PolskaNakłady na ochronę zdrowia wyniosą 149 miliardów przed 2024 rokiem

Paweł Skutecki11 lutego, 20218 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Nakłady na ochronę zdrowia wyniosą 149 mld zł, czyli 6 proc. PKB być może wcześniej niż zakładano, czyli jeszcze przed 2024 r. – powiedział w czwartek wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski podczas poświęconej perspektywie finansowania ochrony zdrowia dyskusji na XV Forum Organizacji Pacjentów.

Podkreślił, że obecnie priorytetami jest poprawa zdrowia Polaków, powrót do profilaktyki i poprawienie dostępności do usług specjalistycznych. Kolejnym wyzwaniem – jak zaznaczył – jest zwiększenie finansowania ochrony zdrowia. Wyraził przekonanie, że jest szansa na to, że nakłady na ochronę zdrowia osiągną w 2024 r. planowany poziom 6 proc. PKB liczonego dwa lata wstecz, a nawet dojdą do tego pułapu wcześniej.

„Uważam, że 6 proc. jest nie tylko niezagrożone, ale bardzo realne. I nadal uważam, że może być osiągnięte wcześniej” – powiedział.

Dodał, że oznacza to, że w 2024 r. nakłady na zdrowie powinny wynieść 149 mld zł, wobec 120 mld zł (5,3 proc. PKB) w 2021 r.

Zaznaczył jednocześnie, że resort oczekuje zwiększonych wpływów ze składki zdrowotnej do NFZ, wynikających z poprawiających się „parametrów gospodarczych”. Przypomniał, że zakładane limity nakładów na ochronę zdrowia w poprzednich latach były przekraczane, ten rok jednak będzie trudniejszy. Wspomniał też o tym, że w kwocie – 120 mld zł na ten rok nie uwzględniono wydatków związanych z epidemią. W tym roku mogą one wynieść – jak oszacował – 10 mld zł.

„Jesteśmy bardzo blisko tych 6 proc. w tym roku. To oznaczałoby w tym roku 135 mld zł. To daje mi takie poczucie umiarkowanego optymizmu, że te nakłady osiągniemy szybciej niż 2024 roku” – powiedział.

Wskazał też na to, że pojawiają się dodatkowe źródła finansowania zdrowia – podatek cukrowy. „Dyskusja w mediach burzliwa od dwóch dni o podatku mediowym – nie oceniam samego podatku i jego konstrukcji, ale dzisiaj już to, że chcemy 50 proc. tego podatku alokować do zdrowia, bo to jest decyzja rządu, która pokazuje, że ten obszar takimi również metodami może być finansowany”.

Zapytany o to, dlaczego pojawiły się plany zwiększenia składki zdrowotnej, o której w czwartek donosił „Dziennik Gazeta Prawna”, powiedział, że „musimy myśleć o rosnącej składce”.

„Dlaczego? No dlatego, że większość krajów europejskich, bliskich nam sąsiadów, Niemcy, Czesi, mają składkę istotne wyższą niż my obecnie. Pamiętajmy, że sama wysokość składki to jedno, ale grupy, które płacą tę składkę, wyłączenia w tych grupach, ograniczenia, co do osób wyżej zarabiających, to jest pole do dyskusji o zwiększeniu tej składki w wymiarze akceptowalnym, również społecznie” – wyjaśnił.

Dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego dr Małgorzata Gałązka-Sobotka zauważyła, że funkcjonujemy w systemie niedoszacowanej składki zdrowotnej, która wynosi obecnie 9 proc. Jej zdaniem wzrost składki jest nieunikniony.

Odwołując się do walki z epidemią, p.o. prezes NFZ Filip Nowak zaznaczył, że kosztowała ona ogromne pieniądze, ale zagwarantowano je z budżetu i dzięki temu możliwe jest realizowanie bieżących świadczeń. W tej chwili jego zdaniem podstawowym celem jest uruchomienie ochrony zdrowia. Zauważył też, że „chciałby, byśmy mieli taki problem, jak sfinansować świadczenia powyżej wykonanych umów, a nie, jak zrekompensować niedowykonania placówek”.

Podkreślił, że liczba wykonywanych świadczeń zaczyna wzrastać, „choć nie w tempie, jakim byśmy chcieli”. Jego zdaniem szczepienia medyków powinny spowodować, że „zaczniemy wracać do placówek ochrony zdrowia”.

Eksperci wskazywali również na to, że profilaktyka powinna być zasilana z funduszy unijnych. Należy też – ich zdaniem – poprawić zasoby kadrowe i zrestrukturyzować podmioty lecznicze w ten sposób, aby przesunąć ciężar z leczenia szpitalnego na ambulatoryjne.

Prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska zaznaczyła, że pandemia pogłębiła nierówności w dostępie do leczenia. W kontekście chorób nowotworowych powiedziała, że „raka nie da się nadrobić”.

„Ci pacjenci wracają do systemu, ale są bardziej chorzy – mają zaawansowanego raka. Trzeba wyłożyć większe środki, bo zaawansowanego raka leczy się gorzej i drożej” – podkreśliła.

Eksperci wskazywali też na konieczność poprawy jakości leczenia oraz na to, że trzeba podjąć dyskusję o zmianie modeli finansowania zdrowia, jednocześnie zdając sobie sprawę, że pieniądze będą pochodzić z naszego portfela.

„Czy to w formie podatku nałożonego na cukier, na papierosy, czy na alkohol, czy to w podatku VAT, CIT, który trafia do budżetu i w dotacji potem do NFZ, czy też w systemie ubezpieczenia” – wyliczyła Gałązka-Sobotka.

Zwróciła uwagę na to, że w dyskusji o wzroście składki zdrowotnej należy zastanowić się, jaki wybrać model finansowania ochrony zdrowia.

„Czy trzymamy się systemu ubezpieczeniowego i rozwijamy komponent składki powszechnej, czy też budujemy dodatkowe systemy ubezpieczenia? To pytanie wraca przez ostanie dwie dekady do nas, a czas pandemii zmusza nas do szukania odpowiedzi” – podsumowała.(PAP)

Autorka: Klaudia Torchała

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

17 − thirteen =