Maciej EckardtUbój rytualny, to nie jest polska sprawa

Maciej Eckardt Maciej Eckardt13 października, 20204 min

Jakoś nie potrafię wykrzesać w sobie prawicowego żaru, jaki udzielił się wielu moim kolegom po prawicy w sprawie tzw. piątki dla zwierząt. Być może narażę się licznym znajomym, ale uważam, że hodowla zwierząt na futra, mająca uzasadnienie w dawnych czasach, dzisiaj przestaje mieć sens.

Nie jestem wegetarianinem, ale zauważam różnicę pomiędzy szlachtowaniem krów poprzez poderżnięcie im gardła i czekaniem aż się wykrwawią, a ogłuszaniem ich przed ubojem . Tak, wiem, że są rzeźnie nie mające nic wspólnego z ubojem koszer i halal, w których mają miejsce dantejskie sceny, ale jest to wynikiem braku nadzoru, a nie prawnego przyzwolenia na dręczenie zwierząt, jak w przypadku uboju rytualnego.

Przyznam, że mocno się zdziwiłem, kiedy dowiedziałem się, jak wielka jest skala uboju rytualnego w Polsce, nie mającego przecież nic wspólnego z naszą tradycją. Jeszcze bardziej zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem, że w obronę tej formy unicestwiania zwierząt zaangażowały się środowiska narodowe, opowiadając się tym samym po stronie cywilizacyjnego regresu.

Od dawna twierdzę, że prawica, a zwłaszcza środowiska endeckie, nie przepracowały swojego stosunku do ekologii, wciąż reagując alergicznie, by nie rzec szyderczo w stosunku do tych wszystkich, którzy przestrzegają przed nadciągającą katastrofą ekologiczną. Z definicji są oni traktowani jako lewacy, wrogowie polskiego węgla i agenci Sorosa. A szkoda.

Tymczasem aż prosi się o ekologię w konserwatywnym wydaniu. W końcu zachowanie dziedzictwa naturalnego, to postulat par excellence prawicowy. Brakuje go w myśleniu zafiksowanej na kwestiach ideologicznych prawicy, która ma problem nie tylko z dostrzeżeniem zmieniającej się rzeczywistości, ale i fluktuującej mentalności społeczeństw.

Przyjmowana postawa, że skoro zwierząt, lasów i czystego powietrza bronią „lewacy”, to dumna prawica powinna stanąć po przeciwnej stronie, jest anachronizmem. Tak samo jak traktowanie z pogardą tych, którzy ze względów etycznych (czy jakichkolwiek innych) rezygnują z jedzenia mięsa. To błąd, bo takie osoby są także po prawej stronie i będzie ich coraz więcej.

Marzy mi się prawicowy ekologizm, który rzuciłby rękawicę szarogęszącej się na tym polu lewicy. Niestety, niczego takiego nie widać na horyzoncie. A przecież taki ekologizm jest potrzebny prawicy chociażby po to, by nadużywane przez nią słowa o „czynieniu sobie ziemi poddanej”, nie oznaczały w jej przypadku „pecunia non olet”. A tak to, niestety, dzisiaj wygląda.

Maciej Eckardt

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji. 

Udostępnij:


Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/server214716/ftp/wordpress/wp-content/themes/newstar-child/relativeArticle.php on line 49

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

three + 15 =

Posty powiązane

„Dom wariatów”

„Dom wariatów”

20 października, 2020
Kochamy polskie seriale

Kochamy polskie seriale

28 września, 2020