Świadek tragedii sprzed 11 lat: Zabójstwo Marka Rosiaka w biurze PiS było mordem politycznym

Nasza Polska19 października, 20217 min

Mija 11. rocznica tragedii w biurze PiS w Łodzi, gdzie taksówkarz, były członek PO, zastrzelił Marka Rosiaka i ranił innego działacza PiS Pawła Kowalskiego. To mord polityczny, skutek nienawiści po katastrofie smoleńskiej – powiedział PAP świadek tych wydarzeń Sebastian Bulak.

Jak co roku w Łodzi przed tablicą upamiętniającą Marka Rosiaka, polityka Prawa i Sprawiedliwości i pracownika biura partii, odbyły się uroczystości podczas których oddano hołd zabitemu 11 lat temu działaczowi PiS. Marka Rosiaka zamordował częstochowski taksówkarz, były członek Platformy Obywatelskiej, Ryszard Cyba.

„To był mord polityczny, do którego doprowadziła kampania nienawiści po katastrofie smoleńskiej, kampania hejtu, kampania brudnych oskarżeń, kampania, która doprowadziła do śmierci zwykłego człowieka, Marka Rosiaka i która o mały włos nie skończyła się tragicznie dla Pawła Kowalskiego” – mówił we wtorek w rozmowie z PAP łódzki radny PiS Sebastian Bulak, wówczas szef partyjnej młodzieżówki.

„Kiedy stałem w zadumie przed tablicą przypominającą świętej pamięci Marka, ogarnął mnie smutek, bo po 11 latach niektóre środowiska liberalno-lewicowe nadal stosują nienawistną polityczną nagonkę na PiS. Może to prowadzić do kolejnych morderstw na tle politycznym” – podkreślił. „Niech ci ludzie powstrzymają się od mowy nienawiści skierowanej w stronę prawicy, w stronę rządzących i w ogóle w stronę jakichkolwiek polityków niezależnie od reprezentowanych barw partyjnych” – zaapelował.

„Było to podczas kampanii wyborczej do samorządów w 2010 roku. Pamiętam, że tego dnia wczesnym popołudniem z obecnymi doradcami prezydenta Andrzeja Dudy, Marcinem Mastalerkiem i Mariuszem Rusieckim, omawialiśmy w biurze ówczesnego europosła PiS Janusza Wojciechowskiego projekt ulotki wyborczej. Projekt, który przyniósł zresztą do nas Marek…” – wspominał Bulak.

„Usłyszeliśmy głośny huk. Wybiegłem. Zobaczyłem Marka Rosiaka leżącego na korytarzu i jakieś 25 metrów ode mnie Pawła Kowalskiego, który osuwał się na ziemię i z przerażeniem krzyczał do sprawcy: +Co pan robi?+. Sprawca miał nóż i atakował Pawła w okolice szyi” – relacjonował.

„To był ten moment, który zaważył na całym moim życiu, moment, którego nigdy nie zapomnę. Miałem do wyboru, albo rzucić się z pustymi rękami na napastnika albo przebiec kilkadziesiąt metrów do siedziby Straży Miejskiej. Wybrałem to drugie wyjście, choć do tej pory się zastanawiam, co byłoby, gdybym zrobił inaczej…? ” – opowiadał radny PiS. „Szybka interwencja strażników zapobiegła śmierci ciężko rannego Pawła Kowalskiego” – dodał.

„Biegnąc po pomoc zastanawiałem się, jak to przekazać, aby nie opóźnić interwencji, bo to przecież można było zaliczyć do ataków terrorystycznych, a wtedy wzywa się specjalną brygadę i to mogło potrwać. A moi koledzy byli tam w środku z napastnikiem. Powiedziałem więc strażnikom, że ktoś strzela z broni gazowej” – opowiedział po 11 latach Bulak.

19 października 2010 r. do biura poselskiego PiS mieszczącego się w śródmiejskim pasażu Schillera wtargnął Ryszard Cyba i zaczął strzelać do Marka Rosiaka. Działacz PiS zmarł na miejscu. Morderca zranił jeszcze jednego z pracowników biura PiS – Pawła Kowalskiego, który cudem uniknął śmierci.

Tuż po schwytaniu w biurze PiS, zabójca powiedział strażnikom i policjantom, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, tylko nie miał odpowiedniej broni. Według ówczesnych relacji mediów Cyba urodził w 1948 r., a w komunistycznej Polsce – jak pisano wówczas – miał handlować walutą i być konfidentem milicji.

Do 1999 r. morderca działacza PiS mieszkał w Kanadzie, miał obywatelstwo tego kraju. Po powrocie do Polski Cyba był taksówkarzem w Częstochowie. Władze tamtejszej Platformy Obywatelskiej potwierdziły, że zabójca Rosiaka był przez dwa lata członkiem tej partii. Pod koniec 2011 r. Cyba został skazany na dożywocie. (PAP)

Autor: Hubert Bekrycht

 

 

Udostępnij:

Nasza Polska

Leave a Reply

Koszyk