Paweł SkuteckiSto miliardów dolarów

Paweł Skutecki Paweł Skutecki19 sierpnia, 20207 min

Ludzie patrzą wokół i nie wierzą. Poddusiliśmy gospodarkę, pozamykaliśmy się w domach, pozamykaliśmy szkoły i właściwie po co? Żeby ktoś zarobił na maseczkach, które naprawdę nie dają nic i respiratorach, które stoją Bogu dzięki bezużytecznie?

Tak może się wydawać z perspektywy naszego podwórka, ale ostatnio dowiedzieliśmy się ze źródła o co tak naprawdę toczy się bój. To równiutkie, śliczniutkie, zieloniutkie sto miliardów dolarów.

Szef Światowej Organizacji Zdrowia – tej samej, z którą Stany Zjednoczone rękoma prezydenta Trumpa zerwały jakiekolwiek kontakty ze względu na jej rażącą niekompetencję – oświadczył niedawno, że na szczepionkę przeciwko koronawirusowi potrzebnych jest sto miliardów dolarów. Co prawda jeszcze jej nie wynaleziono, ale kasa musi się zgadzać już teraz i szef WHO uprzejmie prosi państwa najbogatsze – w tym oczywiście ociekającą bogactwem Polskę – o wpłaty na podane konto.

Nie wiem, czy poprosił też Rosję, ale faktem jest, że dosłownie dwa dni później prezydent Władymir Putin osobiście poinformował świat, że Rosjanie już mają taką szczepionkę. Mało tego: już jest zarejestrowana, wyprodukowana i używana, dowodem czego jest córka prezydenta, która została zaszczepiona i czuje się dobrze.

Jakby komuś było mało dowodów, to minister zdrowia Rosji powiedział w obecności prezydenta Putina, że Sputnik V – bo tak skromnie nazywa się ta szczepionka – jest skuteczna i bezpieczna, co zostało potwierdzone i kropka.

Co ciekawe, na tej samej konferencji prezydent Putin powiedział głośno, że w powszechnym użytku Sputnik V będzie aplikowany od stycznia przyszłego roku i co ciekawe – że będzie dobrowolny. Co prawda rosyjskie Stowarzyszenie Organizacji Badań Klinicznych coś jęczało, żeby poczekać z rejestracją szczepionki do czasu ukończenia trzeciego etapu badań klinicznych, ale RosZdrawnadzor – tamtejszy urząd decydujący o tych kwestiach – pominął milczeniem niedowiarków wzdechy i przewracanie oczami.

To stara rosyjska i wcześniej – radziecka – metoda: zwiad bojem. Rozpoznanie walką zawsze było najpopularniejszym i najtańszym sposobem stosowanym przez naszych wschodnich sąsiadów. Czego jak czego, ale ludzi u nich zawsze mnogo, a czego jest pod dostatkiem – albo i w nadmiarze – to staje się bezwartościowe.

I tak właśnie stało się teraz, kiedy dumny rosyjski naród wyprzedzając zachodni świat nauki i przemysłu farmaceutycznego, będzie musiał na własnym organizmie rozpoznać walką nie tyle skuteczność, co bezpieczeństwo Sputnika V.

Współczuć można i należy, ale nie wolno przy tym popaść w nieuzasadnione poczucie wyższości. Bo co by nie mówić, prezydent Putin już teraz powiedział głośno, że szczepionka na koronawirusa będzie dobrowolna, nieobowiązkowa. A co by nie mówić o rosyjskim prezydencie, u niego słowo droższe od pieniędzy. Rosjanie mogą odetchnąć z ulgą.

A my niekoniecznie. Bo u nas milicja sanitarna z towarzyszeniem policji państwowej rzuciła się już teraz do kurortów nadmorskich i górskich z pachnącymi drukarską farbą grubymi bloczkami mandatów. Państwo polskie niczego tak bardzo nie lubi, jak wszystko wiedzieć i za wszystko karać. Polak ukarany, to Polak szczęśliwy, przekonany, że władza o niego dba i dla jego dobra zrobi wszystko, nawet jeśli ze łzami w oczach musi wręczyć drobny, kilkusetzłotowy mandat w celu delikatnego upomnienia i sprowadzenia na właściwą drogę.

Gdyby zrobić ankietę, ale nie od razu, tak po tygodniu ostrego telewizyjnego prania przygotowawczego, to jestem pewny, że 80 procent Polaków byłaby „za” wprowadzeniem obowiązkowych szczepień na koronawirusa. Rzecz jasna to tygodniowe – dłuższe naprawdę nie jest potrzebne – pranie zasponsorują hojnie producenci zachodniego „sputnika”. I wszyscy będą szczęśliwi.

No, prawie wszyscy. Ale kto by się przejmował dziećmi i dziadkami z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi w efekcie wprowadzenia do obrotu nieprzebadanej solidnie szczepionki? Najwyżej w kartę zgonu wpisze się COVID-19. Poszczepienny czy nie, nikt nie będzie pytał.

Paweł Skutecki

Przedruk za zgodą dwutygodnika 

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

Zobacz także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

20 + 17 =

Posty powiązane