszukiwany za szereg akcji zbrojnych, a komunistyczny wymiar sprawiedliwości traktował dawnych partyzantów bezwzględnie. „Lalek” wiedział, że ujawnienie się nie oznacza wolności, lecz w najlepszym razie długie lata za kratami, a być może wyrok śmierci. Wolał ryzyko życia w ukryciu niż pewność represji.
Dekady w ukryciu – życie „na melinach”
Przez kolejnych dziesięć lat, od 1953 do 1963 roku, Franczak ukrywał się zupełnie samotnie. Było to możliwe dzięki zorganizowanej przez niego siatce pomocników, która – według danych SB – liczyła ponad dwieście osób. Za udzielanie pomocy „niebezpiecznemu bandycie”, jak nazywała go bezpieka, groził kilkuletni wyrok więzienia. A mimo to lubelscy gospodarze przez lata dawali mu dach nad głową, jedzenie i ostrzeżenia przed obławami. To jeden z najpiękniejszych rysów tej historii: solidarność zwykłych ludzi z samotnym żołnierzem.
Poszukiwania „Lalka” bezpieka prowadziła pod kryptonimem „Pożar”. Działaniami operacyjnymi objęto jego rodzinę i znajomych, w domach niektórych zainstalowano podsłuchy. A jednak przez lata SB nie potrafiła ustalić, gdzie się ukrywa. Funkcjonariusze bezpieki, wbrew sobie, doceniali kunszt jego konspiracji. Franczak rozpoznał metody działania bezpieki, otrzymywał od siatki informacje o tym, kto i kiedy był wzywany przez MO, a osoby werbowane do współpracy z UB często same wyjawiały mu ten fakt, stając się „agentami dwulicowymi”. Jeśli komuś nie ufał, izolował się od niego albo wykorzystywał go do gry z bezpieką, podrzucając fałszywe informacje.
„Asekuracja i mit, jaki wytwarza bandyta i jego najbliżsi współpracownicy w rejonie ukrywania się, jakoby Franczak posiadał w organach Milicji i prokuratury swoich przyjaciół, przez których jest informowany o osobach donoszących do władz – daje mu argumenty postrachu”.– raport funkcjonariusza SB (cyt. za dr. Sławomirem Poleszakiem)
„Lalek” był niezwykle ostrożny: często zmieniał miejsce kwaterowania, nie zdradzał współpracownikom, gdzie będzie w najbliższym czasie, a nawet celowo wskazywał kierunek marszu przeciwny do rzeczywistego. Ta metodyczna czujność sprawiła, że przez całą dekadę pozostawał nieuchwytny.
Partnerka Danuta Mazur i syn Marek Franczak
Mimo życia w nieustannym zagrożeniu Józef Franczak zdołał zbudować namiastkę rodzinnego szczęścia. Jego partnerką była Danuta Mazur, pochodząca z Wygnanowic – wioski oddalonej nieco ponad 30 kilometrów od Lublina. To właśnie tam mieszkała narzeczona „Lalka” i osoby, które mu pomagały. Ze związku z Danutą Mazur przyszedł na świat syn – Marek Franczak. Chłopiec dorastał, nie mogąc otwarcie przyznawać się do ojca, który był jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w PRL.
Marek Franczak w dorosłym życiu stał się strażnikiem pamięci o ojcu, zabiegając o przywrócenie mu należnego miejsca w historii i o godne upamiętnienie. To dzięki takim jak on postać „ostatniego Wyklętego” nie została zapomniana. Rodzina Franczaka – partnerka, syn oraz siostry, które po latach przeniosły jego szczątki do rodzinnego grobowca – odegrała kluczową rolę w tym, że dziś możemy o nim pamiętać z szacunkiem i dumą.
Obława i śmierć 21 października 1963 roku w Majdanie
Klęska „Lalka” nie przyszła w otwartej walce, lecz przez zdradę. Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB w Lublinie udało się wytypować człowieka z najbliższego otoczenia partyzanta. Był nim Stanisław Mazur – brat stryjeczny Danuty Mazur – zarejestrowany w maju 1963 roku jako tajny współpracownik o kryptonimie „Michał”. Bezpieka stopniowo, dozując dowody i budując relację, skłoniła go do wydania „Lalka”.
W sierpniu 1963 roku „Michałowi” udało się osobiście spotkać z Franczakiem. Na kolejne spotkania SB wyposażała agenta w miniaturowe urządzenia podsłuchowe. Gdy ustalono termin spotkania na 20 października, rozpoczęto przygotowania do zakończenia „kombinacji operacyjnej”. Tego dnia jednak sprzęt podsłuchowy zawiódł i sztab operacji nie wiedział, gdzie doszło do spotkania. Wydawało się, że akcja znów się nie powiedzie. Ale rankiem 21 października „Michał” zameldował, że zapamiętał markę i numer rejestracyjny motocykla, którym przywieziono „Lalka”. Esbecy szybko ustalili, że pojazd należy do Wacława Becia z Majdanu Kozic Górnych.
Grupa operacyjna złożona z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO wyruszyła ciężarówką w stronę Piask. O godzinie 15.45 otoczyła zabudowania gospodarstwa Becia. „Lalek”, dostrzegłszy funkcjonariuszy, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy to się nie udało, chwycił za broń. Do końca walczył jak żołnierz.
„[…] wybiegł i wówczas zauważyłem, że miał na sznurku, na szyi teczkę i w obydwu rękach miał pistolety, z których równocześnie strzelał. […] klęknął tam na kolana i zaczął strzelać do dwóch funkcjonariuszy MO biegnących w jego kierunku. […] zauważyłem, stojąc w odległości około 15 metrów od Franczaka, że się przewrócił i upadł twarzą do ziemi. […] Franczak po upływie około 2 minut zmarł”.– relacja por. Ludwika Tarachy, oficera SB (cyt. za dr. Sławomirem Poleszakiem)
Tak zginął ostatni Żołnierz Wyklęty – z bronią w obu rękach, klęcząc wśród krzewów bzu i jaśminu, nie oddawszy się w ręce bezpieki. Miejscowa społeczność była przekonana, że zdrajcą był Wacław Beć. Prawdziwy winowajca, tajny współpracownik „Michał”, do końca życia pozostał poza podejrzeniami. Jego tożsamość udało się ustalić dopiero w 2005 roku dr. Sławomirowi Poleszakowi, badającemu tę sprawę.
Profanacja ciała i bezimienny grób
Śmierć nie zakończyła upokorzeń, jakie komunistyczne państwo zgotowało „Lalkowi”. Na miejsce akcji przybyli prokurator i lekarz, którzy dokonali oględzin zwłok, po czym przewieziono je do prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie. W trakcie sekcji, zgodnie z decyzją prokuratora, zwłoki pozbawiono głowy – odcięto ją rzekomo do badań. Bezgłowe ciało złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ulicy Unickiej w Lublinie. Rodzina przez lata nie mogła godnie pochować swojego bliskiego.
Dopiero w 1983 roku, dzięki pomocy jednego z pracowników cmentarza, siostrom Franczaka udało się odnaleźć i przenieść szczątki brata do rodzinnego grobowca na cmentarzu parafialnym w Piaskach. Od chwili śmierci minęło wtedy dwadzieścia lat. Historia głowy „Lalka” – przez dziesięciolecia przechowywanej w zakładzie medycyny sądowej – stała się jednym z najbardziej wstrząsających świadectw bezwzględności systemu wobec pokonanego przeciwnika.
Pamięć, rehabilitacja i pogrzeb z honorami
Przez cały okres PRL nazwisko Józefa Franczaka pojawiało się wyłącznie w propagandowym kontekście „bandyty”. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 roku możliwe stało się przywrócenie mu prawdy i godności. Historycy, z dr. Sławomirem Poleszakiem z Instytutu Pamięci Narodowej na czele, zrekonstruowali jego losy na podstawie dokumentów i relacji świadków. „Ostatni Wyklęty” stał się symbolem – postacią, wokół której zaczęto budować pamięć o niezłomnym oporze podziemia antykomunistycznego.
Dziś Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że „Lalek” to ostatni partyzant polskiego podziemia niepodległościowego – ostatni, którego nie złamała żadna amnestia. Żołnierze Wyklęci tacy jak on toczyli konspiracyjny bój z Milicją Obywatelską i UB, a schwytanym partyzantom groziły kary chłosty lub śmierci. Za jego wytropienie odpowiadała komenda wojewódzka MO w Lublinie oraz Służba Bezpieczeństwa. Ta karta historii Polski przez dziesięciolecia była przemilczana.
Józef Franczak ps. „Lalek” – w dokumentach częściej „Laluś”, w rodzinnych stronach czasem zdrobniale „Lalusia” – to ostatni żołnierz podziemia antykomunistycznego i zarazem ostatni partyzant podziemia, który zginął w obławie, we wsi Majdan Kozic Górnych. Józef Franczak urodził się 17 marca 1918 roku; w konspiracji objął dowództwo plutonu w III Rejonie Obwodu Lublin-Powiat, a po wojnie zdołał powrócić w rodzinne strony i już od czerwca 1946 roku znów działał w podziemiu. Wcześniej Franczak brał udział w wielu akcjach zbrojnych. Komunistyczne sądy orzekały wobec partyzantów wyroki śmierci oraz kary śmierci, a bezpieka wymuszała na nich wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach nowej władzy. Rozpracowaniem „Lalka” kierowała komenda wojewódzka MO w Lublinie – to do komendy wojewódzkiej MO w Lublinie oraz Służby Bezpieczeństwa należało jego tropienie, prowadzone rękami Milicji Obywatelskiej. Franczak przy pomocy zaufanych członków siatki ukrywał się latami. Wydał go Stanisław Mazur, stryjeczny brat Danuty Mazur; podczas ostatniej akcji w Piaskach Franczak jeszcze się wymknął, lecz w obławie 21 października 1963 roku na Lubelszczyźnie zginął – w wyniku wymiany strzałów został śmiertelnie ranny. Franczak mimo wzywania do ujawnienia się nie skorzystał z żadnej amnestii. To jedna z najważniejszych, a przez dekady przemilczanych kart, jakie zna historia Polski.
