Z powodu pandemii coraz trudniej wjechać do Kanady – nowe wymogi na granicy

Karol Kwiatkowski14 lutego, 20218 min

Od poniedziałku wszyscy powracający do Kanady samochodem będą musieli przedstawić na granicy negatywne wyniki testu PCR, podobnie jak pasażerowie samolotów. Tydzień później przylatujący będą musieli zacząć sami płacić za dodatkowy test i trzydniowy pobyt w ośrodku kwarantanny.

Kanada, która – jak podkreślają premier Justin Trudeau i członkowie rządu – ma jedne z najostrzejszych wymogów kontroli sanitarnej na granicy, wprowadza kolejne zabezpieczenia. Posiadanie negatywnego wyniku testu PCR, wykonanego nie wcześniej niż 72 godziny przed przyjazdem, będzie od poniedziałku obowiązkowe dla przekraczających granicę lądową, tak jak od 7 stycznia jest to konieczne dla pasażerów samolotów w wieku powyżej 5 lat. W grę wchodzi też przedstawienie pozytywnych wyników testu molekularnego na Covid-19, jeśli został wykonany między 90. a 14. dniem przed przekroczeniem granicy.

Kanadyjczyków zgodnie z prawem nie można nie wpuszczać do kraju, ale turyści przekraczający granicę lądową bez ważnego testu PCR będą musieli zapłacić do 3 tys. CAD grzywny i, jak mówił w piątek minister bezpieczeństwa publicznego Bill Blair, mogą zostać przewiezieni do rządowego ośrodka kwarantanny. Mogą im też grozić zarzuty karne.

Premier Trudeau mówił podczas konferencji prasowej w piątek, że „nie chodzi o to, by karać ludzi, chodzi o ich ochronę i zniechęcanie do podróży, które nie są konieczne”. Zaznaczył jednak, że „nie pozwolimy niewielkiej grupie nieodpowiedzialnych osób stworzyć zagrożenia dla życia innych”.

Z nowych wymogów na granicy lądowej są wyłączeni tzw. niezbędni pracownicy, czyli kierowcy ciężarówek, pracownicy służby zdrowia, technicy; wyjątek dotyczy też osób mieszkających w społecznościach przygranicznych. Jak informował Blair, rząd nie wykluczył innych zwolnień z obowiązku testów, w zależności od konkretnego przypadku. Niemniej według danych rządu tylko 5 proc. przekraczających granicę lądową stanowią turyści.

Inne, zapowiadane wcześniej zasady, które wejdą w życie 22 lutego, będą nakładać na Kanadyjczyków powracających samolotem obowiązek zarezerwowania na specjalnej stronie trzydniowego pobytu w certyfikowanym hotelu z rządowej listy. Poza testem, który pasażerowie już okazują przed wejściem do samolotu, będą testowani jeszcze raz po przylocie, a potem przewiezieni do hotelu, w którym będą oczekiwać na wyniki testu. Koszty hotelu, wyżywienia, środków bezpieczeństwa będą ponosić sami, jak wcześniej mówił premier, może to być kwota ok. 2 tys. CAD. Osoby, które będą miały negatywne wyniki testu, będą mogły kontynuować podróż, a obowiązkową kwarantannę odbyć w domu. Jak sprecyzowała w piątek minister zdrowia Patty Hajdu, osoby zaszczepione nie będą zwolnione z testów.

Premier zwracał uwagę w minionym tygodniu, że chodzi o turystów, w tym o tzw. snowbirds, Kanadyjczyków, którzy zimą przenoszą się na południe USA. W ostatnich tygodniach organizacje „snowbirds” protestowały przeciwko obostrzeniom. „Kanadyjczycy zdobywają się na wiele poświęceń, to nie czas na podróże, zostańcie w domu, przestrzegajcie zasad” – apelował w piątek Blair.

Niezależnie od wyników testów wszyscy przekraczający granicę kanadyjską mają obowiązek odbycia dwutygodniowej kwarantanny, z wyjątkiem „niezbędnych pracowników”. Jeśli plan kwarantanny jest uznany za wiarygodny, można odbyć ją w domu.

Publiczny nadawca CBC opisał warunki w ośrodkach kwarantanny, powołując się na relacje dwóch mężczyzn w Calgary. CBC nie zaznaczyła, by chodziło o „niezbędnych pracowników”. W hotelu podłogi i ściany są wyklejone folią plastikową, przy windzie stoi strażnik, z pokoju można wyjść na 15 minut spaceru, są trzy posiłki dziennie i nie można zamówić jedzenia z zewnątrz. Od 24 stycznia do 11 takich ośrodków trafiło ponad 5 tys. osób, w minioną środę skończyło się przyjmowanie przez rząd nowych ofert.

Media informowały też o 29-letnim mężczyźnie, który w minionym tygodniu na lotnisku w Toronto okazał inspektorom sfałszowane wyniki testu. Policja podała w komunikacie, że sfałszowany dokument został potraktowany jak pozytywny wynik testu i mężczyznę przewieziono do ośrodka kwarantanny.

Między końcem marca ub.r. a 24 stycznia br. do Kanady wjechało 8,7 mln osób, z czego trzy czwarte to osoby, które nie podlegają kwarantannie – wynika z danych kanadyjskich służb granicznych.

Według badania opinii publicznej przeprowadzonego w styczniu przez firmę Leger dla Association for Canadian Studies, 83 proc. Kanadyjczyków jest obecnie przeciwnych podróżom za granicę w celach turystycznych.

Z Toronto Anna Lach (PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Leave a Reply

Koszyk