PolskaZagranicaJuż jutro gigantyczny protest w Berlinie. Policja ściąga posiłki

Paweł Skutecki Paweł Skutecki28 sierpnia, 202015 min

Berlińska policja zażądała przysłania posiłków z innych części Niemiec, by poradzić sobie z zaplanowaną na sobotę demonstracją przeciw polityce państwa w sprawie koronawirusa. Sąd w piątek wydał zgodę na protest, unieważniając zakaz wydany przez władze Berlina. Na protest wybiera się również spora grupa Polaków, w tym przedstawiciele Stowarzyszenia STOP NOP i poseł Grzegorz Braun.

Władze stolicy Niemiec w środę zakazały protestu, argumentując, że w czasie podobnych demonstracji sprzed kilku tygodni uczestnicy lekceważyli zasady dotyczące dystansu społecznego i noszenia maseczek.

Sąd administracyjny w piątek uznał jednak, że o bezpośrednim zagrożeniu dla bezpieczeństwa publicznego nie można wnioskować ani z przebiegu wcześniejszych demonstracji, ani z krytycznego stosunku uczestników do zasad przeciwepidemicznych.

Organizatorom postawiono jednak warunki; zostali zobowiązani m.in. do przesunięcia sceny, by zapewnić uczestnikom więcej miejsca, oraz do przypominania im za pośrednictwem komunikatów nadawanych przez megafon oraz służb porządkowych o konieczności zachowania odstępu.

Decyzja sądu nie jest prawomocna, władzom Berlina przysługuje prawo do odwołania się od niej.

Weekendowy protest zamierza zorganizować w sobotę po południu w pobliżu Bramy Brandenburskiej 711 Inicjatywa Myśleć Wbrew (Initiative Querdenken 711) ze Stuttgartu, deklarująca się jako obrończyni konstytucyjnych praw obywatelskich. W jej ramach zarejestrowano 22 tys. uczestników.

Na wypadek, gdyby zgoda sądu na demonstracje została utrzymana, policja ogłosiła rygorystyczne warunki dla uczestników, które mają być konsekwentnie egzekwowane. W gotowości będzie 3 tys. policjantów, z czego 1 tys. pochodzi z innych krajów związkowych i z sił policji federalnej.

Sąd nie nakazał organizatorom egzekwowania wymogu noszenia maseczek. W Niemczech zasłanianie ust i nosa na zewnątrz nie jest obowiązkowe, choć władze do niego zachęcają.

W ostatnich tygodniach w kraju odnotowano wzrost liczby infekcji koronawirusem, a urzędnicy wyrazili zaniepokojenie, że protestujący mogą przyczynić się do rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2 podczas wieców oraz podczas podróży z i do Berlina.

Niemcy były chwalone za sposób radzenia sobie z pandemią i wprowadzono tam znacznie mniej drastycznych ograniczeń niż w innych krajach europejskich. Potwierdzona liczba ofiar śmiertelnych związanych z SARS-CoV-2, wynosząca9 291, stanowi jedną czwartą ofiar śmiertelnych koronawirusa w Wielkiej Brytanii – zwraca uwagę AP.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała jeszcze przed orzeczeniem sądu, że prawo do odwoływania się od zakazów jest częścią wolności zgromadzeń.

Zapytana, czy spotkałaby się z protestującymi, tak jak w przeszłości spotykała się m.in. z aktywistami klimatycznymi, odpowiedziała: „Kiedy ludzie się do mnie zwracają, zawsze rozważam, czy będę z nimi rozmawiać”. Jednak jak dotąd nic mi nie wiadomo o takiej prośbie – dodała. (PAP)

 

 

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

Jeden Komentarz

  • Avatar
    jakub

    29 sierpnia, 2020 at 12:27 am

    Profesor Sucharit Bhakdi napisał w maju list otwarty do Angeli Merkel. Zadał 5 pytań odnośnie wprowadzonych wtedy środków bezpieczeństwa. Nie było żadnego odzewu.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

3 × three =