Grzesiowski: Żyjemy wojną w Ukrainie, ale co z pandemią?

Wybuch wojny nie sprawił, że pandemia się skończyła. Przyjeżdżają do nas ludzie z kraju, w którym system ochrony zdrowia jest słabszy, a sytuacja epidemiologiczna gorsza, choć Ukraina, tak jak Polska, przeszła już szczyt piątej fali zakażeń. Ale osób zaszczepionych mają prawie o połowę mniej – mówi dr Paweł Grzesiowski.

Według Grzesiowskiego na Ukrainie działa bardzo silny ruch antyszczepionkowy.

– Zgłaszają się do nas osoby, które przyznają, że mają sfałszowane świadectwo szczepień. Nie chciały szczepić się na Ukrainie, bo pojawiały się tam sygnały, że szczepionki są podrabiane, że Rosjanie wysyłają preparaty ze szkodliwymi substancjami – twierdzi Grzesiowski.

Lekarz zwraca uwagę, że brakuje wytycznych, co robić jeśli uchodźcy nie mają dokumentów poświadczających szczepienia. Według niego ogromna liczba niezaszczepionych Ukrainców nam nie zagraża, w przeciwieństwie do niezaszczepionych Polaków, czemu wyraz dał wielokrotnie. Choć może wystąpić wzrost zachorowań na koronawirusa.

– Nie powinniśmy zapominać o maskach i dezynfekcji, bo niosąc pomoc, należy pamiętać o zasadach bezpieczeństwa – twierdzi lekarz.

Grzesiowski, który optował za przymusem szczepień wobec Polaków, nie chce przymusu dla uchodźców, gdyż „to osoby w bardzo kiepskim stanie psychicznym i nie ma sensu dokładać im obowiązku”.

Źródło: Wyborcza

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *