Maciej EckardtPedofile „wasi” i „nasi”?

Maciej Eckardt Maciej Eckardt17 lipca, 20206 min

Poseł Zbigniew Girzyński z Prawa i Sprawiedliwości ujawnił, że ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie został członkiem Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15, gdyż hierarchowie Kościoła grozili władzom PiS.

Nie wiem, skąd pan poseł powziął tę informację, ale nie sądzę, by Jarosław Kaczyński wystraszył się hierarchów Kościoła. Sytuacja ta wskazuje raczej na próbę złapania Kościoła w garść przez PiS, w czym obecność ks. Isakowicza-Zaleskiego mogłaby przeszkodzić. Z prostego powodu, ksiądz Isakowicz-Zaleski nie opowiedziałby się tutaj po żadnej ze stron, a jakąkolwiek grę w ramach prac komisji, rychło by przejrzał i upublicznił. Wygląda więc na to, że interes partyjny i hierarchii kościelnej zdecydował o tym, że dla zasłużonego kapłana, znanego z tropienia niegodziwości w Kościele, mającego wiedzę właśnie na temat pedofilii w jego murach, z oczywistych względów zabrakło miejsca.

Przypomnijmy, parlament w sierpniu ubiegłego roku uchwalił ustawę o Komisji, która oprócz wyjaśniania spraw związanych z pedofilią, otrzymała także uprawnienie do wpisywania sprawców do rejestru pedofilów. W skład komisji wchodzi 7 członków, trzech powoływanych przez Sejm większością 3/5 głosów oraz po jednym przez Senat (większością 3/5), prezydenta, premiera i Rzecznika Praw Dziecka. Przewodniczącego spośród członków Komisji wybiera Sejm zwykłą większością. Jest to zatem ciało poważne i wysoko umocowane.

Tymczasem walka z pedofilią jest trudna, a w niektórych aspektach wręcz beznadziejna. Nie tyle z prawnego punktu widzenia, gdyż są na nią odpowiednie paragrafy, ale z powodu otoczenia, w którym pedofilia trafia na żyzny grunt. Nie sposób bowiem nie zauważyć, że oburzone nią społeczeństwo bez sprzeciwu zanurza się jednocześnie w świecie przesiąkniętym seksem, epatującym nim we wszystkich nienormalnych odmianach, konfiguracjach i kontekstach, na końcu którego, chcąc nie chcąc, zawsze jest pedofilia. Nie dostrzega jej zawoalowanej promocji w dwuznacznych reklamach, czy sączącej się z telewizyjnych programów muzycznych, w których dzieci odzierane są ze swojego naturalnego świata.

Burza wokół pedofilii jest potrzebna, by społeczeństwo mogło w końcu dostrzec, że za tymi wszystkimi eventami, wybiegami, ściankami, za tym całym modelingiem, byciem beauty i skrzącym się kolorami tęczy high lifem, pulsuje drugi, mroczny świat, dybiący na dzieci, do którego dostępu bronią zaprzyjaźnione media, policjanci i prokuratorzy oraz najlepsze kancelarie adwokackie.

Nie ma pedofilów „naszych” i „waszych”. Oni wszyscy są tacy sami. Odrażający, brudni, źli. Dlatego muszą być tropieni, wyłapywani i unieszkodliwiani. Bez względu na zajmowaną pozycję i instytucję w jakiej pracują lub posługują. Stąd tak irytuje fakt, że już na początku działalności komisji mającej wyjaśniać przypadki pedofilii, doszło do poważnego zgrzytu. Chciałbym się mylić, ale obawiam się, że także tutaj jak to w Polsce wkroczy polityka. Jeśli tak się stanie, pedofile będą zacierać ręce.

Maciej Eckardt

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji.

Udostępnij:

Zobacz także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

four × four =

Posty powiązane