Brytyjscy naukowcy potwierdzili właśnie, że amantadyna działa w walce z koronawirusem. Na ten temat wypowiedział się także znany doktor, skrytykował przy tym opinię profesora Simona.
Jakiś czas temu Minister Zdrowia ograniczył możliwość stosowania amantadyny w walce z COVID-19. Jak się okazuje naukowcy z Cambridge potwierdzili jej skuteczność.
Na ten temat wypowiedział się ostatnio doktor Włodzimierz Bodnar w rozmowie z red. Pawłem Zdziarskim na portalu DoRzeczy.pl.
Wszelkie światowe opracowania w neurologii podają, że amantadyna jest skuteczna w 80-90 procentach przypadków. Nikt do tej pory nie obalił tych badań. Takie same mam spostrzeżenia co do skuteczności leczenia amantadyną w chorobie COVID-19
-powiedział.
W wywiadzie wspomniano także, że profesor Simon to wszystko krytykuje.
W neurologii podaje się 600 mg amantadyny przez sześć tygodni i badania potwierdzają, że jej uboczne działania są w granicach zera. Moim zdaniem, to skandaliczne, że ktoś z takim tytułem wypowiada się publicznie w ten sposób, nie mając żadnych argumentów, które by zaprzeczały istnieniu efektu terapeutycznego amantadyny
-dodał.
Wyraził także zadowolenie, że brytyjscy naukowcy potwierdzili skuteczność amantadyny.
Bardzo się cieszę, że naukowcy z Cambridge potwierdzają moje wyniki. Wnieśli bardzo dużo do badań, przeprowadzając je na dużej liczbie osób. Może to być milowy krok w upowszechnieniu tego leku
-powiedział.
Wypowiedział się również na temat szczepionek, które według niego mogą być bezpieczne i skuteczne, jednak zaznaczył, że jakby go wcześniej posłuchano wszystko mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
Gdyby jednak mnie posłuchano, to w ciągu miesiąca pandemia zostałaby opanowana, a poszczególne przypadki leczone
-stwierdził.





