Historycy o Baumanie na maturze

6 min. czytania

Redakcja

05 grudnia 2013 r.

6 min. czytania

Redakcja

05 grudnia 2013 r.

Próbna matura z języka polskiego ma nie tylko sprawdzać umiejętność czytania ze zrozumieniem, analizowania tekstu i formułowania odpowiedzi. To również narzędzie, które pokazuje młodym ludziom określone nazwiska, idee i autorytety. Dlatego wybór tekstów do arkuszy egzaminacyjnych nigdy nie jest sprawą obojętną. Tym bardziej wtedy, gdy wśród autorów pojawia się postać tak kontrowersyjna jak Zygmunt Bauman.

W próbnej maturze przygotowanej przez Operon i „Gazetę Wyborczą” uczniowie w całej Polsce pracowali z esejem Baumana zatytułowanym „Wielozadaniowi”. Problem w tym, że maturzyści dostali tekst znanego socjologa, ale nie otrzymali wiedzy o jego przeszłości. Nie dowiedzieli się, kim był major Bauman w czasach Polski Ludowej, z jakimi strukturami był związany i dlaczego dla wielu historyków jego nazwisko nie może być traktowane jak zwyczajny element kanonu humanistycznego.

Bauman w arkuszu maturalnym bez historycznego kontekstu

Na próbnej maturze z języka polskiego przygotowanej przez wydawnictwo Operon i „Gazetę Wyborczą” uczniowie mierzyli się z esejem „Wielozadaniowi” autorstwa Zygmunta Baumana. Tekst stał się podstawą zadań egzaminacyjnych, które wykonywali maturzyści w szkołach w całym kraju.

Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Bauman nie jest wyłącznie autorem akademickich rozważań o nowoczesności, społeczeństwie czy kulturze. To także człowiek o bardzo poważnie obciążonej biografii z okresu PRL. Tego jednak młodzież z arkusza się nie dowiedziała. Nie pojawiła się informacja o jego służbie w komunistycznym aparacie, nie wyjaśniono, dlaczego dla części badaczy historii powojennej Polski jest to postać nie do przyjęcia jako wzór czy autorytet.

Właśnie dlatego sprawa budzi tak duże emocje. Nie chodzi wyłącznie o sam tekst Baumana, lecz o sposób, w jaki nazwisko autora zostało podane uczniom – bez przypisu, bez komentarza, bez historycznego dopowiedzenia. Jakby była to postać neutralna, niewymagająca żadnego wyjaśnienia.

Historyk z liceum: pytanie dotyczy naszej tożsamości

O komentarz poprosiliśmy historyków, w tym nauczyciela pracującego na co dzień z licealistami, a więc także z przyszłymi maturzystami. Maciej Bartnicki z Liceum Ogólnokształcącego w Sulejówku zwraca uwagę, że sprawa nie jest prosta, bo dorobek naukowy Baumana można analizować oddzielnie od jego życiorysu. Nie oznacza to jednak, że przeszłość wolno przemilczeć.

Historyk podkreśla, że szanuje znaczną część akademickiego dorobku Baumana, ale jednocześnie przypomina, że był on oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według Bartnickiego ta formacja brała udział w działaniach wymierzonych w powojenne podziemie niepodległościowe, dlatego nie da się traktować tej biografii jako drobnego epizodu.

– Gdyby Bauman w czasie okupacji niemieckiej współpracował z gestapo i przyczynił się do czyjejkolwiek śmierci, nikt nie zastanawiałby się, czy powinien pojawiać się jako autorytet w materiałach dla młodzieży. Odpowiedź byłaby oczywista. Dlatego trzeba zapytać, kim jesteśmy i gdzie szukamy źródeł własnej tożsamości – wskazuje Bartnicki.

To pytanie wykracza poza jedną próbną maturę. Dotyczy tego, jak państwo, szkoła i instytucje edukacyjne opowiadają młodym ludziom o XX wieku. Czy komunistyczny aparat przemocy ma być traktowany z taką samą moralną surowością jak inne totalitarne struktury? Czy też wciąż obowiązuje taryfa ulgowa dla ludzi, którzy po wojnie stanęli po stronie systemu zwalczającego polską niepodległość?

Żebrowski: pokazywanie Baumana jako autorytetu to skandal

O opinię poprosiliśmy również Leszka Żebrowskiego, autora książki „Paszkwil Wyborczej” i badacza dziejów polskiego podziemia niepodległościowego. Historyk nie ukrywa oburzenia, że właśnie „Gazeta Wyborcza” współodpowiadała za materiały próbnej matury, w których pojawił się Bauman.

Żebrowski przypomina, że Zygmunt Bauman w czasie wojny znalazł się w strukturach sowieckich i – jak podkreśla – musiał posiadać określony status, który pozwalał mu funkcjonować w tym systemie. Zdaniem historyka nie jest to kwestia marginalna, lecz jedna z najważniejszych spraw wymagających wyjaśnienia w biografii Baumana.

