PolskaGW/ Julia Rosnowska wychowuje dziecko bez określania jego płci? „Daję mojemu dziecku przestrzeń, którą może samo określić”

Karol Kwiatkowski21 sierpnia, 202118 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Julia Rosnowska odniosła się w portalu Gazeta.pl do doniesień jednego z tabloidów, który informował, że wychowuje dziecko bez określenia jego płci. – Daję mojemu dziecku przestrzeń, którą może samo określić – tłumaczy aktorka.

Julia Rosnowska zyskała popularność, dzięki tytułowej roli w serialu TVN „Julia”. W 2019 roku aktorka została mamą i to właśnie wpis, w którym ogłosiła radosną nowinę, miał świadczyć o tym, że ma zamiar wychowywać dziecko bez narzucania mu płci – czytamy na portalu.

– Nad ranem w naszym domu urodził się Mały Człowiek! Mały Człowiek jeszcze nie ma imienia. Powoli go poznajemy, przyglądamy się i zastanawiamy się na kogo wygląda… – napisała po urodzeniu dziecka w mediach społecznościowych aktorka.

– Wczoraj koleżanka wysłała mi artykuł o tym, jak to wychowuję dziecko w duchu „gender neutral” – nie określając płci (…). Jednocześnie wszystkie te artykuły podają płeć mojego dziecka. Nie bardzo rozumiem czemu i mam pewne wątpliwości, czy faktycznie autorzy artykułów zrobili aż tak dogłębny research, żeby być jej pewni – czy po prostu zgadują. Nigdzie na moich social mediach nigdy nie podałam płci. Staram się o dziecku pisać neutralnie i byłoby miło, gdyby autorzy tych newsów uszanowali moją decyzję – zaczęła poirytowana.

– Moje postanowienie o nieużywaniu publicznie płci wynika po prostu z poszanowania prywatności mojego dziecka. Z tego samego powodu nie używam na Instagramie imienia i nie pokazuję twarzy. Jednocześnie nie oznacza to, że nie zwracam się do mojego dziecka konkretnymi zaimkami osobowymi. (Nie. Prywatnie nie mówię o moim dziecku i do mojego dziecka per „ono”). Prywatnie moje dziecko ma płeć, ma także imię i twarz. Wiem – szokujące – sprostowała, tłumacząc, że nie chciałaby, by jej dziecko w przyszłości znalazło w sieci masę artykułów na swój temat, na które nie miało żadnego wpływu.

– Zależy mi po prostu na tym, żeby (w miarę możliwości) uniknąć sytuacji, gdy za parę lat jak Bombelini podrośnie i wpisze w wyszukiwarce internetowej swoje imię i nazwisko, to znajdzie tam całą narrację o swoim życiu, na którą nie miało wpływu, bo matka szalała w internetach. Chciałabym, żeby moje dziecko mogło samo kształtować narrację o sobie, a ekspresja swojej płci i seksualności to jeden z elementów, na który chcę, żeby miało wpływ samo – tłumaczyła aktorka.

Przyznała jednak, że w artykułach tkwi też sporo prawdy i rzeczywiście stara się nie narzucać swojej pociesze stereotypowych wzorców związanych z płcią.

– Moje dziecko nosi wszystkie ubrania i kolory tęczy, które uważa za ładne i bawi się wszystkimi zabawkami, jakie uważa za fajne. Jak chce malować ze mną paznokcie i usta, wyciągam lakiery i szminki, a potem jeździmy po salonie autkami. Fryzurę ma taką, jaką aktualnie chce mieć. Gdy czytamy książeczkę i na obrazku jest dziecko z długimi włosami i w różowej bluzce, to nie zakładamy od razu, że to dziewczynka. A gdy dziecko na ilustracji ma krótkie włosy i niebieskie szorty – nie sugeruję od razu, że to chłopiec – sprecyzowała.

– Moje dziecko na razie faktycznie nie rozumie koncepcji płci. I gdy to się zmieni, być może zmieni się także moje nastawienie do używania jej publicznie. Na razie daję mojemu dziecku przestrzeń, którą może samo określić. Ale umówmy się – ta przestrzeń, którą ma w domu i tak jest tylko kroplą w morzu, bo codziennie w parku spotyka się z komentarzami na temat swojego wyglądu, ubrań – płci. I jestem pewna, że któregoś dnia, pewnie już niedługo, wróci z przedszkola lub szkoły i ciśnie ulubioną rzecz (ciuch, dodatek, zabawkę…) w kąt, bo ktoś powiedział, że to dla chłopca/dziewczynki. A mi wtedy po cichu serce pęknie – zakończyła Rosnowska.

Źródło: kobieta.gazeta.pl

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Jeden Komentarz

  • Semperfi

    21 sierpnia, 2021 at 9:58 am

    Kiedyś takich leczyli psychiatrycznie, a teraz to Sodoma i gomora. Niech koniec świata nadejdzie szybko i będzie srogi! Kto z was ubierze swego syna w różową sukienkę? Hehehe 😂😂😂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

1 × trzy =