[FOTORELACJA] Kijów/ Cerkiew zamieniona w schron

Magdalena Targańska7 marca, 20224 min

Stolica Ukrainy przygotowuje się na kolejne ataki Rosjan. Wzmacniane są punkty kontrolne ustanowione przed wjazdem na każdy z kijowskich mostów. W jednej z kijowskich cerkwi powstał schron.

– Położyliśmy tutaj worki z ziemią, ponieważ kiedy bomby wybuchają, tu zbierają się ludzie. Też tu mieszkają dzieci na stałe. Było ich czterdzieści, teraz została połowa – opowiada proboszcz oprowadzając po cerkwi.

– Kilka dni temu był tu mocny ostrzał, kule trafiły też w cerkiew i dzieci były bardzo wystraszone. Bardzo mocno strzelali – relacjonuje.

– Dziesięcioro dzieci wczoraj wyjechało do Polski. Zostały te, którzy są z rodzicami, a oni stwierdzili, że nigdzie nie wyjeżdżają. To są rodziny, które nie mają samochodu, albo nie wiedzą, gdzie mają jechać.  Postanowili tutaj zostać. Chwała Bogu jesteśmy żywi – mówi batiuszka.

– Oczywiście najgorzej było w pierwsze dni, kiedy zaczęły się ostrzały. Teraz już się przyzwyczailiśmy. Nie przestajemy pracować, codziennie karmimy tu około 150 osób. Jest dużo pracy, trzeba nakarmić dzieci, które mieszkają tu na stałe – opowiada.

– Do schronu biegniemy, kiedy zaczynają wybuchać bomby/ granaty i w nocy. Najbardziej się martwię o dzieci, martwię się czy zostaną żywi, co z nimi będzie, jak jutro będziemy odbudowywać Ukrainę. Nawet jak już przyjdzie pokój to i tak będą zniszczone miasta, drogi, mosty i jaka przyszłość będzie dla tych dzieci, które tu zostały. Tym najbardziej się martwię i z tego powodu mam ból w sercu – mówi z przejęciem batiuszka.

– Teraz do pomocy włączyło się dużo wolontariuszy, Przywożą produkty, przywożą warzywa, jedzenie, widząc, że tu są dzieci próbują w różne sposoby pomóc. Na początku było bardzo ciężko, bo nie było chleba i zaczęliśmy sami wypiekać go z mąki. Jest nawet bardzo smaczny. Teraz sklepy już zaczęły pracować i zrobiło się lżej – relacjonuje.

– Jedyne co to, że prawie nie ma leków. Parafianie byli wysyłani do apteki po leki i stali po 4,5 godziny w kolejkach. W aptece nie wszystko jest. Bierzemy jakieś odpowiedniki. Chwała Bogu żywi.

Z batiuszką rozmawiała: Magdalena Targańska
Fot.: Bartłomiej Kosiński

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *