NaukaLekarze udowodnili alergię na smog

Karol Kwiatkowski19 lutego, 202127 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Krakowscy medycy przeprowadzili pierwsze w Polsce badania reakcji krwi zdrowych osób na smog i udowodnili istnienie alergii na pył zawieszony. W przeciwieństwie jednak do innych rodzajów alergii – w tej na smog nie ma odczulania.

Projekt lekarzy z Collegium Medicum UJ w Krakowie trwał trzy lata. Były to pilotażowe badania przeprowadzone na krwi osób spełniających ścisłe kryteria.

„Zauważyliśmy, że trafiają do nas pacjenci z przewlekłymi chorobami dróg oddechowych, katarem, kaszlem, dusznościami w okresie jesienno-zimowym. I nie są to alergicy. Jeśli wyjeżdżali w rejony, gdzie powietrze jest czyste, np. nad morze, to ich dolegliwości mijały. Badaliśmy tych pacjentów, ale nie do końca potrafiliśmy wskazać, co jest źródłem ich dolegliwości” – powiedziała PAP pomysłodawca i koordynator projektu prof. Ewa Czarnobilska, kierownik Katedry Toksykologii i Chorób Środowiskowych Collegium Medicum UJ.

Lekarze postanowili zbadać reakcje tych osób na smog nie narażając ich bezpośrednio na zanieczyszczenia środowiska. „Trudno byłoby eksponować pacjentów w komorze na zanieczyszczenie powietrza – żadna komisja etyczna nie wyraziłaby zgody na taki eksperyment” – mówiła profesor.

Badanych pacjentów podzielono na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowiły osoby bez żadnych alergii, a drugą uczuleni, ale tylko na brzozę, pylącą wiosną.

Do testów posłużyła świeżo pobrana krew pacjentów. W uniwersyteckim laboratorium wyeksponowano ją na krakowski smog. Próbki smogu pochodziły z mierników pyłu zawieszonego PM2,5 przy stacjach pomiaru jakości powietrza. Pozyskanie takich próbek było możliwe dzięki współpracy lekarzy z Akademią Górniczo-Hutniczą – to naukowcy z AGH opracowali metodę ekstrakcji próbek smogu ze specjalnych krążków pomiarowych, które trafiły do laboratorium.

Medycy dodali próbki smogu do świeżej krwi badanych. Okazało się, że pył PM2,5 uczulił 75 proc. zdrowych osób oraz 83 proc. osób z alergią na brzozę.

„Było to pierwsze takie w Polsce, i według mojej wiedzy – w świecie, badanie reakcji krwi na smog. Udowodniliśmy, że komórki krwi, tzw. bazofile, które są źródłem histaminy – głównego mediatora odpowiedzialnego za reakcje alergiczne, aktywują się pod wpływem pyłu PM2,5. Komórki krwi na PM2,5 reagują podobnie, jak gdybyśmy je aktywowali pyłkiem brzozy u osoby uczulonej” – powiedziała prof. Ewa Czarnobilska, podkreślając że dzięki nowoczesnej aparaturze badanie było bardzo precyzyjne.

Wyniki prac krakowskich lekarzy oznaczałyby, że smog jest alergenem. „Jest wiele publikacji, które mówią, że zanieczyszczenie powietrza powoduje przewlekłe choroby dróg oddechowych, ale nikt nie udowodnił, że to zanieczyszczenie powietrza może wywołać u osoby zdrowej reakcje alergiczną, czyli że można mieć alergię na smog” – podkreśliła koordynator projektu.

Póki co w naukach klinicznych nie istnieje pojęcie „alergia na smog”, ale według autorów krakowskich badań to się wkrótce zmieni.

„Problemem będzie leczenie alergii na smog. Bo na tę alergię nie możemy odczulić tak jak na psa, kota, brzozę, trawę czy inne alergeny. Tu leczyć można będzie tylko objawowo – próbując zatrzymać rozwój choroby” – powiedziała lekarz z CM UJ.

Badanie nie miało charakteru epidemiologicznego, a pilotażowy. Przeprowadzono je na krwi 30 pacjentów, ściśle wyselekcjonowanych. Pokrycie kosztownych testów było możliwe dzięki środkom z uczelni w ramach badania statutowego.

W ramach dobiegającego końca pilotażowego projektu lekarze zbadali także zawartość moczu u zdrowych pacjentów narażonych na krakowski smog. Okazało się, że pochodne rakotwórczego benzo(a)pirenu były obecne w moczu u wszystkich badanych, co świadczy o przenikaniu smogu do naszych organizmów.

Wcześniej badacze z UJ udowodnili, że smog zwiększa ryzyko rozwoju różnorodnych alergii, przyczynia się do astmy. Wykazali m.in., że liczba astmatyków i osób z alergicznym nieżytem nosa jest wyższa wśród mieszkających blisko głównych traktów komunikacyjnych niż u mieszkających w spokojniejszych i bardziej zielonych miejscach.

Osobom, które czują, że smog źle na nie wpływa, lekarze zalecają monitorowanie jakości powietrza, np. za pomocą aplikacji. Kiedy zanieczyszczenie wzrasta trzeba zamykać okna. Wietrzyć pomieszczenia należy tylko wtedy, kiedy powietrze jest dobrej jakości. Można zainwestować w oczyszczacze powietrza. Lekarze proponują, aby po powrocie z zewnątrz myć w szczególności twarz, w tym płukać śluzówki solą fizjologiczną.(PAP)

Autor: Beata Kołodziej

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

2 komentarze

  • zdzicho

    19 lutego, 2021 at 10:29 am

    Parchy szukają kolejnej okazji do „lichwy za oddychanie”. A talmudycznie jest to przedstawiane jako ochrona życia, prawda!? Otóż mieszkańcy Krakowa żyją najdłużej w 'polsce', ba, mieszkańcy Pekinu, żyją dłużej niż Kanadyjczycy. Podobnie Grecy czy Japończycy. A to są nacje namiętnie palące papierosy! Po kolejne primo, cząstki smogu, o których tu mowa produkowane są przez ruch samochodowy a nie przez węgiel. Tak, to jest pył kauczuku, asfaltu, betonu, azbestu z tarcz hamulcowych, itd. Bez ruchu samochodowego ten pył leżałby sobie na glebie. Dlatego cwaniaki klimatyczne te swoje stacje poustawiały wyłącznie w miastach! A przecież poza miastami ludzie też palą węglem, prawda? Wg stacji pomiarowych państwowego GIOŚ w tym samym mieście każda stacja pokazuje inne wyniki. Wniosek? Skład powietrza zmienia się nieustannie a wieloletnie raporty nie wykazują żadnych stanów alarmowych. Sytuacja w tej kwestii jest identyczna jak w kowidzie, testy zawsze wykażą istnienie wirusa, a stacje pomiarowe zawsze wykażą istnienie czegoś tam w powietrzu. Jak już P2,5 czy P10 znikły to wynaleźli benzen, którego wcześniej nie zauważali.

    Jest też kolejny wniosek. Cząsteczki smogu są wielkie i łatwe do policzenia i odfiltrowania ale nikt nie wpadł na to, żeby chronić się przed nimi maseczkami. A przed wirusem szmata ma ochronić? Czy jak puścisz bąka, to twoje gacie zatrzymają smród? A wirus jest jeszcze mniejszy, po prostu jest niemal niewidzialny i jego istnienie przyjmujesz na wiarę!

    Odpowiedz

  • ( ˇ෴ˇ )

    21 lutego, 2021 at 5:01 pm

    Ze smogiem jak z pornografią; jest ale nikt nie potrafi go zdefiniować. Szkodzi, ale nie wiadomo czego zakazać. Z tym, że w debilnej 'polsce' wystarczy zakazać wszystkiego. A prąd ma kupować od niemców i cześć! A niemcy produkują go z polskiego węgla, którego wydobywać się 'polsce' nie opłaca.

    Tak debilnego pokolenia od ponad tysiąca lat tu nie było. Wreszcie jest! SZALOM JANUSZE! SZALOM!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

pięć × cztery =