Pięć milionów kary za napis po angielsku. Kto chce zarżnąć polską branżę produktów medycznych? 

Nasza Polska30 listopada, 20213 min

Prowadzone właśnie prace nad ustawą mającą zapewnić polskim pacjentom bezpieczeństwo mogą doprowadzić do upadku całej branży producentów produktów medycznych. Tak przynajmniej alarmują sami producenci. 

Projekt ustawy o wyrobach medycznych jest wymuszony unijnymi rozwiązaniami prawnymi. Problem jednak w tym, że – nie pierwszy raz – zamiast poprawić, zignorować lub jeśli nie ma innego wyjścia dosłownie implementować brukselskie koncepcje, polscy posłowie i urzędnicy postanowili wnieść twórczy wkład do obcego prawa. Efekt budzi grozę wśród producentów blisko 300 tysięcy różnego rodzaju produktów medycznych (dla porównania wszystkich leków dostępnych w Polsce jest około 16 tysięcy). W Polsce funkcjonuje ponad tysiąc producentów i około trzy tysiące dystrybutorów i importerów. To armia przedsiębiorców, pracowników i kooperantów. Teraz na branżę padł blady strach, bo projektowana ustawa daje urzędnikom możliwość praktycznie uznaniowego eliminowania z rynku podmiotów. Trudno nie zapytać o kwestie potencjalnej korupcjogenności proponowanych rozwiązań. 

Ustawa ma w założeniu służyć poprawie bezpieczeństwa pacjentów (słyszał ktoś o jakimś skandalu związanym z pieluchomajtkami, termometrami lub innymi produktami medycznymi?). Urzędnik jednoosobowo będzie mógł nałożyć na producenta karę w wysokości nawet pięciu milionów złotych na przykład za to, że na instrukcji zabraknie daty lub na opakowaniu pojawi się napis w języku angielskim. Są to rażąco wysokie kwoty w porównaniu na przykład do kar wynikających z prawa farmaceutycznego (apteka maksymalnie może zapłacić 50 tysięcy złotych kary administracyjnej). 

Przedstawiciele branży pytają wprost, w czyim interesie są projektowane zmiany w prawie? 

Udostępnij:

Nasza Polska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

4 + osiemnaście =