ZagranicaNiemcy/ Politycy obawiają się napływu afgańskich uchodźców: rok 2015 nie może się powtórzyć

Magdalena Targańska17 sierpnia, 20216 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Po upadku Kabulu kanclerz Merkel wraz z ekspertami spodziewają się wzrostu fali uchodźców. W kampanii wyborczej może być to problemem dla rządzącej Unii. „2015 nie może się powtórzyć” – zapowiadają politycy CDU, w tym kandydat na kanclerza Armin Laschet – pisze „Tagesspiegel”.

„Musimy zakładać, że będzie duży ruch migracyjny” – powiedziała w poniedziałek na rządowej konferencji prasowej rzeczniczka ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera (CSU). „W Unii widać szczególnie duże zaniepokojenie nowym kryzysem uchodźczym. Upadek Kabulu przywołuje wspomnienia wojny domowej w Syrii, która zmusiła setki tysięcy ludzi do ucieczki. Już wtedy Afgańczycy byli drugą co do wielkości grupą szukającą azylu w Europie” – przypomina „Tagesspiegel” i dodaje, że według UNHCR na całym świecie pod koniec zeszłego roku było 2,6 miliona afgańskich uchodźców, z czego 1,4 mln przebywało w Pakistanie, a 780 tys. w Iranie.

„Przejęcie władzy przez talibów jest szczególnie groźne dla tych, którzy kierowali swój kraj ku nowoczesności: naukowców, kobiet, całego pokolenia młodych ludzi z zachodnim wykształceniem. Każdy, kto rozmawiał z takimi Afgańczykami w ostatnich latach, słyszał: jeśli wrócą talibowie, wszyscy odejdziemy” – pisze poniedziałkowy „Tagespiegel”. Nikt nie potrafi oszacować w tym momencie, ilu z 38 mln Afgańczyków faktycznie wyruszy w drogę w ciągu najbliższych kilku dni, tygodni i miesięcy.

„Wiele osób wyjedzie z Afganistanu” – powiedziała Angela Merkel podczas szczytu CDU, który „miał dotyczyć przede wszystkim rozpoczęcia kampanii wyborczej czołowego kandydata na nowego kanclerza” – podkreśla „Tagesspiegel”. Ale wydarzenia z Kabulu zmieniły scenariusz kampanii. Nawet szef skrajnie prawicowego AfD Jörg Meuthen zgadza się z tym, że Niemcy powinni ratować swoich lokalnych pracowników, którzy powinni być sprowadzeni wraz z rodzinami.

Armin Laschet, kandydat na kanclerza z CDU, przedstawił plan, zgodnie z którym Bundeswehra powinna ewakuować także inne grupy poważnie zagrożone przez talibów, „przede wszystkim kobiety, które prowadziły kampanię na rzecz wolnego Afganistanu, parlamentarzystów, obrońców praw człowieka, dziennikarzy”. W projekcie rządu federalnego, dotyczącego działań ratowniczych, przedstawionego przez Merkel liderom grup parlamentarnych, lista taka obejmowałaby ok. 10 tys. szczególnie zagrożonych osób, które Bundeswehra miałaby sprowadzić.

O ile politycy są zgodni co do potrzeby natychmiastowej ewakuacji szczególnie narażonych osób, nie ma wspólnego stanowiska w sprawie postępowania z uchodźcami. Alice Weidel (AfD) apeluje o zawieszenia prawa do azylu. Natomiast Annalena Baerbock, kandydatka na kanclerza z partii Zielonych, uważa, że kraje UE powinny uzgodnić limity przyjmowania uchodźców wraz z USA i Kanadą.

Laschet, który jako jeden z nielicznych liderów CDU zawsze popierał kurs Merkel w sporze uchodźczym, jest zdania, że „Niemcy nie powinny teraz wysyłać sygnału, że wszyscy powinni przyjechać. Przede wszystkim potrzebna jest pomoc na miejscu w krajach sąsiadujących z Afganistanem, do których przybywa najwięcej uchodźców. (…) Nie możemy powtórzyć błędów popełnionych w 2015 roku. Dlatego Iran, Irak, a przede wszystkim Pakistan powinny uzyskać pomoc od Europejczyków w opiece nad uchodźcami z Afganistanu. Nie należy na ten cel szczędzić wydatków” – uważa Laschet, cytowany przez „Tagesspiegel”. Rozmawiał już na ten temat z szefową KE Ursulą von der Leyen.

Laschet uważa, że wciąż istnieją szanse, aby zapobiec scenariuszowi z 2015 r. „Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby nie doszło do nieuporządkowanej migracji” – podkreślił Laschet. Jednak nie jest pewne, czy na takie rozwiązania wystarczy funduszy. „Pakistan od dawna zapowiadał, że nie przyjmie Afgańczyków i buduje ogrodzenie na granicy. Turcja już w tym momencie jest na granicy swoich możliwości, będąc krajem numer jeden dla uchodźców – jest ich tam blisko 4 mln, głównie Syryjczyków” – przypomina „Tagesspiegel”.

 

Marzena Szulc (PAP)

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

jeden × 5 =