PolitykaSejm/ Kluby podzielone w opiniach na temat projektu o kadrach medycznych spoza UE

Magdalena Targańska27 listopada, 20207 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

W czasie piątkowej debaty w Sejmie kluby były podzielone w opiniach na temat projektu dotyczącego m.in. zapewniania kadr medycznych spoza Unii Europejskiej. PiS uznaje proponowane rozwiązania za potrzebne, opozycja przekonuje, że niektóre zapisy są przygotowane niechlujnie i niebezpieczne.

W związku z poprawkami zgłoszonymi w trakcie drugiego czytania, projektem zajmie się komisja zdrowia.

W projekcie zapisano, że pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni i lekarze spoza Unii Europejskiej mają być przyjmowani do pracy na uproszczonych zasadach. W uzasadnieniu argumentowano to potrzebą wzmocnienia kadr medycznych w związku z epidemią. Projekt przewiduje też uproszczenie zasad powrotu do zawodu medycznego osobom mającym przerwę w wykonywaniu zawodu dłuższą niż 5 lat.

W czwartek posłowie komisji zdrowia wykreślili z projektu zapisy o dopuszczaniu do pracy na uproszczonych zasadach lekarzy spoza UE. Wykreślono też zapis o tym, że podczas epidemii lekarz dentysta może udzielać innych świadczeń zdrowotnych.

„Proponowane w projekcie zmiany mają na celu mają na celu dostosowanie przepisów związanych z ochrona zdrowia do wali z epidemią COVID-19” – mówiła w Sejmie Barbara Dziuk (PiS). Posłowie tego klubu są autorami projektu. Projekt, jak wskazywała, wprowadza dwa rodzaje rozwiązań: stałe, które będą obowiązywać także po zakończeniu epidemii i incydentalne, obowiązujące w okresie zagrożenia.

Dziuk wyjaśniała, że projekt ma umożliwić pracę personelowi medycznemu spoza Unii Europejskiej i ułatwić powrót do zawodu medycznego osobom, które nie wykonują go dłużej niż 5 lat. Projekt zakłada również, że wojewoda może powierzyć prowadzenie dyspozytorni medycznej dysponentowi zespołów ratownictwa medycznego, a kierownikiem zespołu będzie mógł być ratownik lub pielęgniarka bez wymogu posiadania pięcioletniego doświadczenia zawodowego.

Projekt – jak mówiła – zakłada też m.in. przesunięcie wejścia w życie przepisów rozpoczęcia niektórych działań przez Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego. Przewiduje również nowelizację przepisów dotyczących składu lotniczych zespołów ratownictwa medycznego. Poinformowała, że PiS zgłasza pięć poprawek.

Rajmund Miller (KO) stwierdził w czasie debaty, że projekt „pokazuje arogancję posłów i władzy PiS wobec obecnej sytuacji”. „Nie spotkaliśmy jeszcze tak źle napisanej ustawy, z taką ilością błędów” – ocenił. Przekonywał, że projekt zawiera przepisy naruszający regulacje UE.

„Wszystkie samorządy zawodowe – lekarzy, pielęgniarek, analityków, fizjoterapeutów wypowiedziały się przeciwko tej ustawie, jako ustawie szkodliwej; ustawie, która może szkodzić zdrowiu i życiu polskich pacjentów” – przekonywał Miller, mówiąc o „poluzowanie warunków przyjmowania ludzi, bez kontroli ich znajomości języka i kompetencji”.

Marcelina Zawisza (Lewica) stwierdziła z kolei, że poselski projekt „jest napisany niechlujnie, na kolanie i idzie w ekspresowym tempie, bez konsultacji”. Jej zdaniem, ustawa jest niezrozumiała, nieczytelna i bezsensowna w wielu zapisach.

Dariusz Klimczak (PSL) ocenił, że „ustawa jest napisana na kolanie i nie jest to tylko opinia posłów opozycji ale przede wszystkim biura analiz sejmowych; BAS twierdzi wręcz, że projekt jest niezgodny z prawem UE”. „Jeżeli dołożymy do tego krytyczne uwagi przedstawicieli różnego rodzaju związków zawodowych, to opinia o tej ustawie jest wręcz miażdżąca. Samorządy medycznie jednoznacznie krytycznie oceniają projekt” – powiedział.

„Wszyscy uważają, że poluzowanie kryteriów przyjmowania do pracy osób spoza UE bez przestrzegania weryfikacji ich kwalifikacji i znajomości języka polskiego stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia wszystkich pacjentów” – przekonywał. Poseł wskazał, że pojawiają się głosy o tym, że oszuści będą chcieli skorzystać z możliwości zarobku.

Wiceminister zdrowia Mikołaj Miłkowski odpowiadając na pytania posłów zwrócił uwagę, że część sygnalizowanych przez nich spraw nie ma związku z procedowaną ustawą. „Powrót dla lekarzy, diagnostów, pielęgniarek czy farmaceutów po pięciu latach przerwy w wykonywaniu zawodu nie będzie wymagał przechodzenia przeszkoleń w czasie epidemii ale będzie pracowała pod nadzorem osoby uprawnionej i doświadczonej” – wskazywał.

Akcentował, iż nie jest prawdą, że w Polsce będą mogły pracować osoby nie mające kwalifikacji, czy osoby niewiarygodne. Osoby te – jak podkreślał – będą musiały mieć kończone studia i uprawnienia niezbędne dla danego zawodu. (PAP)

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

ten − three =