17 marca 2008 roku – w dziewięćdziesiątą rocznicę urodzin – Józef Franczak został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Ten Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski był symbolicznym przywróceniem mu należnej czci. Jego postać upamiętniono tablicami, pomnikami i uroczystościami, a w rodzinnych stronach odbywają się coroczne obchody. „Lalek” zajął należne mu miejsce w panteonie Żołnierzy Wyklętych, których pamięć czcimy 1 marca – w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
„17 marca 2008 roku Józef Franczak został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski”.– dr Sławomir Poleszak, IPN
Józef Franczak – ciekawostki
- Ukrywał się i walczył przez osiemnaście lat – dłużej niż jakikolwiek inny żołnierz powojennego podziemia niepodległościowego.
- Jest uznawany za ostatniego Żołnierza Wyklętego, który poległ w walce zbrojnej z bronią w ręku.
- Był przedwojennym podoficerem – ukończył Szkołę Podoficerską w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii w Grudziądzu.
- W 1939 roku dostał się do sowieckiej niewoli, ale zbiegł podczas marszu na wschód i pieszo wrócił na Lubelszczyznę.
- Jego siatka pomocników liczyła – według danych SB – ponad dwieście osób.
- Bezpieka prowadziła poszukiwania „Lalka” pod kryptonimem „Pożar”.
- W chwili śmierci walczył z dwoma pistoletami jednocześnie, z teczką zawieszoną na sznurku na szyi.
- Po śmierci jego ciało pozbawiono głowy, a szczątki złożono w bezimiennym grobie; dopiero po dwudziestu latach spoczęły w rodzinnym grobowcu.
- Tożsamość zdrajcy, TW „Michała”, ustalono dopiero w 2005 roku – miejscowa społeczność przez lata podejrzewała niewinnego człowieka.
- Jego biografię opracował dr Sławomir Poleszak z IPN w książce „Ostatni. Józef Franczak «Laluś» 1918–1963”.
Józef Franczak – najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kim był Józef Franczak „Lalek”?
To przedwojenny podoficer żandarmerii, żołnierz ZWZ, Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, który po wojnie nie złożył broni i przez osiemnaście lat ukrywał się oraz walczył z komunistycznym aparatem represji na Lubelszczyźnie. Uznawany jest za ostatniego Żołnierza Wyklętego poległego w walce.
Dlaczego nazywa się go ostatnim Żołnierzem Wyklętym?
Ponieważ zginął 21 października 1963 roku – najpóźniej ze wszystkich żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy padli w walce zbrojnej. Był jedynym partyzantem, który przez cały okres PRL nie dał się ująć żywcem i do końca stawiał opór z bronią w ręku.
Skąd wzięły się pseudonimy „Lalek” i „Laluś”?
Były to przydomki, pod którymi Józef Franczak funkcjonował w konspiracji i wśród miejscowej ludności. W dokumentach IPN i pracach historyków najczęściej występuje forma „Laluś”, w powszechnym obiegu utrwaliła się także forma „Lalek”. Oba pseudonimy odnoszą się do tej samej osoby.
Jak i kiedy zginął Józef Franczak?
Zginął 21 października 1963 roku w Majdanie Kozic Górnych koło Piask, w obławie zorganizowanej przez SB i ZOMO. Wydany przez tajnego współpracownika „Michała”, został osaczony na terenie gospodarstwa Wacława Becia. Walczył do końca z dwoma pistoletami; został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł na miejscu.
Kim była żona (partnerka) i syn Józefa Franczaka?
Partnerką „Lalka” była Danuta Mazur z Wygnanowic. Ze związku z nią urodził się syn – Marek Franczak, który w dorosłym życiu stał się strażnikiem pamięci o ojcu i zabiegał o jego godne upamiętnienie.
Gdzie znajduje się grób Józefa Franczaka?
Po śmierci ciało złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ulicy Unickiej w Lublinie. W 1983 roku szczątki przeniesiono do rodzinnego grobowca na cmentarzu parafialnym w Piaskach, gdzie spoczywają do dziś.
Pamiętamy
Józef Franczak „Lalek” przez osiemnaście lat płacił najwyższą cenę za wierność złożonej przysiędze. Nie poddał się, nie skorzystał z żadnej amnestii, nie oddał się w ręce bezpieki. Zginął z bronią w ręku, samotny, ale niepokonany duchem. Jego historia – historia przedwojennego podoficera, akowca i winowca, który stał się „ostatnim Wyklętym” – jest świadectwem, że pragnienie wolności potrafi przetrwać nawet najdłuższą noc zniewolenia. Dziś, oddając hołd jego niezłomności i wszystkim Żołnierzom Wyklętym, mówimy z dumą i wdzięcznością: pamiętamy.



