Polska„Wielka wsadka szczepienna”. Senat na wojnie z nieszczepionymi dziećmi

Paweł Skutecki20 grudnia, 20209 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

W sierpniu 2020 roku do Senatu trafił projekt uzależniający przyjmowanie dzieci do żłobków od tego, czy były one szczepione. Wówczas trafił do zamrażarki, skąd został w ostatnich dniach wyciągnięty, błyskawicznie przedyskutowany i… prawie jednomyślnie przyjęty. Teraz zajmie się nim Sejm. Przypomnijmy, że przeciwko projektowi wnosiło miażdżące uwagi… Ministerstwo Edukacji Narodowej. 

11 sierpnia do Senatu projekt z druku nr 196 przyniósł senator Bogdan Zdrojewski. Wnioskodawca domagał się szybkich prac, bo… rodzice nie chcą szczepić swoich dzieci. O ile w 2010 roku odnotowano 3437 „przypadków uchylania się od obowiązku szczepień”, to w 2015 roku 16 689, a w 2019 – 48 609. Senator pochylił się nad problemem i doszedł do wniosku, że nie należy przekonywać rodziców o bezpieczeństwie i skuteczności szczepień, tylko… zamknąć ich dzieciom przed nosem drzwi do żłobków. Chciałby także objąć segregacją dzieci przedszkolne, ale… nie da się.  

„ W ramach proponowanych zmian jednym z kryteriów objęcia dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym miałoby być posiadanie przez dziecko obowiązkowych szczepień odbytych zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych. Realizacja obowiązku szczepień byłaby potwierdzana zaświadczeniem wydanym przez lekarza, do którego zapisane jest dziecko. W przypadku przeciwwskazań do szczepienia zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych, lekarz sporządzałby zaświadczenie potwierdzające tę okoliczność” – uzasadnia swój projekt senator Zdrojewski proponując konkretne zmiany w ustawie Prawo oświatowe. 

Po tym jak Senat w sierpniu przyjął projekt i skierował go… do szuflady, nie działo się nic. Do 17 grudnia, kiedy dość niespodziewanie senatorowie pochylili się nad projektem i przyjęli go prawie jednomyślnie. 96 głosów „za”, wstrzymał się jeden senator, Jerzy Czerwiński. 

Dyskusji praktycznie nie było. Senator Alicja Chybicka mówiła z emfazą: „bo ktoś, kto nie przyjdzie z tą kartką od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, pediatry lub z książeczką zdrowia… Bo chcę przypomnieć, że w kwietniu tego roku Ministerstwo Zdrowia opublikowało całą książeczkę. Tam jest wielka wsadka szczepienna, czyli tzw. książeczka szczepień, która może być oddzielna lub dołączona do tego druku. Jest to przedsięwzięcie naprawdę godne poparcia i mam nadzieję, że zostanie, podobnie jak na posiedzeniu komisji, jednogłośnie przyjęte przez Wysoki Senat, bo polskie dzieci naprawdę na to zasługują, aby były szczepione. Chcę podkreślić, że Polska podpisała Konwencję o prawach dziecka, w związku z czym jest zobowiązania do tego, aby traktować dziecko jak małego człowieka, który kiedyś dorośnie. Zatem szczepienia, które temu dziecku się należą, powinny być wykonane. Ja wiem, że rodzicie pewnie myślą, że lepiej, jeśli nie zaszczepią dziecka, bo nie będzie powikłań. Niestety tak nie jest, cała wiedza naukowa na to nie wskazuje”.

Głos zabrał również senator Jerzy Czerwiński. Okazuje się, że projekt mu się nie podobał, bo obok żłobków zabrakło… przedszkoli. Cytując dosłownie: „No, w tej chwili jest tak, że pracujemy nad ustawą, która ma wyrwane zęby, po prostu. Kwestie informacyjne… no, ślicznie… Ale co z tego, że są kwestie informacyjne załatwione, jak nie ma tego podstawowego stwierdzenia w przypadku żadnej z tych instytucji, ani żłobka, ani przedszkola: warunkiem jest zaszczepienie dziecka.”

Senat przyjął uchwałę i skierował ją do Sejmu. 

Nikt Izbie Wyższej nie skupił się na uwagach, które do projektu przesłało… Ministerstwo Edukacji Narodowej (można ten dokument w całości pobrać stąd). Opinia MEN jest miażdżąca i oparta na Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który w lipcu tego roku rozpatrywał podobną sprawę. Sędziowie Trybunału zadali przedstawicielom stron szereg pytań. W szczególności wykazali zainteresowanie badaniami naukowymi i danymi statystycznymi dotyczącymi obowiązkowych szczepień na wskazane choroby zakaźne i ich wpływu na system odpornościowy dzieci. Odniesiono się również do wyroku Trybunału Konstytucyjnego Republiki Czeskiej z 2015 r., dotyczącego sprzeciwu podania się obowiązkowym szczepieniom. W szczególności zadano pytanie, czy taki sprzeciw wymaga wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych na poziomie krajowym oraz jakie są ograniczenia praw jednostki w tym zakresie. Zapytano również, czy po wydaniu powyższego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. miały miejsce przypadki, kiedy dzieci zostały przyjęte do żłobków lub przedszkoli w przypadku, gdy nie zostały poddane obowiązkowym szczepieniom. Ponadto pytano o możliwe powikłania zdrowotne, które mogą wystąpić u dzieci poddanych obowiązkowym szczepieniom, oraz kto w takim przypadku byłby odpowiedziany za poniesienie kosztów leczenia dzieci, u których wystąpiły takie powikłania. 

Do dzisiaj nie ma wyroku w tej sprawie, w której rząd Polski występował w charakterze strony trzeciej. Wobec tego MEN pisze do senatorów stanowczo: „Wprowadzenie rozwiązań zawartych w druku senackim nr 196, bez odniesienia się do oczekiwanego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka może grozić pojawieniem się pozwów adresowanych do rządu polskiego. W tej sytuacji Ministerstwo Edukacji Narodowej nie widzi wystarczającego uzasadnienia wprowadzania na poziomie przepisów ustawowych dodatkowego kryterium rekrutacji. Wątpliwości budzi sytuacja, w której dziecko nie będzie mogło korzystać z edukacji, wychowania i opieki jaką oferują przedszkola”. 

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

14 − 11 =