– Towarzysz major Zygmunt Maurycowicz Bauman, wstępując w czasie wojny do NKWD w Moskwie, musiał mieć jakieś obywatelstwo. Nie urodził się na Kresach, lecz w Poznaniu, więc obywatelstwa sowieckiego nie otrzymał automatycznie. Musiały istnieć jakieś szczególne okoliczności lub zasługi, których nigdy nam nie ujawniono – mówi Żebrowski.

Według niego prezentowanie takiej postaci polskiej młodzieży jako autorytetu jest skandalem. Przypomina, że Bauman był oficerem aparatu bezpieczeństwa Polski Ludowej oraz współpracownikiem Informacji Wojskowej, czyli jednej z najbardziej brutalnych tajnych służb komunistycznych.

Żebrowski podkreśla również, że Bauman nigdy nie rozliczył się w pełni ze swojej przeszłości. Jego zdaniem nie został także oficjalnie oceniony pod kątem służby w aparacie komunistycznego terroru i okoliczności związanych z jego wojennymi wyborami. A skoro tak, trudno traktować go jako postać, którą bez komentarza można przedstawiać uczniom na egzaminie.

Płużański: to promowanie pseudoautorytetu

Podobne stanowisko zajmuje Tadeusz M. Płużański, autor książek „Bestie” i „Oprawcy”, poświęconych funkcjonariuszom komunistycznego aparatu represji oraz katom polskich patriotów, zwłaszcza Żołnierzy Wyklętych.

W jego ocenie obecność Baumana w arkuszu maturalnym jest czymś więcej niż niefortunnym wyborem tekstu. To sygnał, że młodzieży podsuwa się jako intelektualny wzór osobę, której życiorys powinien budzić zasadniczy sprzeciw.

– To wstyd i hańba, że major KBW, człowiek walczący przeciwko Polsce i Polakom, a nawet bezpośrednio przeciw Żołnierzom Wyklętym, zostaje przedstawiony młodzieży jako ktoś godny uwagi i szacunku – ocenia Płużański.

Czytaj więcej w dziale Historia…

Historyk uważa, że proponowanie uczniom analizy tekstów autora z taką przeszłością jest sprawą skandaliczną. Nazywa to oferowaniem młodemu pokoleniu pseudoautorytetu. Jego zdaniem podobna sytuacja nie powinna mieć miejsca, a instytucje odpowiedzialne za edukację powinny przynajmniej przeprosić.

Płużański nie rozstrzyga, czy odpowiedzialność powinna wziąć na siebie kuratorium, Ministerstwo Edukacji Narodowej czy inna instytucja. Zauważa jednak ironicznie, że trudno oczekiwać przeprosin ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, skoro – jak twierdzi – sam minister kultury promuje majora Zygmunta Baumana.

Spór nie o esej, lecz o pamięć

Cała sprawa nie sprowadza się więc wyłącznie do jednego tekstu na próbnej maturze. Esej „Wielozadaniowi” mógł być dla autorów arkusza po prostu wygodnym materiałem do sprawdzenia kompetencji czytelniczych. Ale wybór nazwiska autora nie jest neutralny. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o człowieka, którego biografia wiąże się z aparatem komunistycznego państwa.

Maturzysta, który dostaje tekst Baumana bez żadnego komentarza, widzi przede wszystkim nazwisko uznanego socjologa. Nie widzi oficera KBW. Nie widzi powojennej walki komunistycznej władzy z polskim podziemiem. Nie widzi Informacji Wojskowej ani całego systemu represji, w którym Bauman przez pewien czas funkcjonował. A skoro tego nie widzi, otrzymuje obraz niepełny, wygładzony i wygodny dla tych, którzy chcą oddzielić dorobek intelektualny od odpowiedzialności historycznej.

Można oczywiście dyskutować o tym, czy teksty kontrowersyjnych autorów powinny pojawiać się w szkole. Ale jeśli już się pojawiają, uczniowie powinni otrzymać pełny kontekst. Inaczej edukacja zmienia się w selektywną opowieść, w której jedne życiorysy prześwietla się bezlitośnie, a inne przykrywa milczeniem.

Właśnie dlatego próbna matura z tekstem Zygmunta Baumana wywołuje tak ostry sprzeciw. Bo nie chodzi tylko o arkusz egzaminacyjny. Chodzi o pytanie, jakich ludzi pokazuje się młodzieży jako przewodników po świecie idei – i czy państwo polskie ma odwagę nazywać po imieniu także te fragmenty historii, które przez lata wygodnie przemilczano.

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Czy Powstanie Warszawskie miało sens? Fakty, straty i spór historyków

Dom Göringa w Wilczym Szańcu stał na cmentarzu. Archeolodzy rozwiązali zagadkę szkieletów

August Emil Fieldorf „Nil” – generał Wyklęty. Biografia, Kedyw i śmierć

Hieronim Dekutowski „Zapora” – cichociemny i major Żołnierzy Wyklętych

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” — legendarny dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK

Danuta Siedzikówna „Inka” – sanitariuszka, która zachowała się jak trzeba

Inne kategorie

Czytaj także